Reklama
  • OPINIA
  • ANALIZA
  • WIADOMOŚCI

Czy wojna idzie według planów Iranu? [OPINIA]

Liczne komentarze w przestrzeni publicznej wskazują, że Iran obecnie wręcz podręcznikowo realizuje swoje założenia strategiczne i operacyjne w zakresie prowadzenia obrony państwa. Jednakże warto w tym ekosystemie różnych tez i hipotez przyjrzeć się kilku kluczowym elementom, pozwalającym na ocenę, na ile strona irańska rzeczywiście realizuje swoje cele polityczno-wojskowe, a na ile jest zdana na umowną walkę o przetrwanie.

Super Hornet
Amerykański F/A-18E Super Hornet operujący w ramach wsparcia Epic Fury z pokładu USS Gerald R. Ford
Autor. U.S. Navy, domena publiczna
Inna skala a historyczne punkty odniesienia Wyczekujący proxy ISTAR-em w Iran Zaplecze materiałowo-sprzętowe na celowniku Te same błędy w ocenie co w przypadku Rosji Inne państwa uzyskają gotowość do ataku Konkluzja

Iran w wymiarze propagandowym chwali się swoją odpornością polityczno-wojskową. Jednocześnie wskazując, że nadal dysponuje potencjałem do kontynuacji walki przeciwko nie tylko celom amerykańsko-izraelskim, ale i regionalnym. Co najważniejsze, uznając, że jest to możliwe w skali narzuconej przez ich umowną „doktrynę” i niejako na własnych zasadach. Ten irański obraz, kolportowany w wymiarze wewnętrznym oraz zewnętrznym, trafia również na podatny grunt w zakresie części zachodnich komentatorów, w tym w Polsce. Należy więc spróbować wskazać kilka wątpliwości, pozwalających podchodzić ostrożniej do jednoznacznych tez o wyżej wskazanych irańskich zdolnościach, wszelkich koncepcjach mozaikowych, itp. narracjach obecnych w domenie informacyjnej.

Reklama

Inna skala a historyczne punkty odniesienia

Przede wszystkim, już wstępne porównanie do wcześniejszych zmagań między Izraelem i Iranem (w tym tzw. wojny 12-dniowej) jest z natury wysoce problematyczne. Po pierwsze, już raczej dwie wcześniejsze wymiany uderzeń i kontruderzeń (włączając w to nawet amerykańską operację pk. Midnight Hammer) nie zakładały wywalczenia przez Cahal pełnej przewagi/dominacji w powietrzu. Zauważmy, że ich cele były przez to znacząco ograniczone, a przede wszystkim mniej ostre.

Obecnie potencjał amerykański i właśnie dążenie do wywalczenia innego statusu nad Iranem sił połączonych, zmieniają sytuację operacyjną. Zauważmy, że dubluje się nie tylko siła ognia, ale też możliwości wsparcia walczących (inna skala amerykańskiej logistyki, zaplecza oraz bazowania, w tym morskiego bazowanego na lotniskowcach). Co więcej, zarówno Izrael, jak i USA wprost wskazują większe zróżnicowanie w wachlarzu rażonych celów i środków rażenia. Dziś prowadzone są uderzenia za pomocą statków załogowych i bezzałogowych powietrznych (w tym pierwszy raz bojowo za pomocą systemów LUCAS), ale też innych środków, np. bazowania morskiego (pociski manewrujące, a nawet torpedy), a także lądowego, co dokumentują chociażby zastosowania Precision Strike Missile (PrSM).

