- ANALIZA
- WIADOMOŚCI
Wzmocnienie MW RP szybkimi łodziami przechwytujących z pociskami SPIKE NLOS
Autor. Rafael/Filipińska marynarka wojenna
Firma RAFAEL proponuje utworzenie dla Marynarki Wojennej RP floty szybkich jednostek przechwytujących, wyposażonych w pociski SPIKE NLOS, które będą chronić Bałtyk przed atakami rosyjskich sił specjalnych oraz szybkich łodzi dywersyjno-szturmowych.
Według firmy Rafael „szybkie jednostki uderzeniowe uzbrojone w rakiety SPIKE NLOS (Non Line of Sight) mogą na nowo zdefiniować obronę morską na Morzu Bałtyckim”. Ta zmiana jest konieczna, ponieważ Rosja stworzyła nowy rodzaj zagrożeń, na które w polskiej Marynarce Wojennej jak na razie nie ma odpowiedniego środka reagowania. W rosyjskiej Flocie Bałtyckiej duże i średnie nawodne okręty bojowe są bowiem uzupełniane przez mniejsze, szybkie jednostki nawodne przeznaczone do operacji specjalnych oraz działań szturmowych i sabotażowych.
Ta zmiana sposobu działania przez Rosjan jest bezpośrednim efektem wprowadzenia przez polską Marynarkę Wojenną nadbrzeżnych dywizjonów rakietowych oraz wejścia do NATO Szwecji i Finlandii. Te trzy państwa oraz Litwa, Łotwa i Estonia są w stanie całkowicie zablokować ruch dużych okrętów z dwóch istniejących na Bałtyku baz rosyjskich: w Bałtijsku i Sankt Petersburgu, i to tylko artylerią rakietową, minami oraz lotnictwem.
To właśnie z tego powodu Flota Bałtycka Rosji wyraźnie przestała rozwijać swoje okrętowe, nawodne siły uderzeniowe i zaczęła rozbudowywać eskadry niewielkich łodzi motorowych, zdolnych do szybkiego i skrytego przerzutu grup dywersyjnych oraz realizowania działań sabotażowych, np. na obiektach morskiej infrastruktury krytycznej. Zwalczanie tego rodzaju jednostek pływających jest bardzo trudne, i nie nadają się do tego okręty, w które obecnie jest wyposażona polska Marynarka Wojenna.
Do tego rodzaju operacji antydywersyjnych potrzebne są bowiem szybkie kutry interwencyjne – tzw. interceptory, które byłyby zdolne nie tylko do dogonienia rosyjskich łodzi dywersyjno-szturmowych, ale również do ich zatrzymania, a nawet zniszczenia. Co więcej, takie kutry przechwytujące powinny mieć możliwość bazowania nawet w najmniejszych polskich portach, skracając w ten sposób czas na wykonanie skutecznej interwencji. Tak wyposażone i rozproszone wzdłuż wybrzeża, lekkie siły nawodne są trudne do wykrycia przez przeciwnika, jednocześnie stanowiąc dla niego duże zagrożenie.
Izraelska firma Rafael, wiedząc o tej luce, proponuje, by takie szybkie jednostki interwencyjne zostały uzbrojone w pociski Naval SPIKE NLOS produkowane przez tę firmę m.in. dla izraelskiej marynarki wojennej. Podkreśla się przy tym, że „połączenie niewielkich, wysoce mobilnych jednostek nawodnych z precyzyjnym uzbrojeniem o potwierdzonej skuteczności bojowej pozwala mniejszym marynarkom wojennym na osiąganie efektów operacyjnych znacznie przewyższających możliwości wynikające z samej wielkości pojedynczej platformy”.
Autor. M.Dura
System Naval SPIKE NLOS posiada bowiem sprawdzoną zdolność do zwalczania zarówno celów morskich, jak i lądowych na dystansie do 32 km, umożliwiając platformie startowej pozostanie poza strefą zagrożenia – czyli zachowanie bezpiecznego dystansu i ochronę jednostki pływającej. Co więcej, konstrukcja izraelskiego systemu pozwala z tej odległości identyfikować, śledzić i zwalczać cele, pomimo że znajdują się one najczęściej poza horyzontem optyczno-radarowym, i to wszystko przy zachowaniu wysokiego stopnia precyzji i kontroli nad przebiegiem działań. Osiągnięto to dzięki zastosowaniu odpowiedniej optoelektronicznej głowicy naprowadzającej pocisk, systemu transmisji obrazu w czasie rzeczywistym oraz architektury użycia typu „man-in-the-loop”, umożliwiającej pewną identyfikację celu i kontrolę operatora w trakcie całej misji.
