Reklama
  • ANALIZA
  • OPINIA
  • KOMENTARZ
  • WIADOMOŚCI

Jak przetrwać współczesną okupację? Więcej niż wojna [ANALIZA]

Klasyczna teoria ruchów oporu oraz działań nieregularnych wyrastała z doświadczeń okupacji i konfliktów dekolonizacyjnych XX wieku. Można ją interpretować jako refleksję nad sytuacjami, w których okupant był w stanie narzucić kontrolę nad terytorium i instytucjami, lecz jednocześnie nie dysponował środkami pozwalającymi na stałe, całościowe monitorowanie społeczeństwa.

Wojna Ukraina
Wojna na Ukrainie
Autor. 53rd Mechanized Brigade/Defense of Ukraine (@DefenceU)/X

W wielu historycznych przypadkach istniały bowiem przestrzenie ograniczonej kontroli: anonimowość codziennych relacji, niedoskonałość aparatu policyjnego, brak ciągłego nadzoru nad komunikacją i przepływem informacji. W takim kontekście David Galula, w Wojna antypowstańcza: teoria i praktyka (Counterinsurgency Warfare: Theory and Practice) opisywał ruch oporu jako proces polityczno-społeczny, w którym przemoc stanowi jedynie jeden z instrumentów szerszej rywalizacji o legitymizację i kontrolę nad populacją. Galula nie redukował oporu do czysto militarnej konfrontacji, lecz wskazywał na jego zakorzenienie w relacjach społecznych, administracyjnych i politycznych. Podobnie Mao Zedong, w swej książce O wojnie partyzanckiej (On Guerrilla Warfare), ujmował konflikt nieregularny jako proces etapowy. W jego ujęciu można wyróżnić fazę mobilizacji politycznej i budowy zaplecza, następnie etap walki partyzanckiej, a w sprzyjających warunkach – możliwość przejścia do działań o charakterze bardziej konwencjonalnym. Choć koncepcje Mao były osadzone w specyficznym kontekście chińskim, ich wpływ na myślenie o wojnie nieregularnej był długotrwały i szeroki.

Reklama

Już w połowie XX wieku zaczęły się jednak pojawiać koncepcje, które – choć nie zawsze wprost – podważały założenie trwałej eskalacji i rosnącej jawności działań oporu. Jednym z najbardziej znanych przykładów jest Carlos Marighella i jego Minipodręcznik partyzantki miejskiej (Minimanual do Guerrilheiro Urbano), który opisywał próbę dostosowania walki nieregularnej do realiów nowoczesnego państwa policyjnego, przesuwając ją do środowiska miejskiego, ograniczając trwałość struktur i odrzucając potrzebę stałego zaplecza terytorialnego. Jednocześnie jego ujęcie nadal zakładało, że przemoc – stosowana selektywnie i intensyfikowana w odpowiednim momencie – może prowadzić do destabilizacji reżimu i wywołać efekt rewolucyjny.

Opór niekierowany: Amoss i problem organizacji w warunkach inwigilacji

Równolegle, choć z innej perspektywy instytucjonalnej, pojawiła się refleksja Uliusa Louisa Amossa, oficera wywiadu Office of Strategic Services, a później współpracownika CIA. W jego myśleniu punktem wyjścia było przekonanie, że rozwój techniki, kontrwywiadu i administracji państwowej czyni klasyczne, zorganizowane struktury oporu coraz bardziej podatnymi na infiltrację i rozbicie. Amoss formułował koncepcję, którą można określić jako opór niekierowany: działania autonomiczne, pozbawione centralnego dowodzenia, trwałych struktur i wyraźnej hierarchii, oparte raczej na wspólnych założeniach ideowych niż na formalnym przywództwie. W jego ujęciu była to pragmatyczna adaptacja do rosnących zdolności państwa w zakresie nadzoru i kontroli, a nie projekt normatywny czy rewolucyjny. W latach 80. XX wieku logika ta została przejęta i uproszczona przez Louisa Beama w eseju Opór bez przywództwa (Leaderless Resistance), który nadawał jej znacznie bardziej radykalny i ideologiczny charakter, jednak warto podkreślić, że pierwotna refleksja Amossa miała charakter analityczny i adaptacyjny, a nie programowo ekstremistyczny.

