- WIADOMOŚCI
- KOMENTARZ
- ANALIZA
- OPINIA
Rosja: fasadowe wybory jako narzędzie wielofunkcyjne
Autor. Graphics generated using the ChatGPT model
W Rosji odbyło się coś, co tamtejsze władze nazywają wyborami do jednej z izb parlamentu. Jednakże praktycznie w każdym z elementów, oprócz fasadowych czynności trudno jest powiedzieć, że były to realne, konkurencyjne i demokratyczne wybory. Trzeba się więc zastanowić, w jakim celu władze na Kremlu kultywują tego rodzaju działania w państwie, które już dawno przestało akceptować zasady demokratyczne.
W Rosji przeprowadzono tzw. „wybory” lub raczej wykonano proces wyborczy do Dumy Państwowej, a więc jednej z dwóch izb parlamentu (drugą jest Rada Federacji). Według tamtejszych standardów i zgodnie z założeniami władz na Kremlu jakakolwiek forma aktywności opozycyjnej została zablokowana, by uniknąć choćby wszelkich oznak niezadowolenia – m.in. eliminowano wszelkie partie niepoddane w pełni kontroli władz na Kremlu (ostatnim przykładem było zanegowanie przez Sąd Najwyższy możliwości udziału partii Jabłoko). Uczestniczyć mogła bowiem jedynie „zwycięska” partia władzy – Jedna Rosja oraz koncesjonowane partie opozycyjne lub, jak w wielu państwach niedemokratycznych, tzw. partie sojusznicze.
Pewna frekwencja i pewny sukces władz
Finalnie, podano m.in., że frekwencja trzydniowych działań wyborczych miała wynieść prawie 57 proc., w stosunku do 51,72 proc. z 2021 r. Zaznaczmy, że oficjalnie uprawnionych do głosowania było ponad 111 mln Rosjan. Głosowanie odbywać się miało poprzez metody tradycyjne, ale też i-voting (system Vybory 2.0). Putinowska „Jedna Rosja” miała przy tym uzyskać ponad 57,54 proc. (co też oznacza progres), a druga, Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej – 13,81 proc., Liberalno-Demokratyczna Partia Robotnicza (LDPR) – 8,93 proc., a Nowy Naród – 7,97 proc..
Oczywiście, jakiekolwiek dane podawane publicznie przez rosyjskie agendy państwowe należy uznać za elementy czystego przekazu propagandowego. Przede przede wszystkim, Rosja już dawno przestała mieć charakter państwa demokratycznego i można na gruncie naukowym spierać się, czy już mowa o w pełni państwie totalitarnym czy mocnej formie autorytaryzmu. Lecz nie zmienia to diagnozy, że tzw. wybory mają charakter przede wszystkim fasadowy, choć należy jednocześnie dodać, że władza Władimira Putina posiada realną bazę wsparcia w społeczeństwie. Motywacje tego stanu rzeczy są zróżnicowane, od sprawnej propagandy po realne poglądy znacznej części wyborców. Jednakowoż, przy dzisiejszych standardach rosyjskich z dużą ostrożnością należy podchodzić do wszelkich badań opinii publicznej. Raz, dlatego, że państwo jest z natury trudne do pomiarów w wyniku rozległości terytorium, struktur wewnętrznych i wielkości samej populacji. Dwa, dlatego, że po latach zwiększania się opresyjności systemu wątpliwości może budzić samo podejście do szczerości respondentów.
Bez żadnych wątpliwości w Rosji nie istnieje transparentność wyborów, wybory nie mają realnego charakteru rywalizacyjnego, a wszelkie odstępstwa od założonych celów są niwelowane oddziaływaniem administracyjno-represyjnym. Począwszy od presji na wyborców w oparciu o zakłady pracy, aparat władzy, etc., aż po działania rosyjskich służb na czele z Federalną Służbą Bezpieczeństwa (FSB) i Rosgwardią. Rządzący już raz w historii, w kontekście wyborów prezydenckich doprowadzili do w miarę masowych wystąpień ulicznych, jak na Rosję. Dlatego każde kolejne procesy wyborcze są starannie kontrolowane pod względem tłumienia prewencyjnego różnych form oporu. Pamiętajmy, że w okresie rosyjskiej agresji na Ukrainę bezpieka w Rosji ma dodatkowe narzędzia, odwołujące się do wszelkich nowych przepisów antyterrorystycznych oraz w zakresie ochrony dobrego imienia sił zbrojnych.
