Siły zbrojne

USAF badają scenariusze nuklearnego konfliktu przyszłości

  • Fot. wikipedia

Dowództwo lotnictwa bojowego amerykańskich sił powietrznych przeprowadziło zakrojone na szeroką skalę symulowane ćwiczenia w oparciu o scenariusze, zakładające działania zbrojne w warunkach przyszłego konfliktu jądrowego.

Dowództwo lotnictwa bojowego amerykańskich sił powietrznych Air Combat Command (ACC) przeprowadziło zakrojone na szeroka skalę testy w oparciu o rozbudowane scenariusze gier wojennych zakładające działania zbrojne w warunkach przyszłego konfliktu jądrowego. Ćwiczenia przeprowadzono w dniach 7-10 grudnia br. w bazie lotniczej Maxwell (stan Alabama) pod kierownictwem Instytutu Gier Wojennych Sił Powietrznych USA. Głównym zadaniem ćwiczeń było określenie warunków i sposobów zastosowania unowocześnionych typów organizacji oraz zaawansowanego uzbrojenia na przyszłym polu walki.

Ćwiczenia stanowiły drugi w ostatnim czasie przypadek zastosowania przez ACC metody nuklearnych gier wojennych – wstępem do nich były testy pilotażowe, przeprowadzone w grudniu 2013 roku. Scenariusz przyjęty do realizacji w tegorocznej edycji zakładał prowadzenie operacji zbrojnej w roku 2030, po odpowiednim unowocześnieniu istniejących technologii oraz wdrożeniu projektów pozostających obecnie w fazie testowej.

Do pierwszej grupy zaliczono kontynuowanie użytkowania bombowców B-52 Stratofortress, B-1 oraz B-2. Przedłużenie ich eksploatacji miało być związane z modernizacją, pozwalającą na rozszerzenie potencjału ofensywnego. W skład drugiej grupy weszły natomiast przyszłe rozwiązania, takie jak bombowiec LRS-B, które w niedalekiej przyszłości mają zostać wprowadzone do sił powietrznych USA.

W opinii wysokich przedstawicieli amerykańskiego Dowództwa Strategicznego i Dowództwa Sił Powietrznych, model ćwiczeń poprzez analizę scenariuszy nuklearnych gier wojennych jest skuteczną metodą podwyższenia świadomości strategicznej kadry wojskowej. Rozwój tego typu metod ma być w dalszym ciągu kontynuowany. Sprzyjać mają temu przede wszystkim szybki rozwój technologii informacyjnych i usprawnienie procedur, które przekładają się na sukcesywne skracanie czasu reakcji w okolicznościach warunkujących wojskowy proces decyzyjny.

Komentarze (6)

  1. magman

    Ruskim się marzy że Putin zostanie carem świata i dlatego wszyscy sie zbroją defensywnie

    1. Che

      Rosji bronić nie zamierzam ale to pikuś przy amerykańskiej demokracji. To USA marzy się pozycja światowego żandarma i inkwizytora który przy pomocy miecza niesie niewiernym prawdziwą religię Demokrację. Zresztą od dłuższego czasu uparcie to realizują Proszę o odrobinę bezstronności i trzymania się faktów