Reklama

Jewgienij Messner i koncepcja „wojny buntowniczej"

Istotnym, często pomijanym ogniwem tej ewolucji jest Jewgienij Messner, rosyjski teoretyk wojskowości emigracyjnej. Już w latach 60. i 70. XX wieku opisywał on jakościową zmianę charakteru konfliktów zbrojnych. W pracy znanej jako Światowa Wojna Buntownicza (Всемирная мятежевойна) wprowadził pojęcie мятежевойна, które można tłumaczyć jako „wojnę buntowniczą”. Opisywał on konflikt jako zjawisko rozproszone i permanentne, w którym zanika klasyczne rozróżnienie między wojną a pokojem, frontem a zapleczem, żołnierzem a cywilem. W jego ujęciu wojna obejmuje nie tylko środki militarne, lecz także działania psychologiczne, presję społeczną, propagandę, terror oraz erozję porządku instytucjonalnego. Istotne jest to, że nie traktował on partyzantki czy terroryzmu jako narzędzi przejściowych, lecz jako potencjalnie trwały sposób prowadzenia konfliktu w epoce masowych społeczeństw i ideologii. Można interpretować jego koncepcję jako próbę opisania świata, w którym konflikt staje się wszechobecny, a państwo dąży do kontroli nie tylko terytorium, lecz także świadomości i codziennych praktyk społecznych.

Reklama

Ukraina jako empiryczne „studium graniczne"

Empiryczny przypadek Ukrainy można interpretować jako sytuację, w której wiele z intuicji Messnera znajduje skrajną realizację. Rosyjska okupacja – według dostępnych analiz – nie ogranicza się do obecności wojskowej, lecz obejmuje administrację, edukację, media, pieniądz, mobilność oraz infrastrukturę cyfrową. Dr Jade McGlynn, w swym raporcie Progi przetrwania: ruch oporu na okupowanej Ukrainie (Thresholds of Survival: The Resistance in Occupied Ukraine), przygotowanym dla Center for Strategic and International Studies, opisuje rosyjski system okupacyjny jako zintegrowany układ przymusu, w którym przemoc fizyczna, presja administracyjna i nadzór cyfrowy wzajemnie się wzmacniają. Jej analiza sugeruje, że w takim środowisku opór nie może funkcjonować według klasycznej logiki eskalacji i rosnącej jawności. W tym sensie Ukraina przesuwa refleksję Galuli, Mao, Marighelli, Amossa i Messnera jeszcze dalej. Jeśli u Messnera wojna buntownicza była przede wszystkim procesem destabilizacji państw, to w Ukrainie ruch oporu coraz częściej można interpretować jako proces podtrzymywania państwowości w warunkach jej fizycznej nieobecności. Architektura oporu nie służy tu wyłącznie zadawaniu strat przeciwnikowi, lecz ochronie społeczeństwa, sieci zaufania oraz zdolności do przyszłej reaktywacji suwerenności.

Reklama

Ewolucja teorii: od eskalacji do odporności

Z tej perspektywy współczesna architektura ruchu oporu może być interpretowana jako zamknięcie długiej ewolucji od partyzantki terytorialnej (Galula, Mao), przez partyzantkę miejską (Marighella), koncepcję oporu niekierowanego (Amoss), ideę wojny buntowniczej (Messner), aż po architekturę odporności obserwowaną dziś w Ukrainie. W tej ostatniej konfiguracji przetrwanie, ciągłość i ochrona społeczeństwa stają się kategoriami strategicznymi, które mogą mieć pierwszeństwo przed eskalacją i spektakularnością działań. W ujęciach późniejszych niż Galula i Mao coraz częściej pojawiała się teza, że przyszłe formy oporu będą musiały odejść od struktur hierarchicznych na rzecz organizacji sieciowych. John Arquilla i David Ronfeldt w analizie RAND Sieci i wojny sieciowe (Networks and Netwars) argumentowali, że w konfliktach współczesnych przewagę mogą uzyskiwać struktury rozproszone, pozbawione jednego centrum decyzyjnego, a przez to trudniejsze do sparaliżowania jednym uderzeniem.

