Siły zbrojne

Defence24 DAY: TKMS kontratakuje. Więcej szczegółów na temat „niemieckiego Miecznika”

Ewolucja fregat MEKO opracowanych przez tkMS (różnych typów i podtypów) w ciągu ostatnich 35 lat. Fot. tkMS/M.Dura
Ewolucja fregat MEKO opracowanych przez tkMS (różnych typów i podtypów) w ciągu ostatnich 35 lat. Fot. tkMS/M.Dura

Podczas konferencji Defence24Day przedstawiciel holdingu stoczniowego tkMS ujawnił nowe szczegóły budowy okrętów typu MEKO A-300 oraz zadeklarował, że niemiecka oferta na budowę fregat w ramach programu „Miecznik” spełnia wymagania Marynarki Wojennej RP, a dodatkowo jest wsparta propozycją współpracy „przemysł-przemysł” i „marynarka wojenna – marynarka wojenna”.

W czasie konferencji Defence24Day zorganizowanej w dniach 29-30 wrzesśnia  2021 r. odbył się oddzielny panel dyskusyjny dotyczący polskich sił morskich pt.  „Marynarka Wojenna w nowych warunkach bezpieczeństwa”. W jego trakcie przedstawiciel holdingu stoczniowego tkMS (thyssenkrupp Marine Systems) kontradmirał w stanie spoczynku Jonathan Kamerman ujawnił kolejne szczegóły budowy okrętów MEKO A-300, na bazie których powstała propozycja „niemieckiego Miecznika” dla Marynarki Wojennej RP.

Szczegóły te wyraźnie pokazały, że w oparciu o już zdobyte doświadczenia w budowie kilkudziesięciu fregat klasy MEKO może w Polsce powstać pełnowartościowy, nowoczesny okręt bojowy. Gwarancją tego jest fakt, że proponowany Polsce okręt jest kolejnym rozwiązaniem ze sprawdzonej rodziny fregat MEKO, których w sumie zbudowano 50 w 12 wyróżnianych typach dla 10 różnych marynarek wojennych (w tym dla 4 krajów NATO). Co ważne, ponad połowa z wyeksportowanych fregat tej klasy (56%) została zbudowana lub jest budowana w stoczni klienta. Wszystkie te jednostki są w pełni sprawne, pomimo że najstarsza z nich ma już 34 lata.

Niemcy podkreślają, że działa się tu według takiej samej zasady, według jakiej powstają kolejne modele samochodów np. Mercedes lub BMW. Projektowanie okrętów przez tkMS jest więc ewolucyjne, przez co każdy, kolejny typ fregat wywodzi się z poprzedniego, jednak jest zawsze ulepszany. Wprowadza się więc nowe technologie i rozwiązania, ale bazuje się na rozwiązaniach już dobrze sprawdzonych i ocenianych. W ten sposób m.in. zmniejsza się ryzyko dla klienta, który ma pewność otrzymania konkretnie wyspecyfikowanej, zamówionej jednostki. Za każdym razem działa się jednak zgodnie z koncepcją MEKO.

W niemieckiej propozycji zwraca uwagę zarówno sama platforma, opracowana na bazie doświadczeń z faktycznych działań, jak i dowolność w doborze wyposażenia i uzbrojenia. Sprzyja temu sama koncepcja MEKO, która zapewnia taką konstrukcją okrętu, że dokładanie konkretnych już elementów wybranych przez użytkownika nie stanowi większej trudności. Takie rozwiązanie zostało sprawdzone w praktyce na innych fregatach MEKO, gdzie okazało że nie tylko łatwiej jest budować okręt, ale również później go modernizować. Dodawanie nowych lub wymiana starzejących się systemów na nowszą generację nie wymaga wprowadzania praktycznie żadnych zmian konstrukcyjnych.

image
Istota niemieckiej koncepcji MEKO, na bazie której ma być zbudowana fregata proponowana przez tkMS Polsce w ramach programu „Miecznik”. Fot. tkMS

Ważna jest dodatkowo adaptowalność i skalowalność konkretnego projektu. Koncepcja MEKO pozwala na dowolne ustalenie na danej jednostce zakładanych standardów i poziomów (np. zabezpieczeń, lub odporności na uderzenia). Deklarowana jest również swoboda w wyborze systemów napędowych. tkMS może więc dostarczyć okręty z systemem napędowym wymaganym przez Marynarkę Wojenną RP (opartym tylko o silniki diesla), ale może również zaproponować rozwiązania stosowane na większości dużych fregat bojowych na świecie, które w 90 proc. wykorzystują turbiny gazowe (w różnych kombinacjach).

Nie fregata patrolowa II rangi, ale pełnowartościowy okręt bojowy

Według tkMS za wyborem fregat MEKO A-300 ma przemawiać nie tylko jej konstrukcja, ale przede wszystkim jej zdolności bojowe. Jest to bowiem jednostka zaprojektowana jako pierwszorzutowy okręt bojowy, a nie jak podkreślił admirał Kamerman „jako fregata patrolowa lub okręt II rangi, przeznaczony przede wszystkim do zadań patrolowych i w tym celu opracowany”. Projekt MEKO A-300 powstał bowiem specjalnie z myślą o zabezpieczeniu działań „w środowiskach powietrznym, nawodnym i podwodnym o dużym zagrożeniu, takich jakie istnieją na wschodniej flance NATO w rejonie Morza Bałtyckiego”. Mogłaby to więc być jednostka szczególnie użyteczna dla Marynarki Wojennej RP działającej w pobliżu Obwodu Kaliningradzkiego.

Na taką ocenę możliwości składają się cztery cechy charakteryzujące ten okręt: żywotność (odporność na działania przeciwnika), ograniczenie wykrywalności przez wszelkie dostępne systemy obserwacji technicznej (technologia stealth), siła bojowa (zdolność do uderzenia na wskazane cele), oraz możliwość dostosowania okrętu do różnych misji (dzięki dokładanym modułom zdaniowym).

image
Koncepcja „Dwóch Walczących Wysp” w przypadku systemów zabezpieczających pływanie fregaty MEKO A-300. Fot. tkMS

Na dużą żywotność fregat MEKO A-300 wpływa przede wszystkim przyjęta na nich unikatowa koncepcja tzw. „Dwóch Walczących Wysp” (Two Fighting Islands) – dziobowej i rufowej. Granica wytyczona podczas projektowania pozwoliła w ten sposób wyodrębnić dwa obszary kontroli uszkodzeń (Damage Control Areas).

