Siły zbrojne

Powrót myśliwców MiG-29 i co dalej? [ANALIZA]

fot. Adam Roik, Combat-Camera DOSZ
fot. Adam Roik, Combat-Camera DOSZ

Przywrócenie do lotów myśliwców MiG-29 to dobra wiadomość tak dla Sił Powietrznych SZ RP jak i obronności Polski. Sama decyzja to jednak dopiero początek trudnego i długiego procesu przywracania samolotów do służby. Długiego i trudnego, ponieważ decyzja została podjęta późno, prawdopodobnie znacznie później, niż było to możliwe uwzględniając realia.

„Decyzję o wznowieniu służby samolotów MiG-29 na pewno trzeba przyjąć pozytywnie. Ale fakt, że podjęto ją tak późno należy skrytykować, bo przyczyny marcowej awarii samolotu na pewno były znane maksymalnie 2-3 miesiące po tamtym zdarzeniu” – ocenia gen. bryg. rez. pil. Jan Rajchel, wcześniej m.in. dowódca 41. eskadry lotnictwa taktycznego bazującej w Malborku i 23. Bazy Lotniczej w Mińsku Mazowieckim, profesor UPH w Siedlcach i ekspert fundacji Stratpoints. Generał jest przekonany, że obydwie bazy, w których są obecnie eksploatowane te samoloty, przeprowadziły szeroko zakrojone przedsięwzięcia, które pozwoliłyby na wcześniejsze wznowienie lotów gdyby tylko została zatwierdzona taka decyzja. Jeżeli stałoby to się w maju bądź czerwcu, powrót mógł odbyć się względnie bezboleśnie.

„W zależności od typu samolotu i swojego wyszkolenia piloci mają maksymalne dopuszczalne przerwy w wykonywaniu lotów w określonych warunkach atmosferycznych w dzień i w nocy oraz w wykonywaniu określonych zadań w powietrzu. I te maksymalne przerwy, po których przekroczeniu pilot może nie wykonywać lotu – i to jeśli mamy do czynienia z najbardziej doświadczonym pilotem i najłatwiejszymi warunkami atmosferycznymi – to jest 5 miesięcy. Potem na danym typie samolotu, zgodnie z obowiązującymi przepisami, już nikt nie ma odpowiednich dopuszczeń aby wykonać samodzielny lot.” – tłumaczy.

Po dziewięciu miesiącach  a tyle czasu nie latały polskie MiG-i – również można przywrócić pilotów do latania, ale trzeba w tym celu stworzyć odpowiednie procedury, wydać rozkazy i powoli realizować wypracowaną metodę. Działania te będą jednak obarczone pewnym, niepotrzebnym, zdaniem generała ryzykiem, którego można było uniknąć. Nie wspominając o obniżeniu poziomu bezpieczeństwa Polski w ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy i w kolejnych (do pełnego wznowienia gotowości operacyjnej, takiej jaka była jeszcze w lutym 2019 r. upłynie zapewne mniej więcej rok). W tym czasie do obrony przestrzeni powietrznej pozostają wyłącznie F-16.

Trzy warianty wyjścia z kryzysu

Generał zakłada, że w czasie ostatnich dziewięciu miesięcy piloci z baz w Mińsku Mazowieckim i Malborku podtrzymywali swoje umiejętności we wszystkich zakresach, w których było to możliwe. Wymienia tutaj szkolenia teoretyczne i treningi w kabinach samolotów, polegające na zapamiętywaniu poszczególnych czynności wykonywanych w czasie lotu. Z pewnością było też prowadzenie szkolenie symulatorowe prowadzone na dostarczonym do Mińska Mazowieckiego w 2016 nowoczesnym urządzeniu tej klasy. Oprócz tego wszyscy piloci wykonywali też loty na samolotach innych typów.

Najtrudniej będzie na początku

„Inny będzie sposób wznawiania pilotów-instruktorów z najwyższą klasą, inny pilotów wyszkolonych, ale z dość małym doświadczeniem, jeszcze inny dla tych najmłodszych, bo są też tacy, którzy wylatali po 100 godzin na MiG-u czy nawet po kilkadziesiąt.” – mówi generał.

