Defence24.pl - wojsko, przemysł, bezpieczeństwo, geopolityka

Chiny wzmacniają siły strategiczne. Przeprowadziły próby jądrowe? [ANALIZA]

Fot. Li Pang/Wikimedia Commons/CC BY SA 3.0.
Fot. Li Pang/Wikimedia Commons/CC BY SA 3.0.

Amerykanie wysyłają w świat sygnały, że nie są pewni transparentności chińskiego programu atomowego. Co więcej, raz po raz sugerują, iż być może nawet w ciągu kolejnych dziesięciu lat Pekin może znacznie przyspieszyć rozbudowę własnego arsenału broni strategicznej. Dokonać tego może zarówno pod względem potencjalnej ilości dostępnych ładunków nuklearnych, jak i efektywnych środków przenoszenia. Być może czas najwyższy, aby zmienić myślenie, zdominowane planami redukcji potencjałów atomowych, zaczynając akceptować wizję dojścia Chin do dotychczasowego poziomu Stanów Zjednoczonych i Rosji właśnie w tym zakresie.

Jak poinformowały media na całym świecie, Stany Zjednoczone miały poddać pod wątpliwość przejrzystość chińskiego programu atomowego. Stało się tak, podobnie, jak to miało mieć miejsce wcześniej, ale w kontekście Rosji. Zdaniem „The Wall Street Journal” amerykańska dyplomacja przygotowała specjalny raport wskazujący, że Pekin mógł potajemnie rozpocząć próby z małymi ładunkami nuklearnymi. Jednakże podkreśla się jednocześnie, że obawy Waszyngtonu mają opierać się na pewnych przesłankach bez wskazania konkretnego dowodu złamania reżimu, ustanowionego przez Traktat o całkowitym zakazie prób z bronią jądrową z 1996 r. (Comprehensive Nuclear-Test-Ban Treaty, CTBT).

Wiele wątpliwości, płynących nawet z kręgów amerykańskich służb specjalnych, pojawiało się w przypadku zeszłorocznej sprawy rosyjskich testów i zapewne będzie podobnie również w kontekście Chin. Co więcej, trzeba przy tym zaznaczyć, że wspomniany traktat nie został ratyfikowany przez Chiny. Lecz tamtejsze władze są jego sygnatariuszem i deklarują przestrzeganie jego warunków. Taka postawa Chin, pod względem własnego stosunku do CTBT, jest istotna przede wszystkim pod względem niemożności prowadzenia sprawdzeń na miejscu, gdzie podejrzewane są hipotetyczne próby łamania reżimu.

Chodzić ma w głównej mierze o obserwację działań prowadzonych w rejonie ośrodka badań i poligonu w Lob-Nor (zlokalizowanym w autonomicznym regionie Sinciangu). To właśnie tam, w zeszłym roku (zgodnie z wersją amerykańską) miano zaobserwować możliwość przygotowywania specjalnych komór pozwalających testować materiały nuklearne, a co więcej zauważono rozpoczęcie robót ziemnych mogących sugerować rozbudowę, chociażby części podziemnej. Transparentność działań podejmowanych wokół Lob-Nor miały zakwestionować, także sygnały o blokowaniu sensorów międzynarodowej agencji, monitorującej respektowanie przez państwa postanowień CTBT z 1996 r. Przy czym, zdaniem amerykańskich dziennikarzy, przedstawiciele agendy międzynarodowej zauważyli, iż od sierpnia 2019 r. nie obserwowano żadnych przerw czy anomalii w transmisjach z pięciu sensorów ulokowanych w Chinach. Przy czym sama przerwa rzeczywiście była wcześniej odnotowana, począwszy od 2018 r. - zdaniem amerykańskiej gazety, cytowanej przez inne media.

Takie sugestie płynące ze Stanów Zjednoczonych spotkały się z reakcją władz chińskich. Uznały one, że tego rodzaju oskarżenia są zupełnie pozbawione podstaw merytorycznych. Zaś strona chińska wywiązuje się z międzynarodowych umów i płynących z ich strony obostrzeń. Przy czym, dla Stanów Zjednoczonych sygnały o możliwości dynamicznego rozwoju chińskiej broni atomowej mają być czynnikiem determinującym potrzebę rozszerzenia dotychczasowych formatów umów bilateralnych amerykańsko-radzieckich/rosyjskich, odnośnie broni masowego rażenia i środków jej przenoszenia, właśnie o Chiny. Przy czym, strona chińska naturalnie nader sceptycznie podchodziła w przeszłości do jakichkolwiek prób sugerowania trójstronnych umów, tego rodzaju.

