- ANALIZA
- WIADOMOŚCI
- KOMENTARZ
Macron wściekły na zbrojeniówkę. „To nie jest gospodarka wojenna”
Emmanuel Macron publicznie zakwestionował tempo i skalę działań francuskiego przemysłu obronnego, zaznaczając, że mimo deklaracji z ostatnich lat Francja nie funkcjonuje i nie realizuje „gospodarki wojennej”. Prezydent dał do zrozumienia krajowemu przemysłowi, oraz światu, że cierpliwość w Pałacu Elizejskim kończy się. Jeśli europejscy partnerzy okażą się szybsi i skuteczniejsi, Paryż sięgnie po rozwiązania poza własnym rynkiem.
Autor. A.Derewiany/Armée de l'Air et de l'Espace
Podczas wystąpienia w bazie lotniczej Istres Macron użył wyjątkowo ostrych słów wobec krajowych producentów uzbrojenia. Był bardzo mało dyplomatyczny, co rzadko mu się zdarza, mówiąc:„Dużo zrobiliśmy, podwoiliśmy, czasem potroiliśmy zdolności produkcyjne, ale bądźmy ze sobą szczerzy – czy jesteśmy w gospodarce wojennej? Odpowiedź brzmi: nie”.
To sam Macron budował od 2022 roku nową narrację, gdy ogłaszał wejście Francji w „gospodarkę wojenną” (fr. économie de guerre). Następnie w styczniu 2025 roku mówił, że 2% na zbrojenia to za mało, wskazując na przykład Ukrainy, która wydaje w stosunku do PKB nieporównanie więcej, a to wciąż za mało na wojnę z Rosją. Zaznaczał, że Francja i inne państwa muszą znacznie zwiększyć budżety. Wczoraj dodał jeszcze:„Gdybyśmy byli w stanie wojny, mam nadzieję, że nie produkowalibyśmy w ten sposób”.
Najmocniej wybrzmiał wątek dronów. Macron przyznał, że Francja jest w tym obszarze znacznie spóźniona, wskazując Ukrainę jako punkt odniesienia.„Ukraińcy potrafili wprowadzać innowacje w sposób niezwykły, a inni partnerzy i przemysł byli szybsi od nas, a także mniej wyniośli”.
Według danych przytaczanych przez „Le Monde”, Ukraina w 2025 roku produkowała miliony bezzałogowców, podczas gdy francuska skala liczona jest w tysiącach. To pokazuje nie tylko różnicę potencjałów, ale przede wszystkim różnicę podejścia do gospodarki wojennej, czyli produkcję pod presją wojny kontra produkcję w rytmie procedur.
Francja postawi na import?
Prezydent uderzył również w przekonanie, że francuskie siły zbrojne są klientem francuskiego przemysłu z definicji i tak musi zostać. Mocno zaznaczył, że nie ma żadnych rynków zastrzeżonych. Jest brutalna konkurencja, która wymusza na francuskim przemyśle gotowość do działania oraz aktywność. Powiedział: Potrzebuję przemysłu, który przestanie traktować armie francuskie jak klientów zakładników.” To czytelny sygnał, że kończy się epoka komfortu, a zaczyna się etap rozliczania z tempa, skali i zdolności do dostarczania uzbrojenia. Macron chce – po 3 latach powolnej realizacji jego strategii – wyników w postaci gotowych produktów.
Oceniam, że najmocniejsza była sugestia, że Paryż może sięgnąć po rozwiązania poza Francją. Macron zagroził, że jeśli rozwiązania europejskie (spoza Francji) okażą się szybsze lub skuteczniejsze, to właśnie tam będą kierowane zamówienia. W kontekście wieloletniej polityki autonomii strategicznej jest to kluczowa zmiana tonu. W praktyce oznacza to postawienie krajowego przemysłu pod ścianą, czyli: albo przyspieszenie, albo utrata uprzywilejowanej pozycji na rynku.
Warto przy tym zauważyć, że ta krytyka stoi w wyraźnym kontraście do założeń raportu parlamentarnego z końca 2024 i początku 2025 roku, który miał być mapą drogową przejścia Francji na gospodarkę wojenną. Dokument zakłada inwestycje rzędu 413 mld euro w ramach LPM 2024–2030, wzrost zamówień, relokację produkcji krytycznej (m.in. prochu do Bergerac), wzmocnienie łańcuchów dostaw i większą elastyczność przemysłu. Celem było przejście z jakości na zdolności, gdzie liczy się nie tylko zaawansowanie technologiczne, ale również możliwość produkcji na dużą skalę.
Produkcja wojenna w czasie pokoju
Problem w tym, że – jak wynika z wypowiedzi Macrona – ten model nadal pozostaje w dużej mierze planem. Owszem, rośnie produkcja Rafale, rosną zamówienia zza granicy, zwiększane są budżety, ale system nadal działa w rytmie administracji czasu pokoju.
„Le Monde” przypomina o zawiłości struktur zakupowych i roli DGA (odpowiednik polskiej Agencji Uzbrojenia, choć zatrudniający co najmniej kilkanaście razy więcej osób i dysponujący nieporównanie większymi uprawnieniami). Mimo to DGA od lat jest krytykowana za procedury i powolność decyzji. Sam Macron mówił wcześniej o potrzebie „głębokiej zmiany kultury” na rzecz prostoty, elastyczności i odwagi. Ostatnie zmiany personalne w kierownictwie DGA pokazują, że Paryż widzi problem i będzie coraz ostrzej szukał rozwiązań.
Prezydent Francji po raz kolejny wysyła sygnał. Jednakże tym razem jest on najmocniejszy ze wszystkich. Paryż kupujący za granicą, odwracając się od własnych dostawców, to całkowita nowość w Europie.
Francja weszła w gospodarkę wojenną na poziomie narracji politycznej, częściowego przyspieszenia produkcji kluczowych maszyn idących na eksport (Caesar, Rafale) oraz planów budżetowych, Jednakże nie weszła w nią na poziomie całego państwa. Wojna na Ukrainie obnaża różnice między zaprojektowanym przemysłem a przemysłem produkującym. Francuski przemysł zbrojeniowy musi się przestawić na masową produkcję, przyśpieszyć dostawy i zacząć być elastyczny, obawiając się konkurencji. Inaczej zacznie przegrywać nie tylko z USA, ale również z Niemcami, Szwedami, Ukrainą i krajami takimi jak Korea, Turcja czy Indie.
Jest to ogromny test dla Francji i reprymenda od Macrona. Jeśli uruchomiona w 2022 roku „gospodarka wojenna” okazała się porażką, to Francji – i samemu prezydentowi – zostały 2 lata na całkowitą zmianę podejścia. W 2027 roku wybory prezydenckie, które będą kluczowe dla bezpieczeństwa państwa i jego roli jako silnego (w tym zbrojeniowo) sojusznika.


PROGNOZA 2026 | Jakie drony na Ukrainie? | Flota cieni na Bałtyku | Defence24Week #142