- KOMENTARZ
- OPINIA
- WIADOMOŚCI
Spotkanie Trump-Xi to więcej niż tylko gesty [KOMENTARZ]
Autor. Grafika wygenerowana przy użyciu modelu ChatGPT
Wizyta Xi Jinpinga w USA oraz rozmowy z Donaldem Trumpem przykryły niejako wszelkie aspekty Zgromadzenia Ogólnego ONZ i dzieje się to nie bez przyczyny. Oba mocarstwa są dziś rozgrywającymi w skali całego świata i to od ich relacji może zależeć bezpieczeństwo poszczególnych regionów. Czy jednak powinno się przy okazji takiego wydarzenia oczekiwać tzw. przełomu, a może już samo spotkanie stanowi w skali bieżących relacji amerykańsko-chińskich sygnał o charakterze strategicznym?
Spotkanie między prezydentem Donaldem Trumpem a przewodniczącym Xi Jinpingiem to w obecnych warunkach XXI wieku – i to nie tylko symboliczne – jeden z najważniejszych formatów dyplomatycznych świata. Przede wszystkim istotne jest to, że dwa globalne mocarstwa ze sobą rozmawiają, sygnalizując jednocześnie zrozumienie dla strategicznego wymiaru swoich relacji i wzajemnej pozycji – definiowanej ich potencjałem w niemal każdym aspekcie mierzalnej siły państw. Zauważmy, że oba kraje dysponują na obecną chwilę najbardziej rozbudowanymi narzędziami tzw. hard power (siły zbrojne, aparat służb wywiadowczych, etc.) oraz soft power. Co więcej, ich wyścig w przestrzeni technologicznej i naukowej jest jednym z motorów rozwoju nowych i przełomowych technologii, które rewolujonizują życie globalnej populacji.
Zobacz też 
Oczekiwania a prawdziwe znaczenie
Dlatego też wokół tego rodzaju wizyt i rewizyt przywódców USA i Chin rosną oczekiwania, a także raz po raz narastają mity. Pierwszym z nich jest uznanie, że może dojść do oczekiwanego wielkiego przełomu, jakiejś rewolucyjnej zmiany w systemie międzynarodowym. W tym miejscu trzeba jednak stanowczo tonować emocje, gdyż oba globalne mocarstwa mają zwyczajnie zbyt wiele miejsc spornych, konfliktogennych i rywalizacyjnych i będą je mieć nadal. Nawet zapowiedzi zmian są więc raczej elementem sygnalizacji strategicznej, skierowanej na obniżenie napięć najczęściej ad hoc, niż możliwym dążeniem do unormowania jakiegoś problemu systemowo. Przykładem jest poziom wzajemnego szpiegowania się obu mocarstw, szczególnie w domenie cyber. Aktywność chińskiego MSS na kierunku amerykańskim rośnie, gdyż rosną aspiracje Chin. Odwrotnie, w ramach sprzężenia zwrotnego amerykańska Wspólnota Wywiadowcza musi najwyżej pozycjonować Chiny. Zapowiedzi polityczne tego nie zmienią, gdy realna strona relacji wymusza takie działania.
Należy jednak postawić pytanie gdzie więc można kierować oczekiwania względem formatu spotkań na najwyższym szczeblu między przywódcami USA i Chin. Przede wszystkim, ich pozycja w obu systemach politycznych podpowiada, że toczone przez liderów oraz ich zaplecze rozmowy w toku agendy wizyty pozwalają przekazać sygnał na niższe poziomy, gdzie dwa mocarstwa globalne na co dzień dyskutują. Stanowi to stworzenie strategicznych ram dla rozmów już o bardziej operacyjnym charakterze, dając dyplomatom cywilnym oraz wojskowym pewien mandat do dalszej pracy. Takie spotkania mogą również niejako wytworzyć masę krytyczną do późniejszych rozmów w tematyce wcześniej nieporuszanej, a mogącej implikować konsekwencje dla obu mocarstw. Lub wpływać na reaktywację tych kanałów, które zostały zablokowane, ograniczone czy zawieszone. Dygresyjnie należy wskazać, że chociażby dla bezpieczeństwa Indopacyfiku niezmiernie ważne są stałe i ciągłe możliwości konsultacji wojskowych na teatrze działań. Jeśli więc liderzy dają zielone światło, to łatwiej uzyskiwać konkretne efekty niżej.
Agenda na miarę pozycji obu mocarstw
Jeśli jednak spróbować odnieść się do tematów, które mogą być mniej lub bardziej zaznaczone w agendzie, ale też zostać zasygnalizowane poza nią, to ich lista robi wrażenie. Lecz znów należy dodać, że mowa jest o dwóch i de facto jedynych mocarstwach globalnych. Jeśli więc spojrzymy geograficznie, to dla Chin ważne mogą być wątki amerykańskiej presji na Zachodnią Hemisferę, by tamtejsze państwa niejako rugowały chińskie wpływy systemowo. Chiny naturalnie są mocno zainteresowane kolejnymi krokami USA, jeśli chodzi o Bliski Wschód, a szczególnie gdy myślimy o sprawach bezpiecznego transferu surowców energetycznych i szerzej – spraw żeglugowych. Mówiąc obrazowo, Chiny patrzą na sprawy bliskowschodnie nie tylko przez pryzmat tankowców czy gazowców, ale również kontenerowców.
