Reklama
Reklama
  • KOMENTARZ
  • WAŻNE
  • WIADOMOŚCI

Francja nie dostała najwięcej w SAFE, ale stawia warunki

Instrument SAFE we Francji nie jest postrzegany jako przełom na rzecz bezpieczeństwa, ale narzędzie dla rozwoju przemysłu. W tle pozostaje pytanie, czy wspólne finansowanie przełoży się na faktycznie zwiększenie zdolności wojskowych, rozwój przemysłów obronnych w Europie, a także – co najważniejsze dla Paryża – czy będzie kupowane francuskie uzbrojenie?

A330 MRTT
Samolot Airbus A330 MRTT, jaki Polska może kupić w ramach SAFE
Autor. wallycacsabre - 5WAL4007 (CC BY 2.0)

Francja otrzymuje około 16,2 mld euro preferencyjnych pożyczek, a więc znajduje się wśród największych beneficjentów, ale wyraźnie za Polską i Rumunią. We francuskiej debacie ma to znaczenie polityczne, ponieważ pokazuje, że wschodnia flanka chce inwestować w zbrojenia. Jednocześnie Paryż podkreśla konieczność preferencji europejskiej, czyli aby środki trafiały do europejskich producentów i wspólnych projektów przemysłowych. Mówią krótko: kupujcie od nas.

Część środowisk politycznych i branżowych uznaje SAFE za narzędzie sensowne, ponieważ zapewnia preferencyjne warunki oraz wzmacnia przemysł europejski. Ponadto instrument ma umożliwić inwestycje w obronę powietrzną, drony i cyberbezpieczeństwo oraz wymuszać współpracę państw w Europie. W praktyce oznacza to dążenie do zwiększenia zamówień w europejskim przemyśle zbrojeniowym i wzmacnianie rodzimych firm, co łączone jest m.in. z programami artylerii Caesar.

Oczywiście we Francji dominuje hasło, że bardzo dobrze, iż taki program jest, gdyż odcina Amerykanów. Tutaj – niewątpliwie – środowisko prezydenta Macrona jest zadowolone. Skoncentrowanie pieniędzy w Europie, a w tym przekonanie takich państw jak np. Polska czy Rumunia do zakupów na kontynencie jest ogromnym sukcesem.

Emmanuel Macron od początku popierał program SAFE, widząc w nim narzędzie realizacji swojej agendy „strategicznej autonomii Europy w sferze obronnej” przy dużych korzyściach dla samej Francji. Dysponując największym sektorem zbrojeniowym w UE, Paryż liczy na zdobycie licznych lukratywnych kontraktów, stąd prezydent w swoich wystąpieniach tak mocno akcentował znaczenie „europejskiej preferencji” w zakupach realizowanych w ramach programu. To właśnie obawy przed konkurencją ze strony porównywalnego sektora zbrojeniowego Wielkiej Brytanii skłoniły Pałac Elizejski do zdecydowanej i skutecznej opozycji wobec udziału Londynu w programie.

Reklama

Sceptycznie do inicjatywy SAFE podchodzi natomiast największa partia opozycyjna we francuskim parlamencie, eurosceptyczne Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen. Główną osią krytyki jest pośrednie zadłużanie się za pośrednictwem Komisji Europejskiej, co zdaniem partii ma podważać francuską suwerenność i prowadzić do przekazywania kolejnych kompetencji do zarządzania Francją właśnie z pozycji Brukseli.

Dodatkowo krytyka dotyczy przede wszystkim formy finansowania. SAFE to pożyczki, a nie granty, co zwiększa zadłużenie i nie rozwiązuje różnic w możliwościach finansowania między państwami. Pojawia się także argument, że państwa zdolne do taniego (własnego) finansowania nie mają motywacji do korzystania z tego instrumentu. Warto zauważyć, że np. Niemcy i Szwecja nie korzystają

W analizach podnoszony jest również problem trybu działania. Część rozwiązań przyjęto w trybie pilnym, co zwiększa sprawczość, ale rodzi pytania o kontrolę polityczną. SAFE jest więc postrzegany jako wsparcie modernizacji i kooperacji, ale nie jako rozwiązanie problemów finansowania obronności.

Warto dodać, że Francja (co może być kluczowe dla Polski) będzie wnosić o dodatkowe rozwiązania, alternatywy, mechanizmy i regulacje, które pozwolą zmieniać SAFE już w trakcie jego trwania – jeszcze przed 2030 rokiem. W Paryżu jest świadomość, że pośpieszono się z programem i będzie bardzo wiele uchybień ze strony firm zbrojeniowych oraz nieporozumień na szczeblu politycznym. Polska, Rumunia i Francja, jako najwięksi beneficjenci, muszą odnaleźć wspólny język, żeby obronić swoje inwestycje.

Paryż ma bardzo mocną pozycję w Unii Europejskiej. W samym SAFE może dojść do wielu deregulacji przed 2030 rokiem. Jeśli Francja będzie chciała znaczących zmian, to należy się spodziewać dużej presji. Stąd też należy być gotowym na Paryż stawiający warunki.

Oceniam, że dla Francji SAFE jest przede wszystkim narzędziem wpływu w Europie i sposobem wzmacniania własnego przemysłu obronnego. Prawdą jest, że SAFE we Francji nie zastąpi krajowych wydatków na obronność i pozostanie rozwiązaniem komplementarnym wobec trwającej modernizacji i planowanych inwestycji.

Dla Francji SAFE to jedna z opcji. Dla Polski to projekt numer jeden. I tutaj jest największa różnica w postrzeganiu, wykorzystywaniu, lobbowaniu i rozliczaniu pożyczek z SAFE. Dla jednych to narzędzie polityczne, a dla innych budżetowe.

Reklama
WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner
Reklama