Jak mówi, istnieją trzy możliwe sposoby na ponowne przygotowanie pilotów do działań operacyjnych. Pierwszym jest wyznaczenie najpierw najbardziej doświadczonego pilota, który rozpocznie wznawianie nawyków (w dobrych warunkach pogodowych), po realizacji wcześniejszych elementów przygotowania, samodzielnie na samolocie bojowym. W ten sposób działa się np. w przypadku oblatywania zupełnie nowych konstrukcji lotniczych. Po jednym bądź kilku lotach może zacząć on wykonywać loty z kolejnymi pilotami-instruktorami na samolotach dwumiejscowych – systematycznie powtarzając coraz trudniejsze elementy szkolenia.

„Najgorzej jest wznowić pierwszego i 2-3 następnych – ocenia gen. Rajchel  bo procedury dla pozostałych będą już standardowe. W normalnych warunkach też zdarza się, że z różnych powodów – zdrowotnych czy służbowych - pilot nie wykonuje na samolotach lotów przez rok i potem się wznawia – tłumaczy.

Inny sposób to szkolenie się na dwumiejscowych, szkolno-bojowych MiG-29UB, w których będą zasiadali  dwaj instruktorzy jednocześnie i nawzajem będą kontrolowali swoje poczynania. Sposób trzeci to wznawianie nawyków z instruktorami zagranicznymi, np. ukraińskimi, którzy mają odpowiednie uprawnienia już teraz, bo cały czas latają. Na ukraińskich samolotach nie można byłoby wprawdzie przetrenować wszystkiego z uwagi na inne wyposażenie, ale start, lądowanie i sterowanie w locie jak najbardziej, choć należy pamiętać, że w tym wypadku na samolotach ukraińskich jest metryczny system skalowania przyrządów. A to jest najbardziej potrzebne, ponieważ reszta umiejętności mogła w jakimś stopniu być podtrzymywana w ramach ćwiczeń na symulatorze. 

Piloci to nie wszystko

Wznowienie nawyków pilotów to jednak tylko jeden problem. Osobnym jest przydatność do lotu samych MiG-ów. Raczej niemożliwe jest, ażeby wszystkie maszyny wróciły do służby. Po sprawdzeniach dokonanych po marcowym zdarzeniu lotniczym wiadomo, że przynajmniej część samolotów zostanie trwale wycofana z eksploatacji. Nie wiadomo ile szkolno-bojowych – a to może być kluczowe z punktu widzenia szkolenia. Pozostałe samoloty też stanowią pewną niewiadomą, bo chociaż były utrzymywane przez personel naziemny w dobrym stanie, to ze względu na zbyt długi czas ich pozostawania na ziemi trzeba wykonać ich obloty techniczne. Dokonają ich zapewne dopiero instruktorzy, dopiero kiedy sami zdobędą odpowiednie uprawnienia…

Z tych wszystkich powodów generał Rajchel szacuje, że pełny powrót do służby operacyjnej będzie możliwy mniej-więcej za rok, a i wówczas piloci nie będą jeszcze mieli tak wyrobionej percepcji, jak jeszcze w lutym tego roku.

Znaków zapytania jest więcej. Nie wiadomo np. w jakim zakresie i ilu pilotów postanowiono przywrócić do służby. Niewykluczone, że tylko ograniczona liczba maszyn i ludzi powróci i to tylko przeszkolonych w stopniu umożliwiającym im przeprowadzanie zadań typu air-policing. Już teraz wiadomo, że część najmłodszych pilotów MiG-ów odeszła na F-16, samoloty transportowe i do lotnictwa szkolnego bo w bazach 1. Skrzydła Lotnictwa Taktycznego nie było dla nich perspektyw. Straty poniósł także przemysł, np. warszawskie Wojskowe Zakłady Lotnicze Nr 4, które już w tym roku nie otrzymały spodziewanych zamówień na silniki lotnicze do MiG-ów, a które są dopiero w trakcie przestawiania swojej działalności na remonty silników do F-16.

