Szczyt w Soczi. Nowy model współpracy Rosji z Białorusią

18 lutego 2020, 09:47
KAJAHAihVBAFFsoHENHBYZF1ADAr3oWr
Rozmowy obu deligecji. Fot. kremlin.ru
Reklama

Po spotkaniu prezydentów Rosji i Białorusi w Soczi wiadomo, że dotychczasowy model współpracy obu państw na dobre przechodzi do historii. Mińsk traci energetyczne korzyści z sojuszu z Moskwą, więc tym bardziej nie opłaca się kontynuować integracji z Rosją. Nowe rynkowe reguły współpracy oznaczają, że Białoruś będzie musiała zacisnąć pasa, zmniejszyć wydatki socjalne, podnieść ceny i podatki. Na dłuższą zaś metę nieuniknione stają się rynkowe reformy. W polityce zagranicznej Mińsk będzie demonstracyjnie szukał zbliżenia z Zachodem i Ukrainą, jednocześnie nie naruszając podstaw swego sojuszu z Rosją i udziału w takich organizacjach jak Euroazjatycka Wspólnota Gospodarcza.

Alaksandr Łukaszenka nie zdołał w Soczi wywalczyć zniżki na ropę. Kreml utrzymał twarde stanowisko wobec białoruskiego sojusznika: zniżki na węglowodory, ale w zamian za pogłębioną integrację. Łukaszenka się na to nie zgodził, więc warunki dostaw ropy i gazu zmieniają się na niekorzyść Białorusi. Właściwie to chodzi o koniec faktycznego dotowania białoruskiej gospodarki przez Rosję. 1 stycznia 2020 roku Moskwa wstrzymała dostawy ropy na Białoruś, ponieważ nie udało się osiągnąć porozumienia w sprawie cen i dostaw surowca. Obecnie Mińsk dostaje więc tylko niewielką ilość surowca tak, aby zapewnić funkcjonowanie swoim rafineriom. Jednocześnie poszukuje alternatywnych źródeł surowca.

Dotychczas Białoruś kupując ropę bezcłową, płaciła 17 proc. taniej, niż wynosi cena rynkowa. Wprowadzane w rosyjskim sektorze naftowym zmiany (tzw. manewr podatkowy) powodują wzrost ceny ropy dla Mińska, przez co Białoruś traci dochody z eksportu paliw wytworzonych w jej rafineriach. Rosja stopniowo zmniejsza (docelowo do zera) poziom ceł eksportowych, a wprowadza podatek od wydobycia surowca. Mińsk chciał od strony rosyjskiej rekompensaty i uwzględnienia tego faktu podczas ustalania warunków dostaw. Rosja się na to nie zgadza. Mińsk zaproponował więc, by z kontraktów usunięto premię dla firm – dostawców, dzięki czemu udałoby się obniżyć cenę surowca i zrekompensować jej wzrost, spowodowany przez tzw. manewr podatkowy. Strona rosyjska nie zgodziła się i na to.

Po rozmowach Łukaszenki z Władimirem Putinem w Soczi (7 lutego) wicepremier Rosji Dmitrij Kozak poinformował, że dostawy ropy naftowej na Białoruś będą się odbywać w oparciu o warunki komercyjne, które nie będą zależne od ilości kupowanego surowca. Strona białoruska ma się teraz indywidualnie umawiać na dostawy z poszczególnymi rosyjskimi koncernami. Białoruś będzie więc kupować w tym roku od Rosji ropę w cenie stanowiącej 83-85 proc. poziomu ceny rynkowej – powiedział 10 lutego w Mińsku białoruski wicepremier Dzmitry Krutoj. W efekcie kontynuowania manewru podatkowego już w 2024 roku Białoruś będzie płacić Rosji cenę rynkową. Także w przypadku dostaw gazu Białoruś zapłaci więcej, niż dotychczas. – Rosja w 2020 roku utrzyma cenę gazu dla Białorusi na warunkach z roku poprzedniego – poinformował wicepremier Rosji Dmitrij Kozak. Ale ustalenie dotyczy tylko tego roku. Na dodatek de facto Białoruś będzie płaciła więcej. Formalnie cena pozostaje na poziomie 127 dolarów za 1000 m³, ale dotąd Mińsk dostawał częściową rekompensatę w ramach mechanizmu rozliczeń za ropę – nawet 500 mln dolarów rocznie.