System gotowy do fałszerstw na większą skalę
Przy tego rodzaju architekturze systemu tzw. wyborów, można śmiało zakładać, że wyniki oraz wszelkie inne statystyki zostały już wcześniej niejako opracowane na płaszczyźnie strategicznej. Zaś wszelkie problemy przy zachowaniu wyborców można było stabilizować według planów władz na Kremlu poprzez system i-votingu, który jest wysoce promowany przez rządzących. Raz, dlatego, że za jego pomocą można bardzo łatwo manipulować głosowaniem, a dwa, że pozwala wychwycić wszelkie głosy sprzeciwu. Co więcej, mniej tłumów przy klasycznych urnach to również mniejsza szansa na wystąpienie jakiejkolwiek anomalii względem planów reżimu. Nie da się również pominąć, że nawet w obecnych warunkach wypływają raz po raz materiały z komisji obrazujące skalę możliwych naruszeń przepisów wyborczych.
Trzeba sobie zadać pytanie, dlaczego w takim razie państwa niedemokratyczne częstokroć sięgają po procesy wyborcze w swej aktywności politycznej. Tutaj wykazuje się kilka kluczowych zadań stawianych niejako takim „wyborom”. Pierwszym jest uzyskanie mobilizacji w obrębie państwa i aparatu władzy. Aktywizuje się emocje istniejące wokół rządzących lub je cyklicznie pobudza. Testuje się przy tym zdolności aparatu i nowej nomenklatury w zakresie spełnienia narzuconych wcześniej oczekiwań władz centralnych względem efektywności procesów wyborczych w ramach ich przestrzeni odpowiedzialności. W przypadku Rosji prowadzącej od lat kosztowną agresję na Ukrainę jest to potencjalnie istotne dla reżimu, który już nie może ukrywać w pełni znacznych strat osobowych, co jest szczególnie istotne w dobie przeniesienia części walk również na cele w Rosji, poprzez ukraińskie ataki rakietowo-dronowe.
Drugim powodem jest próba mierzenia przez rządzących realnych nastrojów w kraju, niezależnie od oficjalnych wyników. Choćby niewielkie przejawy nieposłuszeństwa, braki we frekwencji w regionach, a także inne problemy względem relacji z władzą są w państwach niedemokratycznych cennym urobkiem dla „inżynierów polityki” (odnosząc się do rosyjskich modeli), a także analiz służb. Dlatego czym innym jest to, co zostało przedstawione oficjalnie, a czym innym badania prowadzone na bardziej realnych danych odnoszących się do postaw Rosjan. Szczególnie ważne jest, że istnieje realna szansa zwiększenia agresywności państwa w przypadku eskalacji walk na Ukrainie lub (i) rozszerzenia tego na inne państwa.
Propaganda nie tylko sukcesu
Trzecim elementem jest oczywiście wymiar typowo propagandowy, skierowany zarówno do własnego społeczeństwa, jak i poza granice państwa. Zauważmy, że propaganda rosyjska może teraz karmić odbiorców tezami o pełnej akceptacji polityki władz na Kremlu względem nie tylko agresji na Ukrainę, ale również szerszego spektrum działań w zakresie najbardziej nas interesujących kwestii wojskowych i bezpieczeństwa. Wywierana jest również presja psychologiczna na możliwe postawy opozycyjne wśród społeczeństwa, wykazując tryumf reżimu i brak mocy sprawczej przeciwników władz.
Ma to również dezintegrować wszelkie możliwe zalążki systemowego kanalizowania niezadowolenia, poprzez rugowanie partii mogących nawet w minimalnym stopniu sprzeciwiać się władzy lub stanowić widoczną alternatywę. Wymuszanie administracyjno-represyjne głosowania ma także w wielu przypadkach element łamania psychicznego osób niezgadzających się z polityką władz, ale przez system różnego rodzaju presji polityczno-ekonomicznych, etc. finalnie jednak głosujących na partię władzy lub jej sojuszników. Brak masowych wystąpień po tzw. wyborach to również wzmacnianie postaw poddańczych, defetystycznych wobec rzeczywistości.
W tym ujęciu warto przypomnieć, że jednym z największych problemów w ocenach Rosji – jej polityki zagranicznej, aktywności wojskowo-wywiadowczej oraz polityki wewnętrznej – są problemy w używaniu modeli racjonalności znanych w perspektywie funkcjonowania innych państw i społeczeństw. Zauważmy, że dobitnym przykładem takiego rozjechania się ocen zewnętrznych z realiami wewnętrznymi były m.in. kwestie możliwych napięć społecznych w Rosji w wyniku przekraczania kolejnych progów strat bojowych w toku agresji na Ukrainę oraz równie popularne tezy o szybkiej implozji wewnątrz poszczególnych regionów, także z racji agresji. W obu przypadkach następowało zaskoczenie, że nie ma masowych problemów z utrzymaniem procesów pozyskiwania rekruta do walki, ale też, że sama Rosja nie rozpada się na mniejsze części tak jak ZSRR. I w obu przypadkach, także w Polsce widzieliśmy przecież od 2022 r. szereg opinii/komentarzy, a nawet analiz mówiących, że oba procesy są nie tylko widoczne, ale i będą szybkie.
