Geopolityka

Co wojna na Ukrainie mówi NATO? [KOMENTARZ]

Fot. Maj. Randy Ready / US DoD

Aspiracje Ukrainy do NATO są niepodważalne. Tylko członkostwo w Sojuszu mogłoby zapewnić bezpieczeństwo terytorium, które byłoby chronione w oparciu o Art. 5. Naruszenie  granic Ukrainy, to jednocześnie zagrożenie dla wszystkich państw NATO. Choć teraz z politycznego punktu widzenia prawdopodobieństwo, że organizacja rozszerzy się na wschód Europy drastycznie spadło, to z perspektywy militarnej Ukraina udowodniła, iż ma ogromny potencjał. Warto też wyróżnić zaangażowanie innych państw NATO na rzecz jej wsparcia, co samoistnie, póki co nieformalnie, wzmocniło międzynarodowe relacje z Kijowem.

Planowanie to trudne przedsięwzięcie w dzisiejszym niezdecydowanym i niepewnym środowisku bezpieczeństwa. W ciągu ostatniego roku NATO pracowało nad nową koncepcją, która nakreśli wizję działania Sojuszu na najbliższą dekadę. Pod koniec czerwca bieżącego roku w Madrycie odbędzie się szczyt, na którym zostanie przyjęta nowa strategia Sojuszu. Jednak rosyjska inwazja na Ukrainę, która rozpoczęła się 24 lutego, poważnie naruszyła struktury bezpieczeństwa w całej Europie, tym samym wymagając od NATO modyfikacji jego planów. W związku z tym, warto pochylić się nad tym, co wojna w Ukrainie mówi Sojuszowi Północnoatlantyckiemu.

O przeszłości

W lipcu 1997 roku Polska, Czechy i Węgry zostały zaproszone do dołączenia do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Oficjalne stało się to dwa lata później. W kolejnych latach do NATO dołączały kolejne państwa. Decyzja podjęta w drugiej połowie lat 90. dotycząca rozszerzania NATO o państwa byłego bloku wschodniego nie tylko stała się zbawieniem dla nich samych, ale jednocześnie umocniła sam Sojusz. Bez tego, obecnie miejscem działań zbrojnych nie byłaby tylko Ukraina, ale także . prawdopodobnie, państwa bałtyckie i Polska. 

Ukraina nie została zaatakowana dlatego, że dążyła do stania członkiem NATO, ale dlatego, że nie jest jego członkiem. Na szczycie NATO w 2008 r. decydowano o objęciu Ukrainy Planem Działań na rzecz Członkostwa (MAP), jednakże pomysł został zablokowany przez Francję i Niemcy. Gdyby wtedy Ukraina otrzymała MAP, to być może byłaby już teraz członkiem NATO. Wtedy też nie doszłoby do rosyjskiej inwazji, ponieważ Putin nie zaryzykowałby wojny z NATO. Nawet gdyby Ukraina wciąż nie była członkiem Sojuszu, tylko państwem stowarzyszonym, to i tak byłby to element odstraszający Moskwę przed atakiem na Kijów. 

Decyzje podjęte na szczytach Sojuszu w 2014 oraz w 2016 r. dziś przekładają się na mocną pozycję wschodniej flanki. Wzmocnienie Sił Odpowiedzi NATO NATO Response Force) m.in. przez utworzenie w ich ramach Sił Natychmiastowego Reagowania czy powołanie czterech batalionowych grup bojowych stacjonujących na zasadzie stałej rotacji w państwach bałtyckich i w Polsce sprawiają, że państwa położone na wschodniej flance NATO czują się w obliczu rosyjskiej agresji na Ukrainę bezpieczniejsze, gdyż na ich terytoriach stacjonują sojusznicze oddziały. 

Przez wiele lat Polska oraz państwa bałtyckie ostrzegały przed agresywną polityką Rosji, otwarcie informowały swoich sojuszników, że będzie ona różnymi metodami dążyć do ekspansji. Jednak państwa Europy Zachodniej nie brały tych słów pod uwagę, uważając, że państwa byłego bloku wschodniego są do Rosji uprzedzone, niejednokrotnie oskarżając je o rusofobię. Czas pokazał, że to one jednak miały rację, a obecnie wojna na dużą skalę nie jest już fikcją, tylko rzeczywistością dla milionów ludzi.

O teraźniejszości

Rosyjska inwazja na Ukrainę pozwoliła zjednoczyć członków NATO, tym samym kładąc kres pytaniom czy istnieje Sojuszu ma sens, wbrew temu co zapewne zakładał Putin. Sojusz Północnoatlantycki pokazał, że działa sprawnie. W ciągu kilku tygodni znacząco wzmocniono wschodnią flankę, a 40 tysięcy żołnierzy znalazło się pod bezpośrednim dowództwem Sojuszu. Co istotne, nie tylko Amerykanie zwiększyli swoje zaangażowanie w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, ale zrobili to także m.in. Anglicy i Francuzi, tym samym pokazując, że na poważnie traktują zobowiązania, wynikające z traktatów. Również Holandia i Belgia podjęły decyzje o wysłaniu swoich żołnierzy do Rumunii. Niektórzy członkowie zapowiedzieli również znaczne zwiększenie własnych wydatków na obronę.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Jednocześnie zaczęły się ujawniać rozbieżności, jeśli chodzi o pomoc Ukrainie. Kraje bałtyckie, Polska, Wielka Brytania czy USA aktywnie działają na rzecz wsparcia armii ukraińskiej, inne jak Węgry otwarcie deklarują, że nie zamierzają udzielać pomocy militarnej, a jeszcze inne jak Niemcy, choć mają możliwości i wywierana jest na nie presja ze strony sojuszników, przyjmują postawę niezdecydowania i niechęci na rzecz pomocy Ukrainie. To z kolei rzutuje na zaufanie do nich ze strony innych członków NATO, szczególnie tych ze wschodniej flanki. Jeśli Niemcy nie zmienią swojego podejścia, to niewykluczone, że będzie im bardzo ciężko odzyskać to stracone zaufanie. A to, z kolei, przełoży się negatywnie na wzajemne zaufanie w całym Sojuszu Północnoatlantyckim, być może nawet prowadząc do pewnych trwałych podziałów.

