Siły zbrojne

"Piekielny tydzień" w Navy SEAL. Kandydat nie żyje

Fot. Seaman Conor Minto/Dvidshub

Jeden z kandydatów na operatora Navy SEAL zmarł po zakończeniu wyczerpującego szkolenia. Drugi z uczestników "piekielnego tygodnia" został przewieziony do szpitala, lecz jego życie jest niezagrożone.

Kryzys ukraiński - raport specjalny Defence24.pl

Do tragicznego w skutkach zdarzenia doszło w piątek na terenie ośrodku treningowego elitarnej amerykańskiej jednostki specjalnych marynarki wojennej Navy SEAL w kalifornijskim ośrodku Naval Amphibious Base Coronado. Jeden z uczestników szkolenia – dwudziestoczteroletni Kyle Mullen – według wydanego przez specjalsów komunikatu zaczął przejawiać niepokojące objawy dopiero wiele godzin po zajęciach. Jego śmierć nastąpiła w późnych godzinach popołudniowych. Dowództwo morskich sił specjalnych Stanów Zjednoczonych wszczęło śledztwo mające na celu wyjaśnienie feralnego zajścia.

Równolegle do prób ratowania życia kandydata był hospitalizowany inny żołnierz, który również brał udział w owym szkoleniu kandydackim. Nie ma doniesień o jego stanie zdrowia, poza informacją o tym, że jest stabilny.

Czytaj też

Nieżyjący żołnierz uczestniczył w pierwszym, niezwykle wymagającym etapie wielotygodniowego ćwiczenia Basic Underwater Demolition SEAL (BUD/S) o złowieszczej nazwie "Hell Week". Podczas trwania ponad 5-dniowego szkolenia kursanci przechodzą intensywny wysiłek, doprowadzający organizm ludzki do granic możliwości, przy ograniczonych możliwościach odpoczynku. Żołnierze poddawani są ekstremalnym obciążeniom w każdych możliwych warunkach atmosferycznych i oświetleniowych, co sprawiło, że jednostka zyskała miano jednej z najbardziej elitarnych formacji tego typu na świecie.

Czytaj też

"Piekielny tydzień" składa się z wielu wyczerpujących ćwiczeń m.in. wielokilometrowego biegania, pływania, przenoszenia ciężkich łodzi. Ze względu na specyfikę formacji odbywa się to w mroźnych, nadbrzeżnych wodach Pacyfiku. Ci kandydaci, którzy nie spełnią wyjątkowo restrykcyjnych norm, w obawie o ich zdrowie są wyłączani z dalszego szkolenia i kierowani do macierzystych jednostek Marynarki Wojennej USA. W ciągu doby kandydaci na specjalsów Navy SEAL śpią maksymalnie 4 godziny, co oznacza, że przez pozostałe 20 biorą udział w wieloaspektowym szkoleniu. Według szacunków tylko co czwarty żołnierz przechodzi przez ten etap, co i tak nie gwarantuje zakończenia całego szkolenia.

Czytaj też

Przypadki śmiertelne w SEALS nie należą do rzadkości. Poza stratami podczas typowych działań bojowych lub prowadzenia operacji poza granicami Stanów Zjednoczonych marynarze życie tracili w trakcie szkoleń, pomimo ciągłej obecności instruktorów i fachowo prowadzonej reanimacji. Według NBC News w ciągu ostatnich dwóch dekad 17 marynarzy ginęło w różnych momentach wielotygodniowego szkolenia BUD/S, co zazwyczaj kończyło się negatywnymi konsekwencjami względem instruktorów. Pomimo pojawiającej się krytyki w takich sytuacjach, US Navy broni sposobu przeprowadzania szkolenia, warunkując to wysokim poziomem wyszkolenia żołnierzy, gotowych na szybką reakcję w każdej sytuacji.

Czytaj też

Komentarze (2)

  1. Mackack

    To nie szkolenie ale dopiero pierwszy etap selekcji. Zreszta nawet pierwszy rok szkolenia podstawowego to w dalszym ciagu selekcja i jak nie jestes w stanie przyswajac materialu to wylatujesz

  2. RifRaf

    A gdzie jakies informacje o ostatnie bardzo udanej akcji US w Syrii i rozbitym BH?