Geopolityka

Czy Francja może nuklearnie straszyć?

Fot. Marine nationale/Facebook

Słowa Emmanuela Macrona o braku nuklearnej odpowiedzi na możliwy rosyjski atak na Ukrainę spotkały się z krytyką z różnych regionów świata. Pomimo różnych stwierdzeń płynących z USA, czy UE, to Francja miałaby się militarnie postawić Rosji. Rodzą się jednak pytania, jakie są faktyczne zdolności i czy Paryż byłby w ogóle w stanie odpowiedzieć. Na ten moment Francja odrzuca scenariusz nuklearnej odpowiedzi, ale wielokrotnie E. Macron wyrażał sprzeczne opinie z podejmowanymi działaniami.

W wywiadzie dla francuskiego kanału telewizyjnego France 2 prezydent Francji powiedział, że Paryż nie użyje broni jądrowej w odpowiedzi na rosyjski atak nuklearny na Ukrainę. Dodał, że Francja ma doktrynę nuklearną, która opiera się na żywotnych interesach kraju i jest jasno zdefiniowana. Nie byłyby one zagrożone, gdyby doszło do nuklearnego ataku balistycznego na Ukrainie lub w regionie.

Czytaj też

Jak na wojskowego lidera Unii Europejskiej, i jedyne państwo członkowskie z taką bronią, nie uspokoiło to innych członków należących do NATO, czyli Polski, Rumunii i krajów bałtyckich. Prawdą jest, że mógł on kierować swoje słowa do Francuzów (wyborców), aby uspokoić, że francuskie wsparcie dla Ukrainy nie skończy się wejściem w wojnę nuklearną. Niemniej, wyszło bardzo źle. Co ważne, Francja potencjał nuklearny posiada i może nim odstraszać. Jest to podkreślone w misji Sił Zbrojnych Republiki Francuskiej: „odstraszanie nuklearne, którego celem jest ochrona Francji przed obcymi wpływami na jej interesy".

Testy i wydobycie za granicą

Wraz z rozpoczęciem w 1942 r. ery atomowej oraz zintensyfikowaniem badań nuklearnych wzrosło zapotrzebowanie na uran. Dla Francji rozwiązaniem stały się jej byłe afrykańskie kolonie, przede wszystkim Niger i Gabon, posiadające jego złoża. Francja eksploatowała gabońskie złoża uranu w latach 1957-1999, tj. do momentu spadku cen surowca na rynku; obecnie importuje surowiec z Kanady i Nigru. W raporcie opublikowanym w 2009 r. francuska Niezależna Komisja ds. Badań i Informacji ws. Radioaktywności oszacowała, że w wyniku wieloletniego wydobywania uranu terytorium Gabonu, w szczególności gleby oraz wody gruntowe oraz budynki i lasy, są skażone radioaktywnie. Jest to wynik bezpośredniego zrzucania odpadów kopalnianych do rzeki Ngamaboungou w okresie prowadzenia działań eksploatacyjnych. Szacuje się, że z wyprodukowanych w tym czasie 7,5 mln ton odpadów radioaktywnych do ww. rzeki zostały zrzucone 2 mln ton.

Czytaj też

Położenie geograficzne, przede wszystkim odległość wysp od kontynentu, skłoniły Francję do przeprowadzania na terenie Polinezji Francuskiej 193 atmosferycznych i podziemnych testów atomowych w latach 1966-1996. Eksplozje wytwarzały chmury radioaktywne, które bezpośrednio zagrażały zdrowiu i życiu lokalnej ludności. W czasie trwania testów oraz po ich zakończeniu rzeczywisty ich wpływ w regionie pozostawał pilnie strzeżoną tajemnicą państwową. W wyniku prób atomowych gleba oraz woda deszczowa są znacząco zanieczyszczone.

Francuski potencjał nuklearny

Od 1996 roku Francja nie dysponuje klasyczna triadą atomową ponieważ zlikwidowała lądowe rakiety balistyczne S3 w Plateau d'Albion. Jak nazwa wskazuje, są to składające się na arsenał jądrowy trzy komponenty: morski, lądowy i powietrzny, a więc pociski z głowicami termojądrowymi wystrzeliwane z okrętów podwodnych, samolotów oraz wyrzutni lądowych.

