Geopolityka

Ambasador Iranu: Polska nie powinna współgrać z "agresywną polityką Waszyngtonu"

Masud Edrisi Kermanszahi, ambasador Islamskiej Republiki Iranu w Polsce. Fot. Maciej Szopa/Defence24
Masud Edrisi Kermanszahi, ambasador Islamskiej Republiki Iranu w Polsce. Fot. Maciej Szopa/Defence24

Masud Edrisi Kermanszahi, ambasador Islamskiej Republiki Iranu w Polsce spotkał się z przedstawicielami polskich mediów i przestawił im stanowisko swojego państwa w sprawie ostatnich wydarzeń na Bliskim Wschodzie.

Ambasador Iranu przypomniał sylwetkę generała Sulejmaniego, który w latach 2014-2017 „podejmował wiele wysiłków zmierzających do zapobieżenia rozprzestrzenianiu się terytoriów zajmowanych przez ISIS”, a także zwalczał to ugrupowanie w Iraku i Syrii. Ambasador nazwał go bohaterem narodowym walk z ISIS i terroryzmem, który uratował wielu ludzi i uwolnił świat od zagrożenia związanego z tym ugrupowaniem.

Stany Zjednoczone wskazał z kolei jako kraj, który na rozkaz swojego prezydenta zabił Sulejmaniego, czyli „przeprowadził zbrodniczą akcję terrorystyczną i to w dodatku na terytorium państwa trzeciego”. Ta akcja była wyraźnym pogwałceniem prawa międzynarodowego, a także deklaracji założycielskiej ONZ – ocenił Kermanszahi. „Stany Zjednoczone poprzez kłamliwe tłumaczenia mają zamiar aby przedstawić tą akcję jako obronną, także po to aby uniknąć odpowiedzialności międzynarodowej za to co się wydarzyło. Poprzez swoją akcję przyczyniły się do wzmożenia napięć na Bliskim Wschodzie. Można odnieść wrażenie, że nie są zainteresowane pokojem a raczej dążą do wojny” – ocenił.

Zarzucił jednocześnie, iż Waszyngton działa wyłącznie we własnym interesie bez względu na konsekwencje, choć jako stały członek Organizacji Narodów Zjednoczonych powinny „utrzymywać i rozprzestrzeniać stabilizację i pokój na świecie”. Ambasador Islamskiej Republiki Iranu w Polsce obarczył USA odpowiedzialnością za „za wszelkie napięcia, konflikty zbrojne regionie [na Bliskim Wschodzie]”. Zadeklarował też, że jego kraj „ma dobre relacje z całym światem”.

Kermanszahi przypomniał, że w ciągu ostatnich dwóch stuleci Iran nigdy nie był agresorem, choć zawsze bronił się gdy zaszła taka potrzeba”. Stąd atak „w postaci akcji wojskowej” na amerykańskie bazy w Iraku, z których Amerykanie prowadzili w ostatnim czasie „ataki terrorystyczne” w tym zamach na generała Sulejmaniego.

Wyraził nadzieję, że Stany Zjednoczone „takich awanturniczych posunięć” nie będą kontynuować i że inne państwa, w tym Polska, z którą Iran od ponad 500 lat ma przyjazne stosunki, nie dadzą się wmanewrować w działania antyirańskie. „My zawsze radziliśmy przyjaciołom z Polski, żeby nie schodzili na dno czeluści po linie zrzuconej przez Amerykanów. Żeby Polska miała swą niezależną politykę, niewspółgrająca z agresywną polityką Waszyngtonu.” – powiedział.

„Rząd polski wstrzymał pewne działania [gospodarcze]. Naszym oczekiwaniem jest, by Polska ponownie zaczęła rozmawiać z nami na tematy gospodarcze.” – odniósł się z kolei do polsko-irańskich kwestii gospodarczych.

„Jak tylko Stany Zjednoczone i kraje Europy powrócą do swoich zobowiązań związanych z porozumieniem nuklearnym, my od razu wrócimy do stołu negocjacyjnego” – deklarował w imieniu swojego państwa. Co do swobody żeglugi w Cieśninie Ormuz także wypowiedział się, iż leży ona także w interesie Teheranu. Iran jest krajem odpowiedzialnym i poczuwa się do odpowiedzialności m.in. za bezpieczeństwo nawigacji na wodach Zatoki Perskiej. […] To cel naszej polityki bezpieczeństwa i będziemy przeciwdziałać każdemu, kto będzie chciał podważyć to bezpieczeństwo  i wprowadzaniu destabilizacji na tych wodach. Ambasador powiedział, ze jego kraj chce budować system bezpieczeństwa w regionie w oparciu o lokalne  państwa i że przedstawiony został niedawno światu irański plan w tej sprawie. On także został opatrzony nazwą Ormuz.

Masud Edrisi Kermanszahi poinformował też, że Iran jest dzisiaj rozczarowany postawą Europy, która nie do końca zdaniem Teheranu zachowuje neutralność w sporze. „My oczekiwaliśmy od Europy więcej, zwłaszcza kiedy Stany Zjednoczone wycofały się z porozumienia nuklearnego. Oczekiwaliśmy głównie od trzech największych europejskich sygnatariuszy porozumienia, że przyjmą bardziej aktywną rolę i skłonią albo zmuszą Waszyngton do powrotu do stołu negocjacyjnego.”

Komentarze