Dzięki temu na jednym okręcie powstały swego rodzaju dwa mini-okręty, które mogą działać razem, ale w razie konieczności (np. trafienia przez przeciwnika lub awarii) mogą funkcjonować w pewien sposób samodzielnie. Każda „Walcząca Wyspa” zawiera niezbędne elementy wyposażenia, które pozwalają na kontynuowanie pływania, manewrowania i walki, w przypadku utraty jakiegokolwiek z tych elementów na którejkolwiek z „Wysp”.

To właśnie dlatego zaproponowano budowę dwóch masztów, które mają tak rozłożone, nieruchome w większości przypadków anteny, by jako całość zabezpieczyć obserwację dookólną, lub działając samodzielnie - stać się odrębnymi „centrami obserwacji i łączności”. Taka możliwość zastępowania istnieje dodatkowo w przypadku systemu napędowego i zasilania, systemów kontroli, nawigacji, sterowania, itd.

image
Koncepcja „Dwóch Walczących Wysp” w przypadku systemów bojowych fregaty MEKO A-300. Fot. tkMS

Podobny podział dotyczy również elementów wchodzących w skład okrętowego systemu walki. Oczywiście trafienie w okręt zawsze osłabi jego zdolności, np. poprzez wyłączenie części anten, ale podział na dwie „Wyspy” pozwoli załodze na kontynuowanie walki, do momentu aż uda się usprawnić uszkodzoną część wyposażenia.

Na fregacie MEKO A-300 dokonano więc strefowego rozdzielenia uzbrojenia rakietowego, artyleryjskiego i torpedowego. Rozdzielono także sensory (poza systemem antenowym urządzeń Walki Elektronicznej) montując np. dwa radary nawigacyjne na przednim maszcie, ale jeden również na tylnym (który najprawdopodobniej ma służyć również do naprowadzania śmigłowców pokładowych i dronów). Zdublowano nawet bojowe centrum informacyjne (BCI). Główne pomieszczenie, w którym dowodzi się okrętem znajduje się standardowo w części dziobowej, ale zapasowe BCI (mniejsze) zostało dodatkowo zorganizowano na rufie (za pokładem zadaniowym pod hangarem lotniczym).

Na żywotność okrętu wpływa również utworzenie cytadel zapewniających ochronę ABC (przed skutkami użycia broni masowego rażenia) z ciągle utrzymywanym, odpowiednim nadciśnieniem oraz z powietrzem wprowadzanym przez filtry ABC. Główna cytadela obejmuje wszystkie przestrzenie, w których przebywa załoga i większość, w których znajduje się sprzęt (wraz z dwoma stacjami do dekontaminacji na dziobie i rufie). System wykrywania zagrożenia ABC ma zapewnić detekcję i wczesne ostrzeganie o pojawieniu się skażenia. Dostęp do cytadeli głównej zapewnia sześć śluz. Przy czym siłownia główna i pomocnicza tworzą swoiste podcytadele (w ramach głównej cytadeli) z osobnymi śluzami wejściowymi i wyjściowymi.

image
Rozmiar cytadeli na pokładzie fregat MEKO A-300. Fot. tkMS

Niemcy zadbali także o dodatkową ochronę balistyczną przed odłamkami i penetracją balistyczną małego kalibru z wykorzystaniem lekkich, kompozytowych paneli pancernych (połączenie włókna węglowego, ceramiki i stali pancernej). Osłaniają one (z boków i z góry) wszystkie magazyny z niebezpiecznymi materiałami i amunicją oraz przestrzenie, w których dowodzi i kieruje się okrętem (w tym skrzydła mostka). Okna mostka są zabezpieczane poprzez zamontowanie w nich szkła pancernego, jak również możliwość dołożenia przenośnych żaluzji stalowych.

Na bazie doświadczeń zdobytych na wcześniejszych fregatach oraz korwetach, holding tkMS zaplanował na MEKO A-300 bardzo efektywne zabezpieczenia antyszokowe (Shock Protection), zwiększające odporność okrętu na wybuchy podwodne. Podwójne, elastyczne zabezpieczenia przeciwwstrząsowe mają wszystkie silniki, generatory i przekładnie.

Zabezpieczenia przeciwwstrząsowe otrzymały także wszystkie główne i zapasowe rozdzielnice elektryczne oraz najważniejsze panele zasilające i wyposażenie. Z kolei pomieszczenia dowodzenia i kontroli są amortyzowane dzięki specjalnej konstrukcji pokładów (raft-mounted floors). Admirał Kamerman zaznaczył dodatkowo, że: wszystkie krytyczne urządzenia siłowni i systemy sterowania są redundantne oraz mocno odseparowane, że „wprowadzono niezależne strefy kontroli uszkodzeń, międzyprzedziałowe okablowanie awaryjne oraz magistrale przeciwpożarowe bez kompromisu w zakresie wodoszczelności i hermetyczności”.

Na dużą przeżywalność fregat MEKO A-300 wpłynie na pewno zastosowana na nich technologia stealth. Jest to związane zarówno ze zmniejszoną skuteczną powierzchnią odbicia radiolokacyjnego (przede wszystkim poprzez dobór odpowiedniego kształtu nadwodnej części kadłuba – rozpraszającego fale radarowe), jak i ograniczeniem sygnatury termalnej. Ma to zostać osiągnięte to m.in. poprzez wyposażenie wszystkich wylotów wentylacyjnych w ekrany rozpraszające promieniowanie podczerwone, poprzez wyeliminowanie kominów i „poziome”, burtowe wydalanie spalin, aktywnie chłodzonych na linii wodnej oraz przez zastosowanie wydajnego system chłodzenia (zraszania) i zmywania zewnętrznych partii okrętu na wszystkich stronach kadłubach, nadbudówkach i bokach masztu oraz odsłoniętych pokładach.