Reklama

Jednocześnie ich rozważania nie zakładały jeszcze środowiska, w którym aparat państwowy dążyłby do niemal pełnego domknięcia „szczelin kontroli” poprzez połączenie nadzoru cyfrowego, administracyjnego i represji zbiorowej. Ukraina — w świetle dostępnych analiz — może być interpretowana jako przypadek graniczny właśnie dlatego, że testuje zdolność ruchu oporu do funkcjonowania w warunkach, w których okupant nie tyle ściga konkretne struktury oporu, ile próbuje profilować, filtrować i dyscyplinować całe społeczeństwo. Jade McGlynn opisuje ten mechanizm jako przejście od okupacji rozumianej militarnie do okupacji jako systemu zarządzania populacją poprzez dokumenty, usługi publiczne i infrastrukturę informacyjną. W tym sensie Ukraina pozwala badać nie tyle skuteczność konkretnych taktyk, ile granice samej możliwości istnienia oporu jako zjawiska społecznego.

Architektura kontroli okupanta jako przyczyna zmiany architektury oporu

W klasycznych modelach okupacji aparat władzy narzucał ramy prawne, obecność sił bezpieczeństwa oraz ograniczenia administracyjne, jednak pozostawiał znaczne obszary życia społecznego poza stałą obserwacją. Opór mógł funkcjonować w tych „szczelinach kontroli”, korzystając z nieformalnych sieci, lokalnych wspólnot i względnej anonimowości codziennych interakcji. W przypadku okupacji części terytorium Ukrainy — jak sugerują analizy empiryczne — mamy do czynienia z jakościową zmianą tego środowiska. Jak opisuje Jade McGlynn, rosyjski system okupacyjny można interpretować nie tyle jako klasyczną administrację wojskową, ile jako reżim zarządzania populacją, w którym prawo, przemoc i infrastruktura informacyjna są ze sobą ściśle splecione. Przepisy formalne funkcjonują selektywnie, a ich zastosowanie bywa arbitralne, co sprawia, że „legalność” pełni raczej funkcję narzędzia dyscyplinującego niż stabilnej ramy porządku.

Reklama

W tym sensie administracja nie tyle reguluje życie społeczne, ile je filtruje, różnicując dostęp do pracy, usług publicznych, edukacji czy własności w zależności od stopnia podporządkowania. Ten mechanizm jest dodatkowo wzmacniany przez kontrolę telekomunikacji i infrastruktury cyfrowej. Rejestracja kart SIM, integracja usług publicznych z systemami identyfikacyjnymi oraz presja na korzystanie z narzędzi kontrolowanych przez okupanta powodują, że codzienne funkcjonowanie cywilów generuje ślady możliwe do analizy. Jak wskazują zarówno McGlynn, jak i raporty Institute for the Study of War, nadzór nie ma tu wyłącznie charakteru reaktywnego. Jego celem jest wytworzenie środowiska, w którym sama normalna aktywność społeczna zwiększa ekspozycję jednostki.

Reklama

W takim kontekście represja przestaje być odpowiedzią na konkretny czyn, a staje się elementem prewencyjnego systemu zarządzania strachem. Raporty Wysokiego komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw praw człowieka (UNHCHR) np. Raport ONZ: Cywilni więźniowie poddawani są niepokojącym schematom tortur i złego traktowania od czasu pełnoskalowego ataku Rosji na Ukrainę z 23 września 2025 r. dokumentują, że zatrzymania, zastraszanie i przemoc są często stosowane nie po to, by ukarać sprawców określonych działań, lecz by zdyscyplinować całe społeczności. Mechanizm ten można interpretować jako formę zbiorowego oddziaływania, w której koszt potencjalnego oporu ponoszą nie tylko uczestnicy, ale także ich otoczenie rodzinne i sąsiedzkie.

