Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ
  • ANALIZA

Wojna na Ukrainie. Kto kłamie co do sytuacji na froncie? [ANALIZA]

moździerz
Obsługa moździerza ze 127. Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej
Autor. Ukraińskie siły zbrojne/X

Według generała Gierasimowa rosyjskie wojska grupy „Zapad” posuwają się naprzód na wszystkich frontach. Ukraińcy twierdzą jednak coś zupełnie innego.

Szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej generał Walerij Gierasimow dokonał 18 lipca 2026 roku inspekcji grupy wojsk „Zapad”, gdzie wysłuchał raportów o sytuacji na froncie i o postępach w operacji. Na bazie uzyskanych w ten sposób informacji poinformował oficjalnie swoje Ministerstwo Obrony o sukcesach rosyjskich wojsk podczas wyzwalania tzw. Donieckiej Republiki Ludowej (DRL) i innych terytoriów tzw. Noworosji.

Reklama

W ocenie Gierasimowa Rosjanie „posuwają się naprzód na wszystkich frontach”. Ten postęp ma być widoczny szczególnie w Parku Narodowym Swiati Hory (który w wyniku walk jest już zniszczony w 80%), gdzie Rosjanie mieli wyprzeć ukraińskie siły ze Świętogórska oraz ze Szczurowa.

"Sukcesy" Gierasimowa

Jeszcze więcej „sukcesów” Gierasimow raportował z kierunku kupiańskiego. Według jego oceny Rosjanie zatrzymali próbę przebicia się ukraińskich wojsk do zachodniej części Kupiańska i posuwają się obecnie w kierunku Szewczenkowego, a więc miasta znajdującego się 37 km dalej. Informacja ta zupełnie nie zgadza się z raportami przekazywanymi przez Ukraińców.

Według nich Kupiańsk znajduje się pod pełną ukraińską kontrolą. Oczywiście cały czas odnotowuje się próby infiltracji miasta przez małe grupy rosyjskich żołnierzy, które wykorzystują gęstą roślinność jako osłonę. Rosjanie są jednak później konsekwentnie eliminowani przez ukraińskie wojska lub likwidowani za pomocą dronów.

Gierasimow całkowicie ignoruje takie raporty, tym bardziej, że prezydent Putin ogłosił zajęcie Kupiańska już w grudniu 2025 roku, zapraszając nawet do tego miasta zagranicznych dziennikarzy. Obecnie nikt nie ma odwagi, by sprostować tę informację i prawdopodobnie sztucznie tworzone są raporty ukrywające rzeczywistą sytuację.

Reklama

Dobrym przykładem takiej „polityki informacyjnej” jest miasto Łyman, na północ od Parku Narodowego Swiati Hory. Już 3 lipca 2026 roku generał Gierasimow oświadczył, że miejscowość ta zostanie „wkrótce wyzwolona” (przypominam, że rosyjska propaganda nie używa w odniesieniu do Ukrainy określenia „zdobywanie”, ale „wyzwalanie” dla podkreślenia, że Rosjanie odbierają po prostu to, co im się należy).

Nieskuteczne ataki Rosjan

Nagłośniono również raport dowódcy batalionu inżynieryjnego grupy wojsk „Zachód”, który 4 lipca oświadczył, że wojska rosyjskie mają już pełną kontrolę nad sytuacją w rejonie Łymana. Jego żołnierze mieli przy tym „aktywnie niszczyć zachodni sprzęt wojskowy wykorzystywany przez Ukraińców i minować ich szlaki zaopatrzeniowe”. W końcu, 8 lipca 2026 roku, Ministerstwo Obrony Rosji poinformowało, że „wojska grupy wojsk „Zachód” Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej kończą identyfikację i likwidację pozostałości jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy w Łymanie”.

Problem polega na tym, że i w tym przypadku Ukraińcy nie potwierdzają tego „sukcesu”. Według dostępnych informacji Łyman jest nadal pod pełną kontrolą ukraińskich sił zbrojnych. Co więcej Ukraińcy mają nawet w tych okolicach odzyskiwać okupowane przez Rosjan miejscowości (odbijając do 19 czerwca 2026 roku około 12 km² terytorium).

Podobnie jak w Kupiańsku, tak i w Łymanie Rosjanie próbują osiągnąć jakiś sukces nie poprzez atak, ale poprzez „akcje rajdowe wroga i próby infiltracji małych grup szturmowych, wykorzystując ukształtowanie terenu, w tym głównie lasy”. Celem tych działań ma być zdobycie przyczółka w terenie miejskim, aby dalej kumulować siły. Ukraińcy nauczyli się jednak przeciwdziałać takiej taktyce, co widać nie tylko w Łymanie, ale również w miejscowościach Drobyszewo, Stawki, Zariczne, Ozierne i Dibrowa.

Ogromne straty Rosjan

Całe to zamieszanie może wynikać z różnicy w sposobie definiowania „zdobyczy terenowych”. Rosjanie uważają, że przedarcie się nawet pojedynczych żołnierzy do jakiejś miejscowości oznacza już jej częściowe zajęcie. Ponieważ ci infiltratorzy są bardzo często szybko eliminowani przez Ukraińców, to takie raporty o zwycięstwach pojawiają się nawet kilkakrotnie.

Bardzo często obie strony do pokazania zdobyczy terenowych wykorzystują również „szarą strefę”. Ten pas ziemi o szerokości nawet kilkunastu kilometrów jest całkowicie kontrolowany przez drony i próba przejścia przez ten obszar wiąże się z dużą liczbą utraconych żołnierzy i sprzętu. Jak na razie to głównie Rosjanie decydują się na przenikanie przez „szarą strefę”, co widać po statystyce strat. Od czasu, gdy opierają się głównie na działaniu tzw. infiltratorów, ich straty dzienne to średnio 1300 wyeliminowanych osób. Co gorsza dla Rosjan większość z nich to zabici, co potwierdzają nagrania z kamer dronów.

Rosjanie godzą się jednak na te straty, licząc na kolejne zdobycze terenowe, którymi będą mogli się pochwalić przed prezydentem Putinem. Tym bardziej, że Kreml uważa takie liczby poległych żołnierzy za akceptowalne.

Reklama
Reklama

Polecane

czytaj więcej

Wojna na Ukrainie

Mogą Cię zainteresować