Siły zbrojne

Drugi NDR nadchodzi – prosimy o nazwisko autora tego pomysłu

Drugi NDR podobnie jak pierwszy nie naprawi sytuacji Marynarki Wojennej. Jednak w odróżnieniu od pierwszego on ją pogrąży zabierając tak potrzebne okrętom pieniądze - fot. Maksymilian Dura
Drugi NDR podobnie jak pierwszy nie naprawi sytuacji Marynarki Wojennej. Jednak w odróżnieniu od pierwszego on ją pogrąży zabierając tak potrzebne okrętom pieniądze - fot. Maksymilian Dura

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że rozpatrywana jest decyzja o zakupie drugiego nadbrzeżnego dywizjonu rakietowego. Można by to potraktować jako kolejną plotkę, ale pamiętając o sposobie, w jaki kupiono pierwszy NDR warto chuchać na zimne.



Dlatego, jeżeli jest to nieprawda to dalszą część tego tekstu można sobie darować. Jeżeli jednak ktoś rzeczywiście zaproponował ten szaleńczy pomysł (biorąc pod uwagę sytuację naszych sił okrętowych) to warto się zastanowić, o co w tym wszystkim chodzi. Bo o dobro tego kraju na pewno nie.

Ludzi, którzy proponują kupno drugiego NDR nie wiedzą do czego służą siły okrętowe. Nie rozumieją kompletnie w jakiej sytuacji geopolitycznej się obecnie znajdujemy. Nie wiedzą jak powinny być prowadzone operacje połączone i jak przy obecnym stanie techniki są (a właściwie mogą być) wykorzystywane siły okrętowe. Są krótkowzroczni myśląc jedynie o zamykaniu się na własnym terytorium. Są asekurantami rozwiązując problemy MW przez ich ignorowanie.

Te wszystkie cechy są wystarczające, by takie osoby usunąć z grona doradców ministra ON. Ale one są, ponieważ drugi NDR to następne zamówienia dla przemysłu więc tu mają poparcie. Drugi NDR to statystycznie większa liczba rakiet, a to ich ilością wielu błędnie mierzy zdolności militarne nasze kraju. Wprowadzenie nowego dywizjonu to jest jakieś działanie, można się nim pochwalić i jakoś wytłumaczyć brak przetargów na nowe okręty. Kupno NDR-u pozwoli ukryć niewiedzę ludzi, którzy w obowiązku mają dbanie o stan całych sił zbrojnych, a więc i MW (a na okrętach się nie znają). I najważniejsze nabycie nowego dywizjonu przyniesie chwilowe oszczędności, ponieważ jest tańsze od budowy okrętów. To, że drugiego NDR-u nie ma w prezentowanym niedawno Planie modernizacji technicznej w latach 2013 – 2022 i nie było w wizji MW do 2030 roku nie ma jak widać żadnego znaczenia.

Osobiście prosiłem ministra Obrony Narodowej Tomasza Siemoniaka by opublikował nazwiska swoich doradców, ale jak dotąd podsuwane mu pomysły są dla mediów bez podpisu. Szkoda, bo w ten sposób nie dowiemy się, kto personalnie proponuje mu wmówić, że drugi NDR jest nam potrzebny, gdy tak naprawdę kupując go wyrzucimy pieniądze w błoto. Niestety przy takiej polityce nie dowiemy się również, kto zaproponował przeprowadzenie reformy systemu dowodzenia pomimo negatywnej opinii wielu wojskowych (już wiadomo, że prawdopodobnie nie da się jej zrealizować w odniesieniu do Wojsk Specjalnych i Żandarmerii), kto kupił droższe od konkurencyjnych systemy GCA-2000, kto zadecydował że niszczyciele min mają być ze stali niemagnetycznej, kto chciał sprzedać niegotowy kadłub Gawrona za granicą, kto, kto….

Gdyby plany w odniesieniu do NDR-ów były jednak prawdziwe, to przynajmniej będę wiedział, dlaczego na stronie MON nagle zniknął program operacyjny „Modernizacja Marynarki Wojennej”, a pojawił się na końcu listy program: „zwalczanie zagrożeń na morzu”.

Maksymilian Dura

Komentarze (2)

  1. Dominick

    YYYYY... nie zgadzam się absolutnie.

  2. lysy

    Jak wszystko co Pan pisze jest tak samo madre jak ten artykul to szkoda czasu na czytanie. Prosze uzupelnic wiedze I dopiero rozpisywac sie o mozliwosciach .... . I nie dziwie sie ze nikt z Panem nie chce rozmawiac