Francja mając w gotowości 280 głowic termojądrowych (10 kolejnych jest w rezerwie) pozostaje drugą potęgą atomową NATO i czwartą na świecie. Fundamentem francuskiego strategicznego odstraszania są cztery atomowe okręty podwodne Le Triomphant, Le Téméraire, Le Vigilant i Le Terrible. Napędzane są reaktorem K15 o mocy cieplnej 150 megawatów. Mają długość 138 metrów i wypierają w zanurzeniu 12,5 tys. ton. Ich załogę stanowi 111 marynarzy i należą do najlepiej wyćwiczonych jednostek podwodnych na świecie.

Czytaj też

Ich kluczową bronią są pociski SLBM (pociski balistyczne wystrzeliwane z okrętu podwodnego) typu M51 o zasięgu do 10 tysięcy km. Okręty mogą mieć do 16 takich pocisków, z których każdy może przenosić do dziesięciu niezależnie skierowanych głowic termojądrowych o mocy co najmniej 100 kt każda.

Drugim filarem francuskich sił atomowych są samoloty wielozadaniowe Rafale B i ich morska wersja Rafale-M, wyposażone w pociski manewrujące średniego zasięgu ASMP-A (Air-Sol Moyenne Portée-Amélioré) z głowicą TN 81 o regulowanej mocy od 100 do 300 kt i zasięgu 500 km. Francja posiada 54 takie pociski. Ich użycie jest planowane w kolejnych etapach narastającego konfliktu. Mogą posłużyć taktycznemu uderzeniu atomowemu.

Czytaj też

Francja nie rezygnuje z prawa użycia broni jako pierwsza, w tym wobec państw godzących w interesy żywotne Francji. Takim jest np. atak lub groźba ataku na sojuszniczy kraj członkowski UE. To tak zwane „ultime avertissement". Jest to zgodne z francuską doktryną atomową, która dopuszcza wykonanie w samoobronie jednorazowego ataku nuklearnego jako ostatecznego ostrzeżenia. W razie niepowodzenia, kolejną fazą byłby totalny atak nuklearny na najważniejsze cele militarne i prawdopodobnie także na skupiska ludności na terytorium przeciwnika.

Co znaczy odstraszanie?

We Francja trwa debata nad tym, że kluczowe w posiadaniu broni nuklearnej, która jest „nieużywana", jest groza jej wykorzystania. Broń odstraszająca ma wartość tylko i wyłączne wtedy, gdy jest wiarygodne prawdopodobieństwo, że prezydent wyda rozkaz w przypadku zaatakowania lub zagrożenia żywotnych interesów Francji.

Obecnie brak jest pewności, że Francja użyje choć część swojego potencjału. Co ciekawe, mogłoby to obejmować atak z powietrza lub okrętu podwodnego, mając na uwadze, że każda z głowic jest co najmniej 5 razy mocniejsza niż ta zrzucona na Hiroszimę. Francja ma wystarczająco zdolności by zrównać z ziemią każde państwo na świecie.

Czytaj też

Po zakończeniu Zimnej Wojny Paryż deklarował wielokrotnie, że jego potencjał nuklearny chroni również wspólne interesy europejskie. Ale nigdy nie sprecyzowano co to dokładnie oznacza. Kiedyś Charles de Gaulle powiedział, że Francja będzie mieć potencjał nuklearny, aby zabić 80 mln Rosjan, ale nie chce z własnej woli atakować ludzi.

Francja dostrzega inne zagrożenia, niż użycie broni jądrowej na Ukrainie. Są one równie szkodliwe dla jej żywotnych interesów, tj. cyberataki, zamachy terrorystyczne, ataki na misje wojskowe, czy rywalizacja w kosmosie. Dotychczas – po Zimniej Wojnie – broń nuklearna miała służyć tylko odstraszaniu. Okazuje się, że gdy przychodzi moment „słownej" próby, to E. Macron odpuszcza. Podobny schemat mógłby być względem Korei Północnej i Chin. Zatem Francja zmienia swoją strategię i możliwy atak nuklearny mógłby nastąpić tylko przeciwko państwu, które nie posiada takich zdolności, albo Paryż w ogóle wyklucza jego przeprowadzenie. Tak można odczytać słowa prezydenta.