Po szczycie w Soczi należy więc oczekiwać dalszego ocieplania relacji Łukaszenki z Zachodem. Na kierunku wschodnim integracja zostaje zamrożona. Białoruś czekają trudne czasy w gospodarce, ale zarazem utrwali się jej niepodległość. Ostatnie badania pokazują, że sojusz z Rosją wybrałoby 40 proc. Białorusinów, ale na UE stawia już aż 32 proc. Zmiany w nastrojach nastąpiły w ciągu ostatniego roku – w dużym stopniu dzięki też nowej linii białoruskiej telewizji, która regularnie krytykuje Rosję.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 27
Reklama
WOJAK
piątek, 21 lutego 2020, 16:37

CENA 127 ZA 1000M3 BIAŁORUSI - PRZY 199 DLA POLSKI- NIEWYGLADA DUZO

Kapustin
środa, 19 lutego 2020, 12:29

Ruski jeszcze musi skończyć ten reaktor atomowy na Białorusi, to chyba ostatnia karta Łukaszenka

RUDY
wtorek, 18 lutego 2020, 21:12

Polska traci swoją szansę. Zamiast Rosji może sprzedawać Białorusi ropę ze zniżką 18% na całym świecie!

Kaczor
środa, 19 lutego 2020, 12:27

To niech orlen sprzedaje z litwy Tory ba Białoruś jeszcze sar

Zimna kalkulacja
wtorek, 18 lutego 2020, 19:00

UWAŻAM ŻE JEST OKAZJA DO INTEGRACJI POLSKI z BIAŁORUSIĄ - wystarczy Łukaszenkę zrobić Marszałkiem Sejmu, nawet dożywotnio .. Szansa jedna na 400 lat .. a jak jej nie wykorzystamy to z 5 lat 160km od Warszawy będą stały ruskie wyrzutnie. PANIALI ? Zastanawiajcie się jeszcze dłużej , pytajcie UE i Amerykanów na pewno pomogą ...

Xaxaxa
wtorek, 18 lutego 2020, 15:45

Jeśli Rosja posunie się znowu do bandyckich ruchów kompletnie zburzy swoją wiarygodność i bardzo wątpliwe żeby jakiekolwiek państwo ościenne znowu pchało się z nimi w jakiekolwiek układy - nikt jeszcze na bliższych sojuszach z tym rakiem nie wyszedł.

Pirat
wtorek, 18 lutego 2020, 14:51

Niestety. Białoruś to żaden sojusznik Rosji tylko wasal.

ProPl
wtorek, 18 lutego 2020, 13:32

Naszym priorytetem jest jak najszybsze dogadywanie się z Łukaszenką , należy pamiętać że Białorusini są bardzo przychylnie nastawieni do Polski a coraz częściej mówi się z pewnym sentyment o XVI wieku , przedtem temat był przemilczany .

środa, 19 lutego 2020, 07:39

Tylko, że Łukaszenka nie jest głupi i będzie doił Polskę, jak doił Rosję. Tego chcesz?