Bardzo sceptyczny do obecnej amerykańskiej administracji prezydenckiej, brytyjski „The Guardian” wskazuje, iż takie zarzuty ze strony Waszyngtonu mogą stanowić próbę wsparcia własnej polityki względem zbrojeń nuklearnych. Jest to, o tyle interesując hipoteza, gdyż potencjalnie nieudana próba włączenia Chin do rozmów o redukcjach potencjałów atomowych, stanowi wręcz idealny argument dla rozwoju amerykańskich zbrojeń atomowych.

Co więcej, zdaniem ekspertów, na których powołują się brytyjscy dziennikarze, jeśli już Chiny podjęły się działań w Lob-Nor, to mogą one obejmować działania podprogowe w kontekście wspomnianych międzynarodowych ograniczeń. A więc balansować na granicach badań nad bronią nuklearną, które są dozwolone – bez inicjacji pełnej eksplozji nuklearnej. Tym samym, amerykańskie sygnały ewidentnie mogą być skoncentrowane na kwestiach działań informacyjnych i polityczno-wojskowych, a mniej obejmować samą obawę o złamanie reżimu CTBT.

Obecnie chińskie zasoby broni nuklearnej są szacowane na poziomie 290-300 ładunków (Chiny stały się oficjalnie mocarstwem atomowym w 1964 r.), dla porównania Stany Zjednoczone mają 6185 głowic, z czego w linii znajduje się 1750, a Rosja analogicznie może odwołać się do 6490 ładunków w tym 1600 w linii (dane za Foreign Policy, marzec 2020). Przy czym, zgodnie z wypowiedziami Lt. Gen. Roberta Ashleya z amerykańskiego wywiadu wojskowego (DIA) – przemówienie w Hudson Institute w Waszyngtonie – plany w tej dekadzie zakładają przynajmniej podwojenie stanu posiadania po stronie Chin.

Ma to być, również z perspektywy amerykańskich źródeł, najszybszy wzrost potencjału atomowego w całej historii chińskiego programu zbrojeń nuklearnych. Przy czym, dla Waszyngtonu, od samej liczby ładunków, problematyczne ma być w przypadku chińskiego arsenału broni masowego rażenia typu A raczej skoncentrowanie się na mniejszych, taktycznych ładunkach. Należy przypomnieć, że to właśnie leżało u podstaw zanegowania reżimu INF pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Rosją. Również w przypadku INF Waszyngton wysyłał sygnały, że ten traktat nie tylko jest łamany przez stronę rosyjską, ale praktycznie blokuje możliwość rozwoju efektywnych środków pośrednich wobec Chin.

Nie zmienia to faktu, iż Pekin ma wytwarzać w ostatnim czasie materiał rozszczepialny niezbędny do zwiększenia ilości własnych ładunków, wykraczając tym samym poza naturalne potrzeby własnej energetyki atomowej. Co umożliwia, przynajmniej na papierze dojście do poziomu amerykańsko-rosyjskiego nawet w przeciągu 5-10 lat (2030 r.). I jest to chyba informacja bardziej istotna w perspektywie długookresowej niż sama kwestia poligonu Lob-Nor

image
Chiński okręt podwodny Typ 094 Jin prezentuje wyrzutnie SLM, fot. China Naval Modernization: Implications for U.S. Navy Capabilities—Background and Issues for Congress by Ronald O'Rourke, February 28, 2014 - United States Naval Institute News Blog, domena publiczna

Następnym krokiem jest potencjalnie zwiększenie zdolności okrętów podwodnych (SSBN), wyposażonych w rakiety balistyczne z głowicami nuklearnymi (SLBM). Obecnie rdzeniem tych ostatnich ma być flota okrętów Typu 094 klasy Jin (w 2019 r. miało ich ok. 4 w gotowości operacyjnej i 2 kolejne w stoczni Huludao) z pociskami JL-1 i JL-2. Co więcej, plany zakładają wprowadzanie na wyposażenie marynarki wojennej Typu 096 SSBN z pociskami JL-3 SLBM. Najmniej ma być zdolnych do użytku głowic przeznaczonych do przenoszenia przez statki powietrzne. W tym przypadku Chiny mają do wykonania największą pracę w zakresie rozwoju technologii nosicieli (bombowców) i samych pocisków (ALBM).

