- WIADOMOŚCI
Jakiej amunicji potrzebuje Polska? Szef artylerii odpowiada
Czy klasyczna amunicja odłamkowo-burząca czy też specjalna powinna stanowić priorytet dla polskiej artylerii? Odpowiedzi udzielił w wywiadzie dla Defence24 płk Andrzej Kupis, Szef Zarządu Wojsk Rakietowych i Artylerii Inspektoratu Wojsk Lądowych DG RSZ.
W wywiadzie przeprowadzonym przez redaktora naczelnego Jędrzeja Grafa z pułkownikiem Andrzejem Kupisem poruszona została kwestia priorytetowego typu amunicji wielkokalibrowej kal. 155 mm dla armatohaubic Krab oraz K9A1/PL. Pułkownik wskazał tutaj, że na bazie posiadanej przez WRiA wiedzy z działań na Ukrainie i średniego dobowego zużycia tego typu efektorów należy skupić się na pozyskaniu amunicji odłamkowo-burzącej.
Polska artyleria potrzebuje wiele typów amunicji
Jednocześnie pułkownik wskazał, że należy poszukiwać rozwiązań o zwiększonej donośności i precyzji ognia, tym samym potwierdzając konieczność pozyskania dla WRiA szerokiego spectrum „narzędzi” do realizacji zadań. ”Tak, należy również pozyskiwać amunicję specjalną wszelkich typów. Ale tym samym rozwijać własne nowoczesne konstrukcje, które nie będą odbiegać parametrami od światowej czołówki”.
Pułkownik zdaje sobie sprawę, że jest to wyzwanie kosztujące dużo czasu i pieniędzy. Niemniej jest ono warte podjęcia, ponieważ poza zyskami, sukces zapewni nam także satysfakcję. Na ten jednak moment optymizmu w kwestii opracowywania i wdrażania kolejnych wersji amunicji kal. 155 mm dla Krabów i K9 za bardzo nie ma.
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
Niemniej kluczowa jest koncentracja na posiadaniu jak największych zapasów amunicji odłamkowo-burzącej kalibru 155 mm oraz jej produkcji w rodzimym przemyśle. Przełoży się to na niezależność naszego kraju, ale także da pole do wsparcia sojuszników w ramach NATO. Pułkownik stwierdził, że w produkcji amunicji musimy być samowystarczalni.
Jednocześnie wskazał na bardzo ważne ujęcie tego zagadnienia – amunicja artyleryjska – to nie tylko pocisk. Oprócz niego potrzeba zapłonnika, ładunku miotającego oraz zapalnika.
Klasyczna amunicja to priorytet dla armii
Pułkownik poszedł tutaj jeszcze dalej, wskazując, że amunicja artyleryjska „to szereg zaawansowanych technologicznie procesów, począwszy od metalurgii, poprzez zaawansowane procesy chemiczne zmierzające do pozyskania wysokoenergetycznych prochów i zaawansowanych materiałów wybuchowych, mechanikę precyzyjną lub elektronikę stosowaną w zapalnikach itp. Wynikiem tych procesów jest wyprodukowanie pocisku, zaelaborowanie go ładunkiem kruszącym, wytworzenie zapalnika, wyprodukowanie ładunków miotających (modularnych) oraz zapłonników itp.”
Tym samym dopiero, gdy wszystkie te procesy realizujemy we własnym zakresie, można mówić o produkcji amunicji, a nie – jak wskazał pułkownik Kupis – „składaniu amunicji z półproduktów dostarczanych przez różnych producentów”.
Autor. BAE Systems
Zważywszy na to, jak wiele obecnie procesów związanych z produkcją amunicji artyleryjskiej kal. 155 mm trwa w kraju, można spodziewać się, że z czasem uda się osiągnąć pełną niezależność. Potrzeba jednak do tego konsekwencji w działaniu oraz, być może, zawiązania współpracy pomiędzy głównymi graczami na polskim rynku.
Mowa tutaj nie tylko o państwowym PGZ, ale także działaniach podmiotów prywatnych, jak Grupa WB czy Niewiadów. Warto, by też na poważnie rozpocząć prace dotyczące stworzenia np. pocisków o wydłużonym zasięgu, kasetowych lub termobarycznych.


WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156