  2. Afgan

    Bym był ostrożny jeżeli chodzi o pochopne użycie broni atomowej w przyszłym konflikcie globalnym. Przykładem może być II wojna światowa i kwestia użycia broni chemicznej. Pomimo iż wszystkie strony konfliktu dysponowały bronią chemiczną w olbrzymich ilościach, żadna ze stron jej nie użyła (z wyjątkiem komór w obozach koncentracyjnych). Nawet nieobliczalny Hitler, który posiadał najnowocześniejszy arsenał chemiczny nie odważył się na jej użycie, bo zdawał sobie sprawę z konsekwencji. Podczas II wojny światowej tylko III Rzesza dysponowała sarinem, natomiast podstawą w pozostałych armiach był iperyt, fosgen i cyjanowodór. Niektórzy doradcy namawiali Hitlera do użycia sarinu przeciw wojskom alianckim podczas kontrofensywy w Ardenach, jednak nawet obłąkany Hitler zdawał sobie sprawę że jeżeli zaatakuje siły alianckie sarinem i prawdopodobnie użycie sarinu by doprowadziło do sukcesu niemieckiej kontrofensywy, to jednak w odwecie alianckie bomby spadające na Berlin, Hamburg czy Drezno nie będą wypełnione trotylem ale iperytem. Tak samo będzie z bronią atomową. Nikt nie zaryzykuje jej użycia i groźby apokaliptycznego odwetu. III Rzesza do ostatnich swych dni nie użyła swoich potężnych arsenałów chemicznych i tak samo teraz Rosja ani Chiny nie zaryzykują ataku atomowego na USA, UK czy Francję. Jeżeli broń atomowa zostanie użyta w przyszłości, będzie to ograniczony atak państwa posiadającego broń atomową przeciwko krajowi nie posiadającemu takiej broni, bez ryzyka odwetu. Na przykład może byc to użycie głowic małej mocy max 50-100 kt a najprawdopodobniej kilku kt przez Rosję przeciw Ukrainie lub nawet Polsce, albo Izraela przeciw jakiemuś krajowi na Bliskim Wschodzie np. przeciw Iranowi, istnieje również ryzyko użycia chińskiej broni atomowej do ataku na zgrupowania japońskich okrętów, w przypadku gdyby konflikt morski z Japonią nie szedł po myśli Chińczykom. Wnioski takie można wyciągnąć z analizy doświadczeń historycznych. Po I wojnie światowej wprowadzono zakaz używania broni chemicznej, jednak pomimo tego doszło do kilku przypadków jej użycia. Wymienię te najważniejsze. Włochy użyły broni chemicznej (iperyt, fosgen) przeciw armii Etiopii w latach 30-tych, podobnie jak faszyści użyli iperytu przeciw lewicowym bojownikom w wojnie domowej w Hiszpanii 1936-1939. W latach 40-tych Japonia używała broni chemicznej i biologicznej przeciw chińskim partyzantom. W latach 60-tych Egipt użył broni chemicznej przeciw rebeliantom w Jemenie. W latach 80-tych ZSRR używał broni chemicznej przeciw mudżahedinom w Afganistanie, natomiast Saddam Husajn użył sarinu i iperytu przeciw kurdyjskim powstańcom (m.in. Halabdża) i wojskom irańskim, natomiast nie zdecydował się zaatakować tą bronią wojsk koalicji i Izraela podczas Pustynnej Burzy w 1991 i później w 2003. Co łączy te wszystkie przypadki użycia zakazanej broni masowego rażenia ??? Jednym wspólnym mianownikiem jest UŻYCIE JEJ PRZEZ SILNIEJSZEGO WOBEC SŁABSZEGO, PONIEWAŻ NIE MA GROŹBY SYMETRYCZNEGO ODWETU. Za każdym razem broni chemicznej używano przeciwko słabszemu ale uciążliwemu przeciwnikowi celem minimalizowania strat własnych. Tak samo będzie z bronią atomową, a na przykład rosyjska polityka uderzeń deeskalacyjnych i prewencyjnych jest bardzo wymowną wskazówką ku tej teorii. W Polsce należy realnie rozważyć wprowadzenie do arsenału broni atomowej, lub choćby przystąpienia do Nuclear Sharing, gdyż w przypadku atomowego ataku deeskalacyjnego przeciw Polsce NATO nie zareaguje symetrycznie w obawie przed globalnym konfliktem atomowym. Historia nas uczy, że ze słabymi nikt się nie liczy.

    1. Kiks

      Jasne, po tym następuje efekt domina. W pierwszej kolejności wypowiedzenie traktatów. A poza tym co wyście się tak tej Polski czepili. Ruscy już dawno wpisali ją do tzw. zachodniego świata. W przeciwieństwie do np. nadbałtyckich krajów.

  3. antyUSA

    Sprawdzają czy przy pomocy ataku na Rosję (co zniszczy większość rosyjskich sił nuklearnych) "Tarcza antyrakietowa" poradzi sobie z pozostałym rosyjskim odwetem "przy akceptowalnych stratach" czy też nie...

    1. zyx

      Nie - sprawdzają w jakim stopniu są w stanie zatrzymać wasz atak, a potem jak szybko mogą was zaorać.

    2. Riddler

      Po coś przecież budują ten cały system ABM.

    3. Jaro

      Rosja nie jest wrogiem dla USA tylko Chiny i to dlatego robią takie analizy

  4. Realista

    ruchomą pozostaje definicja akceptowalne straty ... odparowanie Warszawy Itp itd

  5. Eduardo

    My też powinniśmy mieć broń jądrową.

  6. kub

    zdecydowanie nie ma już obecnie takiego komfortu spokoju, jak kilka lat temu. Obecnie, o świecie gdzie duże konflikty zbrojne są wykluczone, możemy tylko pomażyć.

    1. xawer

      To nie "maż" się, chłopie! Z sensem się zgadzam.