Reklama

Z perspektywy architektury ruchu oporu oznacza to fundamentalną zmianę warunków brzegowych. Jeżeli każda trwała struktura, powtarzalny kanał komunikacji lub widoczny wzorzec działania może zostać powiązany z konsekwencjami administracyjnymi lub represyjnymi, to klasyczne modele organizacyjne tracą racjonalność. Opór nie reaguje więc jedynie na siłę militarną okupanta, lecz na całościowy system kontroli, który obejmuje prawo, technologię i codzienność. W tym sensie architektura kontroli okupanta nie jest tłem działań nieregularnych, lecz ich główną przyczyną strukturalną. To ona wymusza odejście od logiki eskalacji i jawności na rzecz form działania projektowanych przede wszystkim pod kątem ograniczenia ekspozycji i kosztów społecznych. Zmiana architektury oporu nie wynika więc z innowacyjności czy wyboru doktrynalnego, lecz z adaptacji do środowiska, w którym kontrola stała się wielowarstwowa i permanentna.

Przemoc traci funkcję „osiową"

W klasycznych teoriach działań nieregularnych przemoc była jednym z centralnych instrumentów rywalizacji o kontrolę nad terytorium i populacją. Zarówno w ujęciu Galuli, jak i Mao Zedonga, użycie siły – nawet jeśli podporządkowane celom politycznym – pełniło funkcję osiową: miało dezorganizować aparat przeciwnika, demonstrować sprawczość oraz stopniowo zmieniać układ lojalności społecznych. Przemoc była widoczna, a jej eskalacja miała znaczenie komunikacyjne. Empiryczne obserwacje z okupowanych terytoriów Ukrainy pozwalają jednak sugerować, że w warunkach totalizującej kontroli relacja ta ulega istotnej zmianie. Jak opisuje Jade McGlynn, jawne użycie przemocy przez struktury oporu bardzo często prowadzi do natychmiastowych i nieproporcjonalnych represji, które obejmują nie tylko bezpośrednich wykonawców, lecz także ich otoczenie społeczne. W takim środowisku przemoc traci funkcję narzędzia stopniowej erozji kontroli, a zaczyna działać jako czynnik konsolidujący aparat represji.

Reklama

Z tego powodu można interpretować, że przemoc nie znika z repertuaru działań nieregularnych, lecz zmienia swój status. Przestaje być środkiem rutynowym lub demonstracyjnym, a staje się instrumentem wyjątkowym, obarczonym wysokim ryzykiem strategicznym. Jak wskazują analizy Armed Conflict Location & Event Data (ACLED), np. Za liniami frontu: Jak Ukraina przewyższyła Rosję w sabotażu,  wiele działań o charakterze sabotażowym w Ukrainie ma niski „podpis” i jest projektowanych w taki sposób, aby nie generować jednoznacznych wzorców ani wyraźnych sygnałów eskalacyjnych. Ich znaczenie polega raczej na kumulatywnym efekcie drobnych zakłóceń niż na pojedynczym, spektakularnym uderzeniu. W tym sensie można mówić o przesunięciu osi działań nieregularnych: z widocznej przemocy ku formom oddziaływania, które są trudniejsze do wykrycia i przypisania. Jest to adaptacja do środowiska, w którym widoczność sama w sobie staje się czynnikiem ryzyka egzystencjalnego.

Reklama

Architektura organizacyjna oporu: dlaczego „komórka" przegrywa z układem rozproszonym

W klasycznych opisach funkcjonowania ruchów oporu struktury hierarchiczne i system komórek zapewniały względną koordynację, ciągłość oraz możliwość planowania działań na większą skalę. Model ten zakładał jednak istnienie obszarów, w których relacje organizacyjne mogły pozostawać poza stałą obserwacją przeciwnika. W warunkach okupacji Ukrainy – jak sugerują analizy McGlynn – założenie to przestaje być aktualne. Powtarzalność ról, kanałów komunikacji i punktów decyzyjnych, która w klasycznych modelach była zaletą, w środowisku intensywnego nadzoru staje się podatnością. Ułatwia bowiem identyfikację wzorców, infiltrację oraz uruchomienie efektu domina po dekonspiracji jednego elementu sieci.

Reklama

RUSI, analizując odporność struktur oporu w Ukrainie, również wskazuje na ryzyko wynikające z nadmiernej formalizacji i centralizacji wiedzy. McGlynn opisuje przejście od modelu komórkowego do rozwiązania, które określa jako system rozproszonych fragmentów, w którym uczestnicy dysponują jedynie wiedzą niezbędną do wykonania konkretnego zadania. Koordynacja odbywa się poprzez przekazywanie wąsko zdefiniowanych instrukcji, a łączenie informacji następuje poza obszarem bezpośredniej kontroli okupanta. Taka architektura nie jest projektowana pod kątem maksymalnej efektywności operacyjnej, lecz pod kątem ograniczenia strat w przypadku dekonspiracji pojedynczego elementu.