werte
wtorek, 18 lutego 2020, 13:31

Co się odwlecze...Białoruś może się nie wiem jak przymilać do Zachodu ale Zachód najzwyczajniej spisał ją już na straty. Pompeo na dzień dobry, zasunął Łukaszence poszanowanie praw człowieka - czyli wizję procesu dla "batki" w niedługiej perspektywie. To od razu ochłodziło umizgi Łukaszenki i pobiegł do Putina kolejny raz się dogadywać. Zatem ocieplać kierunek zachodni Mińsk sobie może ale rosyjskim gazem. A za rok albo dwa kiedy się już całkowicie zarżnie finansowo przyjdą na kolanach pod Kreml błagać o integrację. PS Żadnych nagłych wybuchów miłości do Zachodu jak to było na Ukrainie nie przewiduję. Białorusini też mają telewizję i wiedzą jak kończą się majdany niezatwierdzone przez Kreml. W przypadku Białorusi poparcie dla integracji z Rosją jest dużo większe niż deklarowane 40%. Zadbał już o to "batko" przez lata rusyfikacji i walki z opozycją. A gdyby nagle mu się odwidziało to służby zadbają aby przemyślał "gruntownie" swoje stanowisko.

Dudley
wtorek, 18 lutego 2020, 21:13

Jaja sobie robisz? Amerykę prawa człowieka to obchodzą jak zeszłoroczny śnieg. Dla USA "prawa człowieka" to słowo wytrych dobre bo można zawsze użyć jak pasuje. Jakoś nie przeszkadza im być najlepszym sojusznikiem Arabii Saudyjskiej i Emiratów Arabskich gdzie nie przestrzega się żadnych praw, a w historii nie brakuje dyktatur popieranych przez ostoję demokracji .

Stary Grzyb
wtorek, 18 lutego 2020, 13:18

Nie sposób nie docenić głębi strategicznego myślenia Moskwy, a już zwłaszcza Wowy i jego kamandy. Klienci mieli Ukrainę pod pełną kontrolą, i na dodatek na koszt samej Ukrainy. Wystarczyło nic nie robić, aby ten stan utrzymać dowolnie długo (Ukraińcy wierzyli w "braci Rosjan"), ale nie - polityczni geniusze z Kremla wykombinowali, że trzeba Ukrainie zakazać współpracy z UE (dzięki której Ukraina lepiej płaciłaby za rosyjską ropę i gaz), co spowodowało wybuch Majdanu, a w połączeniu z rosyjskim najazdem na Ukrainę oraz okupacją Krymu i części Donbasu uczyniło z Ukrainy wroga Rosji. Prawdziwie strategiczny sukces. Teraz mamy powtórkę tych genialnych działań na Białorusi. Zamiast współpracy - to słowo najwyraźniej w Moskwie nie jest znane - jest próba anschlussu Białorusi pod groźbą jej ekonomicznego zdławienia, a wobec coraz wyraźniejszego niepowodzenia tej próby, Rosji pozostaje już tylko inwazja militarna (otwarta lub w drodze próby wywołania przewrotu na Białorusi i "obrony rosyjskojęzycznych mieszkańców"). Krótko mówiąc, "wsio normalno" - oprócz głupoty, bandytyzm. Pozostaje pytanie, czy Zachód - to oznacza USA ze wsparciem UK, Polski, krajów bałtyckich i ew. Rumunii, bo w kontynentalnej Europie Zachodniej proces schroederyzacji zaszedł już zbyt daleko - wykaże dość rozumu i siły, żeby Białoruś w oporze przed Rosją najpierw skutecznie wesprzeć, a potem ją z Zachodem zintegrować. Z jednej strony byłby to wielki sukces geopolityczny i rzecz leżąca w najlepszym interesie Polski, a z drugiej - chyba żaden naród spośród tych, które odzyskały państwowość po upadku ludobójczych Sowietów, nie zasłużył na uwolnienie się od Moskwy tak, jak Białorusini.

dobd
wtorek, 18 lutego 2020, 16:57

Juz W. Brytanii "ta integracja" bokiem wychodziła, Polsce też wychodzi jeszcze i Białorusi to potrzebne. Ukraina doświadczyła juz "dobrobytu" europejskiego.