Rozwiązaniem trudnej sytuacji MiG-ów w średniej perspektywie mogłoby być zastąpienie ich – używanymi bądź nowymi – samolotami F-16, których pozyskanie (nie wiadomo czy nowych) przewidziano w ogłoszonym niedawno piętnastoletnim Planie Modernizacji Technicznej. Ale przejście jednostki lotnictwa bojowego na nowy typ nie liczy się w miesiącach, ale w latach. Nawet więc gdyby dziś zamówiono nowe maszyny, o dostawach można by mówić - w wariancie optymistycznym - za około trzy lata, o osiągnięciu wstępnej gotowości, za około pięć. A pozyskanie używanych maszyn, z założenia tymczasowe, mogłoby skrócić ten okres o nie więcej niż rok-dwa.

Komentarze (48)

  1. rezerwa 77r.

    na około dziesięć lat potrzebnych do ,,uruchomienia " F-35 oraz pilotów , powinni rządzący oraz MONowcy dogadać się z WĘGRAMI odkupic w cenie złomu ich MIGI , należy pamiętać że posiadają 20 silników jako zapas ,oraz szereg innych części / cenę wywoławczą mieli 10 mln nikt się nie zgłosił

  2. kd12

    To po co kupować kolejne nowe F16, jak połowa posiadanych F16 nie lata ? Opieram się tutaj na wpisach internautów, bo jak powszechnie wiadomo takie info są utajnione. Bo w pierwszej kolejności do zakupu, po wycofaniu SU22 i MIG29 są nowe F16. Natomiast zakup F35 popieram, ale nim zobaczymy je w szyku bojowym na polskim niebie, to upłynie z 10 lat.

    1. Fencer

      Nie wiadomo ile F-16 nie lata i dlaczego...ja skłaniałbym się do stwierdzenia, że pewna część jest "oszczędzana", tak jak robi się to w innych rodzajach sił zbrojnych, oraz w lotnictwie na całym świecie...Część sprzętu uzbrojenia jest wykorzystywana do zapewnienia szkolenia i zadań bojowych oraz wywiązania się z sojuszniczych zobowiązań a część jest prowizorycznie zakonserwowana i "czeka" na wojnę lub jakieś większe ćwiczenia....

  3. RR12

    Jak to co dalej z MiG-29? Przenieść do WOT! Zrobią własne Centrum Szkolenia pilotów WOT i w weekendy udowodnią, że można. Jak GN.

  4. mobilny

    Gripen i szersza współpraca ze Szwedami (SAAB) bo tam oraz Finlandii realnie podchodzą do sprawy obronności. Bo tam jest odpowiednie podejście do spraw obronności w tym doborze sprzętu i taktyki BO oni (podobnie jak my) sąsiadują z FR i znają zagrożenia. USA są tysiące mil stąd. Nie powielajmy czegoś co w naszej sytuacji jest nieodpowiednie> nie ubierajmy beduina w kurtki, buty i czapy z foczych i niedzwiedzich skór! bo się zagrzeje na pustyni. Saab to nie tylko Gripen!

  5. Ralf_S

    No to się (nie)Rząd ucieszy: nie trzeba kupować F-35! MiGi będą na defiladę!

    1. BUBA

      Trezba kupować F-35 tylko nie z tej serii. Jeszcze mają za dużo usterek. Będzie jak z Patriotem PAC-3 PDB 8, jeszcze go nie dostaliśmy, jeszcze USA go nie zbudowało a już jest do modernizacji. W zasadzie można było y go modernizować od razu. Podobnie będzie z F-35. od razu do modernizacji.

    2. Davien

      BUBA nasze F-35 mają być z serii z lat 2023/24 z oprogramowaniem bl 4 i adapterami dla pocisków p-p, zapewne tez już z odpalanymi z komór AIM-9X bl II To nei maszyny z obecnych serii.

