- WIADOMOŚCI
- KOMENTARZ
Pentagon chwali Berlin. Co to oznacza dla Polski?
Publikacja niemieckiej strategii dla Bundeswehry wywołała spore poruszenie wśród osób zajmujących się na co dzień polityką międzynarodową. Jak eksperci w Polsce zareagowali na słowa Elbridge’a Colby’ego, wskazujące na Niemcy jako przyszłego lidera NATO w Europie?
Autor. Bundeswehr / Carsten Borgmeier
Kilka dni po ukazaniu się nowej niemieckiej strategii wojskowej podsekretarz stanu ds. polityki wojennej Elbridge Colby opublikował na platformie X komentarz, w którym określił Niemcy jako lidera pozytywnych przekształceń zachodzących w Sojuszu Północnoatlantyckim.
„Niemiecka strategia wojskowa reprezentuje jasną, wiarygodną drogę naprzód ku NATO 3.0: NATO, w którym Europa i Kanada podejmą swoje obowiązki w ramach Sojuszu i przekształcą go z papierowego tygrysa w silny środek odstraszający i obronny. Prezydent Trump przekazał jasny i spójny komunikat, który Europa i Kanada muszą usłyszeć. My w Departamencie Wojny jesteśmy gotowi do zaangażowania i pomocy tym, którzy posłuchają jego przesłania i podejmą realne i szybkie działania” - pisał przedstawiciel Pentagonu. A jak do jego percepcji odnoszą się eksperci w Polsce i USA?
Michta: Sojusze opierają się na wspólnych zagrożeniach
Według dr. Andrew Michty z Atlantic Council, słowa sekretarza Colby’ego nie uwzględniają nowych realiów geopolitycznych. „Niemcy Zachodnie były kluczowym sojusznikiem Ameryki w NATO, ponieważ stanowiły główny punkt kontaktowy z Układem Warszawskim. Miały silną gospodarkę, zasoby ludnościowe i, co najważniejsze, niepodważalny interes narodowy w opieraniu się sowieckiemu ekspansjonizmowi za wszelką cenę. Dzisiejsze Niemcy są inne (…)” - napisał ekspert na platformie X.
Czym różni się sytuacja współczesnych Niemiec od RFN z okresu zimnej wojny? Jak zauważył dr Michta, zasadnicza różnica polega na tym, że rozszerzenia NATO w ostatnich latach (o Polskę w 1999 roku, kraje bałtyckie i Rumunię w 2004 r. czy Finlandię i Szwecję w latach 2023-2024) sprawiły, że doszło do strategicznego przesunięcia punktu ciężkości. Rosja przestała być postrzegana przez Niemców jako zagrożenie egzystencjalne, a kraje wschodniej flanki stały się naturalną ochroną Berlina przed imperialnymi zakusami Kremla.
🧵The recent post by @USWPColby, which discusses a strategy for @NATO 3.0, mostly revisits familiar ideas. Most importantly, it retreads legacy assumptions about Germany's leading role in the US-European alliance without considering the new geopolitical realities in #Europe. 1/7
— Andrew A. Michta (@andrewmichta) April 25, 2026
„Dlatego też trudno uwierzyć, że - jak zasugerował Elbridge Colby - Niemcy mogłyby przewodzić europejskiemu bezpieczeństwu w ramach NATO 3.0, ponieważ ich poziom zagrożenia nie jest taki sam. Niemcy są największą potęgą na kontynencie, zarówno pod względem populacji, jak i gospodarki. Jednak sojusze opierają się głównie na wspólnych zagrożeniach i interesach, podczas gdy odstraszanie zależy od zdolności i wiarygodności. Same możliwości bez konkretnych zamiarów to za mało” - podsumował.
Po pierwsze pragmatyzm
Głośny komentarz przedstawiciela Pentagonu może mieć też wymiar ekonomiczny. Zdaniem redaktora naczelnego Defence24 Jędrzeja Grafa w słowach Colby’ego należy upatrywać sygnału wysłanego z Waszyngtonu w kierunku Berlina, pokazującego otwartość USA na dalszą sprzedaż amerykańskiej broni do Niemiec.