Uzbrojenie i wyposażenie bojowe fregat MEKO A-300

Koncern tkMS zawsze podkreślał, że ostateczny skład systemu uzbrojenia na okrętach MEKO zależy tylko od woli zamawiającego. W prezentacji przedstawionej w czasie Defence24 DAY zdecydowano się jednak wskazać na konkretną wersję wyposażenia ze szczególnym wskazaniem na uzyskane w ten sposób zdolności zwalczania celów powietrznych.

Zgodnie z koncepcją dwóch „Walczących Wysp” i w tym przypadku dokonano „rozrzucenia” systemów uzbrojenia instalując np. wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych zarówno na dziobie (4 ośmiostanowiskowe moduły wyrzutni pionowego startu Mk 41) jak i na śródokręciu pomiędzy masztami (36 stanowisk startowych pionowego startu dla rakiet przeciwlotniczych średniego zasięgu).

Zaprezentowany wariant uzbrojenia przeciwlotniczego fregaty MEKO A-300 pozwala na utworzenie aż sześciu warstw obrony przed atakiem z powietrza.

  • ILD - obrona bezpośrednia (Inner Layer Defence) - od 0 do 5 km;
  • VSHORAD - obrona bardzo krótkiego zasięgu (Very Short Range Air Defence) - od 5 do 15 km;
  • SHORAD - obrona krótkiego zasięgu (Short Range Air Defence – od 10 – 25 km;
  • MRAD - obrona średniego zasięgu (Medium Range Air Defence) – od 20 do 50 km;
  • LRAD - obrona dalekiego zasięgu (Long Range Air defence) – od 50 do 150 km;
  • TBMD - obrona przed rakietami balistycznymi (Tactical Ballistic Missile Defence) – od 120 do ponad 200 km.
image
Sześć warstw obrony przeciwlotniczej fregaty MEKO A-300. Fot. tkMS

Wydolność systemu wykrywania, śledzenia i naprowadzania jest tak duża, że liczba atakowanych celów zależy tak naprawdę jedynie od szybkostrzelności wyrzutni pionowego startu (w przypadku Mk41 jest to jedno odpalenie na sekundę na jeden – ośmiostanowiskowy moduł). Dzięki temu fregata MEKO A-300 jest zdolna do jednoczesnego zwalczania ponad szesnastu celów powietrznych co najmniej dwoma rakietami.

image
Jeden z wariantów uzbrojenia fregaty MEKO A-300 widok z dziobu. Fot. tkMS
image
Jeden z wariantów uzbrojenia fregaty MEKO A-300 widok z rufy. Fot. tkMS

Oznacza to, że w powietrzu mogą się znaleźć nawet 32 pociski „woda-powietrza” jednocześnie. Niemcy podkreślają przy tym, że dzięki temu fregaty MEKO A-300 można w pełni zintegrować z NATO-wskim i polskim, narodowym systemem obrony powietrznej, włączając w te systemy: „dobrze bronioną i mobilną oraz bardzo rozbudowaną baterię przeciwlotniczą rozmieszczoną na morzu”.

image
Koncepcja zadaniowej strefy rufowej z miejscem dla czterech kontenerów TEU i slipem rufowym. Fot. tkMS

W całym systemie walki na okrętach proponowanych przez tkMS dla Polski szczególne znaczenie ma przestrzeń zadaniowa zorganizowana na rufie pod pokładem lotniczym. To właśnie to miejsce daje możliwość dowolnego rozszerzania zakresu zadań dla fregat MEKO A-300. Ma to zostać wykonane przede wszystkim poprzez zastosowanie slipu rufowego, pozwalającego na bardzo szybkie wypuszczania i odbieranie co najmniej dwóch płaskodennych łodzi motorowych o długości do około 11 m.

image
Slip rufowy fregat MEKO A-300 pozwala na wykorzystanie co najmniej dwóch motorowych, nawodnych jednostek płaskodennych (w tym bezzałogowych) o długości do 11 m. Fot. tkMS

Pozwala to na działanie np. grupom abordażowo-inspekcyjnym i komandosom morskim, jak również na wykorzystanie różnego rodzaju bezzałogowych jednostek nawodnych, dających możliwość wykrywania okrętów podwodnych (holując w oddaleniu od „fregaty – matki” pasywny sonar linearny do wykrywania okrętów podwodnych), poszukiwania i zwalczania min, prowadzenia prac hydrograficznych, wysuniętej ochrony sił własnych, itd. Taką wszechstronność uzyskano dzięki specjalnej konstrukcji rolek w dnie slipu, które samoczynnie dostosowują się do różnych przekrojów kadłuba wykorzystywanych łodzi.

O ile sam slip jest umieszczony dokładnie w osi fregaty, to po jego obu stronach zorganizowano dwa odseparowane ciągi zadaniowe, zakończone włazami umieszczonymi w pawęży – powyżej linii. W ciągu lewoburtowym zapewniono miejsce dla stałej instalacji systemu wypuszczającego linearny sonar holowany do wykrywania okrętów podwodnych.

Po obu stronach slipu znajdują się dodatkowo miejsca do załadowania w sumie czterech standardowych kontenerów o rozmiarze TEU (dwudziestostopowych). Kontenery te mają być ładowane przez włazy w pokładzie lotniczym, które odsłania się po usunięciu specjalnie zaprojektowanych pokryw. W tych czterech kontenerach można przewozić dowolne wyposażenie, pozwalające na działania zarówno na okręcie, jak i poza nim.

image
Kontenerowe moduły zadaniowe proponowane dla fregat MEKO A-300. Fot. tkMS

W ten sposób można bowiem zainstalować np.: aktywny sonar holowany do wykrywania okrętów podwodnych, zrzutnie dla autonomicznych pojazdów podwodnych, system do opuszczania przewodowo sterowanych robotów podwodnych, układ do wyrzucania samobieżnych ładunków do niszczenia min (np. typu Sea Fox lub Głuptak), itd.