Wcześniej mieliśmy przede wszystkim do czynienia z atakami na potencjał nuklearny oraz pośrednio systemy OPL (obrony przeciwlotniczej) i systemy rakietowe Iranu, a ówczesne straty poniesione przez Iran nie zostały odpowiednio przepracowane. Można odnieść wrażenie, że narracje irańskie pomijają fakt, iż znaczna część ataków na ich sprzęt nie spotkała się z zastąpieniem go 1:1, a tym bardziej ze zwiększeniem zdolności. Zauważmy, że zmiana położenia Iranu odnosi się też do skali całego zaplecza operacji połączonych, a więc baz, okrętów, miejsc rozwinięcia systemów lądowych, w tym wspominanych rakietowych, które są użytkowane przez USA i Izrael. Dodajmy do tego wysoce prawdopodobną obecność sił operacji specjalnych i paramilitarnych aktywów wywiadowczych. Zupełnie inna jest obecnie skala ataków w domenie cyber na cele irańskie, co jest trudne do oszacowania. Chociaż akurat w tej ostatniej domenie można wnioskować, że Irańczykom mogą o wiele prościej pomagać aktorzy zewnętrzni.

Reklama

Wyczekujący proxy

Jakby zupełnie niebrane pod uwagę są również opisy stanów sprzętowych i materiałowych proirańskich aktorów proxy w regionie. A przecież największy z nich – Hezbollah – sam doznał znacznych strat polityczno-wojskowych w okresie poprzedzającym wybuch obecnego konfliktu. Jego zdolności są dziś o wiele mniejsze niż częstokroć zakłada się w kontekście potencjału rozproszonego Iranu. Nie mówiąc nawet o pozycji Hezbollahu w samym Libanie, a także nie zauważając trwających uderzeń Cahalu. Tego rodzaju kwestii szczegółowych możemy włączyć jeszcze kilka, a odnoszą się one do np. Huti. Spójrzmy, że w przypadku Jemenu, aż naturalnym wydawałoby się rozpoczęcie ataków na akwenie Morza Czerwonego, mających operacyjnie i strategicznie odciążać Iran. A jednak nie obserwujemy żadnej kolejnej wielkiej kampanii tego aktora niepaństwowego, który nadal trzyma strategiczne lokacje na południu Półwyspu Arabskiego.

Zwolennicy oficjalnych narracji irańskich podkreślają, iż wynika to ze skalowania odpowiedzi oraz założeń operacyjno-strategicznych Iranu. A jednak można mieć spore wątpliwości co do takiej hipotezy. Albowiem Iran jest obecnie najmocniej w historii reżimu bombardowany i erodowane są jego możliwości polityczno(cele HVT)-wojskowo-ekonomiczne. Stworzenie odpowiedzi za pomocą proxy jest więc czymś, co powinno być wręcz naturalne, odciągając i paraliżując zasoby państw koalicji.

Trzeba jednakże założyć, że planiści Huti oraz Hezbollahu muszą zdawać sobie sprawę, że w przypadku rozpoczęcia działań na szeroką skalę mogą nie tylko spotkać się z silną odpowiedzią, ale i stracić aktywa, których Iran nie będzie w stanie odtworzyć w kolejnych miesiącach i latach. Sama słabość floty Strażników Rewolucji może być wielkim problemem operacyjnym w działaniach na rzecz aktorów niepaństwowych, ale krytyczna wątpliwość jest związana w głównej mierze z produkcją podzespołów i całych systemów uzbrojenia.

Dlatego też, będąc ostrożnym w ocenach, możemy potwierdzić uzyskanie przewagi powietrznej nad całym Iranem po stronie koalicji. Część głosów powielających irańskie narracje nie odnosi się do znaczenia tego faktu. Zaś możliwość swobodniejszego operowania sił powietrznych koalicji amerykańsko-izraelskiej nad Iranem przekłada się także na kilka krytycznych czynników. Jednym z nich jest zdolność do porażania pozycji startowych, już namierzonych irańskich systemów rakietowych oraz dronowych (z racji systemowej słabości pomija się załogowe statki powietrzne), o czym świadczy część wycinkowych, odtajnionych amerykańskich i izraelskich materiałów.

