Siły zbrojne

Czy Tajwan przetrwałby wojnę z Chinami?

Fot. The Republic of China Army (ROCA)/Facebook

Chiny prawdopodobnie nie zdołałyby zdobyć Tajwanu, jednak obrona wyspy zostałaby okupiona wielkimi stratami sił USA, Tajwanu i Japonii - wynika z symulacji przeprowadzonej przez waszyngtoński think tank Center for International Strategic Studies (CSIS). Ośrodek ostrzega jednak przed "pyrrusowym zwycięstwem".

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Jak przedstawił w raporcie z gry think-tank, tylko w jednym z 24 symulowanych scenariuszy chińskiej inwazji w 2026, siły ChRL zdołały opanować wyspę: w tym, w którym Tajwan został pozostawiony sam sobie. W scenariuszu bazowym, zakładającym szybkie włączenie się do wojny USA i Japonii, wojna zakończyła się stosunkowo szybkim zwycięstwem obrońców lub impasem ze wskazaniem na nich. W scenariuszach pesymistycznych zakres rezultatów sięgał od częściowej okupacji wyspy po zwycięstwo obrońców.

Czytaj też

W każdym z przypadków każda ze stron ponosi duże straty: w scenariuszu bazowym, w ciągu ok. 2 tygodni walk USA i Japonia straciły średnio 449 samolotów - przy zniszczeniu niemal wszystkich samolotów Chin - oraz 43 okręty (w tym 2 lotniskowce) przy zniszczeniu 138 okrętów chińskich. Obie strony straciłyby dziesiątki tysięcy żołnierzy.

Autorzy raportu, Mark i Matt Cancian zastrzegają jednak, że wysokie straty oznaczają, że nawet zwycięska dla USA wojna mogłaby oznaczać utratę globalnej pozycji na wiele lat, zaś dla Tajwanu oznaczałaby ruinę gospodarczą. Analitycy oceniają też, że porażka mogłaby zdestabilizować rządy komunistów w Chinach.

Czytaj też

"Zwycięstwo zatem nie wystarcza. Stany Zjednoczone muszą natychmiast zwiększyć odstraszanie" - piszą autorzy. Zaznaczają jednocześnie, że do obrony Tajwanu konieczne są cztery warunki: utrzymanie obrony wyspy przez tajwańskie siły na czas przybycia pomocy z USA, pełne zaangażowanie się amerykańskich sił w ciągu kilku dni od początku inwazji, możliwość użycia baz USA w Japonii oraz posiadanie wystarczającej liczby pocisków przeciwokrętowych wystrzeliwanych z powietrza. Autorzy zaznaczają przy tym, że "ukraiński model" wsparcia Tajwanu - czyli wysyłanie uzbrojenia już po rozpoczęciu wojny - nie zadziała ze względu na chińską blokadę.

CSIS przyznaje, że chińska inwazja na Tajwan nie jest "nieunikniona, ani nawet prawdopodobna", a chińskie władze mogą zamiast tego przyjąć strategię dyplomatycznej izolacji, wojny hybrydowej, presji ekonomicznej przeciwko Tajwanowi lub blokady za pomocą swojej floty.

Czytaj też

W minionym roku Center for Strategic and International Studies (CSIS) doszedł do podobnych wniosków jak pisał analityk Defence24 dr Jacek Raubo opisując symulację o której pisał "The Wall Street Journal", Warren P. Strobel: "Według podsumowania tej konkretnej rozgrywki, obrona Republiki Chińskiej na Tajwanie nie musi zakończyć się porażką strony tajwańskiej oraz Amerykanów\*. Jednakże, będzie oznaczała znaczne straty wojskowe, a także olbrzymie zniszczenia w sferze ekonomicznej. Jak zauważyli uczestnicy gry, gospodarka tajwańska ległaby w gruzach, a strona amerykańska odczułaby straty wojskowe względem swojej pozycji globalnej. Co naturalne, przegrana strony chińskiej byłaby analogicznym skumulowaniem strat politycznych, gospodarczych i przede wszystkim wojskowych przekładających się na pozycję globalną ChRL i zapewne sytuację wewnętrzną w tym państwie. To trzeba dodać, jeśli informujemy o stratach amerykańsko-tajwańskich. Wracając do wspomnianej gry, jeden z jej uczestników, cytowany w artykule "The Wall Street Journal" zauważył, że nie ma mowy o remisie, ale raczej uznaniu, iż w ten sposób nikt nie wygrał, ani nikt nie przegrał".

Czytaj też

Z kolei analityk Jarosław Ciślak z Defence24 tak pisał o chińskich zdolnościach desantu morskiego na Tajwan w tekście "Chińskie zdolności desantu morskiego na Tajwan [ANALIZA]": Dysproporcja liczby ludności, potencjału gospodarek i wielkości sił zbrojnych jest wielka i korzystniej wypada dla Chin. Jednak warunki geograficzne sprzyjają Tajwanowi. W całości zajmuje on wyspę, na którą z Chin trzeba się przeprawić morzem lub powietrzem. Ewentualna inwazja chińskiej armii na Tajwan będzie dużą operacją. Przypuszczalnie będzie składała się ona z kolejnych faz czyli ataku rakietowego na wybrane cele, ataku lotniczego i walki o wywalczenie panowania w powietrzu, desantu chińskich wojsk powietrzno-desantowych oraz desantu piechoty morskiej. W zależności od powodzenia tych działań dopiero w kolejnej fazie byłby możliwy transport chińskich wojsk drogą morską do zdobytych tajwańskich portów.