Czytaj też

Francja odrzuca użycie broni nuklearnej

E. Macron podkreślał, że nie chce doprowadzić do pełnoskalowej wojny. Niemniej, to wciąż gra słów i mógł zupełnie inaczej sformułować swoje zdanie, np.: „Francja adekwatnie odpowie", „Rosja nie pozostanie bezkarna", „Francja ma ogromne zdolności nuklearne, aby bronić interesów", „Użycie broni nuklearnej, to ostatni z etapów przed pełnoskalową wojną", „Wielki potencjał militarny Francji, to również broń nuklearna", „Moskwa nie może zapominać, że sojusz NATO ma również broń nuklearną, ale nie chce doprowadzić do jej użycia", albo nawet dużo ostrożniej: „Użycie siły nuklearnej przez Rosję spotka się z odpowiedzią pełnej siły NATO, ale nie będzie odpowiedzi nuklearnej, gdyż nie należy unicestwiać Rosjan, którzy nie chcą tej wojny".

Czytaj też

Możliwości było wiele, ale E. Macron wybrał najkrótsze stwierdzenie i wystawił się na krytykę. Francja ma duży potencjał nuklearny, ale na ten moment jego wykorzystanie pozostaje tylko w sferze domysłów. Bo skoro największym zagrożeniem dla Republiki ma być Rosja i Chiny, a także dżihadyści w Afryce, to przeciw komu miałaby użyć tej broni? Prezydent Francji nie udźwignął odpowiedzialności, nawet w sferze domysłów. Choć nikt nie chce wojny nuklearnej, to należy ważyć słowa. Francuska dyplomacja jest, albo była, w tym świetna.

Autorzy: Aleksander Olech, Jakub Mikołajczuk

Komentarze (13)

  1. TomekLondyn

    Raczej atakowanie Francja z 200 atmowkami Rosji która ma 6000 jest bez sensu. W dodatku atakowanie w zamian na atak nie na swój kraj ani kraj NATO tylko trzeci. Jest to pomysł tak bez sensu że widać żyjemy w świecie gdzie czarne jest białe i analiza schodzi na dalszy plan

    1. StaryGrzyb

      cala zimna wojne nikt nie chcial wojny nuklearnej. Cos widze sie zmienia

  2. Ernst Stavro Blofeld

    Francuzi powinni przekazać arsenał nuklearny Jarosławowi z kotem wtedy nie potrzeba by było straszyć a wszyscy by się bali.

    1. Jaszczur

      Efekt był by na pewno wtedy bardziej korzystny dla Ukrainy niż to że Francja to ma

    2. mf303

      Kotu przekazać Ciebie.

    3. Andreas

      Zgadzam się z Tobą w stu procentach.

  3. wert

    kacapy jeśli już to uzyją małego ładunku/ładunków na co francuzi odpowiedników NIE mają. Wszelkie dywagacje są więc bezprzedmiotrowe skoro nawet Rau nie chce odpowiedzi adekwatnej. Uderzenie w okolice Lwowa czym się będzie różniło od uderzenia w okolice Rzeszowa? Gadanie o zatopieniu Floty Czarnomorskiej trąci ściemą

    1. Jaszczur

      Tym że w Polsce nikt nie zginie ? I że Ukraina nie jest w NATO ? Pan chyba z tych co myślą że głowica termojądrowa to samo co Czarnobyl.....