    3. BUBA

      Jeszcze nie rozwiązano dotychczasowych problemów F-35, a jeżeli samoloty maja być dostarczone w 2023/24 to produkcja musi ruszyć za dwa lata. Nie sadzę by się udało przez 2 lata usunąć wszystkie usterki. Może 30% z nich.

  6. Kapitan

    Przez 27 lat(1989-2016) Migi-29 były samolotami bezawaryjnymi w SP. Cztery wypadki które wydarzyły się na przestrzeni 3 lat pokazują, że czas tych maszyn dobiegł końca. Samoloty zostały po prostu zajeżdżone przez 30-letni okres służby i obecnie muszą być wymienione, na F-35 lub na F-16(przy czym te ostatnie muszą być nowymi samolotami). Możliwości myślę że mamy - w 2003 roku kiedy Polska zawierała umowę na kupno F-16(do zastąpienia Mig-21 i Mig-23) nasz PKB wynosił 217,5 mld dolarów. Dzisiaj jest to 593,5 mld dolarów. Pod względem PKB per capita Polska prześcignęła Grecję, a w tym roku prześcignie Portugalię. Może to nie wyznacznik wszystkiego, ale generalnie kasy jest dzisiaj więcej. Migi były dobrymi maszynami ale nie są wieczne, a odkładanie zakupu nowych maszyn będzie się wiązało z realnym narażeniem zdrowia i życia pilotów. A i jeszcze jedna ciekawostka - w czasie 44 lat PRL lotnictwo otrzymało ogółem 1500 samolotów bojowych, natomiast przez 30 lat III RP zaledwie 48 F-16. Oczywiście to zupełnie inne czasy, a i sam PRL nie był państwem suwerennym a uzależnionym od poleceń Moskwy, ale ta skala mówi sama za siebie...

  7. Gucio77

    Uzasadnione jest posiadanie 50 do 60 samolotów bojowych zdolnych do operowania z DOL. Polska jest za małym krajem do operowania lotnictwem tak jak to miało miejsce 40-50 lat temu. Powód zwiększyły się obszary operowania zestawów opl oraz dystanse do ataku pociskami manewrującymi. Bazy lotnicze w Poznaniu czy Malborku to jest farsa, chyba że liczymy na jednorazowy start. W linii prostej do Kaliningradu 350 km. Przy założeniu że uzbrojony samolot wroga leci z prędkością 900 km/h to czas kiedy dotrze nad cel to 23 min. Atak pociskiem manewrującym typu Kh-59 w zależności od wersji można przeprowadzać na dystansach od 200 do 550 km bez wlatywania w przestrzeń powietrzną RP. Ratuje nas tylko duże nasycenie środkami OPL na dyżurze 24/7. Lotnictwo jak i Marynarka Wojenna w obecnej formie nie ma racji bytu przy najmniej przy naszym położeniu geograficznym, chyba że jak w 1939 wiejemy do Rumunii z założenia. Największą zaletą MiG-29 jest właśnie możliwość z operowania na słabo zabezpieczonych lotniskach.

    1. mobilny

      Właśnie to tym fantastom próbuje powiedzieć. Grozi nam konflikt pełnoskalowy z przeciwnikiem jednym. Lotniska i Mosty to jedne z pierwszych celów w takiej wojnie. DOL-e to podstawa by nasze maszyny więcej niż raz wystartowały i lądowały a więc koniec tej ściemy CZYLI; brak DOL, Brak OL, Bajdurzenie o F-35 itp. Bierzmy przykład ze Szwecji bo tam jest realne podejście do tej kwesti a nie populizm i udawania że coś się robi gadżetomaniaków zza komputera taki grunt pod propagandę. Co dobre dla kogoś nie kniecznie dla nas być musi. Dlatego F-35 nie wygra z Gripenem lub F-18 w Finladii i Dlatego Polska Harpia to Gripen lub dalsze F-16 a nie F-35 bo to nie maszyna dla Polski!