Czytaj też

Oczywiście Tajwan całe dziesięciolecia przygotowuje się na taką okoliczność i wielką wagę przykłada do rozwoju swojej armii i zdolności do obrony wyspy. W obecnej sytuacji polityczno-militarnej wielką zagadką pozostaje zachowanie się wojsk USA w przypadku chińskiej agresji. Czy siły zbrojne USA czynnie staną do obrony Tajwanu, czy tak jak w przypadku Ukrainy będą pomagać obrońcom tylko politycznie, sprzętowo i gospodarczo. Na pewno Chiny nie mogą liczyć na przyjazne powitanie przez Tajwańczyków. Na takie powitanie liczyli Rosjanie atakując Ukrainę, ale srodze się na tym zawiedli.

O armii chińskiej istnieje wiele publikacji prasowych i internetowych, ale przeważnie zajmują się one ogólną ich charakterystyką, albo szczegółowymi rozwiązaniami technicznymi wybranych typów sprzętu wojskowego. Całkowita chińska cenzura wojskowa nie pozwala na zdobycie wiarygodnych informacji o potencjale militarnym Chin. Natomiast władze chińskie sterują „niezależnymi" obserwatorami, którzy co jakiś czas wypuszczają w świat zdjęcia i informacje na temat np. testów nowych rodzajów broni. Ale zdobycie informacji o wielkości ich późniejszej produkcji seryjnej lub zastosowaniu w konkretnych jednostkach jest już bardzo trudne. Ewentualna inwazja na Tajwan byłaby operacją połączoną o wielkiej skali skomplikowania.

Ewentualny desant na Tajwan będzie również wielką operacja logistyczną, która raczej nie umknie międzynarodowym obserwatorom. Tak miało miejsce w przypadku rosyjskiej koncentracji wojsk przed atakiem na Ukrainę. Niestety, przy powszechnej chińskiej cenzurze będzie to znacznie trudniejsze. Szczególnie ze względu na to, iż Chińczycy w poprzednich latach doskonale nauczyli się sterować i manipulować informacjami, zdjęciami i filmami pojawiającymi się w internecie. Ale należy próbować i będziemy starać się to robić".

Źródło:
PAP
/ Defence24

Komentarze (3)

  1. farfozel

    Chiny nie mają żadnych szans w konfrontacji z USA .

  2. Spinoza

    Chińska armia nie będzie działać sama.// Wszyscy ignorują rosyjską zmienną.// Sytuacja zmienia się, gdy oba mocarstwa współpracują.// Wojna zastępcza toczona obecnie przez Stany Zjednoczone. //Później Rosja zemści się na Stanach Zjednoczonych. dostarczając Chinom pociski hipersoniczne, takie jak na przykład Kinzal i Zircon..// It's a novel, don't worry and be happy ~~

    1. uze

      Cyrkony i Kindżały dla Chin? Przecież Chiny mają swoją broń hipersoniczną i jestem prawie pewien, że w przeciwieństwie do ruskiej, działającą.

    2. Powiślak

      Oto macie przykład "zewnętrznego niezależnego obserwatora"! On.... WIE!!! Rosja się zemści? Na razie to Rosja BŁAGA Chiny o pomoc i dostawy broni. I to ta Rosja miałaby niby pomóc Chinom? Serio?

  3. easyrider

    Chiny to nie Rosja. To nie są czasy kiedy zamarzyła im się imperialna wojenka z Wietnamem. Tu nie zaatakują póki nie będą pewne sukcesu. My, niestety, miękniemy z powodu wpływu destrukcyjnej ideologii kilkudziesięciu płci, polityki wpuszczania obcych, rozwalających naszą spójność wewnętrzną i innych nowinek będących rzekomym postępem. Oni konsekwentnie rozbudowują przemysł i potencjał militarny my kombinujemy jak przesiąść się na rowery, szybowce a koty trzymać w domu bo ptakom zagrażają. Jeśli nie zejdziemy z tej drogi obłędu, to Chiny zrealizują swój plan szybciej niż nam się wydaje. Możemy być pewni, że nie odstąpią.

    1. Sorien

      Święte słowa - chiny widząc co się dzieje z "trzy dniowa " wojna Rosji - zaatakują jak będą pewni bądź prawie pewnie zwycięstwa . Pisząc prawie pewni mam na myśli sytuację w której zobaczą że zwlekanie działa na nich nie korzyść bo np USA szybciej zacznie nadrabiać niż oni się wzmacniać. Niestety okienko moim zdaniem jest już otwarte i powoli niedługo już zaczną tracić z powodu zbrojeń spowodowanych wojna na Ukrainie. O ile Europa oleje temat prócz wschodniej to USA już nie . Chiny nie będą miały łatwo bo wiedzą że USA napewno stanie w obronie (o ile to pierwsze porty i okręty USA nie dostaną rakieta niż Tajwan ). Po prostu III WŚ (nie mylić z urojeniem wojny nuklearnej fanów apokalipsy nie mających bladego pojęcia o strategii). Czy to się stanie - pewnik stawiam że w ciągu 3 lat