Rosjanie prowadzą również grę tzw. wyborami, aby na innych kierunkach wykazywać, że oskarżenia Zachodu są bezpodstawne, wzmacniając przekazy narracyjne o oddaniu Rosjan względem ich polityki, a także ukazując mandat władz do prowadzenia dalszych działań agresywnych w ich polityce zagranicznej. Taką formułą z jednej strony zastrasza się inne państwa, podkreślając brak oporu i niezmienność w uznaniu władz na Kremlu. Z drugiej zaś strony łagodzi się obraz Rosji, przekazując obrazy państwa stabilnego i to niezależnie od uwikłania w długotrwałą i kosztowną agresję na Ukrainę. Musimy przypomnieć, że obraz Rosji jest inny w Europie, a inny w Ameryce Południowej, Azji czy Afryce.
Mandat na agresję w nowej skali
Czwartym elementem jest szeroko dyskutowany obecnie aspekt uzyskania politycznego mandatu do zwiększenia skali agresji na Ukrainę. Mówimy przede wszystkim o zdolności do sięgnięcia po nowe formaty pozyskiwania żołnierzy, w tym niepopularnej otwartej częściowej mobilizacji. Trzeba również brać pod uwagę, że władze uzyskały teraz okres do innych agresywnych działań, gdyż nie muszą obawiać się kanalizacji oporu w perspektywie jakichkolwiek procesów wyborczych w kraju.
Piątym elementem jest przywiązanie państw niedemokratycznych do lokalnych lub ogólnokrajowych spektakli, form ekspiacji emocji wiążących przywódców (dyktatorów), grupy oligarchii czy członków junt ze społeczeństwem. Różni się to od klasycznej inżynierii propagandowej tym, że mowa o zaspokajaniu pewnych jednostkowych potrzeb. Chodzi o adorowanie wodzów, pewien splendor, chęć ciągłego potwierdzania swojej pozycji w systemie. Dotyczyć to może tzw. wyborów, ale też wszelkich wizyt gospodarskich, spotkań z narodem i jego przedstawicielami czy masowych pokazów oddania.
Szósty element jest związany z konstrukcją państwa, gdzie procesy wyborcze mają manifestować przywiązanie do struktury państwa – od sygnalizacji istniejącej, spójnej relacji między umowną Moskwą a każdą częścią Federacji, aż po wskazanie, że tereny okupowane i bezprawnie włączone do Rosji są już wpięte w system polityczny kraju, nie pozwalając na jakiekolwiek wątpliwości, że istnieje osłabienie nadzoru ze strony władz na Kremlu nad państwem widzianym z perspektywy terytorium, ludności i aparatu instytucjonalnego.
I ostatnim, siódmym wątkiem, który należy wskazać, jest zaspokajanie aspiracji części klientów politycznych reżimu na Kremlu poprzez przyznawanie im synekur w parlamencie. Zauważmy, że system polityczny o charakterze niedemokratycznym z silnym wodzowskim układem musi zawierać w sobie również element kanalizowania karier politycznych, nawet symbolicznie.
Wybory w Rosji to nie tylko fasada, to narzędzie
Podsumowując, rosyjskie wybory to na pierwszy rzut oka szopka lub w mniej ostrej ocenie pewien manifest władz względem polityki wewnętrznej i zagranicznej. Jednakże nie wolno pomijać, że mają one również swój narzędziowy wymiar lub – jak zostało wskazane – liczne wymiary, odnoszące się do zróżnicowanych działań propagandowych. Nie można więc pomijać znaczenia takich procesów również przy państwach niedemokratycznych, które wbrew pozorom przy spełnieniu pewnych kryteriów mogą wręcz rozkoszować się przeprowadzaniem tzw. wyborów. I to nawet mając na uwadze zupełny brak de facto sprawczości różnego rodzaju ciał przedstawicielskich. Co właśnie dobrze oddaje funkcjonowanie rosyjskiego Zgromadzenia Federalnego – złożonego z Dumy Państwowej i Rady Federacji, stanowiącego jedynie de iure przestrzeń legislacyjną w tym państwie.
Co więcej, Rosjanie i tak starają się dość ostrożnie podchodzić do wyników. Saddam Husajn, umownie widząc nadciągającą możliwą wojnę z USA w 2002 r., przeprowadził coś, co nazwano górnolotnie „referendum prezydenckim” (odnosząc się znów do tradycyjnego narzędzia demokracji, czyli referendum) i uzyskał 100 proc. poparcia. Władze rosyjskie idą więc bardziej w cele rozproszone, z jednej strony ukazując potęgę poparcia dla Putina i Jednej Rosji, ale nie grając na poziomy poparcia znane ze wspomnianego Iraku czy chociażby obecnego strategicznego partnera Rosji w postaci Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej (Korei Północnej).







