- KOMENTARZ
- WIADOMOŚCI
- WAŻNE
Francja po 4 latach wojny: zwrot czy koniec wsparcia?
Wielka ewolucja Republiki Francuskiej, a raczej samego prezydenta Macrona, była wielokrotnie opisywana. Po 2014 roku Federacja Rosyjska pozostawała bardzo ważnym partnerem i regularnie dochodziło do spotkań na najwyższym szczeblu. Przez lata Paryż, jak mu się wydawało bardzo pragmatycznie, sprzedawał uzbrojenie zarówno do Kijowa, jak i do Moskwy. W 2022 roku nastąpił wielki zwrot na Ukrainę i zerwano relacje. Teraz, po 4 latach wojny, Francja jest w pełni świadoma sytuacji. Problemem jest jednak to, że nie może pomóc ani w negocjacjach, ani przekazując duże dostawy uzbrojenia. Paryż wspiera słowami, obserwuje i czeka.
W ciągu ostatnich 48 miesięcy Republika Francuska przeszła prawdziwą ewolucję w kontekście pomocy dla Ukrainy. Pojawiły się znaczne dostawy nie tylko pomocy humanitarnej, ale wprost militarnej, która od razu trafiła na front. Dość powiedzieć, że francuskie wsparcie było kluczowe dla powstrzymywania rosyjskiej ofensywy. Najważniejsze były tysiące sztuk amunicji, setki pocisków, dziesiątki armatohaubic Caesar, systemy obrony powietrznej, w tym SAMP/T oraz – wreszcie – myśliwce Mirage 2000.
Zobacz też

Łyżką dziegciu we współpracy było mało skuteczne wykorzystanie przez Ukraińców lekkich czołgów/wozów wsparcia ogniowego AMX-10RC, rozpad kijowskiej brygady szkolonej we Francji, brak ukraińskich pilotów zdolnych do ukończenia szkolenia na myśliwcach (finalnie przekazano tylko 6 maszyn – z czego 1 już spadła) – czy dalsze importowanie przez Francję LNG z Rosji oraz pozostanie francuskich firm w Moskwie. Również – na początku konfliktu – Ukraina bardzo długo czekała na dostawy sprzętu.
W całym ujęciu relacja Kijów – Paryż stała się jedną z najsilniejszych. Prezydent Zełensky w pełni zaakceptował, że np. rozmowy o rozwiązaniach pokojowych na Ukrainie będzie prowadził prezydent Macron, zarówno na szczeblu UE, jak i z samym Trumpem. Ponadto ukraiński przywódca nie szczędzi podziękowań dla Francji, w zasadzie stawiając ją publicznie jako kluczowego sojusznika. Jakby zapominając, że na początku konfliktu w 2022 roku to Paryż chciał rozmawiać z Moskwą. Wyrazem dobrych relacji był oczywiście biznes, czyli porozumienie w sprawie zakupu 100 myśliwców Rafale oraz znaczne ustępstwa, aby Francuzi inwestowali na Ukrainie.
Rola prezydenta Macrona
Nie bez znaczenia jest fakt, że to prezydent Macron zarządza „koalicją chętnych”, czyli zrzeszeniem ponad 30 państw, które są gotowe udzielać gwarancji bezpieczeństwa Ukrainie, a także wysłać wojska po ustaniu konfliktu. W tym ujęciu francuscy żołnierze mieliby się znaleźć blisko linii frontu, pilnując, czy Rosja łamie porozumienia pokojowe. Obecnie inicjatywa pozostaje w tle, ale francuski przywódca ma szansę spełnić swój cel, czyli liderować międzynarodowemu projektowi.
Po 4 latach od wybuchu konfliktu francuscy politycy, w większości, wysyłają sygnały wsparcia do Kijowa. Oczywiście widać „zmęczenie tematem wojny”, a przy tym sytuacja wewnętrzna we Francji nie jest najlepsza, ale widać podtrzymanie kierunku udzielanej pomocy. Problemem jest jednak to, że Paryżowi skończyły się opcje, aby być kluczowym państwem na rzecz zakończenia tej wojny.
Politycznie prezydent Macron stoi u boku prezydenta Zełenskiego, ale we Francji już za praktycznie rok wybory prezydenckie. Ani lewica, ani centrum nie mają znacznego poparcia. Jeśli jakkolwiek Kijów ma otrzymywać przez kolejne miesiące znaczące wsparcie z Paryża, to będzie to bardzo trudne na poziomie krajowym, gdyż obywatele odczuwają brak wielu reform, w tym emerytalnych, w służbie zdrowia, policji czy oczywiście względem nielegalnej migracji. Ponadto dług Francji jest na niebezpiecznym poziomie. Macron ma bardzo trudne miesiące przed sobą – w których kwestie wewnętrzne będą dominować.
W wymiarze międzynarodowym Francja nie chce być tym, który rozdaje karty. To prezydent Trump prowadzi negocjacje rosyjsko-ukraińskie, a nie Macron. Generalnie brak europejskiego lidera jest policzkiem (cenną lekcją) dla Europy. Jedyną okazją, w której Paryż może w końcu zademonstrować, że chce zadbać o europejską autonomię strategiczną (co podkreślił prezydent Finlandii wczoraj) jest zaoferowanie rozszerzenia odstraszania nuklearnego lub znaczącego konwencjonalnego. Na to jednak się nie zanosi, a jeśli już, będzie mieć to bardzo ograniczony charakter.
Kres wsparcia?
W ujęciu militarnym Francja nie zamierza już przekazywać znacznych ilości sprzętu. Nie będzie też przełomu w postaci nowej eskadry myśliwców, kilkuset wozów bojowych lub większej liczby systemów OPL. Pomoc ograniczy się do wsparcia finansowego w ramach pakietów Unii Europejskiej oraz wyrazów poparcia na forach międzynarodowych. Chęci po stronie francuskiej wciąż są, ale to za mało. Jeśli Francja aspiruje do roli mocarstwa, to jako mocarstwo pokazać się musi.
Mijają 4 lata wojny na Ukrainie, 9 lat prezydentury Macrona i 12 lat od rosyjskiego ataku na Ukrainę. Wszystko ma swój początek i koniec. Trzeba pochwalić, iż Francja zrozumiała, iż Rosja jest wrogiem. Ponadto bardzo zbliżyła się do Polski, co miało wyraz w wielu wspólnych projektach, także w wymiarze wojskowym. Teraz należałoby spektakularnie zademonstrować potencjał Francji, dając sygnał, że w Europie jest mocarstwo jądrowe, którego zdanie trzeba brać pod uwagę.
Obawiam się, że mocnego zakończenia zabraknie. Mieliśmy ewolucję Francji i samego prezydenta – i być może z tego trzeba się najbardziej cieszyć. W końcu wojska francuskie wzmacniają całą wschodnią flankę NATO. Być może na ostrzejszą retorykę przyjdzie jeszcze czas. Oby konflikt na Ukrainie jak najszybciej się skończył, a Francja udowodniła, że tak łatwo nie zmienia zdania (i sojuszników). 2027 rok będzie kluczowy.



WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner