Rosjanie krytykują swoje możliwości Walki Elektronicznej

13 czerwca 2021, 11:02
il-22pp_271016_001
Samolot WE Ił-22PP „Porubszczyk”. Fot. WPK
Reklama

Rosyjskie siły zbrojne powszechnie uważa się za bardzo dobrze przygotowane do Walki Elektronicznej. Sami Rosjanie jednak stwierdzają, że to, co rzeczywiście jest prawdą w odniesieniu do systemów naziemnych, nijak się ma do specjalistycznych statków powietrznych. Tam sytuację określa się na razie jako „katastrofa”.

Analiza opublikowana przez Kompleks Wojenno-Przemysłowy nie pozostawia złudzeń. Pomimo, że Rosjanie mają bardzo dobre rozwiązania jeżeli chodzi o naziemne systemy Walki Elektronicznej (WE), to w przypadku lotniczych systemów WE przemysł nie jest w stanie jak na razie dostarczyć rozwiązań w odpowiedniej ilości. Sytuacja w tej dziedzinie jest określana jako „katastrofalna”.

image
Rosja jest plasowana w czołówce producentów systemu Walki Elektronicznej. Fot. mil.ru

A było tak dobrze

O skali problemu może świadczyć fakt, że Rosjanie nie wprowadzili żadnej, lotniczej platformy Walki Elektroniczne od 1993 roku do 2016 roku. Tymczasem wcześniej, w nieco ponad trzydzieści lat zbudowano w Związku Radzieckim ponad siedemdziesiąt takich statków powietrznych na bazie samolotów: An-12, Tu-16 i Jak-28. Jako szczególnie udany uważa się wykorzystywany jeszcze do lat dziewięćdziesiątych lampowy system zakłóceń „Bukiet”, który zainstalowano na „odrzutowcach” Tu-16P i Jak-28PP.

Ten analogowy kompleks był podobno w stanie torować drogę własnemu lotnictwu uderzeniowemu paraliżując systemy radarowe przeciwnika nawet w odległości 600 km. Rosjanie dodatkowo w sposób ciągły go modernizowali. Pomimo, że był to system analogowy, to już w swoich wersjach z lat sześćdziesiątych mógł on działać automatycznie – analizując odbierane częstotliwości i odpowiednio dobierając zakłócenia. Na pokładzie każdego samolotu znajdowało się pięć generatorów, które specjaliści nazywali potocznie „garnkami”. Każdy z nich odpowiadał za zakłócenia odpowiednich długości fal: od 8 do 30 cm.

W latach siedemdziesiątych pojawiły się nowe rozwiązania – szczególnie jeżeli chodzi o systemy antenowe. Dawało to już możliwość tworzenia węższych charakterystyk antenowych, co zmniejszało straty mocy (skupiając ją na atakowanych „elektronicznie” celach), jak również ograniczało niepożądany wpływ zakłóceń na własny samolot i jego załogę (co wcześniej bywało problemem i wymagało ścisłego nadzoru medycznego nad pilotami i operatorami kompleksu). Te zmiany zostały wprowadzone na samolocie Jak-28PP, który poza „Bukietem” został doposażony w kompleks „Fasol”. Pozwalał on już tłumić nie tylko radary, ale również systemy dowodzenia i łączności.

W latach osiemdziesiątych technologia lampowa przestała być wystarczająca, szczególnie, gdy w państwach NATO zaczęto wprowadzać nowej generacji stacje radiolokacyjne z antenami ścianowymi i o szybko zmienianych parametrach (takich jak częstotliwość nośna sygnału, okres sondowania, długość fali, itd.). Uznano więc, że samoloty Tu-16P i Jak-28PP są już zupełnie nieprzydatne i na początku lat dziewięćdziesiątych wycofano je ze służby. Jak się później okazało był to duży błąd, ponieważ te statki powietrzne miały jeszcze duży potencjał modernizacyjny, a ponadto przez prawie ćwierć wieku nie wprowadzono nic w zamian.

Tymczasem wystarczyłoby jedynie wymienić bazę elementową zachowując samą koncepcje poszczególnych urządzeń. Tak zresztą zrobiono później w odniesieniu do kompleksu „Bukiet”, w którym od razu dokonano przejścia z systemów lampowych na mikroukłady (pomijając układy tranzystorowe).

„Porubszczyk” – czyli skromne rozwiązanie pomostowe

Zmiana pokoleniowa w lotniczych systemach Walki Elektronicznej miała nastąpić dopiero w 2016 roku, gdy wprowadzono do wojsk lotniczych trzy kompleksy WE Ił-22PP „Porubszczyk”. Wszyscy jednak zdawali sobie sprawę, że ilość ta w żadnym przypadku nie zaspokaja potrzeb rosyjskich sił zbrojnych – szczególnie podczas pełnowymiarowego konfliktu.

Sprawa jest o tyle dziwna, że zupełnie inaczej dzieje się na lądzie. Tam przez cały czas są wprowadzane nowatorskie rozwiązania, które w niektórych przypadkach rzeczywiście nie mają swoich odpowiedników w krajach zachodnich. Opracowaniem ich zajmują się firmy zgrupowane w koncernie KRET „Technologie Radioelektroniczne”. Firmy te są na pewno gotowe do zbudowania również nowego, lotniczego kompleksu walki elektronicznej, o którego wprowadzeniu zaczyna się w Rosji mówić głośno od kilku miesięcy.

Nie jest to jednak proces krótkotrwały i na poprawę sytuacji rosyjskie siły zbrojne będą musiały poczekać co najmniej dziesięć lat. Wystarczy tylko przypomnieć program „Porubszczyk”, który powstał siedem lat po podpisaniu kontraktu (w 2009 roku) z Doświadczalnym Zakładem Budowy Maszyn im. Miasiszczewa w mieście Żukowski.

image
Uroczystość przekazania pierwszego samolotu WE Ił-22PP „Porubszczyk”. Fot. http://www.emz-m.ru

Jak się jednak okazało największym problemem dla Rosjan nie był sam kompleks WE, ale znalezienie dla niego odpowiedniej platformy latającej. System „Porubszczyk” to zestaw zakłócający, który działa jeszcze w oparciu o starsze technologie, a więc wymaga samolotów o dużym udźwigu, znacznej objętości kadłuba i odpowiednim zapasie energetycznym.

Takie wymagania spełniał np. cywilny, czterosilnikowy, turbośmigłowy samolot Ił-18, ale Rosjanie nie mieli nowej wersji tego statku powietrznego. Dlatego musieli wykorzystać stare statki powietrzne, co obecnie wiąże się z dużymi problemami w ich operacyjnym wykorzystaniu. Dla potrzeb Walki Elektronicznej „poświęcono” trzy latające centra kontroli powietrznej Ił-22 „Bizon”, które zaczęto wprowadzać do służby już w 1971 roku. Ponad trzydziestopięcioletnie samoloty przeszły jednak remont kapitalny i po 2011 roku rozpoczęły się ich loty testowe. Zabudowany na ich bazie kompleks „Porubszczyk” przeszedł natomiast próby państwowe w 2015 roku. Rok później trzy wcześniejsze „Bizony”, a obecnie Ił-22PP, weszły do służby w rosyjskich siłach powietrznych.

Jak na razie nie są znane możliwości kompleksów „Porubszczyk”. W rosyjskich mediach kilkakrotnie pokazała się nawet informacja, że jest to po prostu znany wcześniej system „Bukiet”, w którym zastąpiono niektóre bloki nowymi układami elektronicznymi. Sami Rosjanie zresztą twierdzą, że nie jest to żaden skok technologiczny. Sprawa jest drażliwa, ponieważ Rosja uważa się za najlepszego na świecie producenta systemów WE. Każdego roku wielkość rosyjskiego rynku systemów i sprzętu Walki Elektronicznej przekracza 400 milionów dolarów, co wiąże się m.in. z przejęciem 7% światowego eksportu. Dodatkowo największy rosyjski producent systemów WE - koncern KRET lansuje się jako światowy, „intelektualny lider” w tej dziedzinie – i w kilku rozwiązaniach ma do tego pełne prawo.

Trudno jest to zweryfikować, ponieważ możliwości rosyjskich kompleksów Walki Elektronicznej nie są jawne i znane jedynie z państwowych mediów. Uważa się jednak, że dzięki wielkomocowym nadajnikom, zakłócenie systemów elektronicznych przeciwnika z „Porubszczyka” ma być skuteczne nawet z odległości 100 km. W odróżnieniu od systemów WE starszych generacji, nowy kompleks ma działać już selektywnie. Najpierw więc prowadzony jest proces rozpoznania: kompleks pokładowy wykrywa i identyfikuje źródła sygnałów oraz wybiera te, których praca musi zostać zagłuszona. W tym celu rejestrowane są ich współrzędne, a następnie rozpoczyna się zakłócanie sygnałami „symetrycznymi” – dokładnie na takiej samej częstotliwości, jak urządzenie przeciwnika. Jeżeli więc w tłumionym urządzeniu częstotliwość nośna jest zmieniana to automatycznie zmienia się również częstotliwość zakłóceń.

image
Rosjanie produkują obecnie jeden samolot Tu-214 rocznie. Fot. www.tupolev.ru

Dzięki ścisłej selektywności częstotliwościowej, kompleks „Porubszczyk” ma tą zaletę, że nie wpływa na działanie systemów radioelektronicznych własnych wojsk, co było wadą starego kompleksu „Bukiet”, zakłócającego wszystko w zasięgu swoich anten. Selektywność oznacza również mniejsze zużycie energii. W przypadku systemu „Bukiet” zakłócane musiało być szerokie pasmo częstotliwości. Rosjanie podają to przykład zakłócanego sygnału o długości fali 17,35 cm. By wyeliminować to źródło, Rosjanie musieli używać „garnek” typu SPS-33, który tłumił wszystkie odbiorniki pracujące w zakresie od 12,5 do 22 cm. Obecnie można zakłócać jedynie systemy pracujące na fali 17,53 cm. Dodatkowo same anteny mają mieć już węższą wiązkę, co oznacza mniejsze rozpraszanie energii w przestrzeni.

image
Rosja jest plasowana w czołówce producentów systemu Walki Elektronicznej. Fot. mil.ru

Tyle teoria, ale sam układ anten oraz ich kształt może świadczyć o czymś innym - że Rosjanie nie wprowadzili żadnych rewolucyjnych zmian w tej dziedzinie (nie zastosowali np. aktywnych anten ścianowych – chociaż oficjalnie opanowali już tą technologię). Dodatkowym utrudnieniem w działaniu w strefie styku wojsk jest długa antena holowana za samolotem.

Oficjalnie Rosjanie jednak twierdzą, że możliwości ich samolotu Ił-22PP są praktycznie nieograniczone. Ma on być zdolny do „tłumienia wszelkich powietrznych sygnałów radioelektronicznych”, a w tym w szczególności do:

  • zakłócania radarów obrony przeciwlotniczej, samolotów wczesnego ostrzegania, stanowisk dowodzenia lotnictwa, naziemnych centrów łączności;
  • przerwania łączności radiowej samolotów taktycznych i strategicznych, samolotów rozpoznawczych oraz dronów;
  • zakłócania systemów elektronicznych zamontowanych na nawodnych jednostkach pływających;
  • zakłócania łączności z obiektami kosmicznymi.