Zauważmy, że coraz głośniej mowa jest o polowaniu na wyrzutnie, które mogą stać się słabością strony irańskiej z racji mniejszej ich ilości względem samych rakiet. Sytuacja jest bardziej komfortowa dla Iranu w przestrzeni systemów bezzałogowych. Lecz pamiętajmy również, że wojskowi czy Strażnicy Rewolucji obsługujący wspomniane systemy są także eliminowani lub ranni w atakach. Mamy więc do czynienia z ważnym elementem strat osobowych, które w żadnym razie nie muszą być szybko zastępowalne, i to w sektorach nie tylko samej obsługi, ale też zaplecza czy dowodzenia. Zauważmy, że zarówno Amerykanie, jak i Izraelczycy uderzają w węzły dowodzenia, kontroli, komunikacji, systemów komputerowych itd., dlatego też efektywność, nawet rozproszonych i ukrytych składów rakietowych i dronowych, nie musi być równoznaczna z chociażby istniejącymi nadal stanami liczbowymi.

Reklama

ISTAR-em w Iran

Zaakcentować należy zdolność do większej swobody działań z zakresu kompleksu ISTAR nad Iranem, co przekłada się na możliwość targetowania i finalnie porażenia lub zablokowania znacznych części ich istniejącego jeszcze potencjału. Zauważmy, że strona irańska zaczyna stosować dyslokację różnych zasobów wojskowych i paramilitarnych, zgodnie z zasadami Hezbollahu, do szkół, szpitali i obiektów cywilnych. Lecz znów trzeba zauważyć, że chociażby Cahal w kontekście np. Libanu był w stanie za pomocą kompleksu ISTAR całkiem precyzyjnie określać te miejsca i je porażać, z ograniczeniem strat osobowych wśród cywilów. Generalnie, posiadanie przewagi (jeśli nie dominacji w powietrzu) pozwala nasycić rejony krytyczne sensorami lokowanymi chociażby na platformach bezzałogowych. Dodajmy, że nie oznacza to ich strat w toku walk, ale nie będą to straty ograniczające zdolności operacyjne koalicji. Zaś za każdym sensorem stoją obecnie nowoczesne systemy do fuzji i analizy danych, których obecności nie podkreśla się w przestrzeni debaty.

Jest to potencjalnie ważne zaniechanie, gdyż czym innym jest działanie państwa ukrywającego/kamuflującego swoje zasoby w warunkach przewagi przeciwnika w powietrzu, ale przy klasycznych narzędziach wywiadu bazującego na obrazowaniu IMINT. A czym innym jest oddziaływanie przewagi (dominacji) w powietrzu w warunkach synergii źródeł IMINT, SIGINT, HUMINT, OSINT, MASINT przy wsparciu najbardziej zaawansowanych rozwiązań analitycznych. Pytaniem otwartym pozostaje, na ile Strażnicy Rewolucji i szerzej reżim irański byli w stanie dokonywać przeobrażeń rozwiązań doktrynalnych, nie mając pełnego poglądu na skalę zmian w zakresie ISTAR przeciwnika. Zauważmy również, że reżim kontrwywiadowczy Iranu (pomimo starań władz) jest wysoce problematyczny, co można było zaobserwować przez okres ostatnich lat, widząc chociażby infiltrację irańskich komórek służb specjalnych oraz tajnego programu jądrowego.

Obecnie mówimy o państwie, które brutalnie zdławiło protesty znacznej części swojej populacji. Co więcej, część populacji Iranu to mniejszości (nie tylko kurdyjskiej) mocno nękane przez Strażników Rewolucji i reżim, a więc mówimy o naturalnej bazie werbunkowej, pozwalającej na uzyskiwanie ważnych danych, pozwalających chociażby targetować cele zakamuflowane w miastach, a także wpływać na procesy oceny skutków uderzeń. Zwolennicy irańskich narracji propagandowych pomijają ten aspekt lub/i bagatelizują jego wpływ na sprawy związane z kwestiami militarnymi. Zwracają uwagę jedynie na sprawy odnoszące się do wymiaru politycznego, ergo kwestii wywołania zmiany reżimu. Podkreślmy też, że sami Irańczycy blokując Internet, nie odnoszą się tylko do spraw stabilności reżimu w wymiarze politycznym. To zagadnienie musi bowiem być również łączone z aspektem ograniczenia zdolności OSINT przeciwnika. Mówiąc oczywiście o zdolnościach wywiadowczych, a nie pojęciu publicystycznym. Izrael oraz USA mają bowiem dziś zdolności do analizy danych otwartych, właśnie pod kątem wspierania działań bojowych.