Tworzone na bazie kontenerów moduły zadaniowe mogą także zawierać wyrzutnie ciężkich torped kalibru 533 mm, miny morskie, dodatkowe stanowiska dla operatorów systemów okrętowych, elementy szpitala polowego, elementy zapasowego BCI, dodatkowe miejsca zaokrętowania, itd. Wszystko zależy od dostępnych rozwiązań i misji planowanej do wykonania przez fregatę.

Nie tylko okręt

Prezentacja holdingu tkMS wyraźnie przypomniała, że program „Miecznik” trwa już od wielu lat. To właśnie wtedy Marynarka Wojenna RP zadeklarowała bowiem oficjalnie wolę pozyskania trzech Okrętów Obrony Wybrzeża i stocznie zagraniczne rozpoczęły przygotowania do udziału w tym programie, zdobywając odpowiednią wiedzę i doświadczenie.

Było to szczególnie dobrze widoczne właśnie w prezentacji holdingu tkMS, który pokazał nie tylko sam okręt, ale również swoją gotowość do pełnej współpracy z polskim przemysłem. Admirał Kamerman zwrócił dlatego szczególną uwagę na niemieckie doświadczenie w pełnym przekazywaniu technologii do krajów klienta. 

W sumie holding stoczniowy tkMS wyprodukował lub uzyskał zamówienie na 116 okrętów 22 typów z których 89 stanowiły jednostki pływające na eksport. Zostały one dostarczone lub zamówione przez 19 krajów, w tym 6 krajów NATO. Aż 48 z 89 eksportowanych okrętów (52%) zostało zbudowanych lub jest budowanych w stoczniach państwa zamawiającego. Co więcej sześć z tych stoczni powstało od podstaw lub z pomocą Niemców zostało gruntownie zmodernizowane.

image
Niemieckie doświadczenie w budowie okrętów nawodnych klasy fregata, korweta i związanym z tym transferem technologii. Fot. tkMS/M.Dura

W tym wszystkim ważne jest również to, że zdolności do budowania coraz to lepszych okrętów są zdobywane w sposób ciągły. Może świadczyć o tym chociażby fakt, że obecnie koncern tkMS uczestniczy w realizacji kontraktów związanych z budową aż 18 okrętów jednocześnie dla czterech różnych sił morskich:

  • 4 korwety MEKO Sa’ar 6 dla izraelskiej marynarki wojennej (wszystkie okręty dostarczono do Izraela w latach 2020-2021, gdzie są doposażane w systemy uzbrojenia);
  • 1 fregata F125 dla niemieckiej marynarki wojennej (ostatnia z czterech zamówionych – jest w trakcie końcowych prób morskich);
  • 5 korwet K130 Batch II dla niemieckiej marynarki wojennej (w trakcie budowy w niemieckich stoczniach);
  • 4 fregaty MEKO A-200 Batch III dla egipskiej marynarki wojennej (trzy są obecnie budowane w Niemczech a czwarta ma powstać w Egipcie);
  • 4 lekkie fregaty MEKO A-100 MB dla brazylijskiej marynarki wojennej (w trakcie budowy w Brazylii).

Trzeba przy tym pamiętać, że to doświadczenie tkMS w budowie jednostek pływających dla różnych sił morskich jest o wiele większe. W niemieckiej prezentacji przedstawiono bowiem jedynie skalę produkcji okrętów nawodnych. Admirała Kamerman przypomniał jednak, że Niemcy są również liderem w budowie dla klientów zagranicznych i u klientów zagranicznych okrętów podwodnych z napędem diesel – elektrycznym. Efektem tego było według niego doprowadzenie do przekazania zamawiającym około 60 takich jednostek pływających dla 19 krajów w ciągu ostatnich lat.

Admirał Kamerman wyjaśnił dodatkowo, że niemiecka propozycja współpracy jest związana nie tylko z samą budową okrętów, ale również z ich późniejszym wykorzystaniem operacyjnym. Potwierdził tym samym, że oferta dotycząca zwiększonej współpracy operacyjno-szkoleniowej w ramach programu „Miecznik”, złożona wcześniej w postępowaniu dotyczącym korwet, pozostaje aktualna także w przypadku fregat.

Oznacza to, że ze strony Niemiec proponowana jest nie tylko pomoc techniczna w budowie przyszłych polskich "Mieczników", ale również pomoc w szkoleniu załóg oraz operacyjnym wykorzystaniu tych okrętów. Ta współpraca została zresztą już zapoczątkowana w dniu 27 maja 2013 roku w Warnemünde, po podpisaniu przez Ministrów Obrony Narodowej obu krajów: Tomasza Siemoniaka i Thomasa de Maizière listu intencyjnego o rozszerzeniu współpracy sił morskich Polski i Niemiec.

Ta umowa o współpracy pozostaje aktualna, a jej efektem już było przeszkolenie w niemieckich uczelniach wojskowych czterech polskich oficerów z okrętów podwodnych, już zrealizowane, dwustronne ćwiczenia wojskowe, jak również podpisanie 28 czerwca 2016 r., przez inspektora MW kontradmirał Mirosław Mordela z Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych ze swoim niemieckim odpowiednikiem wiceadmirałem Andreasem Krausem porozumienia w sprawie utworzenia w Glücksburgu w Szlezwik-Holsztynie bilateralnego, polsko-niemieckiego ośrodka kierowania i kontroli działań okrętów podwodnych tzw. COMSUBBALTIC.

W całej tej prezentacji przedstawionej na Defence24 DAY najważniejsze było końcowe wyjaśnienie przedstawicieli holdingu tkMS. Wyraźnie oni podkreślili, że prezentowana 29 września br. fregata MEKO A-300 nie jest dokładnie tym wariantem, jaki jest proponowany dla polskiej Marynarki Wojennej w ramach programu „Miecznik”. Okręt zaproponowany Polsce ma być bowiem o wiele lepszy.