image
Zasięg różnych chińskich ICBM według USA, fot. http://www.defenselink.mil/pubs/pdfs/070523-China-Military-Power-final.pdf "Military Power of the People’s Republic of China 2007" P.19, domena publiczna, commons.wikimedia.org

Należy uznać, że w przypadku zwiększania się niestabilności międzynarodowej oraz redefiniowania standardów relacji międzynarodowych, wyznaczanych w toku zimnej wojny lub tuż po jej zakończeniu, Chiny zapewne będą naturalnie chciały zwiększyć możliwości własnego potencjału atomowego. Byłoby to oczywiście pragmatycznym podkreśleniem zachodzącej zmiany w strategicznym ulokowaniu broni atomowej w przypadku polityki Pekinu (od samego odstraszania do pokazu możliwości uderzenia pełnowartościowego na cele przeciwnika). Jak również pewnym kluczowym, symbolicznym odejściem od dwubiegunowego standardu amerykańsko-rosyjskiego w obrębie broni atomowej. Tym bardziej sceptycznie można podchodzić do przyszłych planów rozmów rozbrojeniowych mocarstw. Gdyż wątpliwe jest, że bez Chin, to przede wszystkim Stany Zjednoczone zgodzą się na znaczne redukcje, patrząc tylko na czynnik arsenału rosyjskiego.

Sugeruje to możliwość ponownego wyścigu zbrojeń w tym zakresie, którego wprowadzeniem są obecne działania amerykańskie czy też rosyjskie wokół własnych potencjałów nuklearnych i środków ich przenoszenia (nie tylko strategicznych, biorąc pod uwagę koniec Traktatu INF). Przy czym, możliwe przyspieszenie dynamiki wzmacniania potencjału nuklearnego Chin, będzie być może większym wyzwaniem co ciekawe dla Rosji. Szczególnie w kategoriach symbolicznych, które dla Moskwy po zakończeniu zimnej wojny i pojawieniu się ekipy prezydenta Władimira Putina są nader istotne. Stany Zjednoczone już dawno uznały Chiny, jako głównego rywala globalnego i ponawiane oskarżenia względem Pekinu, również w odniesieniu do broni masowego rażenia typu A, sugerują, że rozumieją chińską drogę do własnego wzmocnienia nuklearnego. Pytanie, czy Rosja jest w stanie zaakceptować osłabienie swojej pozycji w tym zakresie lub nawet zepchnięcie na trzecią pozycję, szczególnie w kontekście własnych problemów ekonomicznych.

Komentarze (19)

  1. Orm Bywaly

    Z calego tego tekstu jest tylko jedna wazna informacja,,,jezeli Chiny zdecydowaly sie rozbudowywac bron atomowa do poziomu usa,,tzn ze juz sie nie zatrzymaja na tym stanie, tzn ze sa gotowi do panowania nad swiatem I przewiduja ze w nie dalekiej przyszlosci 10-15 lat na rozbudowe potecjalu atomowego beda tak silni ze wszyscy mamy pozamiatane,,,chinole w przeciwienstwie do faszystow np nie potrzebuja bialych,,nie potrzebuja tez niewolnikow bo swoich maja wystarczjaca ilosc

  2. qwert

    Czego się świat zachodni obawia? Przecież propaganda głosi że Chiny samo badziewie produkują i że tanie i karnej jakości.

  3. płacz funboja rani serce

    Ale nikt rozsądny nie traktuje go przecież poważnie.

  4. kanonik

    a my się zamartwiamy jakimś tam koronawirusem ?!

  5. Davien

    No i kolejny raz udowodniłes ze ja mam rację a ty i Bryxx mieliście zwidy i to o zgrozo o 1972r kiedy to zadnych F-4F nie było w Luftwaffe:)) Dzieki za dobra robote:))

  6. michalspajder

    Czy to sa zarty? Amerykanie moze wiedza,a moze nie...Chinczycy maja ze 300 ladunkow i od razu panika.A do tego glowice nuklearne to nie maseczki chirurgiczne,nie da sie ich produkowac masowo w fabryce.I musza byc dobrej jakosci,niezawodne.Oczywiscie,jest opcja,ze kiedys ChRL dorowna USA i Rosji w liczbie glowic.Jednak na razie w porownaniu do stanu arsenalow rzeczonych mocarstw posiadaja kosmetyczne ilosci.