SPIKE NLOS działa jako w pełni pasywny system rażenia, minimalizując prawdopodobieństwo wykrycia przez siły przeciwnika. Przeciwnik bez radaru nie ma więc możliwości wykrycia tych pocisków w locie. A wszystkie małe rosyjskie kutry i łodzie desantowo-szturmowe takich radarów jak na razie nie posiadają. Rakiety SPIKE NLOS będą więc atakowały z całkowitego zaskoczenia i dodatkowo – w sposób bezpieczny dla własnych sił. Operator zachowuje bowiem cały czas pełną kontrolę nad pociskiem, mogąc identyfikować cele, wybierać cel trafienia, jak również przerwać atak. Nawet w przypadku bardzo złożonej sytuacji taktycznej nie ma więc możliwości, by pocisk trafił we własną jednostkę pływającą.
Dzięki temu SPIKE NLOS jest szczególnie skuteczny w zwalczaniu małych, szybkich i wysoce zwrotnych zagrożeń na morzu, w tym szybkich jednostek uderzeniowych, łodzi przeznaczonych do operacji specjalnych oraz bezzałogowych jednostek nawodnych USV (Unmanned Surface Vessels). Stanowi przy tym bardziej adekwatne rozwiązanie dla tego rodzaju celów niż ciężkie, specjalistyczne pociski przeciwokrętowe. Pociski takie trzeba bowiem zachować do atakowania bardziej wartościowych celów.
Autor. M.Dura
Zatem morski system SPIKE NLOS nie ma na celu zastąpienia konwencjonalnych pocisków przeciwokrętowych, lecz raczej ich uzupełnienie. Pozwala on bowiem na zwalczanie celów, których atakowanie przy użyciu większych, strategicznych rakiet eksploatowanych przez Marynarkę Wojenną RP byłoby nieuzasadnione. Pociski RBS-15 i NSM pozostaną więc nadal systemami uzbrojenia przeznaczonymi do zwalczania dużych jednostek pływających o wyporności większej niż 500 ton. To właśnie po to w rakietach tych zastosowano głowice bojowe o wadze 220 i 110 kg. Standardowe pociski przeciwokrętowe kosztują dodatkowo kilka milionów dolarów, a więc często więcej niż małe jednostki pływające, wykorzystywane przez Rosjan do działań dywersyjno-szturmowych.
W coraz bardziej złożonych warunkach operacyjnych Morza Bałtyckiego pociski tego rodzaju wyraźnie przestały już wystarczać. Rakiety przeciwokrętowe nadal pozostają bardzo ważnym elementem systemu odstraszania. Jednak to właśnie z tego powodu, w czasie realnego konfliktu zbrojnego, nie będzie można dla nich znaleźć odpowiednich celów nawodnych. Rosjanie, wiedząc o obecności polskich, nadbrzeżnych dywizjonów rakietowych, zrezygnowali bowiem z planów przerzucenia morzem dużych sił desantowych, by zająć jakieś terytorium.
Rosyjska marynarka wojenna w zamian za to ćwiczy przerzut niewielkich pododdziałów dla przeprowadzenia akcji dywersyjnych i wywołania jak największego zamieszania na tyłach przeciwnika. To właśnie m.in. w tym celu rozbudowano małą bazę dla łodzi dywersyjno–szturmowych w Primorsku nad Zalewem Wiślanym. Stacjonujące tam jednostki (np. kutry desantowo-szturmowe projektu 02510 typu BK-16) poruszają się często z prędkością większą niż 40 węzłów. Z rosyjskich wód terytorialnych mogą więc dotrzeć do Elbląga w pół godziny.
Autor. rybinskshipyard.ru
Podobną prędkość mają również nawodne drony kamikaze. Ich operowanie w rejonach działania polskich cywilnych i wojskowych jednostek pływających utrudnia użycie uzbrojenia z wykorzystaniem jedynie obrazu radarowego. Na jego podstawie nie można bowiem dokładnie zidentyfikować, który obiekt jest „swój”, a który „wrogi”. Rozwiązaniem w tym przypadku mogłyby być właśnie rakiety Naval SPIKE NLOS. Dzięki architekturze „man-in-the-loop”, pozwalają one bowiem operatorom na wizualną identyfikację i śledzenie konkretnej jednostki pływającej w czasie rzeczywistym.