Reklama

Zaplecze materiałowo-sprzętowe na celowniku

Trzeba również wskazać na zdolność do uderzeń na magazyny, składy, ale też zaplecze przemysłowe, dokonując redukcji w istniejących zasobach, ale też możliwości ich uzupełniania. Dodajmy, że nie bez przyczyny ośrodki propagandowe Iranu starają się nadal akcentować właśnie olbrzymie zaplecze materiałowo-sprzętowe. Lecz nie mamy dziś narzędzi do realnej oceny odporności Iranu w tym aspekcie. Przede wszystkim każdy dzień operacji połączonej to duży procent działań, o których nie informuje Departament Wojny USA/U.S. CENTCOM oraz Cahal. Przy czym należy zakładać, że znaczna ich część koncentruje lub będzie koncentrowała się na zapleczu materiałowo-sprzętowym.

Ukrywanie zasobów pod ziemią nie zawsze pozwala uniknąć ataków – wiedząc o nowych środkach rażenia przeznaczonych dla takich kategorii celów. Zaś dążenie do ich zakamuflowania ogranicza możliwości praktycznego sięgania po nie w walce – chcąc uniknąć namierzenia przez rozbudowany kompleks ISTAR przeciwnika. Dodatkowo, rozproszenie środków utrudnia koordynację działań na szczeblach wyższych niż taktyczne, szczególnie jeśli zauważy się przewagę technologiczną przeciwników w SIGINT i możliwość operowania przez nich zasobami HUMINT w samym Iranie.

Dlatego należy być ostrożnym również, jeśli chodzi o wszelkie przedwojenne skalowanie zdolności produkcyjnych Iranu. Estymacje mogą być mocno podważone atakami, rozproszeniem, kwestiami logistyki (im bardziej rozproszone, wręcz będące manufakturami, zakłady irańskiej zbrojeniówki, tym istnieje większy problem z utrzymaniem łańcuchów dostaw – i wiemy to bardzo dobrze, analizując np. wojnę w Ukrainie), a nawet fizycznym zachowaniem pracowników. Co ważne, sami irańscy wojskowi oraz Strażnicy Rewolucji nie są pozbawieni możliwości popełniania błędów czysto ludzkich, które mogą stawać się powodem dekonspiracji kluczowych zasobów obronnych kraju. Szczególnie, gdy istnieje ciągła presja nalotów, a w kraju pojawiają się wątpliwości co do postaw części społeczeństwa względem zwolenników reżimu. Na końcu musimy postawić pytanie o morale w siłach zbrojnych i Korpusie Strażników Rewolucji w związku z pewnymi hipotezami budowanymi jeszcze przed obecnie trwającym konfliktem.

Reklama

Zauważmy, że nie mamy umownego schematu uderzeń i oczekiwania na kontruderzenie irańskie. Nad tym państwem operują systemy ISTAR i istnieje agresywna postawa lotnictw USA i Izraela w zakresie realizacji celów taktycznych i operacyjnych. Co więcej, można odnieść wrażenie, że pomijane są także procedury lessons learned po stronie koalicjantów, uznając, że weszli oni do działań bojowych na znaczną skalę bez analiz atutów i słabości przeciwnika. Wśród obserwatorów bazujących jedynie na źródłach otwartych lub swoich emocjach powinna pojawić się szersza refleksja nad chociażby doświadczeniami w analizie wcześniejszych planów operacyjnych.

Istnieje przekonanie, że wszystko działa zgodnie z konwencją dominującą w oficjalnych przekazach, ale kolejne newsy częstokroć to zaburzają i wprowadzają dysonans poznawczy. W dodatku, wiele z płaszczyzn rodzących niepewność w zakresie ocen upraszcza się i, co ważne – sprowadza się do przewagi np. strony irańskiej. Przykładem tego jest brak jakiejkolwiek zdolności ukazania realnej skali penetracji wywiadowczej (pomijając nawet szczebel strategiczny i polityczny) Iranu przez służby z Izraela i USA. Słyszymy za to przekazy, że Iran rozprasza swoje zasoby, ukrywa je efektywnie, ale pytanie, jak to jest widoczne z zakresu źródeł HUMINT.