Grafika: Katarzyna Głowacka/Defence24.pl
Grafika: Katarzyna Głowacka/Defence24.pl

Komentarze (46)

  1. Ryszard 56

    bardzo dobra propozycja ,Niemcy maja bardzo dobre Fregaty typ 124 i 126 ,dawno Nam proponowali współpracę

    1. lekko zaawansowany

      Niemcy mają F123 F124 F125, a F126 to narazie w planach koncepcyjnych Meko 300Pl to znacznie więcej niz A200AN dla Algierii Meko 300Pl to kompilacja Meko 200 Meko 100 i F125 to gabarytowo F124 ale zmniejszona liczba obsługi sprawia ze tak koncepcja ma ciekaw stosunek koszt/efekt. TKMS oferuje 3fregaty u nas można wykorzystać spolonizowane części uzbrojenia krótkiego zasięgu OPL czyli 12,7 mm z Tarnowa na drony 2 km oraz tryton działo 35mm do ostrzału w krótkim zasięgu Helikopter z której fabryki w Polsce mamy 2 z wladcilejami zagranicznych ale to wiadomo od dawna. Oraz można by popracować nad koncepcją meko 100 na korwety czyli dopracowanie Ślązaka. Niemcy nie mają problemu z produkcją u zamawiających państw, więc Polski przemysł stoczniowy uzyskał by kompetencje do budowy okrętów nawodnych.

  2. lekko zaawansowany

    Meko A300PL Mała załoga podstawowa + Radary + Zgrabne wymiary + Budowa w naszych stoczniach +

  3. Autor

    Nie, nie w zakresie Miecznika powinnismy podjąć współpracę z Wielką Brytanią.

    1. stop głupocie

      Mamy tak jak oni kolonie na Karaibach, południowym Atlantyku, port w Gibraltarze, eksterytorialną bazę na Cyprze i bliskie interesy w takich miastach azjatyckich jak Singapur czy Hongkong? Jesteśmy państwem wyspiarskim, które da się zaatakować jedynie od strony morza? Odpowiedz sobie na te pytania i zastanów, czy na pewno powinniśmy iść drogą Brytyjczyków. Polska położona jest nad zamkniętą sadzawką zwaną Bałtykiem. Mamy sąsiadów posiadających bardzo podobne potrzeby w kwestii floty i to z nimi należało rozmawiać. Obecny MON podjął niepoważną grę o pozyskanie OP z jednym z tych krajów i dostał kopa, o którego sam się prosił. Teraz, żeby wyjść z twarzą gra na polskich mrzonkach a la Liga Kolonialna, chcąc skierować duży strumień pieniędzy nie tam gdzie potrzeba. Osobiście podejrzewam, że intencje były od początku takie, żeby pokazać - widzicie, przecież chcieliśmy ze Szwedami, ale z nimi się nie da. Polsce potrzebna jest flotylla okrętów patrolowo-bojowych, zdolnych do operowania z małych portów i ustawienia szczelnej obrony przed OP, małymi okrętami i łodziami desantowymi. Coś pośredniego między fińską Pohjanmaa a szwedzkimi Visby-2. I dużo, dużo lotnictwa, w tym wyspecjalizowanego w walce elektronicznej, żeby nad Bałtykiem postawić skuteczny parasol, wyłączając Kaliningrad elektronicznie. I to bez oglądania się na innych.

    2. Ja

      I teraz mi wyjaśnij co ci da flotylla łodzi patrolowych operujących do 100km od wybrzeża w sytuacji ataku na konwój tankowców płynący z Cypru do Świnoujścia... gdzieś w okolicach Gibralteru.

  4. mat

    Panowie forumowicze nie ważne kto wybuduje okręty rakietowe , zwał jak zwał jaki typ nie mogą ostrzeliwać np. Kaliningradu z basenu Morza Bałtyckiego bo będą natychmiast zniszczone i to w pierwszej kolejności w przypadku agresji że strony Rosji I żaden dowódca takiego okrętu nie podejmie decyzji o odparciu ataku natychmiast bez konsultacji która będzie trwała . Po drugie ws ystkie wojny jakikolwiek agresor rozpocznie wyłącznie w nocy kiedy wszyscy śpią to oczywiste . Nasze nowe okręty nawodne czy podwodne muszą odpierać ataki I atakować z basenu Morza Północnego innej możliwości nie widzę I takie właśnie musimy kupić lub zbudować.

    1. Boczek

      Mówisz to w obliczu tego, że naz mala cale województwo królewieckie jest w zasięgu haubic? Fascynujące.

  5. Driver25

    Jak najdalej od Niemiec. Najpierw niech skończą haniebne ataki brukselsko- berlińskie zarówno ideologiczne i polityczne na nasz kraj , niech się odwalą od naszych suwerennych decyzji wewnętrznych w kraju a dopiero potem można porozmawiać o biznesie pamiętając o interesie Polski jak i należnych nam reparacjach wojennych o które należy zabiegać w międzynarodowych trybunałach!

  6. Daniel S

    I ok. Tylko jedno ale. Okręt o takich parametrach i wyposażeniu nie będzie tani. Czy to jest zarzut? Moim zdaniem nie, za jakość i możliwości trzeba płacić. Ale znając Polska mentalność to nawet gdyby dostali za darmo to by kręcili nosem.

    1. Driver25

      Jak najdalej od Niemiec. Niech najpierw się uciszą i odwalą od naszych suwerennych decyzji, wobec Turowa, wobec naszej wewnętrznej polityki, ochrony klimatu i wymiaru sprawiedliwości oraz skończą haniebne ataki ideologiczne na nasze wspólne polskie wartości i rodziny to można będzie wtedy swobodnie porozmawiać o biznesie pamiętając o interesie Polski w tym o należnych nam reparacjach wojennych, które to powinny być jednym z priorytetów dla naszego rządu i sprawa ta powinna być skierowana jak najszybciej do odpowiedniego trybunału międzynarodowego.

  7. aik

    patrzac co zmiescili to nie okret ochrony wybrzeza czy fregata, ale krazownik z funkcja niszczenia min.....nikt na swiecie tego jeszcze nie zbudowal....nie ma porownania do ArroowHead 140 czy tego hiszpana....podwojny masz radarowy 64 pociski klasy Essam/Sm-2 lub na przyklad pociski manewujace klasy Tomahawk z 16 NSM czy Harpoonów....taki jeden okret rozwali cala flote bałtycka razem z ich lotnictwem.... i pewnie dlatego odrzucimy ta oferte....MW RP byłaby za silna PS. koszt pewnie porownywalny z FREMM

  8. kaczkodan

    Wystarczy jeden Iskander przenoszący kilkanaście naprowadzanych głowic i kilkadziesiąt celów pozornych aby zniszczyć taką fregatę. Wszystkie jej systemy bojowe po przeniesieniu na ląd stają się niewspółmiernie trudniejsze do zniszczenia.