Dodatkowo nie ma w tym przypadku znaczenia mała skuteczna powierzchnia odbicia dronów nawodnych, która w przypadku radarów może utrudnić proces wykrycia. Pociski Naval SPIKE NLOS dają bowiem możliwość kontroli optycznej danego akwenu, dzięki której obiekty w technologii stealth są tak samo widoczne, jak obiekty zbudowane w tradycyjny sposób.
Interceptory i amunicja krążąca SPIKE wzmocnieniem dla interceptorów
Trzeba też pamiętać, że dużym wsparciem dla floty małych interceptorów uzbrojonych w pociski SPIKE NLOS mogłyby być różnego rodzaju systemy bezzałogowe. Zwiększają one bowiem świadomość sytuacyjną jednostek załogowych, pozwalając cały czas pozostawać w bezpiecznej odległości. Śledząc położenie obcych jednostek pływających za pomocą dronów i będąc w pełnej gotowości do działań, załogowy interceptor może więc pozostawać w ukryciu, korzystając ze złożonych warunków brzegowych, np. wysp, portów oraz półwyspów. Taka taktyka działania doskonale wpisuje się w geografię Bałtyku. Pozwala bowiem łączyć skrytość i mobilność rozproszonych, małych sił nawodnych ze skutecznymi atakami prowadzonymi ze stosunkowo dużej odległości.
Autor. Rafael
Ten zasięg reagowania zwiększy się jeszcze bardziej po zastosowaniu nowej generacji systemu SPIKE. Został on już oficjalnie zaprezentowany przez firmę Rafael i według ujawnionych informacji ma zapewnić pociskom zdolność do długotrwałego przebywania w rejonie operacyjnym (tzw. „loitering”). Nowa rakieta może bowiem dotrzeć do celów oddalonych nawet o 40 kilometrów w czasie około pięciu minut, a następnie utrzymywać się w wyznaczonym rejonie w powietrzu aż do odnalezienia celu ataku.
Stało się to możliwe po zamianie silnika rakietowego zasilanego paliwem stałym na napęd odrzutowy na paliwo ciekłe. Daje to większą możliwość zmiany prędkości i profilu lotu. W ten sposób dolatując do rejonu operacyjnego, pocisk leci szybko, ze średnią prędkością 480 km/h, by później przejść na mniejszą prędkość, bardziej ekonomiczną, uzyskując zdolność do krążenia nad wskazanym akwenem nawet przez ponad 25 minut. Jest to więc już mniej rakieta, a bardziej połączenie pocisku manewrującego z amunicją krążącą.
Pomocą w tego rodzaju misjach jest zdolność systemu do nauczania maszynowego, co znacząco zwiększa możliwości układu automatycznego rozpoznawania celów. Wszechstronność zapewnia również możliwość zastosowania dwóch rodzajów głowic bojowych: wielozadaniowej oraz przeciwpancernej – z tandemowym ładunkiem kumulacyjnym.
Zadbano przy tym, by nowe rakiety wykorzystywały tę samą architekturę wyrzutni, co pozwala operatorom na użycie obu typów uzbrojenia z tej samej platformy bez konieczności instalowania odrębnego systemu startowego. Według firmy Rafael „dowódca platformy będzie w ten sposób mógł wykorzystać pocisk SPIKE NLOS do natychmiastowego zwalczania potwierdzonego celu, używając jednocześnie rakiet nowej generacji do poszukiwania kolejnych jednostek pływających, monitorowania potencjalnego kierunku zagrożenia lub prowadzenia obserwacji otoczenia”.
Takie połączenie dwóch rodzajów pocisków pozwala więc na jednoczesne prowadzenie rozpoznania i rażenia wykrytych celów, z zachowaniem wszystkich zalet, jakie mają mniejsze jednostki pływające, takich jak mobilność i skrytość działania.
Sprawdzone uzbrojenie i sprawdzona koncepcja działania
Ważne w tym wszystkim jest to, że Polska, tworząc flotę szybkich interceptorów, mogłaby skorzystać z doświadczeń tych krajów, które już wcześniej je wprowadziły na swoje uzbrojenie. Przykładem może być Litwa, która już w 2025 roku ogłosiła zakup dwóch nowoczesnych szybkich jednostek uderzeniowych, wyposażonych w wyrzutnie SPIKE NLOS.