Reklama

Te same błędy w ocenie co w przypadku Rosji

W tym miejscu należy też odnieść się do stosowanych przez Iran systemów uzbrojenia. Iran rzeczywiście w ostatnich latach rozwijał swoje zdolności rakietowe, a później dronowe. Stąd chociażby Rosjanie sięgnęli po ich bezzałogowe środki do agresji na Ukrainę. Jednakże, analogicznie do błędów w ocenie systemów rosyjskich sprzed 2022 r., wiele z nich było i jest nadal zwyczajnie przewartościowanych. Co równie kluczowe w ocenach stanu faktycznego strony irańskiej, siły zbrojne oraz Strażnicy Rewolucji borykali się z licznymi problemami modernizacyjnymi. Zdajemy sobie sprawę, że OPL, poza niskimi warstwami, została wyeliminowana lub sparaliżowana. Lotnictwo wojskowe zapewne spotka ten sam los, co widać w różnych odtajnionych przekazach o niszczeniu samolotów na ziemi lub w powietrzu. Marynarka wojenna, w obu przypadkach, ciągle traci swoje kolejne zasoby i ten proces zapewne pozostawi jedynie nikłe środki w postaci najmniejszych jednostek pływających i środków bezzałogowych.

Kolejne dni operacji z powietrza mogą także skutkować eliminacją bardziej konwencjonalnych zasobów wojsk lądowych i sił lądowych Strażników Rewolucji, ograniczając w tym przypadku nie tylko zdolności bojowe, ale też możliwość narzędziowego wykorzystania zasobów wojskowych i paramilitarnych do kolejnych pacyfikacji ludności cywilnej. Od zniszczenia parku maszynowego, w tym transporterów opancerzonych, czołgów itd., aż po zaplecze obiektowe i infrastrukturalne baz.

Zważmy na jeden ze znów niedostrzeżonych obecnie w rozważaniach medialnych aspektów, mianowicie porażenie obiektów dowódczych służb specjalnych. Musiało tam dojść do zniszczeń ważnej dokumentacji, a także śmierci oficerów, nie tylko zaangażowanych w działania przeciwko USA i Izraelowi, lecz też działających na kierunkach wewnętrznych. Część zasobów niezbędnych do pacyfikacji opozycji została przy tym uszczuplona, a pytanie, na ile również udało się je zaatakować w domenie cyber. Po zakończeniu fazy aktywnej uderzeń, wiele ze strat wśród aparatu przemocy wobec opozycji może być słabością reżimu. I nie chodzi tylko i wyłącznie o cele HVT, ale też o ekspertów z niższych szczebli.

Zaatakowanie państw w Zatoce to nie tylko pokazywanie chęci przerzucenia ciężaru konfliktu na innych. To przede wszystkim uderzenie wizerunkowe w państwa silniejsze obecnie od Iranu pod względem ekonomicznym, dyplomatycznym i technologicznym. Rządzący w państwach arabskich w żadnym razie nie przyjmą ataków jako sygnału dla ich relacji z USA, a wręcz przeciwnie – jest to uderzenie w ich sprawczość i bezpieczeństwo ich państw oraz gospodarek. Tym samym możliwe jest nie tylko aktywizowanie ich własnych sił zbrojnych, ale przede wszystkim całej gamy zakulisowych narzędzi, którymi mogą odpowiedzieć o wiele skuteczniej niż nawet samolotami bojowymi. Już teraz wiadomo, że doszło do zestrzelenia irańskich samolotów przez jedno z państw Zatoki. Trzeba realnie brać pod uwagę również groźby, że następuje przygotowanie wojskowej odpowiedzi ze strony Królestwa Arabii Saudyjskiej – a jeśli to nastąpi, może się rozszerzyć na Zjednoczone Emiraty Arabskie. Zauważmy, że zwłoka w czasie jest podyktowana kwestiami wojskowymi.