Jeżeli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Według Rosjan „Porubszczyk” jest więc bardzo nowoczesnym i skutecznym rozwiązaniem. W tym przypadku nasuwają się jednak pytania, dlaczego w takim razie w Rosji wprowadzono tylko trzy „Porubszczyki” i dlaczego zamiast je produkować, planuje się rozpocząć prace nad nowym systemem - wstępnie oznaczonym jako „Porubszczyk-2”?

image
Być może platformą dla systemu „Porubszczyk” będzie samolot Ił-276. Fot. Służby prasowe PAO „Ił”

Przecież Rosjanie doskonale wiedzą, że trzy lotnicze kompleksy WE to zbyt mało (samych „Bizonów” wprowadzono czternaście) by zabezpieczyć potrzeby rosyjskich sił zbrojnych i oficjalnie potwierdzają, że ten brak może „poważnie wpłynąć na przebieg dużych operacji wojskowych”. Według rosyjskich analityków nie jest to jednak problem jakościowy, a jedynie ilościowy. Teoretycznie wystarczyłoby więc wprowadzić więcej „Porubszczyków”, ale na przeszkodzie w realizacji tego zadania stoi brak odpowiedniego statku powietrznego.

Rosjanie wyprodukowali ponad 800 samolotów Ił-18, jednak obecnie żaden z nich nie jest już do wykorzystania – tym bardziej, że potrzebna byłaby wersja wojskowa. Okazało się jednak, że dostępne były jedynie trzy „Bizony” i to one zostały przerobione na „Porubszczyki”. Rosyjskie siły zbrojne wcale zresztą nie naciskały na takie rozwiązanie wiedząc, że nawet wyremontowane samoloty z lat siedemdziesiątych będą mogły służyć maksymalnie jeszcze najwyżej 10-15 lat. Później kosztownie zbudowane systemy Walki Elektronicznej trzeba będzie wycofać i nie będzie się opłacała ich modernizacja.

Między innymi by ukryć ten problem, Rosjanie zaczęli już się chwalić pracami nad nowym „Porubszczykiem-2” pozwalając na wyciek informacji o tym projekcie do agencji TASS. Nie ujawniono jednak, na jakim statku powietrznym kompleks zostanie zabudowany, za to pochwalono się, że ma on być zdolny nawet do zakłócania satelitów i ich wyłączania. W rosyjskich mediach uznano więc, że rosyjski system będzie robił to, czego nie może żadne inne rozwiązanie tego rodzaju na świecie.

image
Kompleks walki radioelektronicznej „Krasucha 2O”. Fot. kret.com

Nikt nie przejmuje się przy tym, że „Porubszczyk-2” jeszcze nie powstał. Uznano jednak, że ponieważ produkowany obecnie, naziemny system „Krasucha-4” może zakłócić sygnał GPS w promieniu 300 km, to nowy samolot Walki Elektronicznej będzie jeszcze lepszy, zakłócając dodatkowo systemy łączności i radiolokacji. Te huczne zapowiedzi nie zmienią jednak faktu, że przez co najmniej najbliższe dziesięć lat sytuacja w lotniczych kompleksach WE się nie poprawi. Harmonogramie prac badawczo-rozwojowych zakłada bowiem wprowadzenie „Porubszczyków-2” w momencie, kiedy samoloty Ił-22PP trzeba już będzie wycofać ze służby, a więc około 2030 roku.

Trwa również swoista „giełda” na temat platformy, na której zostanie zabudowany nowy system WE. Faworytami są:

  • samolot pasażerski Tu-214, który już posłużył do stworzenia kilku wersji wojskowych i specjalnych: w tym punktów dowodzenia i kontroli dla FSB (Tu-214VPU) i wojska (Tu-214PU), centrum łączności (Tu-214 SUS) i punktów retransmisyjnych (Tu-214SR);
  • wojskowy samolot transportowy Ił-76.

W przypadku obu tych statków powietrznych na przeszkodzie stoi ich niewielka produkcja. Skala produkcji Tu-214 - to obecnie tylko jedna maszyna rocznie. Nie lepiej jest w przypadku samolotów Ił-76. Ich najnowsza wersja Ił-76MD-90A jest produkowana jedynie w zakładach lotniczych „Awiastar-SP” w Ulianowsku z częstością nie większą niż trzy sztuki rocznie. Potrzeby wojska są jednak tak duże, że jest mała szansa, by ktoś przeznaczył wyprodukowane Ił-y jako bazę dla kompleksów WE. Bardziej potrzebne są chociażby tankowce powietrzne oraz nowe samoloty klasy AWACS typu A-100 „Premier”.

image
Produkcja samolotów Ił-76MD-90A jest zbyt mała by zabezpieczyć wszystkie potrzeby rosyjskich sił zbrojnych w tym Walki Elektronicznej. Fot. www.aviastar-sp.ru

Tymczasem w najostrożniejszych szacunkach określa się, że rosyjskie siły zbrojne potrzebują ponad dwanaście „Porubszczyków-2”. Wzorem mają być tutaj Amerykanie, którzy pomimo dostępnych środków eksploatują tylko czternaście samolotów walki elektronicznej EC-130H „Compass Call”. Zapomina się przy tym jednak, że Amerykanie stosują również mniejsze, specjalistyczne statki powietrzne przygotowane do zakłócania systemów radiolokacyjnych i radiowych – w tym np. EA-18 Growler oraz F-16CJ Fighting Falcon.

Dlatego w Rosji mówi się coraz głośniej o potrzebie wprowadzenia nawet czterech eskadr po dwanaście specjalistycznych samolotów Walki Elektronicznej. Na wygospodarowanie takiej liczby statków powietrznych jak na razie nie ma jednak większych szans.

image
Reklama
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 166
Reklama
rechotczilipepers
niedziela, 20 czerwca 2021, 23:16

my to nie mamy takich "problemów"

kw
czwartek, 21 października 2021, 23:30

Ktoś tutaj zapomniał o su 24!!!!??? Dziwne!!!! W roku 90 zaguszająca wszystkie radary nato i było ich 250 sztuk. A incydent na morzu czarnym!!!??? Z niszczyciele!!! Ktoś tu kłamie!!!!????

WOŁYŃ PAMIĘTAMY 11 lipca 1943
sobota, 19 czerwca 2021, 17:27

A co nas to obchodzi.

wolne ruskie media (od krytyki)
sobota, 19 czerwca 2021, 16:20

niemożliwe krytyka w Rosji puk puk kgb do drzwi za 30 minut :)

Gnom
sobota, 19 czerwca 2021, 23:35

No chyba, że to KGB (a właściwie raczej to jej następca - FSB, lub GRU) zleciły ową krytykę.

dziekuje i dobranoc rosjanie , zdejmijcie onuce po przed snem
czwartek, 17 czerwca 2021, 19:46

W przypadku wojny apple i google zmienia w WE wszystkie telefony rosjan wlacznie z tym co putin ma w kieszeni

Bosman
środa, 16 czerwca 2021, 01:59

Rosjanie mieli zawsze dobrych inżynierów - niestety. Na szczęście ich problemem jest i chyba będzie technologia produkcji układów scalonych, nie mają takiej fabryki jak TSM( Tajwan Semiconductor)

Ernst Stavro Blofeld
środa, 16 czerwca 2021, 17:03

Przecież wszystko co potrzebują kupują na wolnym rynku to nie czasy ZSRR kiedy był zakaz handlu takimi rzeczami z blokiem wschodnim.

Levi
czwartek, 17 czerwca 2021, 18:37

Kup najzwyklejsze tranzystory SiC o napięciach powyżej 2kV. A są produkowane. Kup układy w Azotku Galu o rezystancji poniżej mohm i szybkości 1ns. Są ale nie kupisz na rynku

Ernst Stavro Blofeld
sobota, 19 czerwca 2021, 00:27

Handlują przez podstawione firmy jak to zawsze robili, a kto ma pieniądze to kupi.

Davien
wtorek, 22 czerwca 2021, 15:25

Nie, bo ci za żadne pieniadze nei sprzedadzą jak jest zakaz.

olo
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 22:15

Jak miło że autor zapomniał o rosyjskim sprzęcie WRE na: samolotach Su-25, Su-27, Su-34 i Su-35 (np. Hibiny) oraz dronach ( system Lieer). Podziwiam taką selektywną pamięć.

Davien
wtorek, 15 czerwca 2021, 17:34

Jak miło ze nie masz pojecia co piszesz. A system Chibiny-M pochodzi z lat 80-tych, zapoznaj sie z jego historią i słuzy wyłacznei do samoobrony. Archaiczne systemy na Su-25 czy 27.....

GB
wtorek, 15 czerwca 2021, 13:27

Systemy WRE szczególnie na Su-25 się sprawdziły. Zestrzelenia tych samolotów w Gruzji, w Donbasie, w Syrii "doskonale to potwierdzają".

Ernst Stavro Blofeld
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 20:30

A jak Polska ze zdolnościami WRE są jakiekolwiek? no chyba nie.

lekko wstrząśnięty twoją niewiedzą
środa, 16 czerwca 2021, 03:34

Wiesz co się robi kiedy chyba? To się dowiedz. Oprócz pretensjonalnego nicka wykazujesz się również zerową wiedzą. Od najstarszego: stacja rozpoznania Breń-2, Zautomatyzowany System Rozpoznawczo-Zakłócający Przebiśnieg, System Rozpoznawczo-Zakłócający KAKTUS, System Gunica, będący rozwojową wersją Breń-2. Że co, że niby największy przeciwnik 007? Tutaj nawet nie trzeba 0,7, przegrywasz w dwóch setach.

Ernst Stavro Blofeld
środa, 16 czerwca 2021, 17:12

Nick mam dobry bo łatwy do znalezienia wiec się odczep, No dobra niech będzie że coś jest, tylko że te co wymieniłeś to systemy rozpoznawcze albo zakłócające łączność radiową VHF UHF, a gdzie systemy zakłócające radary? gdzie systemy zakłócające systemy nawigacji ? gdzie systemy zakłócające łączność w pasmach wysokich częstotliwości? Gdzie jedyne mające sens ofensywne systemy WRE czyli te na samolotach? Sam przegrywasz skoro uważasz że to co wymieniłeś to są systemy WRE, przegrywasz ze samym sobą.

Anulek
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 18:34

A jak tam towarzysze, Piramida-1 i Repellent -1 się sprawdziły w Górskim Karabachu?

Davien
wtorek, 15 czerwca 2021, 17:35

Repellent-1 sprawdził sie jako cel dla azerskich dronów.

GB
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 10:55

Seryjna produkcja Su-57 idzie tak dobrze, że pierwszy seryjny spadł. Drugi seryjny został odebrany i póki co jeszcze nie spadł. W tym roku produkcja miała się lawinowo zwiększyć do 4 seryjnych... No ale jak informują będzie ich tylko dwa. Przy czym żaden nie trafi do pułku myśliwskiego tylko do Achtubinska na testy. W takim tempie to do końca dekady nie wyprodukują tych 76 Su-57. Zakłada się zaś że do końca obecnej dekady w Europie w jednostkach będzie 450 F-35.

messer
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 15:47

i ile z nich będzie nadawało się do walki z myśliwcami klasy Rafale czy Su-35? Zero? :D

Davien
wtorek, 15 czerwca 2021, 07:40

Istotnie walki nie będzie bo Su-35 to dla F-35 jedynie latajacy cel.

Alosz
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 18:29

Su-35 to się nadaje co najwyżej na MiG-29 i tym podobne zabytki.

GB
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 18:08

Faktycznie Su-57 nie nadaje się do walki z Rafale. Natomiast na rosyjskich ćwiczeniach jeden Su-57 rozniesie wszystkie Su-35, o ile nie spadnie zaraz po starcie jak to było z 50% seryjnych Su-57.

Krzysztof
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 10:28

Rosja upadnie podobnie jak Rzym, nie tylko przez demoralizację, ale i przez niezdolność do utrzymania ogromnych połaci zabranych kiedyś Chinom. Na jakimś blogu geopolitycznym gość udowadniał, że wyczerpujące się stare złoża surowcowe i ogrom kosztów inwestycji w nowe, sprawiają, że musimy jeszcze z 10 lat z nimi wytrzymać. Potem moloch ten będzie się rozpadać.

amerykański stek bzdur
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 18:19

Gdy Rosja się rozpadnie, to po USA śladu nie będzie już nawet w książkach do historii :)

ruskie bzdury do sześcianu
wtorek, 15 czerwca 2021, 11:48

Ruskie imperium już się rozleciało. Została z niego Rosja, którą Chińczycy od wschodu systematycznie zjadają.

Davien
wtorek, 15 czerwca 2021, 07:41

Rosja juz sie rozpadła z hukiem w 1917r, potem znowu w 1991, czas na trzeci raz:)

say69mat
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 08:48

@defence24.pl:Rosjanie krytykują swoje możliwości Walki Elektronicznej ... Hmmm, skoro Rosjanie publicznie krytykują potencjał systemów WRE. To znaczy, że asy chowają w rękawie. Tym bardziej, że w cyberprzestrzeni istnieje faktyczny stan proxy war pomiędzy FR a tzw. hemisferą zachodu.

asdf
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 13:05

wlasnie, jezeli ich sa katastrofalne to jak nazwac nasze?

Ernst Stavro Blofeld
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 20:31

Nasze jakie nasze? mamy coś takiego?

ESB to ten koleś z Bonda z kotem? Widać że go masz, siedzi w przeraźliwie pustym miejscu
środa, 16 czerwca 2021, 03:43

W Rosji macie, spoko, ale czasy świetności dawno już mają za sobą.

poniedziałek, 14 czerwca 2021, 19:00

Czy wy potraficie czytac ze zrozumieniem? W artykule jak byk stoi ze ich systemy/rozwiazania WRE sa najlepszymi badz jednymi z najlepszych na swiecie. I nie niejs problemem sam system WRE tylko brak odpowiedniego nosiciela czy raczej male mozliwosci produkcyjne/finansowe. A co do naszych systemow WRE to tez sa lub mogly by byc niezle gdyby nie ten sam problem co u rosjan czyli brak kasy najogolniej.

Davien
wtorek, 15 czerwca 2021, 17:39

Sa takie wg rosyjskich ekspertów a jak jest naprawde pokazał fakt że zmodernizowane do najnowszego standardu Su-24MK2 spadały bez szans na obronę przed Turkami, podobnie jak rosyjski Su-24MR w najnowszej wersji. Mają dobre systemy naziemne( podobno, bo nikt ich nie przetestował poza repellent-1 który jako system antydronowy padł łupem drona) Ale w powietrzu antyczne systemy oparte o szerokopasmowe zagłuszanie sa tylko celem który sam krzyczy" Tu jestem, zestzrel mnie". A juz Phoenixy miało samonaprowadzanie na żródło zakłóceń.

Ass
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 08:48

To co my musielibyśmy powiedzieć ??

droma
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 08:31

jak wszystko ,oprócz pałacu cara-truciciela ,w rosji-kaput to 90 % propagandy i 10 ga,wna ,patrz bezzębne sołdaty ,średnia wieku 60 lat 6 tysięcy bezdomnych dzieci w moskwie poza skalą ; aporcja ,pijaństwo narkomania / cichosza / ,zanieczyszczenie gleby i wód -no analog ,kraj ruina ...

Xd
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 06:02

Po raz drugi jestem pozytywnie zaskoczony panem komandorem

olo
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 22:18

bo wykazał się pomijaniem istotnych faktów? pasuje ci to?

Piotr
środa, 16 czerwca 2021, 17:19

Czyli jakich ? No jedziesz... ?

Igor
niedziela, 13 czerwca 2021, 22:14

Ale są niespójni. Na swoich forach wewnętrznych leją propagandę, jakoby ich systemy uziemiły norweskie F-35 które "boja się latać" przy "przykryciu" rosyjskimi WRE, a z drugiej strony okazuje się że "kuleją" :-) Ach ta propaganda sukcesu. Pamiętajmy, że potędze najnowszych rozwiązań WRE decyduje zaawansowana elektronika, a tu Rosja wypada blado - procesory produkuje w technologii 48 nm, a te najbardziej zaawansowane (Bajkał, Elbrus), zaprojektowane w technologii 28 nm, sprowadza z Tajwanu. A przypomnę, że IBM i TSMC opanowali już technologię 2 nm. A im mniej "nm" tym mniejszy, mniej energii potrzebujący i mający więcej tranzystorów (czyli potężniejszy) procesor. A to się przekłada na analizę spectrum elektromagnetycznego i kontrdziałanie. Choćby to ogranicza możliwości rosyjskich działań w tym obszarze. Tak dla porównania - nawet Polska posiada radiostacje zmieniające częstotliwość 700 razy na sekundę, a Rosjanie robią słabsze rozwiązania i to na chińskich podzespołach, bo sami nie mają zdolności technologicznych.

anonim
środa, 16 czerwca 2021, 19:43

"Pamiętajmy, że potędze najnowszych rozwiązań WRE decyduje zaawansowana elektronika" - Skąd to wytrzasnąłeś? Serio, może najpierw poczytaj czym jest WRE, a potem się wypowiadaj. "A to się przekłada na analizę spectrum elektromagnetycznego i kontrdziałanie." - Dla twojej wiadomości - do takich zadań w zupełności wystarczy procesor z XX wieku. Ba, gro pracy odwali prymitywny DSP. Serio, CPU jest tu najmniej znaczącym elementem. Prezentujesz myślenie takiego internetowego filozofa, który jest ekspertem od wszystkiego: skoro agencji NASA udało się dostarczyć dwóch astronautów na powierzchnię księżyca przy użyciu prymitywnego komputera AGC, to obecnie Korea Północna powinna być w stanie spokojnie wysłać tam przynajmniej cały pułk. No sorry, ale to tak nie działa. Wydajnie procesory mogą mieć znaczenie w wojskowości, również w lotnictwie wojskowym, ale walka elektroniczna się do takich zadań się nie zalicza. "nawet Polska posiada radiostacje zmieniające częstotliwość 700 razy na sekundę" - Hahaha, nie ma to jak leczenie narodowych kompleksów! Polska elektronika to jest dopiero skansen, bo zatrzymała się w latach 70-tych. 6000 nm (słownie: sześć tysięcy) to szczyt polskich możliwości, a to technologia dosłownie z 1974 roku. Nic lepszego Polska nie wyprodukowała seryjnie. Nieliczne "polskie" procesory z XXI wieku były albo produkowane w Azji, albo oparte o azjatyckie układy FPGA. Zresztą, w kwestii projektowania procesorów Polska też nie odniosła znaczących sukcesów, skupiając się głównie na rzeźbieniu podrasowanych klonów 8051, z uwagi na to, że prawa patentowe już dawno wygasły. Oczywiście polskie media od razu ogłosiły, że jest Polacy stworzyli najszybszy procesor na świecie ("Procesory z Bytomia najszybsze na świecie", "Najszybszy na świecie procesor to dzieło inżynierów bytomskiej", "Najszybszy procesor na świecie z... Bytomia"). To jest dopiero oderwanie od rzeczywistości. :D Teraz wg twojej logiki Polacy nie powinni być w stanie zagłuszyć absolutnie niczego z ostatnich 50 lat. Dostrzegasz już, że Twoje rozumowanie kompletnie nie ma sensu?

hcs
niedziela, 13 czerwca 2021, 21:44

Już za zimnej wojny rosyjska elektronika byłą 20 lat za amerykańską, obecnie ten dystans jeszcze się zwiększył. W szczególności odporność na zakłócenia rosyjskiego sprzętu była bardzo niska, radary Migów były śmiesznie łatwe do zakłócenia, m.in. dlatego R-23 i R-27 nigdy w nic nie trafiły. Co do rosyjskich systemów WE (naziemnych i powietrznych) to oczywiście one również były/są bezwartościowe. Raz że są bardzo słabe, a dwa że bardzo łatwo je Amerykanom namierzyć i zniszczyć.

AXM
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 05:35

No dobrze może i sowiety są zacofani jeśli chodzi o walkę elektroniczną względem amerykanów tylko gdzie jest Wojsko Polskie jeśli chodzi o walkę elektroniczną ? U nas tą sprawę całkowicie olano i tak jest do dzisiaj.

Anonim
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 03:32

"Już za zimnej wojny rosyjska elektronika byłą 20 lat za amerykańską" - Buhaha! Kolejny znawca od siedmiu boleści powtarza bzdurki wyssane z brudnego palucha. Tak się składa, że powstało na ten temat wiele opracować. Sam trochę interesowałem się tematem i fakty są takie, że na początku lat 70-tych byli jakąś dekadę w plecy, a później ten dystans wręcz zaczął się zmniejszać. "obecnie ten dystans jeszcze się zwiększył." - I znowu pudło. Faktem jest, że w latach 90-tych nastąpiło załamanie gospodarki i wiele programów zostało anulowanych bądź zawieszonych. Ale już w pierwszej dekadzie XXI wieku Rosjanie zaczęli odrabiać straty. Obecnie wg optymistycznych szacunków znowu są mniej więcej dekadę w tyle za USA jeśli chodzi o CPU. Wg pesymistycznych - jest to kwestia kilkunastu lat. 20 lat temu miałeś Pentium III Tualatin (130 nm) i naprawdę nie trzeba być potęgą technologiczną, żeby obecnie stworzyć procesor o większej wydajności. Kto nie wierzy, że to możliwe, jest po prostu kompletnym laikiem w sprawach komputerów.