    2. Grzegorz Brzęczyszczykiewicz

      Absolutnie się nie zgadzam, po pierwsze 40-50 lat temu sytuacja była o wiele gorsza bo nie było żadnych środku obrony przed pociskami balistycznymi obecnie NATO ma sporo odpowiednich systemów. Po drugie obwód kaliningradzki jest otoczony przez państwa NATO i wyprowadzenie ataku z Kaliningradu to natychmiastowy kontratak większymi siłami i właśnie operującymi miedzy innymi z baz w środkowej Polsce bo jeśli jest infrastruktura to samoloty można przerzucić w kilka godzin z dowolnego miejsca w Europie, po trzecie atak z zaskoczenia na dużą skale jest nie możliwy przygotowania były by zauważone, no i zasięgi pocisków manewrujących są takie ze nasze F16 startując z Poznania mogą pociski JAASM odpalać nad Poznaniem a one i tak dolecą do przeciwnika w Kaliningradzie wiec to działa w 2 strony, i kompletnie nas nie ratuje nasycenie środkami OPL, tylko nasycenie myśliwcami artylerią i czołgami aby natychmiast przeprowadzić kontratak oczywiście ze wsparciem sojuszu, OPL tylko do obrony kilku najważniejszych baz, najważniejszych przepraw i przede wszystkim do obrony wojsk.

    3. Davien

      Mike, bo Niemcy by politycznie przypodobac sie Francuzom, o czym pisąła połowa zachodniej prasy zrezygnowali z F-35 mimo tego ze Bundeswehra innej maszyny nie chciała.

  8. Wit

    Zbliża sie 6 grudnia wiec wszyscy piszą listy do św. Mikołaja, żeby ma kupil F-35. Niestety budżet nie jest z gumy. Popatrzcie w TV co sie dzieje. Zabierane są pieniądze niepełnosprawnym, żeby pokryć budżet na 2020. Na 2019 udało sie pokryć budżet tylko dlatego, że ludzie nie ufaja ZUS i odstąpili swoje 15% z funduszy. Wiem że to trochę offtop ale niestety polityka i gospodarka ma wiekszy wplyw na zakupy uzbrojenia niż parametry techniczne sprzętu czy opinie czytelników "Defensa". Nie możemy liczyć na to, że ktoś zaryzykuje milość wyborców dla kilkunastu myśliwców. Po ostatnich zmianach w WP, kadra została przetrzebiona i spacyfikowana, więc z ich zdaniem też nikt nie musi się już liczyć. Druga rzecz - nie mniej ważna - to ludzie. Zobaczcie co się dzieje z pozostałymi SP. Gdyby nie firmy zewnętrzne, to nic by nie latało, bo brakuje rąk do pracy. Kilkanaście lat reformy systemu edukacyjnego skutecznie zniechecilo zdolnych ludzi od pobierania nauki w technikum oraz uczelniach politechnicznych. Place, konieczność relokacji, niestabilność zatrudnienia nie zachęcają do służby wojskowej. WOT też F-35 obsługiwać nie będzie - choć analogiczny model sprawdza się w USA i po części w Szwajcarii. Tak więc: nie stać nas na F-35, nie mamy ludzi do nich, nie mamy przychylności polityków. Myślę że z obecnej peryspektywy zakup F-16 nie był dobry. Sam samolot o ile z pewnością lepszy od Grippena, to jednak okazał się dużo bardziej wymagający odnośnie obsługi niż sie można bylo spodziewać - całkowicie abstrachujac do kwestii offsetu znanych nam wszystkim. Także: "zejdźmy na ziemię".

  9. block

    Ludu mój, ale już zakup Migów za symboliczne złotówki od RFN, Czech itd był rozwiązaniem pomostowym. W latach 90-tych i 2000-nych miał zapewnić "pomost" na kilkanaście najbliższych lat. I tyle. Zrobić bilans zysków i kosztów i nie "ciągnąć pomostu" w nieskończoność.