    1. Pawel

      Jak pokazuje obecna epidemia glowice sa przestarzale-licza sie wlasnie maseczki i zdolnosc ich masowej produkcji(nie przecze iz jakosc daloby sie poprawic).

    2. michalspajder

      Jasnie panstwo chca wszystko tanio, z Indii, Turcji, Bangladeszu, Cin itp. No to bylo, ale teraz sie okazuje, ze nie oplacalo sie oddawac zdolnosci produkcyjnych za zaoszczedzona garsc srebrnikow.Ot, w Wielkiej Brytanii oczekiwano dzis, w niedziele 400,000 kombinezonow ochronnych z Turcji. Nie ma, moze jutro beda. Konkluzje zostawiam szanownym internautom. A co do poprawiania jakosci, no coz-bedzie sie oplacac, zostanie poprawiona. A nie, to i tak na poczatek Zachod bez mocy produkcyjnych kupi kazde badziewie.

    3. Pawel

      Hmmm ale nie bardzo rozumiem twoja wypowiedz-przeciez ja w sumie napisalem to samo podczas gdy Ty nagle zmieniles zdanie(?) i uznales ze maseczki sa wazne(wczesniej je bagatelizujac).

  7. Ogryzek

    Jak sam napisales 300 ladunkow v 6500 ladunkow

    1. bvbv

      Chiny mogą mieć 1000 ładunków, lub 500. Chiny nigdy nie podały ile mają.

    2. ja

      To da sie policzyc. Do wybudowania bomby atomwej trzeba wybudwac kilka fabryk (np do wzbogacania uranu) ma to swoja szybkosc. Dlatego latwo policzyc ile Chiny maja, ile ma Izrael, ile ma Kore itp. Mowic to sobie moga

    3. Olo

      nie, co najwyżej możesz policzyć ile mogą mieć. Dopuki nie policzysz sztuk to nigdy nie będziesz wiedział ile rzeczywiście mają.

  8. Fanklub Fanklubika

    Chiny wydzierżawiły od Rosji olbrzymie tereny tajgi na dalekim wschodzie na okres 50 lat z opcją o przedłużenie, więc fanklub Daviena ma rację, Chiny nie zaatakują Rosji, tylko ją wykupią.

    1. Xd

      kiedyś jeden bankier powiedział tego jest kraj czyj jest przemysł to sobie odpowiedz gdzie my jesteśmy i nie martw się o rosję

    2. Orthodox

      I tym właśnie różni się imperializm Chiński, od Amerykańskiego, czy Rosyjskiego. Główną bronią jest gotówka, a rozbudowana armia ma tylko podkreślać prestiż. Arsenał atomowy wcale nie musi zostać znacząco rozbudowany, gdyż ma jedynie gwarantować byt i swobodę działania.

    3. Olo

      niestety

  9. easyrider

    Od strony czysto logicznej - dlaczego Chiny miałyby się stosować do jakichkolwiek ograniczeń w zakresie budowy własnego arsenału odstraszającego? Bo my tak chcemy, bo to odpowiada naszym interesom? A co ich to obchodzi? Oni kierują się swoim interesem. Dlatego nie ma co mazać się tylko trzeba im skręcić kark teraz, póki wymiana ciosów nie będzie dla nas śmiertelna. Za 10 lat będzie już za późno i ewentualne straty będą nie do przyjęcia. Za 20 ich dominacja będzie nieodwracalna.

    1. Xd

      Czyli jesteś zwolennikiem militarnego narzucania swojej woli innym przez silniejszego ale czy tak ogólnie czy tylko jak ty jesteś silniejszy

    2. ja

      usa powinno nie nazucac swej woli innym kulturom

    3. Olo

      zapewne on nigdy nie chciałby być tym słabszym...

  10. Adam

    Nawet gdyby Chiny miały 10k głowic a Rosja tylko 6k to czy to coś zmienia dla Rosji? Nic a nic.

  11. Więzień

    Chcesz pokoju, szykuj się na wojnę.

  12. KAR

    Tak czy siak - w przypadku takiego kraju jak Polska, najlepszym rozwiązaniem będzie nie opowiadanie się za jakąkolwiek ze stron... Za cieńcy jesteśmy na taką grę. Tylko polityka WIELOWEKTOROWA.

    1. Mysl

      Tylko NATO.