Jeszcze bardziej anonimowy Anonim
środa, 16 czerwca 2021, 03:59

Brednie, procesorów Pentium nie używa się w urządzeniach WRE, w nich stosuje się procesory sygnałowe, pracujące w czasie rzeczywistym. To skomplikowane urządzenia, dokonujące konwersji analogowo-cyfrowej, dekodowania, synchronizacji pętli fazowej, Analizy Fouriera i innych obliczeń w czasie jednego impulsu zegara, dlatego skala ich integracji jest znaczna, a budowa całkowicie odmienna od CPU pecetów. Rosja do dziś korzysta z kopii układów Texas Instruments kilka generacji do tyłu. Do niedawna kupowali scalaki przez podstawioną firmę w Teksasie, ale Amerykanie zamknęli ją kilka lat temu.

bender
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 15:12

Cały Twój wywód nie ma sensu, z tego prostego powodu, że postęp techniczny przyspiesza. Gdyby cały świat stanął w miejscu, to w kilka dekad być może by nadgonili. Ale świat idzie do przodu coraz szybciej, w związku z czym dystans technologiczny się tylko powiększa. O ile jeszcze w latach 70. sowiecki przemysł mógł (gdzieniegdzie) wyglądać całkiem porządnie, to dziś jest tylko archaiczny. Może jeszcze pisanie SW pod cudzy HW jest na światowym poziomie w Rosji, ale to też się zmieni wraz z przechodzeniem na platformy kwantowe.

anonim
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 19:57

"Cały Twój wywód nie ma sensu, z tego prostego powodu, że postęp techniczny przyspiesza." - No tak przyspiesza, że aż maleje. Wystarczy spojrzeć na Prawo Moore'a na przestrzeni ostatnich lat. Ręce opadają, jak się coś takiego czyta. Skąd u was taki zapał do wypowiadania się na tematy o których nie macie bladego pojęcia? Przecież te wszystkie wzięte z choinki przypuszczenia da się zweryfikować przysposabiając podstawową wiedzę z pierwszych semestrów studiów informatycznych. Jeśli koniecznie chcecie zabierać głos w temacie, podszkolcie się trochę. "Gdyby cały świat stanął w miejscu, to w kilka dekad być może by nadgonili." - Cały Twój wywód nie ma sensu, bo zakładasz, że oni muszą kogokolwiek dogonić. To jest błąd. Wystarczy, że zachowają obecny dystans. W latach 70-tych byli 10 lat w plecy, tak samo teraz są dekadę do tyły. Tyle, że wtedy to była kompletna przepaść, a teraz coraz mniej znacząca różnica. Mierzenie tego we FLOPSach jest często niemiarodajne, bo w praktyce liczy się to, co da się efektywnie zrealizować na danym komputerze, a nie suche cyferki. A tak się składa, że zadań wymagających mocnych procesorów jest coraz mniej. Oczywiście powstają (czy może stają się dla nas dostępne) nowe zastosowania, ale to nisza przy całym spektrum zadań stawianych przed komputerami. Ja wiem, że niektórym ciężko to przełknąć, ale w wielu przypadkach sprawdziłby się nawet procesor dosłownie z ubiegłego wieku. Dlatego obecnie nawet jak powstaje nowe rozwiązanie, to nie dają do środka POWER9 (PPC64LE) czy Xeonów (AMD64), ani Core M3, ani nawet czegoś z ARMv8 Cortex-A (AArch64), tylko jakiś Cortex-M. Aby bardziej uzmysłowić w czym rzecz, posłużę się przykładem z lotnictwa. W latach 70-tych amerykański myśliwiec F-14 korzystał z najnowszej technologii, niedostępnej jeszcze na rynku cywilnym. Dzisiaj myśliwiec wielozadaniowy jest w stanie sprostać stawianym przed nim zadaniom wykorzystując CPU z ubiegłego tysiąclecia. To nie znaczy, że nie stosuje się nowszych, ale mają one coraz mniejsze znaczenie jeśli chodzi o przewagę techniczną samolotu. Tymczasem współczesne rosyjskie procesory biją o całe rzędy wielkości te stosowane w F-22 (uwzględniają aktualizacje sprzętu z XXI wieku). Rosjanie mogą mieć w Su-57 gorszy pod względem właściwości stealth płatowiec, gorzej schowane dysze silników, gorzej osłonięte łopatki wirników, gorsze silniki i gorszy radar, ale akurat z zamontowaniem lepszego mikroprocesora nie mieliby żadnego problemu. Bardzo naiwnym jest sprowadzanie wszystkiego tylko do CPU. W istocie procesory mają coraz mniejsze znaczenie w ogólnej przewadze technologicznej. Albo inaczej: słabsze/starsze procesory są coraz częściej w zupełni wystarczające. "też się zmieni wraz z przechodzeniem na platformy kwantowe" - Nie będzie żadnego przechodzenia na platformy kwantowe. Nie tylko dlatego, że przyszłość takich komputerów jest mocno niepewna, ale głównie ze względu na to, że sprawdzić się one mogą jedynie w bardzo wąskim zakresie zadań. Mówiąc wprost, kompletnie nie nadają się do typowych zastosowań. To jest tak oczywiste jak to, że silniki jądrowe nigdy nie zastąpią silników spalinowych i elektrycznych w samochodach osobowych. Jestem zażenowany tym, że muszę tłumaczyć tak oczywiste rzeczy. Na koniec mogę jedynie dodać, że o wiele bardziej przemawia do mnie chiński przemysł komputerowy. W CHRL działania są prowadzone na szerszą skalę i bardziej kompleksowe, tj. starają się obejmować możliwie najwięcej komponentów. Ponadto chiński model rozwoju o wiele bardziej do mnie przemawia. Wierzę wręcz, że Chiny mają realne szanse na zgarnięcie sporego tortu w elektronice konsumenckiej. Wierzę, że uda im się to już około 2050 roku, zaś pierwsze efekty będą widoczne pod koniec bieżącej dekady (powiedzmy, że do 2029 roku). Najpierw zaleją świat swoimi pamięciami DRAM i Flash (dyski SSD i eMMC, być może również pendrive'y i karty pamięci). Potem do akcji wkroczą procesory CPU/SoC. Na samym końcu ujrzymy chińskie karty graficzne. To już powoli się zaczęło i zmierza właśnie w tę stronę. Oczywiście, Ameryka zawsze może sporo namieszać, próbując bronić swojej pozycji i nieustannie sabotując działania Chińczyków. Może też dojść do globalnej wojny lub do poważnego konfliktu regionalnego, albo czeka nas światowy kataklizm. Wierzę jednak, że moje przypuszczenia są słuszne i jeśli nie stanie się nic naprawdę nadzwyczajnego, to Chiny staną się taką potęgą elektroniczną o jakiej Japonia nawet nie śniła w swoich najlepszych latach. Możesz nawet zapisać sobie ten komentarz i sprawdzić za 30 lat, a jestem pewny, że się nie zawiedziesz.

bender
wtorek, 15 czerwca 2021, 17:14

To nawet ciekawy przykład z prawem Moora, ale opisujący fenomen tylko obecnej technologii tranzystorowej. Czy prawo Moora można zastosować do wcześniejszych systemów lampowych albo przyszłych systemów kwantowych? Czy mówi coś o tym w jaki sposób korzystamy z technologii? Bo postęp to nie tylko komputery oparte na układach krzemowych (gdzie faktycznie zbliżamy się do granic możliwości tej technologii). Zaprzeczanie temu, że od wybuchu rewolucji przemysłowej postęp techniczny jest coraz szybszy jest karkołomne, jeśli nie głupie. Tylko za mojego życia powstała kolorowa telewizja, telefonia komórkowa, sieci pakietowe, a później WWW, AR, VR, AI, chmura obliczeniowa i masa innych rzeczy, o których się studentom informatyki (drzewiej nazywanej cybernetyką) nie śniło. Ba, niektóre z tych wynalazków już są przestarzałe. Taka AI dekadę temu była tematem dla fantastyki i naukowców, dziś samouczące algorytmy masz w telefonach, kamerach, samochodach, odkurzaczach i masie innych rzeczy. Współczesnym przełomem wydają się być technologie kwantowe. Chiny faktycznie są tu wśród liderów (mają satelity, na których testują bezpieczną komunikacje wykorzystującą splątanie kwantowe). Ale w USA już istnieją superkomputery kwantowe a nawet możesz już je komercyjnie wynająć do przeprowadzenia obliczeń niedostępnych w rozsądnej perspektywie czasowej dla technologii binarnych. Powstała już specyfikacja protokołu dla kwantowego Internetu. W trzeciej dekadzie obecnego wieku można się spodziewać, że technologie kwantowe zaczną trafiać pod strzechy (choćby pod postacią usług w chmurze). Zapewne tradycyjne mikrokomputery nie znikną z dnia na dzień (tak jak telewizory CRT istniały jakiś czas obok monitorów LCD i LED, a maszyny do pisania obok pecetów), ale przyszłość to nie będzie takie dziś, tylko z jeszcze szybszymi pecetami i pamięciami z Chin. Osobiście stawiam na AR/VR, technologie holograficzne, chmurę obliczeniową, łączność kwantową. Jak będzie naprawdę? Zobaczymy, jeśli dożyjemy. Pozdrawiam.