Dudley
środa, 19 lutego 2020, 14:24

Jak się słucha łgarzy którym nie pasują unijne obostrzenia, i nie umie wykorzystywać swoich własnych ( jeśli je się posiada ) szarych komórek,tylko łyka się spreparowane informacje jak pelikan, to można sądzić że integracja wychodzi bokiem. Gdyby nie UE i jej standardy prawne bylibyśmy w miejscu Ukrainy i Białorusi. Ale niektórym marzy się system prawny i sposób rządzenia jak w tych krajach, gdzie nikt nie patrzy na ręce, a obywateli można traktować jak bydło. Jak się tobie nie podoba "europejski dobrobyt" to oczywiście możesz skorzystać z tego dobrobytu wysuniętego bardziej na wschód. Ja to osobiście wolę ten zgniły europejski. A ten twój komentarz to mi żywcem przypomina hasełka, z poprzedniej słusznie minionej epoki.

Wania
wtorek, 18 lutego 2020, 19:47

Tak? Wiesz jakie ma pkb Anglia a jakie Rosja? I dlaczego wszyscy miliarderzy z Rosji tam trzymają swoje rodziny i majątek? Tak źle jak wyszliśmy na okupacji Rosji do 1989 roku nigdy z innym sojuszem nie wyjdziemy. Pkb na mieszkańca w 1989 w Rosji było dwa razy wyższe niż w Polsce. Teraz minimalna pensja: Rosja 412 białoruskich rubli, Białoruś 375 rubli, Polska 1435 białoruskich rubli. Tak się wychodzi na sojuszu z Rosją i UE.

rED
wtorek, 18 lutego 2020, 16:50

Prawie dobrze. Tylko czym to się tak niby Białorusini zasłużyli? Toż oni DOBROWOLNIE i z pełnym entuzjazmem pozbyli się szans na demokracje razem z biało-czerwono-białą i przez lata wilbili Łukaszenkę za ciepłą wodę.

werte
wtorek, 18 lutego 2020, 16:33

1) Klienci nadal mają Ukrainę pod kontrolą. Ukraina to oligarchowie. Naiwne myślenie że coś zależy i należy na Ukrainie do narodu to jedynie myślenie życzeniowe. Jeśli Kreml dogada się z oligarchami - a oni możesz wierzyć lub nie mają niepodległość w głębokim poważaniu - to Ukraina z dnia na dzień zapomni o UE i NATO i nagle przypomni sobie długą historię wspólnych dziejów z kacapami. Nie ma co liczyć na deklaracje Zełenskiego bo tam prezydenta oklaskiwanego rankiem można zmienić wieczorem a kolejnego dnia nikt nie będzie pamiętał kto to był ten Zełenski. 2) Co do tego jak z wroga zrobić sojusznika w try miga Kreml opracował formułę czeczeńską. Po dogadaniu się z oligarchami wybiera się lokalną władze a ta już gnębi lepiej od kremlowskiego okupanta. Bataliony nacjonalistów rozformuje się dekretem a niepokornych pogłaszcze artylerią. 3) Białoruś jest już faktycznie w rosyjskich łapach. Łukaszenka jak wcześniej Kuczma i kolejni prezydenci Ukrainy olewał kurs na szybką integrację z Zachodem bo po pierwsze jako dziecię ZSRR kochał zamordyzm i swój tron, po drugie miał tanie zasoby z Rosji a po trzecie marzyła mu się wizja gdzie miałby szansę na decydujący głos w ZBiR. Zatem w gnębieniu opozycji doszedł do mistrzowskiego pasa. Ale to odsunęło szanse na kierunek zachodni. Putin poczekał aż batko się pogrąży i gdy gospodarka centralna Białorusi (bo tylko taką batko rozumie) dostała zadyszki zaciągnął pętlę. Sekretarz Stanu może sobie udawać że USA są zainteresowane ale batko musiałby stanąć przed sądem za swoje zbrodnie gdyby pozwolił na przestrzeganie praw człowieka a więzienie niekoniecznie należy do jego ulubionych planów emerytalnych. 4) Zachód nie ma ani kasy ani ochoty wchodzić Rosji w drogę na jej byłych republikach. Widać to jak na dłoni na Ukrainie. Można kraj najechać, ograbić oderwać jego część i ...nic. Business as usual za krajami UE. UE nie dają już chętnie na nadal skorumpowaną po uczy Ukrainę a mają sobie brać na głowę jeszcze Białoruś? Kto niby jest w UE chętny aby stawać na drodze Rosji gdy przed oczami mają spowolnienie gospodarcze w swoich krajach? Macron? Merkel? I niby po co? Aby Polska czuła się bezpieczniej? Żarty. USA zdobyły się na rozmowy gospodarcze i żadnych obietnic. Nawet lipnych. 5) Rosja nie musi niczego robić militarnie. Białoruś to mentalnie Rosja. Zadbał o to Łukaszenka przez dekady terroru. Putin po prostu poczeka. Niedługo Białoruś zdechnie gospodarczo i sama przyjdzie skruszona. A gdyby (w co mocno wątpię) Łukaszenka stracił instynkt samozachowawczy z którego jest znany i chciał zerwać więzi z Rosją (co jest praktycznie niemożliwe w żadnej dziedzinie) to zapewniam że są ludzie i służby na Białorusi którzy szybko i po cichu uporają się z tym problemem. I nie będzie nawet potrzeby żeby pojawiły się jakiekolwiek zielone ludziki. Temat Białorusi można odfajkować.