Dla Amerykanów niezbędne jest utrzymanie pewnego poziomu rozmów jeśli chodzi o sprawy Indopacyfiku, ale nie tylko w obliczu najbardziej znanej sprawy Tajwanu (która jest rzeczywiście postrzegana zawsze jako największy punkt zapalny w relacjach amerykańsko-chińskich). Jest przecież jeszcze wątek napięć między Filipinami i Chinami, w tle którego widzimy rozwój amerykańskiej obecności wojskowej. Musimy również pamiętać o coraz bardziej asertywnej lub jak kto woli agresywnej postawie Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej w całym regionie, aż niemalże do Nowej Zelandii. To zaś wywołuje amerykańskie działania w zakresie rozbudowy infrastruktury wojskowej i wzmacniania kooperacji sojuszniczej. USA i Chiny są także witalnie zainteresowane szeregiem kwestii od Arktyki aż po Afrykę, które ponownie nie muszą być explicite akcentowane przez przywódców, ale wymagają sygnałów do rozmów wysyłanych z poziomu najwyższego w myśl analizy systemów decyzyjnych.
Nie wszystko jest geografią
O globalnym i złożonym charakterze tych relacji świadczyć może chociażby fakt, że z perspektywy europejskiej często zapominamy o dyskusjach odnoszących się do chińskich transferów środków chemicznych do państw obu Ameryk, a mogących służyć jako substraty do wytwarzania narkotyków. Można pokusić się o hipotezę, że najprawdopodobniej nie ma współcześnie aspektu stosunków międzynarodowych, w których oba państwa nie miałyby już lub nie zbliżałyby się do roli decydującej. I to nawet pomimo zapowiedzi mocarstwowych ze strony innych, w tym np. koncepcji regionalnych w stylu europejskiej wizji bycia równoprawnym wobec nich graczem.
Co więcej, nie wszystko można definiować standardami geograficznymi. Oba państwa-mocarstwa globalne odnoszą się przecież do zależności ekonomicznych, stabilności rynków finansowych, ceł, zasad handlu czy lokowania produkcji. Nie ukrywajmy, że dziś od stabilności ekonomicznej obu państw zależą inne państwa oraz całe regiony. Rozumieją to decydenci po obu stronach, stąd też wielokrotnie sięgali po retorsje właśnie w wymiarze ekonomicznym i gospodarczym względem siebie. Tym samym, nie muszą iść drogą już pozbawionej pozycji globalnej Rosji i w tak mocny sposób sięgać wyłącznie po środki militarne. Wręcz przeciwnie, to najprawdopodobniej amerykańsko-chińska presja miała umożliwić powstrzymanie władz na Kremlu przed sięgnięciem po taktyczną broń jądrową.
Problemy globalne wymagają takich spotkań
Do tego przecież wielkim testem ciągłości dyplomatycznych formatów między nimi są sprawy surowców naturalnych, w tym też np. metali ziem rzadkich. Zauważmy, że coraz więcej uwagi przykuwa wyścig o rozwiązania z zakresu sztucznej inteligencji (SI), ale znów jest to tylko przysłowiowy wierzchołek góry lodowej. Albowiem poniżej skrywają się wątki odnoszące się do najnowszych badań nad szeregiem innych technologii przełomowych, od biotechnologii po rozwiązania odnoszące się do nowych źródeł energii czy technologii kosmicznych. W tym ostatnim przypadku mówimy przecież o dwóch najbardziej dynamicznych eksplorujących kosmos państwach, z gigantycznym wręcz potencjałem do zwiększenia aktywności w domenie kosmicznej zarówno pod kątem cywilnym, jak i wojskowym.
Samo tylko spojrzenie na przestrzenie zależności obu mocarstw nakazuje nam przynajmniej w pewien ograniczony sposób odejście od interpretowania takich spotkań przez pryzmat bieżących emocji politycznych w obu państwach. Oczywiście, przekazy do wewnątrz są i będą częścią szczytów przywódców USA i Chin, ale należy uznać ich pochodną rolę względem kluczowego elementu odnoszącego się do ich roli w relacjach międzynarodowych. Co więcej, nie bądźmy zaskoczeni teatralnością i celebrą związanymi z takimi wydarzeniami. Jest ona elementem podejścia obu państw do siebie, jak również ma ścisły związek ze specyfiką przywódców. Lecz i tak największym i bezsprzecznie najważniejszym sukcesem jest to, że obaj przywódcy mają okazję do takich wizyt oraz rozmów w ich trakcie. Powiedzmy wprost, że najniebezpieczniejsze byłoby zaniechanie tego, szczególnie przy tak dużej sieci zależności i pól do rywalizacji oraz konfliktów.