anonim
środa, 16 czerwca 2021, 15:00

"To nawet ciekawy przykład z prawem Moora, ale opisujący fenomen tylko obecnej technologii tranzystorowej." - Nie ma czegoś takiego jak technologia tranzystorowa. Każdy proces technologiczny to inna technika. W ramach samego FinFET (tranzystorów 3D) masz N-channel FinFET, P-channel FinFET, metal gate FinFET, itd. Każda z nich podlegać optymalizacji, tworząc w praktyce odrębny proces. Po FinFET zapewne nastanie era GAAFET. DGMOS (nie przyjął się), FinFET i GAAFET można opisać łącznie jako MuGFET, czyli multi-gate MOSFET. Wcześniej przez całe dziesięciolecia mieliśmy CMOS, czyli single-gate, a więc pojedyncze bramki. Prawo Moore'a zostało sformułowane w 1965. Wtedy nie było mikroprocesorów w ogóle. Pierwsze pojawiły się na początku lat 70-tych, ale to były takie popierdołki, że nadawały się ledwie dla kalkulatorów. Skoro nie było procesorów zrealizowanych w formie pojedynczego układu scalonego, to jak to wyglądało? Ano miałeś szereg połączonych elementów, które realizowały jakiś model programowy procesora. Żeby ci to uzmysłowić, wyobraź sobie komputer w obudowie desktop, ale powiększony w ten sposób, że jego szerokość wynosi jakieś pół metra (amerykański standard 19-calowy). Tak wyglądał sam procesor w PDP-11, minikomputerze z lat 70-tych. Taka skrzynka, zwana wówczas jednostką centralną (obecnie tym mianem nazywamy cały komputer), to był wyłącznie procesor z panelem sterującym (nie było pamięci ROM, odpowiednika BIOSu, więc z początku trzeba było ręcznie wklepać program np. do odczytu danych z taśmy perforowanej, z której dopiero było ładowane jakieś wstępne środowisko przypominające system operacyjny). Drugi taki blok był przeznaczony np. na pamięć operacyjną (początkowo pamięci ferrytowe), kolejny na kontroler dysków, jeszcze kolejny na I/O, zasilanie, itd. Stąd komputer zajmował całą szafę i to z przystawkami, bo przykładowo taki dysk twardy był wielkości dużej pufy, a w dodatku horrendalnie drogi. A Ty wkładasz to wszystko do jednego worka i nazywasz jedną technologią? "Czy prawo Moora można zastosować do wcześniejszych systemów lampowych" - Ta, może jeszcze do maszyn parowych i starożytnych zegarów słonecznych. Czy ty jesteś poważny? Prawdo Moore'a nie opisuje żadnego procesu naturalnego/chemicznego/fizycznego. To opis pewnej zależności ekonomicznej. Mówi o tym na jakim poziomie powinna się kształtować ekonomicznie optymalna liczba tranzystorów w procesorze. Jakim cudem chciałbyś to odnieść do epoki lamp elektronowych, gdzie praktycznie nie było rynku komputerów, a badania podstawowe związane z maszynami numerycznymi finansowało państwo? To tak jakbyś pytał o cenę rynkową w gospodarce centralnie planowanej, która narzuca konkretne ceny (albo przynajmniej wąskie widełki cenowe) za dany produkt czy usługę, stosując przy okazji system kartkowy. Równie dobrze mógłbyś spytać jak wyglądały stopy procentowe w starożytności albo inflacja u człowieka pierwotnego. Miałoby to tyle samo sensu. "albo przyszłych systemów kwantowych?" - Nie, stop. Skończmy te brednie o nadchodzących komputera kwantowych. Już nawet pomijając to, że wielu szanowanych naukowców wątpi w to, czy w ogóle kiedykolwiek uda się zbudować efektywne komputery kwantowe, to nawet gdyby się tak stało, one nigdy nie zastąpią komputerów tradycyjnych. Procesory kwantowe po prostu nie nadają się do ogólnych zadań. Na czymś takim nie odpalisz gier, oprogramowania biurowego, graficznego, muzycznego, do montażu filmów, itd. One radzą sobie dobrze tylko w bardzo małej grupie problemów. Możemy sobie wyobrazić koprocesor (również w postaci karty rozszerzeń czy dongla na USB/Thunderbolt) wspomagający np. kryptografię z wykorzystaniem układu kwantowego. Nawet gdyby udało się zbudować coś co faktycznie byłoby tak przydatne jak chcieliby tego teoretycy (a na razie się nie udało, nawet w laboratorium - spodziewam się, że zaraz wylecisz z usługą IBM Q w chmurze, więc odpowiadam: spróbuj w ten sposób rozłożyć 4096-bitowy klucz RSA, wykorzystując kwantowy algorytm Shora, to pogadamy), to pozostaje szereg problemów. Po pierwsze, aby przeciwdziałać zjawisku dekoherencji, powinno się utrzymywać niską temperaturę, najlepiej zbliżoną do zera absolutnego (chłodzenie ciekłym helem jest w sam raz). Po drugie, duże wymiary mogą być nieuniknione, z względu na to, że trzeba bardzo solidnie odizolować układ od czynników zewnętrznych. Wraz z rosnącą liczbą kubitów, ten problem będzie tylko narastał. "Czy mówi coś o tym w jaki sposób korzystamy z technologii?" - A czy umowa kredytowa (kredyt hipoteczny na dom) mówi coś o sensie życia i naszej roli we Wszechświecie? Prawo Moore'a dotyczy właściwie wyłącznie procesorów. Początkowo mówiło, że liczba tranzystorów podwaja się co 18 miesięcy. Później te 18 miesięcy zmieniono na dwa lata, żeby zachować zgodność z rzeczywistością, a i tak w ostatniej dekadzie to się mocno rozjechało. Podobne zależności (wykładnicze tempo, podwajanie się czegoś w stałym okresie czasu) zaobserwowano jednak odnośnie innych rzeczy, m.in. przepustowości sieci komputerowych, pojemności dysków twardych, itd. Przykładowo prawo Kryder'a mówi o pojemności dysków magnetycznych (a w zasadzie gęstości upakowania danych). I tutaj przyszło jeszcze większe załamanie niż w prawie Moore'a, bo obecnie powinniśmy mieć w laptopach dyski o pojemności 40 TB w cenie 150 zł. "Bo postęp to nie tylko komputery oparte na układach krzemowych (gdzie faktycznie zbliżamy się do granic możliwości tej technologii)." - Dodajmy, że postęp wysokich technologii nie jest powiązany z elektrycznością. Wszak można rozwijać technikę w oparciu o maszyny parowe! Spytaj jakiegokolwiek fana steampunku, to potwierdzi! Poza tym prawo Moore'a nie jest w żaden sposób związane z konkretną techniką czy materiałami. Jak wspominałem, to zależność ekonomiczna. Z tym wiąże się oczywiście pewien problem, bo to oznacza podatność na różne manipulację. Czy zwiększając powierzchnię die area mamy postęp? Czy umieszczając kilka układów na jednej płytce procesorowej/chip carrier mamy postęp? Czy umieszczając więcej procesorów na jednej płycie głównej mamy postęp? Czy zwiększając TDP mamy postęp? Czy stosując mocniejsze zasilacze mamy postęp? W końcu, czy zwiększając ceny mamy postęp? Czy może to raczej oznaka naszej nieporadności? Wszak chyba elektronika z założenia powinna być raczej mniejsza, bardziej energooszczędna i tańsza. Można powiedzieć, że pod względem stricte technicznym nadal tak jest, ale jeśli potrzebujemy coraz kosztowniejszych i bardziej złożonych układów aby zaspokoić nasze nowe potrzeby, to chyba coś jest nie tak. Zobacz sobie jak wygląda Intel 4004, potem Intel 8086, a następnie porównaj sobie jak wygląda powiedzmy współczesny CPU/SoC x86 (po zdjęciu IHS). Jeszcze łatwiej możemy zaobserwować to w przypadku GPU: TU102 mierzy aż 754 mm2! Gołym okiem widać, że chip z GeForce 3 (NV20) to przy tym maleństwo (128 mm2)! Mimo coraz lepszym procesów litograficznych, powierzchnia rośnie (chociaż nie z każdą generacją). Nie tylko powierzchnia, ale i TDP. GeForce 2 MX 400 mógł być chłodzony skromnym radiatorkiem. Podobnie GeForce 3, chociaż mocniejsze modele Ti 500 były już wyposażone w prymitywny wentylator. Karty z serii GeForce 8 nawet z niskiej półki miały już poważniejsze chłodzenie, zaś topowe modele zajmowały dwa sloty kart rozszerzeń. Współczesne karty są jeszcze dłuższe i szersze, że byłby problem z umiejscowieniem ich w obudowie typu desktop ze względu na wystające wymyślne miedziane rurki cieplne, rozprowadzające ciepło po masywnych radiatorach, chłodzony przez potężne wentylatory, czasem nawet po 3 na kartę. To nie bierze się znikąd. GeForce 8800 Ultra - TDP 175 W, GeForce GTX 480 - TDP 250 W, GeForce RTX 3090 - TDP 350 W. Nie powinienem patrzyć na układy z najwyższej półki? Okej, w takim razie porównajmy GeForce 8600 GTS z GeForce RTX 3060: 71 W vs 170 W. To może chociaż cenowo wygląda to lepiej? No niestety niezbyt: 230 USD (300 USD po uwzględnieniu inflacji) vs 329 USD, a w praktyce znacznie więcej (bliżej 500 USD), z uwagi na kryptowaluty. Oczywiście to wszystko ma też drugą stronę: coraz więcej rzeczy możemy w miarę komfortowo wykonać na starszym/słabszym komputerze stacjonarnym czy nawet tablecie. Natomiast ten trend do rozrostu układów nadal jest trochę niepokojący, chociaż częściowo da się to usprawiedliwić tendencją do integracji wszystkiego w procesorze (współczesny mikroprocesor to już nie tylko CPU, ale i kontroler pamięci, a także mostek północny i południowy, w tym układ dźwiękowy, graficzny, kontroler dysków, itd. - dlatego coraz częściej stosuje się nazwę SoC) oraz jakościowym zwiększeniem możliwości (rdzenie Tensor i RT obok, a nie zamiast rdzeni CUDA w GeForce'ach). Całe szczęście, że to jest potrzebne jedynie nielicznym, więc równocześnie obserwujemy odchudzenie laptopów, co świetnie widać na przykładzie ultrabooków. "Zaprzeczanie temu, że od wybuchu rewolucji przemysłowej postęp techniczny jest coraz szybszy jest karkołomne, jeśli nie głupie. Tylko za mojego życia powstała kolorowa telewizja, telefonia komórkowa, sieci pakietowe, a później WWW, AR, VR, AI, chmura obliczeniowa i masa innych rzeczy, o których się studentom informatyki (drzewiej nazywanej cybernetyką) nie śniło. Ba, niektóre z tych wynalazków już są przestarzałe." - Bez urazy, ale wolałbym, żebyś nie opowiadał co mi się śniło, a co nie. To po pierwsze. Po drugie, widzę, że nie wiesz jak działa funkcja wykładnicza, chociaż to wiedza ze szkoły średniej. Szybkie przypomnienie ze szkoły: f(x) ax, gdzie a > 0 oraz a <> 1, bo wtedy mielibyśmy funkcję stałą f(x) 1. Nas interesuje przypadek, gdy a > 1. Wtedy funkcja rośnie, a wręcz zapiernicza do nieskończoności. Wykazano empirycznie, że w taki sposób rośnie czy rosła dotychczas wydajność procesorów, pojemność dysków, przepustowość łącz, itd. Weźmy to prawo Moore'a w hipotetycznym świecie. Po dwóch latach wydajność procesorów zwiększyła się dwukrotnie. Jeśli wydajność początkowa wynosi w, to w kolejnych okresach będziemy mieli: 2w, 4w, 8w, 16w, 32w, ..., 1024w, 2024w, itd. Nie jest więc to zależność liniowa, a wykładnicza. W praktyce jednak zaobserwowalibyśmy coś w ten deseń: 2w, 4w, 7w, 14w, 29w, ..., 499w, 500w, itd. Krótko mówiąc, tempo spada, bo zmniejsza się podstawa a, dążąc do wartości 1. Alternatywnie: na taki sam wykładniczy wzrost potrzeba więcej czasu, aż w pewnym momencie wzrost może całkowicie ustać. To samo tyczy się również ogółu wynalazków. W każdym kolejnym stałym okresie czasu jest ich więcej (czyli można powiedzieć, że pojawiają się szybciej), ale tempo maleje, tzn. podstawa a się zmniejsza (teoretycznie dążąc do sytuacji, że w którejś dekadzie będziemy mieli tyle samo wynalazków co w dziesięcioleciu ją poprzedzającym). Kapujesz? Wg wcześniejszych szacunków już 5 lat temu powinniśmy osiągnąć osobliwość technologiczną, a za przeproszenie g*wno mamy. "Taka AI dekadę temu była tematem dla fantastyki i naukowców, dziś samouczące algorytmy masz w telefonach, kamerach, samochodach, odkurzaczach i masie innych rzeczy." - Patrz, a u mnie była przedmiotem obowiązkowym na studiach. Sztuczna inteligencja jest znana od połowy XX wieku. Wtedy już były znane sieci neuronowe i uczenie maszynowe. W Polsce na uczelniach zajmowano się tym przynajmniej od lat 60-tych. Nie chcę mówić, że od tamtego czasu nic się nie zmieniło, ale większość teoretycznych problemów rozwiązano w XX wieku. Szczególnie kluczowe były lata 80-te, kiedy to wykazano, że sieć neuronowa o nieliniowej funkcji aktywacji nadaje się do klasyfikacja wzorców nieseparowanych liniowo, co było poważnym ograniczeniem zwykłych perceptronów jedno- i wielowarstwowych, do tego stopnia, że praktycznie spowodowało impas w pracach na tą dziedziną na całą dekadę. I bzdurą jest twierdzenie, że to były tylko rozważania teoretyczne czy zabawa dla naukowców. To było szeroko wykorzystywane, tylko jako laik o tym nie wiedziałeś, bo nie trąbiono o tym na okrągło. Po prostu nie wnikałeś jak systemy eksperckie wykorzystywane są w przemyśle ani nie interesowało Cię uczenie maszynowe np. w oprogramowaniu OCR (do rozpoznawania znaków). Ba, mogłeś mieć styczność z AI na co dzień za sprawą gier komputerowych, ale zwyczajnie nie zdawałeś sobie z tego sprawy. Zerknij sobie na pierwszy tom Perełek Programowania Gier z 2000 roku. Masz tam cały dział poświęcony sztucznej inteligencji. Ponad 100 stron. Nawet matematyka była skromniej opisana, a przecież grafika 3D to w gruncie rzeczy operacje algebraiczne na macierzach. To, że głębokie uczenie maszynowe stało się dziś tak powszechne wynika z wielu czynników, zarówno technicznych (rozwój kart graficznych, później dedykowanych układów pod ML) jak i społecznych (za sprawą Pythona i frameworków takich jak TensorFlow stało się to dostępne dla każdego, a wzrost popularności GitHuba, Udemy i bootcampów sprawił, że niedzielnym programistą może stać się praktycznie każdy; dodatkowo dynamiczny rozwój rynku smartfonów motywował do działań w tym kierunku, bo ludzie chcą podmienić sobie tło na zdjęciu na rajską plażę jednym kliknięciem czy zrobić sobie słitaśne selfie z dorobionymi kocimi uszkami czy psim języczkiem). "Współczesnym przełomem wydają się być technologie kwantowe." - Wydają się chyba laikom, którzy wiedzę czerpią z portalów plotkarskich, szukających taniej sensacji i tworzących masowo fake newsy. W każdym razie, o wiele bardziej prawdopodobne wydaje się upowszechnienie układów wspomagających ML (uczenie maszynowe). Mogą być one zintegrowane w procesorze CPU/SoC czy być obecne na karcie graficznej. W tym kierunku zmierzamy. "Chiny faktycznie są tu wśród liderów (mają satelity, na których testują bezpieczną komunikacje wykorzystującą splątanie kwantowe)." - Pomiędzy komunikacją kwantową a komputerem kwantowym jest mniej więcej taka różnica jak pomiędzy krzesłem elektrycznym a kolejką elektryczną. "Ale w USA już istnieją superkomputery kwantowe a nawet możesz już je komercyjnie wynająć do przeprowadzenia obliczeń niedostępnych w rozsądnej perspektywie czasowej dla technologii binarnych." - Buhahahahahaha! USA nie mają ani jednego superkomputera kwantowego. Nie są nawet blisko zbudowania jednego sensowego komputera kwantowego. W 2019 roku IBM Q System One próbował sfaktoryzować liczbę 35 na czynniki pierwsze (w 2001 roku na komputerze kwantowym udało się dokonać rozkładu liczby 15 na 3*5, zaś w 2011 liczby 21 na 3*7 - dociera już do Ciebie jak lichy jest to postęp?), ale operacja się nie powiodła z powodu błędów (typowe dla komputerów kwantowych). Tymczasem z takim zadaniem radzi sobie byle dziecko z podstawówki (35 5*7). Żeby to miało praktyczny sens, taki komputer musiałby faktoryzować liczby na czynniki mające kilkaset cyfr w rozwinięciu dziesiętnym i robić to poprawnie. W tym samym roku IBM upublicznił lepszą maszynę, ale nadal jest to zabawka. To może mieć jakiś cel dydaktyczny, rozbudzić zainteresowanie nauką algorytmów kwantowych, ale nic więcej. Żeby złamać słabszy 2048-bitowy klucz RSA potrzeba 20 milionów kubitów (w dodatku pracujących przez 8 godzin, wg obecnych szacunków). Tymczasem najpotężniejszy komputer kwantowy na świecie ma ich 53 (i nie pozwala na zbyt długą pracę). Nie, nie 53 miliony, tylko dosłownie pięćdziesiąt trzy sztuki. Na czymś takim nie zakodujesz nawet long long int (int64_t w C/C++, Int64 w Pascalu, long w C# i Javie), a w praktyce potrzeba BigInteger. "Powstała już specyfikacja protokołu dla kwantowego Internetu." - Powinna jeszcze powstać definicja kwantowej bzdury. -.- Na szczęście mamy Quantum Bullshit Detector. "W trzeciej dekadzie obecnego wieku można się spodziewać, że technologie kwantowe zaczną trafiać pod strzechy (choćby pod postacią usług w chmurze)." - Nie mamy efektywnego komputera kwantowego, nie wiemy jak go zbudować ani czy to w ogóle możliwe, ale w najbliższych latach stanie się to powszechnie dostępne? Dobre! Wybacz, ale ja prędzej uwierzę w misję załogową na Marsa i stałą bazę na księżycu (to ostatnie mógłbym nawet określić mianem prawdopodobnego). W każdym razie, nawet gdyby taki sprzęt powstał, to udostępnienie go szerokiemu gronu jest absurdalne, ponieważ komputer kwantowy z prawdziwego zdarzenia całkowicie rozwala bezpieczeństwo w Internecie (kryptografię klucza publicznego), a także stanowi zagrożenie dla obecnych kryptowalut. Już rozsądniej byłoby opublikować dokładne plany konstrukcji bomby termojądrowej o sile 50 Mt. Mniejsze ryzyko ogólnoświatowego kryzysu. "Zapewne tradycyjne mikrokomputery nie znikną z dnia na dzień (tak jak telewizory CRT istniały jakiś czas obok monitorów LCD i LED, a maszyny do pisania obok pecetów), ale przyszłość to nie będzie takie dziś, tylko z jeszcze szybszymi pecetami i pamięciami z Chin." Sorry, ale Ty zwyczajnie nie wiesz czym są komputery kwantowe i jak działają. Dla Ciebie to taki sam przeskok jak z lamp elektronowych na tranzystory, a później na układy scalone (chociaż tego drugiego chyba nie rozróżniasz, wnioskując po tym co pisałeś na temat prawa Moore'a). Tymczasem to jest zupełnie coś innego. Działają na innej zasadzie, inaczej się je programuje, sprawdzają się w zupełnie innych zastosowaniach. Są całkowicie nieefektywne w normalnych zadaniach. Chociaż w teorii wszystkie operacje dostępne na klasycznych komputerach są osiągalne na komputerze kwantowym (i vice versa), to w praktyce normalne obliczenia na rejestrach kwantowych wręcz niewykonalne, czy jak kto woli, kompletnie niepraktyczne. Żeby to zrozumieć, wypadałoby sobie uzmysłowić, jak to działa. Zamiast normalnych bitów, mamy kubity, które mogą przyjmować jednocześnie zera i jedynki (ściślej mówiąc, być w superpozycji). Przy jednym kubicie to nie ma znaczenia, ale już jeden kwantowy bajt w praktyce oznacza 28256 wartości jednocześnie zamiast po prostu 8 jednoznacznie określonych wartości. Idąc dalej, na 32 kubitach mamy 2324294967296 wartości jednocześnie zamiast konkretnych 32. Na 64 kubitach - 26418'446'744'073'709'551'616 zamiast 64. Tu wcale nie chodzi o pojemności tylko o to, że dzięki temu możemy - przynajmniej w teorii - wykonywać operacje na ogromnej liczbie przypadków jednocześnie (np. 264 zamiast 64, w ogólności 2n zamiast n). Gdzie jest haczyk? Odczyt kubitu może spowodować zmianę jego wartości. To nie jest tylko teoretyczne zagrożenie. W praktycznych zastosowaniach nie jesteśmy w stanie za jednym razem odczytać całego wyniku, a jedynie jego fragmenty. Po drugie, komputer kwantowy nie daje nam prostych odpowiedzi. Zamiast tego zwraca szereg możliwych rozwiązań z pewnym prawdopodobieństwem. Wcale nie musi wskazać właściwej odpowiedzi. Jest też podatny na błędy. W końcu - żeby obliczenia kwantowe faktycznie miały sens, potrzebna jest większa liczba kubitów. Niestety, w praktyce im większy komputer kwantowy, tym mniejsza łączność, co prowadzi to tego, że kubity nie są w stanie komunikować się ze sobą. To zaś sprawia, że te wszystkie wspaniałości o których naukowcy śnili od lat 80-tych, można na chwilę obecną włożyć na razie między bajki. Co prawda oprócz kwantowego paralelizmu pozostają jeszcze inne ciekawe pomysły, jak kwantowe wyżarzanie, ale już już nie budzi takich ekscytacji. Okej, przejdźmy do konkretów. Wyobraźmy sobie zwykłą pętle for (int i0; i<1000; i++). Podczas każdej iteracji sprawdzamy wartość dwóch rejestrów (ten reprezentujący zmienną i oraz ogranicznik) oraz zwiększamy wartość jednej jednego z nich o jeden. Wykonywanie tak trywialnych operacji na rejestrach kwantowych nie ma absolutnie żadnego sensu. Powiem więcej, to czysty idiotyzm. Podobnie jest z większością operacji elementarnych. Możesz zapomnieć o mnożeniu macierzy przez skalar. To nie zadanie dla prawdziwych komputerów kwantowych. Mówiąc wprost, w przypadku zwykłych operacji, ENIAC czy kalkulator prosty (taki, jaki możesz mieć przy sobie na maturze z matematyki) to dla komputerów kwantowych niedościgniona potęga. Dlatego obecne komputery kwantowe to w praktyce tak pogardzane przez Ciebie komputery oparte o tranzystorowe układy scalone, jedynie wzbogacone o rejestry kwantowe, które są wykorzystane wyłącznie tam, gdzie ma to faktycznie sens, a to bardzo wąska klasa problemów. "Osobiście stawiam na AR/VR" - To już się przejadło, podobnie jak telewizory 3D. To nie jest nowy trend, zachwyt nad tym powraca co jakiś czas, ale nie ma to szans na globalny sukces. Może nastąpić chwilowy boom, ale potem nadejdzie powrót do normalności, bo w gruncie rzeczy ludzie wcale nie są tym zainteresowani. "technologie holograficzne" - One upadły zanim jeszcze się na dobre zrodziły. Odchodzenie od zwykłych nośników optycznych jasno pokazuje, że nie tędy droga. Oprócz pojemności bowiem, coraz bardziej liczy się czas dostępu i szybkość odczytu/zapisu. "chmurę obliczeniową" - To mamy już teraz. "łączność kwantową." - Zdajesz sobie sprawę z tego, że to opiera się na fali światła? Informacja jest kodowana na fotonach. Tymczasem obecny trend stawia na łączność bezprzewodową z wykorzystaniem fal radiowych, bo tak jest dla ludzi wygodniej. Z podobnego powodu zrezygnowano z pilotów na podczerwień i IrDA w telefonach.