    1. Boczek

      Nie wystarczy. Łatwy do stracenia - jak się okazało.

    2. Gojan

      Miecznika nie zatopią Iskandery, tylko brak funduszy na dokończenie budowy prototypu albo pierwszego seryjnego okrętu. Przypadek ORP Gawron, a wcześniej ORP Kaszub, nie nauczył niczego MON-owskich decydentów. Chcą budować jeszcze większe i droższe jednostki. Czy nikt tam nie pomyślał, że polski budżet obronny może tego nie udźwignąć? Ale na razie orkiestra na Titanicu gra, a kto ostrzega kapitana, że góra lodowa przed nami, jest wyrzucany za burtę.

  9. rezerwa 77r.

    wszak nawet FRANCJA zauważyła że UE zarządzają NIEMCY , robią to z ,, tylnego siedzenia " kto bezprawnie otworzył granice UE , bez żadnych konsekwencji

  10. Polak

    Od Niemcow lepiej sie zbyt nie uzalezniac. Pozostale dwie oferty sa rownie dobre

    1. Boczek

      Jeszcze lepie jest zarzucić myślenie ideologiczne, bo w obliczu 1000 lat sąsiedztwa bez wojen istotnych jest ono żałosne.

    2. stop głupocie

      1000 lat? 800 lat graniczyliśmy ze Świętym Cesarstwem Rzymskim, w którego wschodnich księstwach na wsiach mówiło się po słowiańsku aż do końca XVIII w. Z Prusami jako odrębnym państwem graniczymy od 1701 roku. Skończyło się szybko rozbiorami Polski, dokonanymi przez to państwo we współpracy z osadzoną na carskim tronie Niemką. Zjednoczone przez Bismarcka pod dyktatem Prus Niemcy istnieją od 1871 roku. Przez ten czas najechały na Francję, wywołały 2 wojny światowe, a pierwszych okrutnych czystek etnicznych dokonały w afrykańskiej Namibii, kiedy jeszcze nikt nie słyszał o Hitlerze. Obecna nagonka na Polskę, próbującą ocalić resztki państwowości w ramach UE, jest żywym potwierdzeniem słynnego powiedzenia Winstona Churchilla, na temat operacji które powinny być prowadzone co 50 lat. PS. Nie mam nic do kogokolwiek z uwagi na jego pochodzenie. Sam jako Małopolanin wywodzę się z tzw. Głuchoniemców i noszę spolszczone nazwisko o niemieckim rodowodzie. Tutaj chodzi o chore idee mesjanizmu i dominacji a la Nietzsche, jakie wykrzywiają kolejne pokolenia ludzi stamtąd.

    3. Użytkownik

      Bingo.... Chociaż okręt ciekawy.... Kwestia oferty..... I priorytetów modernizacji

  11. rezerwa 77r.

    czyżby GAWRON -2 ???????

    1. gal anonim

      A po co? Mądrzej będzie wziąć od Hiszpana z amerykańskim osprzętem

    2. Herr Wolf

      No jedni nam pozamykalu stocznie a drudzy chcą zamknąć elektrownie!!!

    3. Boczek

      A kto zamykał stocznie Niemcom?

  12. Marek

    Okręt jest po prostu piękny i do tego napakowany uzbrojeniem po uszy. Super, nic tylko brać. Trzymam kciuki aby nasi marynarze mogli kiedyś na tym okręcie pływać.

  13. Alex

    Hahaha, na pewno zobaczylibyśmy te okręty, jak zobaczyliśmy Gawrona. W interesie Niemiec od dawien dawna jest aby Polska była zdemilitaryzowaną strefą buforową między nimi a Rosją (dodatkowo z niekonkurencyjną gospodarką; jedynie rynkiem zbytu i źródłem taniej siły roboczej). Po to walczą o ten kontrakt aby po wygranej móc go zablokować (na setki możliwych sposobów). Coś jak przejmowanie konkurencyjnej firmy tylko po to aby ją potem zamknąć (co zresztą Niemcy również robili na potęgę na naszym rynku). Mam nadzieję, że nikt w Wieży nie da się podpuścić. Żadnych tego typu deali z Niemcami, Francją czy Izraelem.

    1. ion

      Kazda probę odrodzenia polskich stoczni Niemcy dusza w zarodku, Polskie stocznie moga stać sie głownym partnerem do rozwoju w Polsce kolejnych branz powyzej poziomu sprzetu AGD,choćby silników 1 i 2 cylindrowych.Historia powinna nauczyć każdego Polaka że lepiej rozgrzana podkowe wziąć w dłoń niż prusakowi podać dłoń. Niemcy musza wypełnić zoowiazania wobec Polski 1,traktat pokojowy i reperacje wojenne.

    2. 1234

      Alex: Nie opublikowano mojego poprzedniego komentarza do Twojej wypowiedzi, dlatego teraz jego okrojony przekaz: Gawrona załatwili Polacy, nie Niemcy. Gdyby to od nich zależało, nasze Gawrony powstawałby razem z ich K130 i byłoby taniej także dla nich. A tak, mamy najszybszy na świecie okręt patrolowy ORP Ślązak.

    3. Gts

      Eh te wasze spiskowe teorie. Jak na razie to sami bez powodu wielokrotnie sie w kontraktach z Niemcami zablokowalismy.

  14. KrzysiekS

    Bardzo fajna propozycja jednak decyduje tutaj w dużej mierze polityka a wobec "cichej" (czy na pewno cichej?) wojny politycznej z Niemcami wątpliwy zakup raczej wygra WB.