  10. asdf

    No jak to co dalej? Teraz czeka je modernizacja na miarę T72, sto lat będą na służyły te wspaniałe samoloty. To co obecna ekipa wyprawia z wojskiem podpada pod zdradę stanu.

  11. Gosc

    Przywrócenie Mig29 to porażka.

    1. BUBA

      Najlepiej latać na TS-11 iskra, albo na miotle.......................................................................................................

  12. BUBA

    Uwaga !!! Slowacja kupuje F16. Ich Migi beda wycofanne.To taka okazja.Stare okrety podwodne pasuja do starych Migow. Wyklepie sie i beda jak nowki

    1. Jacek

      podobno czekamy aż Słowacy będą sprzedawać także okręty podwodne

    2. miki

      Proponuje posciagac z cokolow wszystkie T34 i wciagnac na stan naszych jedenostek. Mysle, ze mozna by odpalic Blyskawice czyli najlepszy okret naszej marynarki

    3. SOWA

      T-34 stojące na cokołach to wydmuszki. Skoro nie ma napędów do T-72 to MON tym bardziej nie znajdzie ich do Rudego :) Całe szczęście.

  13. Extern

    Prawdopodobnie do lotów przywrócą na wszelki wypadek tylko kilka maszyn będących w najlepszym stanie. Tak więc MONie, dłużej jeszcze zastanawiaj się nad wyborem pocisku do Narwi i nad pozwoleniem aby Mesko zrobiło rakietę PK-6.

    1. Wsa

      Pk6 już dawno zaorane a ty znowu żyjesz w jakimś urojonym świecie i snujesz te swoje wizje o super polskiej broni której rozwój jest blokowany przez wrogie siły. Żenada.

  14. DSA

    Do wszystkich, którzy dyskutują jaki typ samolotu dokupić na okres gdy otrzymamy F-35A: nie będzie żadnych zakupów pomostowych. Jasną deklarację w tej kwestii złożono na konferencji gdzie poinformowano o przywróceniu MiG-29 do lotów. To jest raczej ukłon w kierunku utrzymania pilotów oraz kadry 22 i 23 BLT przez parę lat "do emerytury" podobnie jak swego czasu ze Świdwinem. Być może wynika też z naszych zobowiązań wobec NATO. Taki MiG-29 na air policing się jeszcze nadaje. Części będą kanibalizować z 13 niezmodernizowanych samolotów póki się da. Oczywiście to będzie symulowanie prawdziwego lotnictwa ale prawda jest taka, że mrzonki o F-35, a te pojawiły się jeszcze za poprzedniej władzy, doprowadziły do sytuacji, w której od dawna wiadomo było, że otrzymanie samolotów np: F-16 na czas jest po prostu niemożliwe ze względu na okres produkcji. Tak naprawdę moment na podjęcie decyzji minął z 6 lat temu. A decyzję o modernizacji MiG-29 podjęto w 2011 co miało wydłużyć czas użytkowania do 2025. Teraz ponosimy tylko konsekwencje tamtych decyzji łącznie ze śmiercią pilota Krzysztofa Sobańskiego ze względu na przeprowadzoną "modernizację" fotela. katapultowego.

  15. Wolf

    Problem jest taki, że MiG-29 zupełnie nie nadaje się do obrony Izraela. Jedynie wykorzystywany był w ćwiczeniach jako przeciwnik. Za to F-16, które Polska posiada mogą bez problemu służyć w Izraelu. Planowane F-35 będą zgodne z jaką specyfikacją? Ktoś wie? Czy mam podpowiedzieć?

  16. Jan

    Ogólnie dekapitalizacja to dobry kierunek. Skazani na sukces - w razie konfliktu polskie lotnictwo nie poniesie jakichkolwiek strat. Wszystko sami wyzerujemy wcześniej

  17. Infernoav

    MIGi 29 i tak nie mają uzbrojenia. Czyli nie mają wartości bojowej.

    1. Extern

      No przecież ledwo co kupowaliśmy do nich rakiety na Ukrainie.