anonim
środa, 16 czerwca 2021, 20:19

Dodam tylko, że niektórzy próbują rozciągać prawo Moore'a na lata wcześniejsze. Tak robił Ray Kurzweil, który w 2013 mówił o 110-letnim okresie jego działania, a więc obejmującym nie tylko komputer lampowe, ale i elektromechaniczne, a nawet maszyny numeryczne z początku XX wieku których dzisiaj nie nazwalibyśmy komputerami. Dla mnie jednak te szacunki są mocno naciągane. Kurzweil badał przy tym liczbę operacji na sekundę na każdego wydanego dolara. To jeden z powodu, dla których to dla mnie nie przemawia, bo szacunki kosztów są mocno rozbieżne, a i ciężko oszacować faktyczną inflację dolara. Podobnie niektórzy starają się ratować prawo Moore'a w dzisiejszych czasach umieszczając na wykresie karty graficzne zamiast CPU. Tutaj z kolei głównym zarzutem od mnie jest to, że one skupiają się na obliczeniach równoległych a nie szeregowych. Programowanie współbieżne bywa cholernie trudne i naprawdę wielu problemów nie da się w ten sposób rozwiązać. Dlatego nadal zamiast tysięcy słabych rdzeni preferujemy 4-8 mocniejszych. Ponadto w GeForce'ach przybyło ostatnio nowych rodzajów rdzeni (Tensor, RT), zaś same karty się znacząco rozrosły i zwiększyły TDP, więc naprawdę ciężko to ugryźć.