    2. Hmmm

      Ktoś z pewnej partii rzucił hasłem polityki wielowektorowej i lemingi podchwycili bezmyślnie powtarzając ten frazes. Tylko bo że faktycznie mało państwa ma położenie do prowadzenia takiej polityki a już na pewno nie Polska. Myśli pan że gdybyśmy przed wybucheu II WŚ prowadzili taką politykę to coś by to zmieniło? To geografia definiuję politykę państwa a nasi dwaj najgroźniejsi sąsiedzi mają sprzeczne z nami interesy.

    3. Fanklub Daviena

      Oczywiście, żeby zmieniło - przykład Czechosłowacji, witającej każdą wkraczającą armię z kwiatami! Czy to nie amerykańskie powiedzenie "Jak nie możesz kogoś pobić to przyłącz się do niego"? Czy Polska mogła w 1939 pokonać Niemcy lub Sowiety? Bo jak nie, to co nam dawał opór "do krwi ostatniej"? 447 i zarzuty o udział w holocauście, nigdy nie stawiane Czechom, Holandii (1/4 holenderskich żołnierzy po wkroczeniu Niemców... na ochotnika wstąpiła do SS!), Belgii, Norwegii?

  13. Andrettoni

    Nie być może tylko dawno powinno to być zrobione. Amerykańska narracja, przyjmowana zresztą przez większość świata to mówienie o chińskim badziewiu - tymczasem jest to potęga gospodarcza oparta na produkcji. W dodatku ten kraj po prostu opiera się na tajności - jak Chińczyk mówi, że ma trzy ołówki i pokazuje, że ma je w ręku, to nie znaczy, że w plecaku nie ma 30. Tymczasem potencjał militarny USA, Rosji i większości krajów jest bardzo przestarzały - od lat broń redukowano, a nie ulepszano - szczególnie w dziedzinie broni strategicznej. Oczywiście jeśli porównać nowy okręt podwodny wybudowany w USA i Chinach to amerykański będzie nowocześniejszy, ale jak porównamy nowo budowany okręt z takim co pływa od 20 lat, to porównanie już nie będzie takie korzystne. Tymczasem Chiny produkują bardzo szybko. Widać to po rzeczach prostych jak np. maseczki, ale i po dużych jak np. okręty. To ja się zapytam skąd przypuszczenie, ze nie umieją w tym samym tempie produkować np. samolotów, czołgów, rakiet, samochodów czy lokomotyw? Wydaje mi się, że Chiny są w stanie bardzo szybko powielać każda zdobytą technologię. Muszą mieć tylko chęci by to robić. Co do broni atomowej, to próbne eksplozje nie są potrzebne - obecnie symulują to superkomputery. Natomiast parametry rakiet - ich prędkość i celność, systemy wielogłowicowe nie wymagają opracowania nowych głowic. Nie da się więc określić czy Chiny mają 300 czy 1500 głowic. Jedyna metoda to oszacowanie wydatków z budżetu na dany rodzaj uzbrojenia.

    1. Orthodox

      Jakby jeszcze Pan napisał jak te wydatki oszacować, na podstawie czego, to byłoby super.

    2. Hanys

      Chiny w żadnej dziedzinie uzbrojenia nie mają nic lepszego od Rosji, a zwłaszcza w dziedzinie broni atomowej ich rakiety mocno odstają. Natomiast faktycznie, w stosunku do przestarzałych Minuteman III, Chińczycy mogą już mieć coś lepszego.

    3. amator

      na podstawie programów komputerowych i symulacji.

  14. zenek m

    Panie Redaktorze, wydaje sie że Rosjanie maja blizej z swoimi rakietami z odpowiednimi głowicami do największych center Chin na wschodnim wybrzeżu i ma tych rakiet dużo. Najgorsze z punktu widzenia US to wspólne przedsięwziecia Chiny -Rosja vide wspólny patrol bombowców strategicznych (nawiasem Tu 95 przenosi rakiety samosterujące X-101 i 102 które o generacje wyprzedzają Tomahawki ) w wrześniu 2019 i rozwój chińskiego systemu wczesnego ostrzegania wsomagany przez Rosję. Defence 24 i tzw. ekspercka społeczność w Polsce przechodzi nad tym do porządku dziennego klepiąc utarte tezy. Prawie nikt, z tych ekspertów nie próbuje analizować mozliwych scenariuszy współpracy rosyjsko chińskiej ograniczając się do szablonu, że Rosja zdana jest na decyzje US.