Niemcy otwarcie już komunikują że odbudowa armii będzie wykorzystana do napędzania swojej gospodarki która złapała super zadyszkę. W jakimś stopniu tak będzie. Jednoczenie Amerykanie doskonale zdają sobie sprawę, że zdolności technologiczne niemieckiego przemysłu obronnego są… https://t.co/95anBArlJN
— Jędrzej Graf (@Jedrzej_Graf) April 25, 2026
„Niemcy otwarcie już komunikują, że odbudowa armii będzie wykorzystana do napędzania swojej gospodarki, która złapała superzadyszkę. W jakimś stopniu tak będzie. Jednocześnie Amerykanie doskonale zdają sobie sprawę, że zdolności technologiczne niemieckiego przemysłu obronnego są dzisiaj mocno ograniczone. W wielu obszarach Bundeswehra będzie skazana na zakupy za granicą. Już wiele systemów zostało kupionych z USA, dlatego wielka niemiecka armia = duże zakupy za oceanem. SAFE powoduje już gigantyczne straty dla amerykańskich korporacji w Europie, więc nowa narracja o wzmocnieniu sojuszu z Berlinem ma też wymiar czysto biznesowy - walka o gigantyczny tort zakupowy miliardów euro niemieckiego budżetu” - stwierdził Jędrzej Graf.
Co z Polską?
W tym wszystkim otwarte pozostaje pytanie o rolę Polski w NATO i jej bezpośrednie relacje z amerykańską administracją. Zdaniem dr. Aleksandra Olecha wypowiedzi Colby’ego o Niemczech wpisują się w szerszą debatę na temat zaangażowania Stanów Zjednoczonych w Europie i rosnących oczekiwań Waszyngtonu względem sojuszników ze Starego Kontynentu.
„Nie oznacza to, że Polska przestaje być postrzegana jako modelowy partner, ponieważ nadal pozostaje kluczowym filarem wschodniej flanki NATO. Widać natomiast wyraźną zmianę podejścia, czyli obok wydatków na obronność coraz większe znaczenie ma faktyczna współpraca i zdolność do wspólnych działań. To sygnał, że USA chcą pozostać obecne w Europie, ale oczekują bardziej partnerskiego i aktywnego zaangażowania ze strony państw regionu” - skomentował dla nas redaktor naczelny Defence24.com.
Z kolei Marcin Terlikowski, kierownik Biura Badań i Analiz z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych stwierdził, że słowa Colby’ego należy odbierać jako sygnał wysłany do polskiej dyplomacji.
„Czeka nas bardzo dużo pracy w Waszyngtonie. Paradoksalnie, wraz z większym uporządkowaniem procesu prowadzenia polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych, spodziewanym po midtermsach, nasza pozycja jako „role model ally” przestanie być wyjątkowa, zajmą ją Niemcy. Potrzeba pomysłów na nowe otwarcie” - napisał.
Czeka nas bardzo dużo pracy w Waszyngtonie. Paradoksalnie, wraz z większym uporządkowaniem procesu prowadzenia polityki zagranicznej 🇺🇸, spodziewanym po midtermsach, nasza pozycja jako “role model Ally” przestanie być wyjątkowa, zajmą ją 🇩🇪 Potrzeba pomysłów na nowe otwarcie 🇺🇸🇵🇱 https://t.co/MhWjp9x81d
— Marcin Terlikowski (@MTerlikowski) April 25, 2026
Pewnym podsumowaniem wypowiedzi przedstawiciela Pentagonu mogą być słowa Justyny Gotkowskiej z Ośrodka Studiów Wschodnich. Ekspertka dokonała tu bardzo istotnego rozróżnienia, pokazując, że rola Polski i Niemiec w NATO może być kompatybilna i uzupełniająca, a niekoniecznie automatycznie się wykluczająca.
Tak jak USA widzi zwiększoną rolę Niemiec w Europie jeśli chodzi o obronę zbiorową w NATO i ją obecnie podkreśla (bo nie było tego wcześniej), tak Amerykanie widzą rolę Polski jako głównego sojusznika na wschodniej flance NATO. To nie jest tak, że Niemcy mogą wszystkich zastąpić.… https://t.co/sdmBMtM0xY
— Justyna Gotkowska (@jgotkowska) April 26, 2026
„Tak, jak USA widzą zwiększoną rolę Niemiec w Europie, jeśli chodzi o obronę zbiorową w NATO i ją obecnie podkreślają (bo nie było tego wcześniej), tak Amerykanie widzą rolę Polski jako głównego sojusznika na wschodniej flance NATO. To nie jest tak, że Niemcy mogą wszystkich zastąpić. Niemcy są hubem logistycznym, zapleczem frontu, dostarczycielem zdolności in spe zgodnie z planowaniem sojuszniczym, ale to Polska jest głównym państwem frontowym i nasze zbrojenia są widziane w Waszyngtonie; co więcej, ich tempo jest szybsze niż niemieckich. Nie zdziwiłabym się, jeśli usłyszymy niedługo z USA, że Berlin z Warszawą powinien ściśle współpracować w domenie lądowej (…)” - napisała analityczka OSW.


WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156