anonim
środa, 16 czerwca 2021, 19:19

Niestety, system komentarzy wyciął niektóre znaki, w tym równości i potęgowania. Chodziło oczywiście o funkcję f od x równą a do potęgi x. To jest funkcja wykładnicza. Z kolei f od x równe a razy x to zwykła funkcja afiniczna (liniowa). Podobne poprawki należy nanieść we fragmencie o kubitach. Chodziło o to, że 2 do 64 jest równe 18'446'744'073'709'551'616, zaś ogólna zależność to 2 do potęgi n-tej a nie 2 razy n.

asd
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 12:55

Akurat ostatnia dekada w elektronice to jest przepaść większa niż 2 dekady 50 lat temu.

anonim
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 17:03

"Akurat ostatnia dekada w elektronice to jest przepaść większa niż 2 dekady 50 lat temu." - I znowu pudło. Jest dokładnie na odwrót. Cofnijmy się do przełomu lat 60- i 70-tych. To właśnie wtedy Polsce pojawiły się komputery Odra 1304. Można powiedzieć, że był to licencjonowany klon ICT 1904. Maszyna była zgodna pod względem programowym z oryginałem, jednak fizycznie była inaczej zrealizowana, chociaż korzystała z podobnych komponentów. Początkowo wymagała ich importu z KK, jednak w bardzo krótkim czasie możliwe stało wykorzystanie w ponad 90%-ach krajowych podzespołów (dokładne dane można znaleźć w oficjalnych raportach z lat 70-tych, które są dostępne w sieci). Dlaczego o tym wspominam? Ano dlatego, że mimo istnienia żelaznej kurtyny i zimnej wojny, Zachód bez wahania postanowił nam przekazać 10-letnią technologię. Nie byłoby to możliwe gdyby nie jeden fakt: tak leciwy komputer w tamtym czasie to był po prostu zabytek. Szybkie starzenie komputerów, mimo, iż powoli malało, utrzymywało się przez kolejne dekady. Dużą rolę odegrały tutaj kolejne ewolucje, czy raczej pojawienie się nowych klas komputerów: najpierw minikomputerów w latach 70-tych (na upartego można powiedzieć, że w zasadzie było dostępne już w latach 50-tych, ale dopiero seria PDP osiągnęła rynkowy sukces, w szczególności zaś PDP-11), później mikrokomputerów w latach 80-tych. W nauczaniu informatyki często można odnaleźć stwierdzenie, że komputery w pewnym sensie narodziły się na nowo. Coś w tym jest, gdyż ponownie odkrywano znane wcześniej koncepcje: wielowątkowość, wieloprocesorowość, wieloużytkowość, wirtualizację, itd. W każdym razie, problem szybkiego starzenia się sprzętu dotykał jeszcze maszyn z lat 90-tych. Czasem mówi się, że Pentium (i586), Windows 95 i Quake zabiły Amigę. Nie jest to do końca prawda, bo ta platforma umierała już od pewnego czasu, ale z pewnością można to uznać za gwóźdź do trumny. Dla nas istotne jest to, że w kwestii procesorów zaledwie jedna generacja naprzód mogła stanowić swoistą rewolucję i decydować o zakupie nowego komputera. Ponadto kilkuletni sprzęt był już przeżytkiem. Nawet nie chodzi tutaj o wydajność mierzoną we FLOPSach, ale o to, co efektywnie można było na takiej maszynie wykonać. Spróbuj zainstalować Windows XP (nawet bez SP) na PC z 1996 roku i trochę poużywać oprogramowania z okolic 2000 roku, to zrozumiesz. Obecnie zaś użytkowaniu 10-letniego sprzętu w większości zastosowań nie stanowi problemu. Mocne procesory Core 2 Quad (45-65 nm) nie tylko dają radę w podstawowych zastosowania, ale nawet tych nieco bardziej wymagających. W Internecie można znaleźć dowody na uruchamianie stosunkowo nowych gier AAA na C2Q czy mocniejszych C2D. Dla porównania, Quake'a teoretycznie na 80386SX (i386) można odpalić, ale w praktyce jest to pokaz slajdów, dosłownie poniżej 1 FPS, a więc z jedną klatką na kilka sekund. Dzisiaj zakupu komputera na bazie Core 2 już raczej bym nie polecał, ale wcale nie ze względu na ogólną wydajność procesora, a inne czynniki: ograniczenie do 8 GB RAM w większości płyt głównych, brak USB 3, brak SATA III, brak M.2, itd. Ponadto procesory te nie obsługują instrukcji AVX, co powoli zaczyna być problemem. W końcu - poleasingowe PC na bazie Core i3/i5 2-4 generacji (22-32 nm) można zakupić w śmiesznie niskiej cenie. Nie zmienia to jednak faktu, że aby zapewnić w pełno komfortową pracę, wystarczyłoby dokonać jedynie nieznacznych ulepszeń starej technologii. Taką drogą poszły akurat Chiny. Ich procesory osiągają wydajność pojedynczego nie gorszą niż na poziomie Core 2, ale wprowadzają te wszystkie unowocześnienia o których pisałem i znacznie więcej (np. większa liczba rdzeni, pozbycie się FSB na rzecz nowej szybkiej magistrali, wcielenie chipsetu w SoC, itd.). W ten oto sposób Chiny w ostatniej dekadzie definitywnie prześcignęły Rosję. Co więcej, ich elektronika jest znacznie bardziej kompleksowa: mają własne nowoczesne GPU, pamięci DRAM, Flash, a do tego złożone peryferia, jak np. monitory oparte na własnych matrycach. Posiadają też rozpoznawalne firmy, które są w stanie budować im te komputery na bazie krajowych podzespołów (np. Lenovo). Oczywiście, nie zabrakło także fabryk (SMIC, HLMC). Co również istotne, nie pchają własnego sprzętu jedynie do wojska, wywiadu i przemysłu kosmicznego, ale wszędzie gdzie się da, włączając w to państwowe szpitale, biblioteki, więzienia, elektrownie, itd. Wracając jednak do tematu, chociaż Smok zdecydowanie wyprzedził Niedźwiedzia, to jednak Rosja również jest w stanie produkować wydajne rozwiązania komputerowe, przewyższające PC z C2Q, a to jest wystarczające na ich wewnętrzne potrzeb i eksport sprzętu wojskowego. Na koniec chciałbym jedynie dodać, że zaobserwowany efekt nie ogranicza się jedynie do komputerów/mikroprocesorów, ale tyczy się praktycznie każdej technologii: z początku mamy bardzo znaczące zmiany, aż w końcu technologia dojrzewa i zamiast rewolucji mamy powolną ewolucję. Tego nie da się obiektywnie zmierzyć liczbą tranzystorów czy syntetycznych benchmarkiem. To po prostu widać w codziennym użytkowaniu. Różnica pomiędzy telewizorem 4K a FullHD będzie mniejsza niż pomiędzy telewizorem kolorowym a czarno-białym. Istnieje kolosalna różnica między autami z lat 50-tych a 70-tych, zaś podobnej różnicy na próżno szukać pomiędzy samochodami z 2000 i 2020 roku. Z początku wymiana smartfona z Androidem co dwa lata była wręcz koniecznością, dzisiaj nawet 3-letni model spokojnie daje radę.

Fanklub Daviena i GB
środa, 16 czerwca 2021, 19:38

Chiny, chcąc zerwać z amerykańską dominacją, idą w architekturę ARM, która ma lepsze parametry wydajność/moc elektryczną. I tą samą idzie Apple, wbijając nóż w plecy Intelowi swoim nowym prockiem. I nie ufając zapewnieniu ARM i Nvidii w sprawie zakupu ARM przez Nvidię i pozostawieniu neutralnej polityki licencyjnej i mimo przeniesienia siedziby do Szwajcarii, Chiny i reszta świata zaczyna się przyglądać architekturze RISC-V jako alternatywie do ARM. RISC-V przeżywa ostatnio niesamowity rozwój i wygląda bardzo przyszłościowo. Po raz kolejny USA swoimi sankcjami na eksport procesorów strzeliły sobie w stopę... Mogą powiedzieć sayonara do backdoorów zaimplementowanych w architekturze Intela (Intel Management Engine itp)! :D

Davien
wtorek, 15 czerwca 2021, 07:55

Ech, znowu. Tak dla twojej wiedzy najlepszy rosyjski Elbrus z 2020r jest ponad 6x wolniejszy i gorszy od procesora Intela z 2017r wiec bez bajek ok. Rosja w głowicach swoich raket R-77-1 uzywa dokładnei tych samych układów scalonych co uzywali Amerykanei ale w 1992r Lenovo to akurat technologie głownie intela i Motoroli.