    2. wert

      [email protected] jeszcze nie opracowano IV generacji broni A więc promieniowanie i opad jak najbardziej nas dotyczą. Jeżeli nie odróżniasz głowic jądrowych od termojądrowych i które będą w ew użyciu sam sobie wystawiasz świadectwo

  4. Tadeusz Żeleźny - analityk systemowy

    Francja się nie liczy - ani konwencjonalnie ani jądrowo - w układzie gry Wschodniej Flanki i Ukrainy kontra Rosja. Pytanie - co zrobić, żeby Polska się liczyła na szczeblu jądrowym? Moim zdaniem - przyjąć ofertę Korei Płd reaktorów jądrowych - bo ta technologia pozwala wyprodukować głowice w bardzo krótkim czasie - zresztą tak ją intencjonalnie Korea Płd zaprojektowała. USA chcą trzymać Polskę pod kontrolą - Biały Dom naciska, no i amerykański Westinghouse pozwał koreański koncern KHNP, aby tylko wyeliminować koreański atom. I właśnie dlatego winniśmy przyjąć koreańską ofertę, zresztą dużo korzystniejszą finansowo - i dużo solidniejszą co do wykonania, niezawodności i zabezpieczeń na każdym szczeblu.

  5. bmc3i

    Skąd woadomo, że francuscy marynarze SSBN "należą do najlepiej wyćwiczonych jednostek podwodnych na świecie".?

    1. SpalicKreml

      Tak mowia francuskie media rzadowe, musi byc prawda.

  6. rwd

    Francuscy politycy są po to by bronić interesów Francji i tylko Francji.

  7. easyrider

    Dla Francji strategicznym zagrożeniem są permanentne fale ludów z Afryki i Azji oraz własne elity, które absolutnie nie mają chęci ani tym bardziej pomysłu jak to zastopować. Gdyby na Paryż spadła głowica z ładunkiem nuklearnym to najpierw odbyliby debatę czy to na pewno atom, czy to nie prowokacja albo przypadek a potem Macron zadzwoniłby do Putina i przekonywał go, że wciąż warto rozmawiać. Wielka Francja, którą stworzył Bonaparte a którą próbował obudzić De Gaulle dawno już nie istnieje.

    1. Jaszczur

      Francja to kraj i naród bez honoru , popychadło Niemieckie i tyle

  8. Tadeusz Żeleźny - analityk systemowy

    Cała francuska doktryna nuklearna jest nastawiona na Francję i tylko na Francję. Francuski atom nie ma żadnego znaczenia strategicznego z punktu widzenia Europy - a już na pewno dla Ukrainy i dla Wschodniej Flanki NATO. Francja się nie liczy kompletnie w naszym regionie - zwłaszcza zagrożonym przez Rosję. Szumne deklaracje Paryża o "budowaniu autonomii strategicznej Europy" to zwykła propaganda bez pokrycia. Tylko USA i UK [oba państwa.... spoza UE] mogą dać gwarancje jądrowe Europie, zwłaszcza Ukrainie i Wschodniej Flance NATO - ale na razie takich twardych gwarancji nie udzielają, kończy się na mglistych ogólnikowych banałach o "bronieniu każdej piędzi NATO" i "żelaznych gwarancjach" - tyle, że wobec gróźb jądrowych Rosji - Waszyngton i Londyn nie dają żadnej KONKRETNEJ odpowiedzi opartej o siłę.

    1. Jaszczur

      Przecież za atak atomowy na ua nie będą walić atomem w Rosję 🤦.

  9. youkai20

    Nawet najpotężniejszy kraj niewiele może, gdy rządzi nim ciota.

    1. Jaszczur

      O to to to

  10. szczebelek

    Macron na szczęście, że wybory były wiosną...

    1. easyrider

      @szczebelek Natury nie oszukają. Z Macronem czy bez wojna domowa ich nie ominie.

  11. afri

    W tym roku Macron zabronił używać fajerwerków na Sylwestra ponieważ istnieje obawa że Francuzi się poddadzą.

  12. Jaszczur

    Co do Francji..... FRANCJA myśli że jak powiedzą że Putina nie zaatakują to jakby doszło do wojny atomowej to Putin będąc chwilę przed śmiercią będzie o tym pamiętał i ich oszczędzi.....🤦🤦🤦 Ruskie będą pakować we wszystkich bo jak zostawia taka jedna Francję nie naruszona w Europie to Francja by stała się lokalna potęga podbiła by cała Europę gospodarczo . Wcale się nie zdziwię jak ruskie w czasie tej wojny będą pakować w Chiny by ich ruin nie zajęli

  13. Fenarid

    Może, ale na pewno nie z Macronem u władzy.