Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

Jest gorzej niż się spodziewano. Francja ma problem z wyrzutniami rakiet

Francuska wieloprowadnicowa wyrzutnia rakietowa M270 LRU oraz amerykańskie M142 HIMARS.
Francuska wieloprowadnicowa wyrzutnia rakietowa M270 LRU oraz amerykańskie M142 HIMARS.
Autor. État-Major des Armées (Franța)

Francuska armia niedługo pożegna wyrzutnie rakietowe LRU, których liczba przez dekady malała. Sytuacja z nimi ma wyglądać jeszcze gorzej, niż się spodziewano, a następca przybędzie dopiero za kilka lat.

Jest gorzej, niż myślano? Wydłużenie resursów, albo przyspieszenie dostaw

W połowie czerwca Francuzi podjęli decyzję, że następcą ich mocno skurczonej przez dekady floty wieloprowadnicowych wyrzutni LRU zostanie system Thundart opracowany przez konsorcjum MBDA-Safran. Tym samym Paryż pozyska do roku 2035 łącznie 26 nowych wyrzutni, z czego do roku 2030 będzie to raptem 13 sztuk. Liczby te same w sobie wydają się mizerne, jednak jeżeli spojrzeć na stan obecny to w linii znajdować się ma po donacji na rzecz Ukrainy (4 sztuki) zaledwie 9 systemów LRU.

Reklama

Jest gorzej, niż myślano?

Ich wycofanie planowane jest na rok 2027, a stan znajdujących się teoretycznie w głębokiej rezerwie sprzętowej 44 pojazdów pozostaje nieznany. Problem w tym, że pierwsze wyrzutnie Thundart mają zostać dostarczone dopiero w roku 2029, co może oznaczać powstanie wyrwy we francuskich zdolnościach na około 2 lata (a do czasu osiągnięcia wstępnej gotowości też minie niemało czasu).

Tragizmu sytuacji dodaje informacja podana przez Vincenta Lamigeona na łamach francuskiego tygodnika „Challenges”. Wskazuje on, że aktualnie sprawne we francuskiej armii są może 3-4 wyrzutnie LRU. Tym samym Francuzów w stanie posiadania tego typu uzbrojenia przebija Estonia, mająca 6 systemów HIMARS z łącznie pozyskanych 9.

O tym, że z 9 oficjalnie posiadanych na stanie sprawnych może być 5-7, mówiono już wcześniej, zatem proces degradacji stale postępuje i niedługo prawdopodobnie zakończy się po prostu utratą na pewien czas zdolności, jakie dają wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe. Już od wielu lat zresztą proces utrzymywania w linii LRU kosztował wiele pracy francuskich techników, którzy mieli niektóre części po prostu dorabiać.

Do tego dochodzi zapewne kanibalizacja pojazdów znajdujących się od lat na składnicy (a przecież trzeba też coś dostarczać ukraińskim obsługom). Pokazuje to, jak mocno Francja potrzebuje nowych wyrzutni oraz jak bardzo skarlały jej zdolności w tej kwestii na przestrzeni lat.

Wydłużenie resursów, albo przyspieszenie dostaw

Co więcej, gdyby Francuzi zdecydowali się na wydłużenie resursów wyrzutni o kolejne 2 lata, to mogłoby się okazać, że nawet nie jest to za bardzo możliwe. Oczywiście, nie oznacza to, że na pewno się tego zrobić nie uda. Wydaje się jednak, że najlepszym rozwiązaniem byłoby znaczące przyspieszenie prac nad dostawą Thundartów do wojska, choćby w formie o niepełnych zdolnościach (jak ma to miejsce w przypadku bojowych wozów rozpoznawczych EBRC Jaguar).

Przy okazji wydaje się, że zakładane zamówienie 26 wyrzutni rozłożone do roku 2035 to ruch zdecydowanie niewystarczający wobec potrzeb współczesnego pola walki. Nawet podwojenie tego zamówienia (52 systemy) będzie oznaczać, że znacznie mniej majętna Rumunia będzie mieć więcej WWR (54 sztuki M142 HIMARS z planami zakupu K239 Chunmoo.

Reklama

M270 LRU to zmodernizowany francuski wariant systemu rakietowego M270, który poprzez unowocześnienie wieloprowadnicowych wyrzutni rakiet LRM został doprowadzony do standardu odpowiadającego M270A1. Posiada on, podobnie jak amerykański odpowiednik, dwa zasobniki mogące przenosić łącznie 12 pocisków rakietowych kal. 227 mm lub 2 pociski balistyczne krótkiego zasięgu. Jednostkę napędową samobieżnej wyrzutni stanowi 8-cylindrowy silnik wysokoprężny Cummins VTA-903 o mocy 500 KM, który może rozpędzić ważący 25 ton pojazd do 64 km/h.

M270 LRU.
M270 LRU.
Autor. Francuskie Ministerstwo Obrony
Reklama

Polecane

czytaj więcej

Wojna na Ukrainie

Mogą Cię zainteresować