Czytaj też

Finlandia i Szwecja przez kilkadziesiąt lat unikały angażowania się we wszelkie sojusze wojskowe. Jednakże rosyjska agresja na Ukrainę sprawiła, że w obu państwach doszło do gwałtownej zmiany myślenia, zdecydowały się one odejść od neutralnego statusu i planują złożyć wniosek o akcesję do NATO. Co istotne, wydaje się, że zmiany zaszły oddolnie, a nie na poziomie elit politycznych. Jeszcze w grudniu ubiegłego roku poparcie dla wstąpienia Finlandii do NATO wśród jej mieszkańców wynosiło jedynie 24%, obecnie jest to już 68%. Wejście Finlandii i Szwecji do Sojuszu z pewnością zwiększy nie tylko bezpieczeństwo ich samych, ale także bezpieczeństwo krajów bałtyckich. 

Czytaj też

O przyszłości

Od samego początku postzimnowojennego procesu rozszerzania NATO jednym z najważniejszych zagadnień dla Sojuszu było wypracowanie metod pogodzenia tego procesu z interesami Rosji. Stąd też w 1997 r. przyjętoAkt stanowiący o wzajemnych stosunkach, współpracy i bezpieczeństwie między NATO a Federacją Rosyjską. Był on próbą włączenia Rosji w pokojowy porządek po zimnej wojnie „w oparciu o wspólne wartości, zobowiązania i normy postępowania". Jednak jak pokazał czas, Rosja za nic miała przestrzeganie wiążącego ją prawa. Łamała je w 2008, 2014, a także teraz w 2022 roku. Stąd też należy ostatecznie wycofać natowskie umowy z Rosją, a tym samym umożliwić wprowadzenie w życie rozwiązań, które to Akt ograniczał, w tym m.in. rozmieszczenie broni jądrowej Sojuszu w państwach wschodniej flanki. Dodatkowo, postawa odstraszania nuklearnego NATO będzie z pewnością przedmiotem dyskusji. Zwracał na to uwagę prezydent Macron, który mówił, iż nie należy eskalować konfliktu z Federacją Rosyjską, gdyż jest to mocarstwo atomowe, zdolne do użycia broni jądrowej.

Czytaj też

Trzeba było pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, by część państw NATO uświadomiła sobie, że ich podejście wobec Rosji było błędem, a rację miały Polska oraz kraje bałtyckie. Teraz wśród państw Zachodu, w końcu, istnieje gotowość do słuchania tego, co mówią państwa ze wschodniej flanki. Ten moment należałoby wykorzystać. Powinno się odbudować europejską obronność, która została, przez uchybienia niektórych członków, zaniedbana. Ponadto, trzeba jeszcze bardziej militarnie wzmocnić państwa, które graniczą z Rosją.

Czytaj też

Artykuł 5 Traktatu Waszyngtońskiego stał się głównym gwarantem bezpieczeństwa dla członków NATO. Stanowi on, iż zbrojna napaść na jednego z członków będzie uznana za atak na cały Sojusz, a co za tym idzie, wszyscy sojusznicy są zobowiązani pomóc napadniętemu państwu. Jednakże Traktat nie określa, jaka to ma być konkretnie pomoc. Można hipotetycznie założyć, że znalazłyby się państwa, które gotowe były by wesprzeć zaatakowanego sojusznika dobrym słowem oraz sankcjami wobec agresora, ale byłyby niechętne wysyłać sprzęt wojskowy, a tym bardziej swoich żołnierzy. Być może należałoby w najbliższej przyszłości przemyśleć strategie Sojuszu i modyfikację Traktatu, aby znalazły się w nich konkretne zapisy, jak ma wyglądać wsparcie dla zaatakowanego członka i w jakim konkretnym czasie ma ono zostać udzielone.

Ostatnia kwestia to aspiracje Ukrainy do stania się członkiem NATO. Choć zostały one dość brutalnie stłumione w 2008 r. to w kolejnych latach, a już w szczególności po 2014 r. Ukraina poczyniła znaczące postępy w celu modernizacji swojego wojska i dostosowywania go do natowskich standardów. Obecnie codziennie udowadnia, że posiada spore doświadczenie w prowadzeniu działań zbrojnych, a jej armia jest w lepszej kondycji, niż siły zbrojne niejednego członka Sojuszu. Tylko Kijów wie jak prowadzić wojnę z Rosją, a ta wiedza byłby z pewnością przydatna dla innych państw, szczególnie ze wschodniej flanki. Ukraina dla NATO nie byłaby balastem, a wartością dodaną. Stąd też NATO, po zakończeniu obecnej wojny, powinno zaprosić Ukrainę do swojego grona.

Czytaj też

Autorzy: dr Aleksander Olech, Natalia Matiaszczyk

Komentarze