    1. Davien

      Zenek, po pierwsze Ch-1002 nie sa odpowiednikiem Tomahawka, który jest od nich i tak sporo nowoczesniejszy ale pocisków ALCM/CALCM wiec jak widać...

    2. Predi

      Co Ty gadasz jak ruskie same na swoich kanałach wojskowych są bardzo zaniepokojeni modernizacją tomahawkami

    3. tak to już jest

      No bo taka jest aktualna "linia propagandowa". Zaklinanie rzeczywistości, że Chiny są zagrożeniem dla Rosji a nie rywalem (i potencjalnym pierwszym przeciwnikiem) USA. Najzabawniejsze jest to, że Chiny rozwijają swój potencjał militarny "w kierunku morza" a nie "lądu" i to w żaden sposób nie wskazuje na działania przeciw Rosji, która żadną morską protegą nie jest. Ale i tak funbojki w komentarzach wiedzą swoje: Chiny odbiorą Rosji Syberię bo tak wynika z ich "wizji" a o zapanowaniu nad Morzem Południowochińskim i całym dalszym regionem nie piszą bo to "niepoprawne medialno-politycznie".

  15. Ukulele

    Mam nadzieję w odróżnieniu od niektórych że rosyjski bufor zostanie utrzymany. Nie mówię o państwie o takiej sile militarnej jak obecnie. Jego istnienie jest mimo wszystko dobre choć zmusza nas do utrzymania wysokich wydatków wojskowych. Chodzi o to by potencjalna strefa zgniotu była odsunięta jak najdalej od naszych granic. Gdy pozostanie choćby szczątkowa forma Rosji nie będzie nam grozić sąsiedztwo państwa zdecydowanie silniejszego pod każdym względem ChRLD. Czas osłabia coraz bardziej państwo Putina dlatego też całkowity upadek mógłby spowodować że faktycznie Chińczycy byliby naszymi sąsiadami. A w tej konfrontacji nie ma cienia szansy na przetwanie.

    1. Trepek

      A dlaczego Rosja miałaby napadać na Europę? Gaz i ropę Ruskie będą sprzedawać sami sobie. Rosja to nie Polska, kto zabroni biednemu bogato żyć. A chincyki to większa zaraza w każdej strefie życia od Ruskich i Amerykancow razem wziętych.

    2. Maciek

      Popuszczając wodze fantazji możemy stwierdzić, ze długofalowo Rosja nie ma szans w konfrontacji z Chinami, ale... reszta świata też nie ma! Jeśli zejdziemy na ziemię, wypada zauważyć, że w dającej się przewidzieć przyszłości Rosja stanowi zagrożenie, Chiny nie. dlatego dziękuje za taki bufor. Jak dla mnie może upaść.

    3. Ukulele

      To jest po prostu inna wizja tego co lepsze dla Polski. Nastąpiło chyba nieporozumienie. Ze względu na potęgę Chin lepiej dla nas by byli jak najdalej od naszych granic. Z tym że nikt nie ma szans to może bez przesady bo są dwa supermocarstwa więc jakieś szanse są. Tyle że nie jest mowa o nas.

  16. Kapustin

    Od czasów chińskiej syberiady juz 50-ruskich satelitów celuje w Chiny a to przeklada się 400 pociskow balistycznych KPCH MUSI BYĆ BARDZIEJ ROZSĄDNA

  17. Capek

    Atomowa KPCH I TAK TO ICH NIE UCHRONI ani te nuklearne bunkry pod pekinem A odwierty na kilometr Taki to jeszcze ruski PATENT A ci wiedza gdzie celować

  18. Orthodox

    Jak ścigać się z Jankesami o globalny prymat, to w każdej dziedzinie. Tu jednak dużo im jeszcze brakuje i respektując zobowiązania, mniej lub bardziej formalne, dystans szybko się nie skróci.

  19. Pentagram

    Nowy START obejmie wszystkich producentów broni nuklearnej GLOBALNY LIMIT coś ala OPEC

    1. KrzysiekS

      Pentagram Izrael też obejmie?

    2. Jerycho

      Kolego ależ oczywiście Problemem są testy po tym jak RPA zerwała kontrakt teraz mieliby nową atomówke a maja chroniony brak energii

    3. Fanklub Daviena

      Nie obejmie. Nie będzie nowego START bo USA się na to nie zgodzi. :)