    2. nic49

      bzdura- można je też w miarę łatwo przystosować do zachodniego uzbrojenia

    3. Davien

      Taak antyczne R-27 bo nic innego poza R-73 uzywac nie moga.

  18. major

    Pieniędzy w kasie MON nie ma poszły na samoloty dla VIPow 3mld zł i to bez przetargu, na 2 baterie Patriot za 16 mld zł, na 4 helikoptery dla MW 1,6 mld zł, jedną baterię HIMARS 1,5 mld zł. Na WOT tj. weekendowe wojsko tu kolejne miliardy i drenaż mózgów z wojsk operacyjnych, 1,75 mld zł na remont T72 tylko po to żeby Bumar nie padł. Takiego dziadostwa w WP jeszcze nie było.

    1. Dd

      Trafne. Nakeży jedynie dodać, że zostają stare samoloty (Su-22, Mig-29), stare śmigłowce (Mi-2, Mi-24 bez rakiet ppanc.), stare czołgi (T-72 - po wątpliwej modyfikacji), stare okręty (OHP, Kobbeny i ich ewentulni następcy - też starzy), stare hełmy metalowe, stare Honkery i mnóstwo innego starego sprzętu wojskowego. Choć moźe to celowe aby "starzy" rezerwiści umieli obsłużyć sprzęt rodem z Układu Warszawskiego.

  19. morus

    MIG-29 to bardzo groxny samolot......dla jego pilota,

  20. Covax

    Rumunia za 12 F16 AM/BM ( odpowiednik block 50 ) zapłaciła 180 mln euro. A u nas bajania o F35 ale ktoś zapomniał sprawdzić ile Amerykański pilot musi mieć nalotu zanim wsiądzie do F35. A u nasz "chłopcy na szkwał" co to nawet ILS w Danii potrafili skasować podwoziem ot potęga wyszkolenia ( ciekawe czy też sami się certyfikowani jak w przypadku Mig 29) . W marcu było 14 zdolnych do walki F16 ( 4 na Litwie, 8 na ćwiczeniach w Danii i 2 w Polsce tak że brakowało jednej pary dyżurnej ) to lekarstwem na to jest kupienie samolotu o duży wyższych kosztach eksploatacji. Jak Wisła "utopiła" Narew tak harpia "pożre" Borsuka. Ps. Podatki już zmienione jak chcieli dwa panowie kongresmeni ?

  21. w

    w zasadzie nie mamy hut ( mikrohute która bardzo by sie przydała zlikwidowalismy), zakładów produkujacych elektronike, hydraulikę, blach i elementów aluminiowych nie produkujemy ( chyba tylko dla budownictwa). Z miedzi potrafimy zrobic tylko gaski i wysłac je do dalszego przerobu do Chin lub niemiec. Po prostu nie jestesmy w stanie wyprodukować części zamiennych do tych samolotów. Wszystko sprzedane albo zlikwidowane. Zal mi tych pilotów, kazdy lot to otarcie sie o smierć

  22. mądry JASIO rzekł

    Metodą chińczyków skopiować MIG-29 i we współpracy z Ukrainą modernizować i budować polskie Migi ....

    1. ThinQ

      Od Pakistanu kupujesz JF -17 block III. A jak dodadzą licencję na uzbrojenie albo jeszcze lepiej zintegrujesz je z uzbrojeniem zachodnim (a to kosztuje wiem) koniecznie ze Storm Shadow to jesteśmy u siebie

    2. Davien

      Nie od Pakistanu ale od Chin i pakistanu, do tego masz maszyne gorsza pod kazdym wzgledem od naszych 20-sto letnich Jastrzebi i nikt ci jej z zachodnim uzbrojeniem nie zintegruje. Pakistan ledwo dostał zgode na stare AIM-9