    1. Adam

      Raczej wygra Hiszpania ze względu na amerykański radar i uzbrojenie

    2. Użytkownik

      Możłiwe

  15. Gulden

    No,trzecia próba umieszczenia opinii.Na chwilę obecną,mamy za zachodnią granicą bardzo rozwinięty gospodarczo,przemysłowo kraj-Niemcy.Prawda?Ba,są praktycznie "za płotem"zwanym Odrą.To ja naprawdę kompletnie nie pojmuję,dlaczego nie korzystamy z takiego,a nie innego położenia naszej wspólnej Ojczyzny-Polski.Moim skromnym zdaniem,powinniśmy możliwie blisko ich z nami powiązać,by się im opłacało w razie czego chronić SWOICH interesów w Polsce,bo oni w sumie mają nas w nosie,i jak nie widzą korzyści,to nie ruszą palcem w naszej obronie.Napisałem jak wcześniej(a posty poleciały w kosmos),że-budowa wspólnie z nimi naszych okrętów,ma sporo plusów.Już na starcie,wiąże nas z nimi w kwestii zysków,z powodu budowania tych jednostek.Czyli warto mieć w perspektywie stabilność dopływu pieniędzy do budzetu niemiec-bo ktoś MUSI za te jednostki zapłacić,prawda?Po drugie,elita polityczna niemiec,po choćby pobieżnej analizie tego interesu,stwierdzi,że sporo miejsc pracy w ich kraju zawdzięcza temu,że budzet RP(podatnicy)wyskakuje z kasy,by sobie sprezentować choć część potrzebnej im floty,okrętów.A to są głosy wyborcze,prawda?No i my w sumie na tym korzystamy,bo nie trzeba płynąć na drugi koniec świata po to,by serwisować te cudeńka,zaopatrywać w części zamienne,amunicję/rakiety,czy co tam jeszcze.Docelowo,ale to pewnie proces na lata,należy gadać z niemcami,by nasza MW,była"wpięta"w MW niemiec,i razem,wspólnie,realizowała założone zadania,choćby na Bałtyku,w szerszej perspektywie realizować misje NATO,na dowolnym akwenie morskim.Sami,tym co mamy,niewiele potrafimy zrobić,z nimi,dałoby radę,i od razu wskakujemy na wyższą pozycję w samym NATO.Na koniec,taka bliska współpraca z niemcami,otwiera nam ichnie porty wojenne,by w razie czego ukryć tam nasze jednostki,by się misiek ze wschodu do nich nie dobrał,już na samym starcie w możliwym(nie daj Bóg!)konflikcie zbrojnym.P.S.Czy istnieje analiza,ILE my niby potrzebujemy okrętów,OP,czy co tam jeszcze,by zapewnić nam to,co chcemy osiągnąć na Bałtyku,jesli chodzi o zabezpieczenie naszej linii brzegowej przed potencjalnym desantem,zabezpieczenie szlaków żeglugowych?

    1. Adam

      Problem polega na tym że Niemcy już współpracują z Norwegią i Włochami, więc zwyczajnie nas nie potrzebują.

    2. stop głupocie

      Nie dziwię się, że szanowny moderator tego świadomie nie puścił, bo w życiu nie czytałem większych "mądrości inaczej". Musiał pewnie wyjść na kawę. Wskoczyć na wyższą pozycję w NATO? To znaczy co, dostać do gwiazdki dwie belki na pagonach? Nasza MW wpięta w Bundesmarine? Wiesz ile kosztowało wpięcie naszych Leopardów w sieć dostaw niemieckiej armii i jakim stanem technicznym legitymowały się te wozy, kiedy zostały "wypięte"? Czy chcesz pozbawić nasz kraj resztek suwerenności, którą obecnie jest nasza własna armia? Czy trudno ci zrozumieć, że jedynym co powstrzymuje Niemcy przed pójściem z nami na pełną konfrontację jest wpięcie ich armii w struktury NATO, ale kiedy ostatni amerykański generał opuści ten kraj, na drugi dzień nastąpi ostre "pogłębienie integracji", nawet większe niż kiedyś planowano w ramach Planu Mitteleuropa? Czy nie widzisz, że mimo deklarowanej wrogości współpraca Niemiec z Rosją idzie w najlepsze i ta współpraca pozwala omijać Rosji skutki amerykańskiego embarga? Ręce opadają..

    3. vfvv

      Niby tak ,ale nasze załogi na swoje ubooty chcieli.

  16. gość

    Fregata MEKO-A300 podoba mi się ale jako baza. Ciekawe czy można by zainstalować na nim radar Sea Fire od Thalesa i dołożyć pociski manewrujące. To była moc.

    1. Boczek

      Przy tej wielkości możesz mieć bez mała każdy radar, a już na pewno każdy, który jest adekwatny dla naszego pierwotnego teatru wojennego, no i przecież masz 4 x Mk-41 strike i tym samym potencjał 32 pocisków klasy Tomahawk i 16 SSM, które dziś mają też własności CM.

    2. Adam

      Przecież ma VLS Mk41

    3. gość

      A czy byłaby możliwość zamontowania na MEKO-300 wyrzutni Sylver A70 dla pocisków manewrujących NCM ? Amerykanie akurat niechętnie dzielą się swoimi Tomhawkami nawet dla sojuszników dlatego większe nadzieje widziałbym np. we Francuzach. Czy integracja tego typu jest kwestią bardziej techniczną czy polityczną ?

  17. Miecznik 2

    Świetny okręt . Ten pomysł rozdzielenia okrętu na dwie wyspy . Kontenerowe moduły zadaniowe . I wszystko jasne ...

    1. Boczek

      Jest nawet gorzej bo to są 4 wyspy, ponieważ maszty są zasilane z 2 kierunków - rozdzielnicy dziobowej i rufowej. Tak, że w przypadku kiedy jedna wyspa "nie żyje" to maszt stojący na niej będzie zasilany z drugiej i będzie "żył". Dlatego jeden zintegrowany maszt to dla okrętu pierwszej linii najprostsza droga na dno. To taki samochód terenowy z napędem na jedną oś. Oczywiście taki maszt jest tani, ale to znaczy że dla zamawiającego tanie jest również życie jego marynarzy.

  18. mc.