Xaxa
wtorek, 18 lutego 2020, 15:42

Żeby Rosja prowadziła normalną politykę z "partnerami" to nikt nie chciałby od nich uciekać. Zawsze kończy się tak, że zaczynają tak dymaż aż dany naród ma dość i się postawi. Nie wiem skąd te zachwyty nad Rosyjską polityką bo przy mądrym i przede wszystkim nie bandyckim podejściu do sąsiadów z krajem o takim potencjale każdy chciałby robić interesy... gdyby wzamian można mieć obustronne korzyści zamiast nieuniknionej utraty suwerenności.

michalspajder
wtorek, 18 lutego 2020, 11:49

Szansa na interesy dla Polski.Bo Rosja postawy wobec nas nie zmieni,cokolwiek bysmy nie uczynili.

Dudley
środa, 19 lutego 2020, 12:16

No co ty. Postawa Rosji wobec Polski może z pewnością ulec zmianie, wszystko zależy od zmiany partnera, i jak głęboko zechcemy wejść.... nowemu partnerowi. Wszystko zależy od kalkulacji, jak widać w powyższym tekście.

Dudley
wtorek, 18 lutego 2020, 11:20

Wobec tego należy oczekiwać jakichś niepokojów społecznych związanych z podwyżkami, i rosyjskiego "majdanu" w Kijowie. Ustanowienie nowej władzy i bardziej ugodowej polityki związanej z integracją z FR. Ciekaw jestem czy UE i USA stać na wykorzystanie sytuacji i wsparcie Białorusi w walce o niepodległość.

leod
wtorek, 18 lutego 2020, 16:58

A co ue i ameryka ma do Białorusi.

dim
wtorek, 18 lutego 2020, 21:29

A co Rosja ?

dim
wtorek, 18 lutego 2020, 21:29

akurat może mieć to samo, co i Rosja

Dudley
wtorek, 18 lutego 2020, 21:04

Odsunięcie armii FR od granic UE i NATO? To słaby powód by wspierać niepodległość takich krajów jak Białoruś i Ukraina? A co ma FR do Białorusi, co ma do Ukrainy?

Stary Grzyb
wtorek, 18 lutego 2020, 13:22

W Kijowie w związku z Białorusią? Chociaż masz rację w tym sensie, że rosyjskiej dywersji należy spodziewać się wszędzie, w tym także, oprócz Mińska, w Kijowie (oraz w Warszawie i na całym świecie).

Dudley
wtorek, 18 lutego 2020, 20:59

Sorki, chodziło o Mińsk

Tweets Defence24