Reklama

W ujęciu syntetycznym można stwierdzić, że Ukraina doprowadza do skrajności logikę opisaną wcześniej przez teoretyków sieci: brak wiedzy o całości przestaje być wadą organizacyjną, a staje się podstawowym mechanizmem ochronnym. Na poziomie taktycznym przekłada się to na odejście od rutyny na rzecz działań jednorazowych i niepowtarzalnych. Jak sugeruje McGlynn, powtarzalność sama w sobie generuje sygnały możliwe do analizy przez aparat okupanta, dlatego opór zaczyna funkcjonować poprzez chwilowe konfiguracje działań, a nie trwałe struktury.

Operacyjna funkcja oporu: erozja przez informację, nie kampanie

Klasyczna teoria często ujmuje poziom operacyjny jako sekwencję skoordynowanych działań – kampanii sabotażowych, dywersyjnych lub zbrojnych – których celem jest stopniowe wyczerpanie przeciwnika. W warunkach pełnego nadzoru i represji taka logika staje się jednak trudna do utrzymania. Empiryczny przypadek Ukrainy sugeruje, że operacyjność może przyjmować inną formę. Jak opisuje McGlynn, znacząca część aktywności oporu na terenach okupowanych koncentruje się na zbieraniu i przekazywaniu informacji, w tym danych o ruchach wojsk, logistyce czy strukturach administracyjnych.

Reklama

RUSI wzmacnia ten obraz, wskazując, że sieci oporu są w dużej mierze wpięte w obieg informacji wywiadowczych, które umożliwiają precyzyjne działania po stronie regularnych sił ukraińskich. Z perspektywy syntetycznej można interpretować tę zmianę jako przesunięcie ciężaru z „operacji” rozumianych klasycznie ku procesowi operacyjnemu polegającemu na długotrwałej erozji zdolności okupanta. ACLED pokazuje, że wiele aktów sabotażu ma znaczenie nie jako pojedyncze sukcesy, lecz jako elementy kumulatywnego nacisku, który podnosi koszty okupacji i obniża sprawność aparatu logistycznego. W takim ujęciu informacja – zwłaszcza pochodząca z wiarygodnych źródeł lokalnych – staje się kluczowym zasobem operacyjnym, a opór funkcjonuje bardziej jako warstwa sensoryczna konfliktu niż jako autonomiczny wykonawca kampanii zbrojnych.

Reklama

Informacja i zaufanie: z narzędzia mobilizacji w zasób wysokiego ryzyka

W klasycznych koncepcjach wojny nieregularnej działania informacyjne miały mobilizować społeczeństwo, delegitymizować przeciwnika i budować poparcie dla oporu. W warunkach okupacji Ukrainy – jak sugerują dostępne analizy – logika ta ulega odwróceniu. Informacja nie jest już „tanim” narzędziem oddziaływania, lecz zasobem obarczonym wysokim ryzykiem. McGlynn opisuje, że w środowisku monitorowanej komunikacji nawet pozornie neutralne formy ekspresji mogą prowadzić do represji. Raporty UNHCHR potwierdzają, że aparat represyjny reaguje nie tylko na działania zbrojne, lecz także na zachowania komunikacyjne i symboliczne.

Reklama

W rezultacie przestrzeń dla jawnego aktywizmu informacyjnego ulega drastycznemu ograniczeniu. W tym kontekście zaufanie przestaje być jedynie kategorią społeczną, a zaczyna pełnić funkcję infrastruktury operacyjnej. Jak argumentuje McGlynn, wiarygodność źródeł i ochrona uczestników sieci stają się „walutą strategiczną”. Z perspektywy syntetycznej można dodać, że fałszywe lub performatywne treści mogą być dla oporu bardziej destrukcyjne niż działania okupanta, ponieważ podkopują zaufanie i zwiększają ekspozycję.