    Nie mnie oceniać jakość tego okrętu. Ale każdy zakup to POLITYKA. Możemy kupić A-300 jeżeli PGNiG będzie operatorem NS-2...

    1. Vixa

      Niezłe;)))))))

    2. Boczek

      Możemy kupić AH140 jak się UK (Shell) z NSII wycofa.

    3. Davien

      A A-300 jak sie Niemcy z NS-2 wycofaja:))

  19. dropik

    Bardzo dobry okret choc zapewne zbyt drogi ale Nowogród na to się nie zgodzi bo niemiecki ;) nie pasuje do 5 letniej narracji

  20. wert

    podczas negocjacji w Mersbergu (VII 2016) "mutti" grzecznie i bardzo zdecydowanie stwierdziła że takie sytuacje jak wizyta PAD-a w chinach i późniejsza rewizyta Xi NIE mogą się odbywać BEZ wcześniejszego uzgodnienia ze stroną niemiecką. To tak a propos "współpracy" polsko-niemieckiej. Jest to państwo nam WROGIE, dobre stosunki będą możliwe tylko w jednym przypadku: całkowitego POdporządkowania

    1. Boczek

      Nie niemiecką a UE - i miała rację. Jakkolwiek jest to bez znaczenia, bo jak wyciągniemy ręce w tym kierunku bez uzgodnienie z USA to po nich dostaniemy. A ponadto było to 2016, a w polityce 3 dni to wieczność.

    2. KrzysiekS

      Panie Boczek UE to Niemcy i nawet Francja zaczyna to widzieć i się zastanawiać co dalej.

    3. Boczek

      Nie róbmy sobie jaj.

  21. Arado

    Kupienie u Niemcow bylo by zbyt proste, stawiam na bardziej egzotyczne kierunki.

    1. dropik

      Wiadomo ten przetarg to lipa i od pół roku mówi się, że wygrać ma ofertą brytyjską i ma się to wiązać z kupnem camm . Jeśli się domagają to tak będzie.

    2. Adam

      Wcześniej mówiło się że Homara i nowe czołgi ma dostarczyć polski przemysł

    3. QVX

      Tyle, że Bumar nie wyrobił się i sięgnięto po inną opcję

  22. Franz

    Imponujacy material informacyjny. Spodziewalbym sie podobnego materialu informacyjnego od innych oferentow tak by zainteresowani czytelnicy nie odniesli wrazenia ze DEF24 promuje ( lobuje ) jednego z oferentow. Odnosze wrazenie ze miedzy propozycjami dla naszego miecznika nie ma zbyt wielkiej roznicy jezeli chodzi o dane techniczne, uzbrojenie, zakres wspolpracy itp. i oczywiscie cena. Pozwole sobie na jedna uwage: gdybym mial do wyboru pochodzenie uzbrojenia dla Polskich sil zbrojnych napewno nie wybralbym niemieckiego. Wystarczy mi widok Leoparda, nastepcy Tygrysa, na ulicach Warszawy. Nie wybralbym takze niemieckiego uzbrojenia gdyby nawet bylo za darmo.

    1. Adam

      Przecież już były artykuły o ofertach Babcock z Arrowhead 140 i Navantia z F100

    2. Boczek

      Nie może byc porównania z czymś czego nie ma. Porównania było widać na prezentacjach. To inne galaktyki. Przy pierwszej prezentacji A-300 to się sum po sali rozszedł.

    3. Aha

      Byly artykuly i prezentacje, ale wszystko "po lebkach", powierzchownie, same ogolniki i obietnice a tutaj jest perfekcyjnie przygotowana prezentacja, ze4 wszystkimi szczegolami! Na dodatek to wszystko juz jest/istnieje i konfigurujesz sobiejako odbiorca/zamawiajacy, jak chcesz, co z czym chcesz! Zadne lanie wody i opowiesci z krainy mchu i paproci, ze tak a tak zrobia, chociaz na razie nie ma i nigdy nie robili. tkMS pokazuje wszystko przejzyscie, wszystko ma na polce, wszystko juz integrowal/wpasowywal w okrety, ktore budowal w roznych konfiguracjach, po prostu bardzo rzetelna i powazna, istniejaca oferta i gigantyczny bagaz doswiadczen w budowie z parterami zagranicznymi!

  23. BUBA

    Stawiam na Niemieckie Fregaty i OP

    1. Jerd

      Byłoby idealnie . Marynarka z Niemiec, lotnictwo i Wisła z USA, Narew przy współpracy z UK a Kolejne czołgi i ciężkie BWP z Korei. Niestety obawiam się, że nawet na te trzy bardzo dobre fregaty z Niemiec nie wystarczy.

    2. LOL

      PiS nie kupi niczego od niemców "bo nie". OP Fregaty będą brytyjskie. OP nie będzie żadnych.

    3. Adam

      Idealnie to byłoby fregaty z Hiszpanii. Narew z Norwegii. Czołgi wiadomo z USA

  24. Jerd

    Podstawowe pytanie, to Jakie terminy realizacji? Drugie, to za ile z jakim wyposażeniem?

    1. czytelnik D24

      Przy tak gigantycznych projektach nie da się przewidzieć ceny końcowej.

    2. Adam

      10 mld zł za trzy, wodowanie pierwszej w 2025 roku

    3. Adam

      Budżet został określony na 10 mld zł za trzy fregaty

  25. men

    Porządne, przemyślane bez zbędnych bajerów rozwiązanie, wybrane przez nas efektory i sensory, drony, możliwośc przyjęcia na pokład heli typu Merlin.......czego chcieć więcej? jeszcze produkcja u nas, może nawet na rynki trzecie, generowało by to rozwój całego sektora stoczniowego. Jakby do tego leasing/wypożyczenie OP 1-2, po 2035 zakup najnowszego rozwiązania OP z dedykacją do dowodzenia podwodnym rojem dronów (Politechnika Gdańska pracuje nad takimi rozwiązaniami) i jakoś by to wyglądało...................... ale jak tu piszecie będzie pewnie jak zawsze, byle jak i nie wiadomo o co chodzi, za wyjątkiem przyjęcia najdroższej opcji