  23. Roshedo

    A nie można by tych naszych Migów 29-tych Fulcrum A ( Izddielije 9,12 A) ich tak zmodernizować w Rosji do standardu Fulcrum C ( malezyjskie Mog-29 Fulcrum A przebudowane na A MiG-29N/NUB (izdielije 9.12N)? Na Mig-35 to pewnie za duże różnice kontrukcyjne i się nie bęzie opłacać ze względu choćby na wiek płatowca ale ten pierwszy wariant powinien byc wykonalny i dałby im 10-15 lat spokojnego latania, żeby mozna było pozbierac kasę na nowe samoloty... Co o tym myślicie? Może warto dogadać i pogodzić się z Rosjanami tym bardziej że korporacja MiG nie ma teraz wiele do roboty i na pewno dałaby jakieś okazyjne ceny za moderkę...

    1. Muniek

      Z Rosjanami zawsze warto rozmawiać, ale MIGów to my u nich nie zrobimy. Lepszy kierunek to Izrael - oni robią piekne modernizacje tego typu sprzetu...

    2. gregorx

      Tzn jakie? Bo próba modernizacji MiGów-29 lotnictwa rumuńskiego skończyła się spektakularną klapą. Pomijam całkowity bezsens modernizacji sypiących się ze starości maszyn do których nie ma części zamiennych.

    3. Davien

      Roshedo, wydasz kupe kasy a uzyskasz w najlepszym razie cos na podobieństwo F-16 block 30 z lat 80-tych. Naprawde warto czasem pomysleć.

  24. Arado

    Lotnictwo,marynarka się sypie ze starości. Ministerstwem kieruje polityk zamiast wojskowy z wykształceniem menadżera i ekonomisty który może by to wszystko ogarnął.Obietnice wyborcze sparaliżowały budżet na pare lat a Lider Lewicy głosi ze jakieś tam F35 są nam zupełnie nie potrzebne i lepiej kasę wydać na socjal.Faktycznie lepiej teraz dobrze żyć ze wszystkimi sąsiadami bo nic innego nam nie pozostało...

    1. Tomasz33

      Lider lewicy nie mówił że F-35 są niepotrzebne, tylko że niektórym politykom obecnego obozu marzy się 3 lub 4% PKB na obronę, i z tym się nie zgadzał. Ale plany i tak są inne, bo na razie Polska dąży do 2,5% PKB na obronność, i to jest ok, bo samo PKB również rośnie.

    2. nic49

      zamiast mysleć o f-35 za pięc lat może by podnieść sprawność f-16 z 20% np do 60%

    3. Davien

      No popatrz a ostatnie oficjalne dane podawały 70% sprawnosci F-16:)

  25. Zaq

    Fakty są takie że pieniędzy w budżecie MON nie ma dlatego są odwlekane w czasie wszystkie istotne zakupy. Jedyne wyjście to doprowadzenie do pełnej gotowości wszystkie 48 szt F16 z których dziś większość nie lata z braku części zamiennych. 2% PKB na obronnosc ktorym tak się chwali rząd w większości idzie na płace, emerytury wojskowe.

    1. SOWA

      Niestety będzie szło jeszcze więcej przez pomysł zwiększenia ilości żołnierzy i utrzymywania niewydolnego systemu emerytalnego. Taniej jest zapłacić w trakcie służby więcej żołnierzowi, dać wysoką odprawę i skierować na cywilny rynek pracy niż utrzymywać system emerytur mundurowych. Dopóki tego nie zrozumiemy to możemy pomarzyć o sprawnej, nowoczesnej armii. No ale przedłużenie kontraktów szeregowym aby mogli dobić do emerytury było lepiej przyjęte w armii niż zakup nowej broni. Z taką mentalnością to nie będziemy mieli nawet partyzantki.

    2. dropik

      tu się zgadzam. podniesienie gotowości F16 do 80-90% będzie najtańsze i najszybsza. oczywiście nie rozwiąże to problemów tych 2 eskadr, ktore stracą jakikolwiek sens i pora by je zaorać

    3. CdM

      Znaczy, ma być znacznie wyższa niż u Amerykanów? Myślę, że wątpię.