Prawo międzynarodowe: paradoks rozpoznawalności w epoce nadzoru

Prawo konfliktów zbrojnych próbuje różnicować status uczestników walk, wiążąc ochronę prawną z określonymi kryteriami, takimi jak dowodzenie, rozpoznawalność czy przestrzeganie zasad prowadzenia działań. Jak zauważa Marco Sassòli w Międzynarodowe prawo humanitarne: zasady, kontrowersje i rozwiązania problemów pojawiających się w czasie wojny (International Humanitarian Law: Rules, Controversies, and Solutions to Problems Arising in Warfare), realia współczesnych konfliktów często utrudniają spełnienie standardowych kryteriów stosowania prawa humanitarnego bez narażania uczestników na poważne ryzyko, ponieważ zasady te były formułowane dla klasycznych konfliktów z państwami-stronami, a nie zawsze dobrze przystają do współczesnych, rozproszonych środowisk walk.

Reklama

Przypadek Ukrainy ilustruje ten paradoks w sposób szczególnie wyraźny. Im bardziej opór byłby rozpoznawalny i uporządkowany, tym łatwiej mógłby zostać zidentyfikowany w środowisku totalnej obserwacji. Dodatkowo, jak dokumentują raporty UNHCHR, praktyka okupanta polega na kwalifikowaniu szerokiego spektrum działań jako przestępczych lub terrorystycznych, niezależnie od ich faktycznego charakteru. Tak więc w takich warunkach formalny parasol ochrony prawnej staje się w dużej mierze iluzoryczny, co spycha opór w stronę jeszcze głębszej niejawności. Architektura działań musi zakładać minimalną ekspozycję nie tylko jako wybór taktyczny, lecz jako warunek przeżycia.

Reklama

Architektura przetrwania jako odpowiedź na totalną okupację

Ukraina nie przekreśla więc klasycznej teorii ruchów oporu; raczej można ją interpretować jako przypadek, który tę teorię aktualizuje, pokazując jej funkcjonowanie w warunkach skrajnych. Gdy okupant stopniowo domyka „szczeliny kontroli” poprzez rozbudowany aparat administracyjny, podporządkowanie telekomunikacji, intensywny nadzór cyfrowy oraz stosowanie represji zbiorowych, opór nie może być już projektowany według logiki stopniowej eskalacji i rosnącej widoczności.

Reklama

Na poziomie organizacyjnym dominują więc rozwiązania oparte na rozproszeniu odpowiedzialności i wiedzy, w których poszczególni uczestnicy znają jedynie wąski zakres własnych zadań i nie posiadają obrazu całości działań. Na poziomie taktycznym widoczna jest atomizacja aktywności – działania jednorazowe, niepowtarzalne i pozbawione rutyny, które nie wytwarzają trwałych wzorców możliwych do uchwycenia przez aparat nadzoru. Na poziomie operacyjnym ciężar przesuwa się ku długotrwałej erozji zdolności okupanta, często realizowanej poprzez przekazywanie informacji i drobne zakłócenia, a nie poprzez spektakularne kampanie. Na poziomie informacyjnym działania mają charakter wysoce selektywny, ponieważ każda forma komunikacji może generować ślady prowadzące do represji. Wreszcie na poziomie społecznym kluczowe znaczenie zyskuje ochrona populacji, ponieważ koszty działań oporu ponoszą nie tylko ich bezpośredni wykonawcy, lecz także całe otoczenie społeczne.

Reklama

Z tego względu współczesny ruch oporu w warunkach totalnej kontroli można interpretować nie jako architekturę zwycięstwa osiąganego poprzez eskalację, lecz jako architekturę suwerenności podtrzymywanej w ukryciu. Podstawową miarą skuteczności nie staje się intensywność ani widoczność działań, lecz zdolność do długotrwałego trwania: utrzymania sieci relacji, zaufania oraz minimalnych, bezpiecznych kanałów przepływu informacji. Jak argumentuje Jade McGlynn, opór coraz częściej funkcjonuje jako praktyka ciągłości i zachowania potencjału na przyszłość, a nie jako droga do szybkiego i spektakularnego przełomu.

Reklama
WIDEO: "Koordynacja jest najważniejsza". Dowódca GROM o operacjach specjalnych
Reklama