Autor. www.marinealutech.com
Jednostki te, oparte na konstrukcji szybkich kutrów Watercat M18 AMC (firmy Marine Alutech), o wyporności 32 t, długości około 19,9 m, szerokości 4,3 m, mają prędkość większą niż 35 węzłów przy zasięgu ponad 200 Mm. Są one szczególnie predysponowane do działań na Morzu Bałtyckim, w tym na płytkich wodach przybrzeżnych, gdzie większe okręty wojenne mogą mieć już trudności w bezpiecznym pływaniu.
Zobacz też 
Nowością dla Polski nie powinny być również same pociski SPIKE NLOS. Zostały one nam bowiem zaprezentowane w działaniu podczas wspólnych amerykańsko-polskich ćwiczeń z użyciem ostrej amunicji na poligonie w Ustce w sierpniu 2025 roku. Rakiety SPIKE NLOS wystrzelone przez śmigłowce AH-64E Apache zwalczały wtedy ćwiczebne cele morskie z odległości około 25–26 kilometrów. Była to demonstracja skuteczności zarówno elektrooptycznego systemu naprowadzania pocisku na obiekty znajdujące się poza linią wzroku (NLOS), jak i przydatności tego rodzaju uzbrojenia w ramach operacji uderzeniowych na morzu.
I nie miało tu znaczenia, że w czasie pokazu platformą strzelającą był śmigłowiec. Dzięki rakietom SPIKE NLOS podobne zdolności rażenia celów poza zasięgiem wzroku i z bezpiecznej odległości otrzymałyby również małe, szybkie i zwrotne jednostki pływające. Jest to dowód na wielodomenowość systemu SPIKE, który może być wykorzystywany zarówno przez statki powietrzne, platformy lądowe, jak i jednostki pływające.
Autor. Rafael
Już teraz firma Rafael proponuje również rozwiązanie lądowe, wspierające z brzegu działanie interceptorów nawodnych. System oznaczony jako SPIKE NLOS NMT (NLOS Mission Taskforce) zakłada m.in. wykorzystanie lekkich pojazdów terenowych, które, uzbrojone w optoelektroniczne systemy obserwacji oraz pociski SPIKE NLOS, zapewniają możliwość stworzenia w dowolnym miejscu na wybrzeżu punktu rozpoznania, dowodzenia oraz rażenia. Według firmy Rafael rozwiązanie to „integruje najnowocześniejsze technologie wykrywania, śledzenia, łączności sieciowej, komunikacji i rażenia, w tym sztuczną inteligencję (AI), fuzję danych oraz rozwiązania autonomiczne”.
„Pozwala to na efektywne wykorzystanie istniejących zasobów oraz realizację wspólnych zamówień, co znacząco zwiększa zdolność do zaspokojenia zapotrzebowania na duże ilości amunicji”. Wniosek taki został wyciągnięty zarówno z konfliktów trwających na Bliskim Wschodzie, jak i wojny na Ukrainie.
W ten sposób szybkie jednostki uderzeniowe uzbrojone w pociski SPIKE NLOS mogłyby stać się w Polsce kolejnym ważnym elementem krajowego systemu obrony wybrzeża i obszarów morskich. Dla Litwy i pozostałych państw bałtyckich stanowią one praktyczny i już wdrażany model odstraszania rozproszonego. Koncepcja ta nie sprowadza się jedynie do zastąpienia dużych okrętów wojennych mniejszymi jednostkami. Chodzi w niej o stworzenie sieci mobilnych, wzajemnie skomunikowanych i trudnych do wykrycia platform, zdolnych do identyfikacji zagrożeń, precyzyjnego ich zwalczania oraz szybkiej zmiany pozycji. W czasach, gdy precyzja, zdolność do przetrwania i elastyczność działania mają coraz większe znaczenie – dorównujące wielkości samej platformy, odstraszanie na morzu może przestać być domeną wyłącznie największych i najsilniej uzbrojonych okrętów. Mniejsze, szybsze i bardziej zaawansowane technologicznie jednostki bojowe mogą bowiem generować efekty operacyjne znacznie wykraczające poza to, co sugerowałyby ich fizyczne rozmiary.
Firma Rafael dla Defence24.pl
Firma Rafael deklaruje wsparcie dla tej koncepcji, „oferując rozbudowany pakiet systemów bojowych dla małych i średnich jednostek pływających, integrujący w ramach jednolitego systemu operacyjnego uzbrojenie precyzyjne, sensory elektrooptyczne, zdalnie sterowane moduły uzbrojenia, zdolności dowodzenia i kontroli oraz systemy walki elektronicznej”.
Artykuł opracowany na bazie materiałów dostarczonych przez firmę Rafael