Reklama

Inne państwa uzyskają gotowość do ataku

Trudno jest uznać, że dodatkowe państwa mogą z automatu wejść do działań połączonych bez zagrożeń, np. friendly fire (Kuwejt udowodnił, jak wielkie mogą być z tym problemy, zestrzeliwując amerykańskie F-15. Co więcej, USA i Izrael miały plany operacyjne i przygotowania dowódczo-sztabowe do wykonania połączonych uderzeń. Jeśli któreś z zaatakowanych państw chciałoby wykonać coś na tym etapie konfliktu, to należy przynajmniej zaktualizować dotychczasowe (najprawdopodobniej istniejące od lat) plany względem Iranu.

Musi również nastąpić budowa systemu łącznikowania między siłami zaangażowanymi w walkę. Lecz w żadnym razie nie da się wykluczyć tego rodzaju uderzeń – o charakterze odpowiedzi symbolicznej i politycznej. Przy czym da się również rozważyć scenariusz, w którym zarówno Saudyjczycy, jak i ZEA uderzają w Huti w Jemenie, czyli w cel pośredni. To może być elementem ograniczającym obecnie aktywność jemeńskich bojówek proirańskich, które zdają sobie sprawę, że są najłatwiejszym politycznie i wojskowo celem.

Musimy jednak wziąć pod uwagę inną formę odpowiedzi zaatakowanych państw arabskich, która może być o wiele bardziej bolesna dla reżimu irańskiego. Trzeba pamiętać, że chociażby bardzo profesjonalne mukhabaraty państw Zatoki mają ogromną wiedzę o wszelkich biznesach (szczególnie tych nieoficjalnych Iranu i Strażników Rewolucji). Tego rodzaju urobek wywiadowczy można wykorzystywać w sposób bardzo efektywny, szczególnie wobec państwa, które jeszcze niedawno pacyfikowało swoją populację protestującą ze względu na problemy ekonomiczne. Mówimy więc o płaszczyźnie działań PSYOPS w domenie informacyjno-kognitywnej. Jednocześnie można również przyjąć hipotezę, że wspomniane mukhabaraty mają bogate dossier informacji o kluczowych członkach Strażników Rewolucji i ich rodzinach, częstokroć transferujących znaczne majątki poza Iran. Pamiętając, że irańskie elity, oficjalnie deklarujące czystość ideologiczno-religijną, od lat mają też drugą, zakamuflowaną twarz, pozwalając na ich targetowanie, ale też podejścia wywiadów do nich.

Konkluzja

Konkludując, należy być bardzo ostrożnym z podejściem do narracji, iż Iran był przygotowany do konfliktu tego rodzaju i prowadzi go cały czas w oparciu o spójną wizję strategiczną i doktrynalną. Raz, dlatego, że znaczna część analiz przedwojennych była osadzona na danych, które podlegają ciągłej modyfikacji w miarę uderzeń koalicji. Dwa, dlatego, że znaczna część analiz odnoszących się do działań sił połączonych przeciwko Iranowi zakłada pewne estymacje oparte na doświadczeniach wcześniejszych konfliktów zbrojnych w regionie (znajdują się nawet odwołania do obrazu Pustynnej Burzy, sic!), a także do przecieków i różnego rodzaju mniej lub bardziej potwierdzalnych danych wycinkowych. Oczywiście, oknem na informacje z pola walki jest obecność rozbudowanych źródeł chińskich, ale i w ich przypadku należy zakładać udział tego państwa, a więc odpowiednie sterowanie przekazem. Z racji osłony informacyjnej trwającej kampanii nie mamy podstawowych wyznaczników do ocen operacyjnych, a tym bardziej do widzenia skali wspomnianej odporności Iranu.

Reklama
WIDEO: Chaos na Bliskim Wschodzie. Nadchodzi kolejna fala migracji?
Reklama