anonim
wtorek, 15 czerwca 2021, 15:30

> Tak dla twojej wiedzy najlepszy rosyjski Elbrus z 2020r jest ponad 6x wolniejszy i gorszy od procesora Intela z 2017r wiec bez bajek ok. Nie dość, że dane jak zwykle wyssane z brudnego palucha, to jeszcze kompletnie nie na temat. Mamy 2021 rok, nie 2047+. Dwie dekady temu górował Pentium III i dopiero wchodził Pentium IV (Willamette o niskim taktowaniu, które było kluczowe w architekturze NetBurst, a zarazem jej przekleństwem). Obecnie nie tylko USA, Chiny i Rosja, ale również Unia Europejska, Tajwan, Japonia, Korea Południowa, Indie i wiele innych krajów ma zdolność do opracowania znacznie lepszych procesorów niż PIII/PIV. Takie są fakty. Ponadto wykazano, że rdzenie Elbrus wyprzedziły już wydajnościowo Core 2 (w sieci można znaleźć na to mnóstwo dowodów), a można ich upakować nie tylko więcej na die area, ale i efektywnie na płytach głównych, dzięki rozwiązaniom wieloprocesorowym. To jasno dowodzi, że Rosjanie są ledwie dekadę do tyłu jeśli chodzi o CPU. Żadne pokrzykiwanie hejterów tego nie zmieni. > Rosja w głowicach swoich raket R-77-1 uzywa dokładnei tych samych układów scalonych co uzywali Amerykanei ale w 1992r Lenovo to akurat technologie głownie intela i Motoroli. Jeszcze w połowie poprzedniej dekady pociski Minuteman III (stanowiące trzon amerykańskiego arsenału nuklearnego) były sterowane przy pomocy przestarzałego 16-bitowego komputera D37D i programowane z użyciem archaicznych 8-calowych dyskietek rodem z lat 70-tych. Oznajmiam wszem i wobec, że nawet ZSRR dysponował lepszym sprzętem. Czy to znaczy, że USA to skansen technologicznych? Czy może świadczy to o tym, że nie ma sensu wymieniać tego co działa i spełnia oczekiwania? Na świecie nadal można spotkać rakiety z pamięcią na rdzeniach ferrytowych (które były przestarzałe już w latach 70-tych) oraz systemy na lampach elektronowych. Czy to świadczy o poziomie technologicznych państwa, które tego używa? Absolutnie nie! Wracając jeszcze do poprzedniego wątku z F-22. Te początkowe wykorzystywały procesory i960MX. Na początku XXI wieku sprzęt komputerowy doczekał się gruntowej aktualizacji i wpakowano tam PPC G5, w zasadzie takie same jak w F-35. Te kultowe procesory, niegdyś doprowadzające do spazmów użytkowników Power Maków, są dziś totalnymi padakami, o czym świadczą liczne testy porównawcze ze współczesnymi układami (można takie znaleźć chociażby na Phoroniksie). Mówiąc wprost, jedne z najtańszych od 4- do 7-letnich układów z dolnej półki były w stanie przeprowadzić obliczenia nawet 40-krotnie szybciej niż dwurdzeniowy PPC970. Powiem to całkowicie szczerze: Rosjanie nie mieliby najmniejszych trudności, aby w swoich Su-35 czy Su-57 umieścić wielokrotnie wydajniejsze procesory krajowej produkcji. To wyłącznie kwestia woli. To chyba jasno pokazuje, że to wcale nie mikroprocesory muszą świadczyć o potędze technologicznej państwa. Tym bardziej to nie CPU stanowi o przewadze jednego sprzętu wojskowego nad drugim.

Lightmatter
wtorek, 15 czerwca 2021, 01:27

Rewolucja już jest. Procesor fotonowy już jest, głównie dla AI, laserowy napęd fotonowy PLT prawie już jest, głównie dla Marsa, to będzie wielka przygoda. Nie może nas ominąć, ale miło posłuchać anonimowego fachowca. Tak w ogóle to piszę to na smartphonie z 2015, w Androidzie i starcza.

poniedziałek, 14 czerwca 2021, 19:11

Ehh ze ci sie chcialo walnac taki elaborat. Ale masz racje i moze w koncu cos dotrze do niektorych nadmiernie i bezpodstawnei zachwyconych super techlogia "zachodu" i wysmiewajacych rzekome super zacofanie Rosji. Przy okazji to rosyjska administracja dziala lub miala dzialac, nie wiem czy to zrealizowali w koncu choc przypuszczam ze tak, na komputerach z ichnimi wlasnym prockami Baijkal i nie uzywaja Windowsow itp. tylko wlasniej dystrybucji Linuxa o ile sie nie myle. Tak ze nie ma tam zadnych backdoorow dla CIA i innych "demokratycznych" organizacji przestepczyz z pod znaku pastuchow.

GB
wtorek, 15 czerwca 2021, 09:12

Jasne... Zwłaszcza że wynika to tylko z rosyjskiego Kompleksu Wojenno-Przemysłowego na którym oparł się autor. To tak jakby powoływał się na Radio Erewań.

Hanys
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 03:06

Niedawno był artykuł jak NATO beczało, a konkretnie Brytyjczycy, że im Rosjanie zakłócają GPS w okolicach Cypru, więc rosyjskie WRE działa bardzo dobrze a waszą prymitywną propagandę która twierdzi że skoro rosyjskie pralki i lodówki świata nie zawojowały, to ich broń nie działa - możecie sobie włożyć, wiecie gdzie ;)

viper
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 15:22

Puszczasz fejk njusy. Rosjanie zakłócali elektronikę na lotnisku cywilnym w Latakii, na co zwrócili im uwagę Brytyjczycy. Ci ostatni wskazywali na niebezpieczeństwo nieodpowiedzialnego postępowania Rosjan dla lądujących na Cyprze samolotów cywilnych, nie wojskowych brytyjskich.

bender
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 14:23

Zakłócali cywilny GPS. Oczywiście Rosja się nie przyznała, ale domyślamy się, że to oni za tym stoją. I tu pojawia się pytanie jakim trzeba być prymitywnym troglodytą bez empatii i wyobraźni, żeby w czasie pokoju, bez poważnego powodu i ostrzeżenia stwarzać zagrożenie dla cywilnego ruchu lotniczego? Żeby próbować mordować jakiś niewygodnych ludzi za pomocą materiałów radioaktywnych generując zagrożenie dla osób postronnych? Żeby strącić cywilny samolot i to w przestrzeni powietrznej innego państwa (MH17)? Nie jestem w stanie pojąć procesu myślowego osób podejmujących takie decyzje, ale równie tajemnicza jest dla mnie motywacja i logika osób, którzy wyraźnie takie postępowanie Rosji popierają. To tak jakbyś sam się prosił, żeby nowiczok czekał na klamce sklepu, w którym robisz zakupy, lub żeby samolot, którym wybierasz się na wakacje pobłądził i spadł z braku paliwa.

środa, 16 czerwca 2021, 19:46

do takich się strzela,nie tłumaczy,wiem ruska metoda ale akurat działa w tym przypadku heh

asd
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 12:56

Zakłócanie GPS to drobiazg, to nie jest superhipernowoczesna elektronika AD2021.

anonim
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 17:11

Haha! A kto powiedział, że nawigacja satelitarna ma cokolwiek wspólnego z nowoczesną elektroniką? Sam sobie wymyśliłeś argument, z którym teraz dyskutujesz. Zadaniem WRE generalnie nie jest zakłócanie działania elektroniki jako takiej (aby efektywnie zakłócić pracę CPU potrzebne jest silne promieniowanie, a w praktyce impuls elektromagnetyczny, co jest wysoce niepraktyczne, bo uwala również naszą elektronikę), ale zakłócanie sygnałów i komunikacji.

magazynier
niedziela, 13 czerwca 2021, 21:42

Podaję Panie Redaktorze listę potencjalnych rosyjskich nosicieli urządzeń WE: Mig 31 i Su 34. Lub wycofywane Su-24.

Insider
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 09:44

Ale gdzie te lampy chcesz na nich upchnąć?

Maras2
niedziela, 13 czerwca 2021, 23:32

Nie potencjalnych a prawdziwych nosicieli. Wersja Su-24MP zapewne w dzisiejszych czasach nie ma wielkich możliwości ale Su-34M/NWO juz raczej tak jako odpowiednik Growlera i zapewne w nim Rosjanie upatrują ratunek zanim pojawi sie cos wiekszego.

GB
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 15:04

Nie ma jeszcze Su-34 z dedykowanymi systemami wre, a więc nie ma odpowiednika Glowlera.

magazynier
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 23:43

Rosjanie cały czas są mistrzami dezinformacji. Czy Pana Redaktora nie dziwi że mają taką lukę technologiczną? I te trzy (3) samoloty WE Ił-22PP „Porubszczyk”? I nic więcej :)). Rosjanie mają pomysły, a Chińczycy resztę.

Davien
wtorek, 15 czerwca 2021, 17:45

A co ma dziwić, w końcu ich szczyt techniki WRE na Su-35 czyli Chibiny-M to lata 80-te a całe zmiany to przystosowanei do montazu na Su-34/35 i nowe wyrzutmniki flar i dipoli.

magazynier
wtorek, 15 czerwca 2021, 20:11

Chibiny są na każdym Su-35. Mówimy o wersji WRE.

Davien
wtorek, 22 czerwca 2021, 15:53

Su-34M/NWO to taki odpowiednik EA-6 Prowler zakładając że powstanie. Do Growlera to mu sporo brakuje zwłaszcza że dalej na uzywac L-175 w systemach zakłócania. Czyli Chibiny -M pod nazwą Chibiny-10 się kłaniaja.

GB
wtorek, 15 czerwca 2021, 13:01

W cale mnie nie dziwi. Od zawsze Rosja odstawała od świata w elektronice wojskowej.

olo
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 22:23

Są i Dura pisał o tym na D24 w 2016 roku.

GB
wtorek, 15 czerwca 2021, 13:00

Nie ma. I w ogóle Su-34M jeszcze NIE MA.

magazynier
wtorek, 15 czerwca 2021, 20:13

Jesteś w mylnym błędzie. Ma chiński radar i awionikę.

Gulden
niedziela, 13 czerwca 2021, 21:06

Ludzie,zrozumcie jedno.Po objęciu władzy przez komunistów w Rosji,zaczęto modernizować ten olbrzymi Kraj,a pole do popisu było całkie spore,wyzwanie nieziemskie,bo zapaść technologiczna,przemysłowa była niesamowita.Do tego nakładało się zrobienie porządku wewnątrz,choćby ustalenie sobie granic z sąsiadami.Plus wojna domowa.I rosjanie poszli w tym kierunku,ze skutkiem takim czy innym,ale starano się albo kupić,albo zajumać technologię z zachodu.Do tego doszło jeszcze ogromne wykrwawienie populacji po WW1,co nie pozostawało bez znaczenia...I do 41'jakoś się to kręciło,na czele ze zbrojeniówką.Niestety,ten z wąsikiem uprzedził ruch Stalina i politbiura,i po raz kolejny stworzył pustynię po przemyśle,i luki w sile roboczej,kadrze inżynieryjnej,i tak dalej.I znowu od nowa trzeba było budować.Do 91'jakoś się to kręciło,mniej,lub lepiej,czyli znowu mozolna odbudowa potencjału(plus ból głowy,z utrzymaniem stanu posiadania po Jałcie,Poczdamie)...dzięki takiej a nie innej poityce,i "pomocy"zachodu,Sojuz się rozpadł.I znowu,tym razem sami sobie rosjanie rozwmontowali jakoś tam poukładany przemysł,fabryki,centra rozwojowe i tak dalej.Od czasu wyboru Putina,i kolejnym restarcie w Kraju,zaczynają działać w kwestii rozwoju swoich mocy przemysłowych,zborjeniowych i tak dalej.Ciekawe, jak długo będzie im dane coś budować,i mieć przez to większy wpływ na gospodarkę światową.Na tym tle to JAK wygląda USA?Parę bombek im samuraje posłali na balonach,a przez całą WW2,rozwijali przemysł,pełną parą...

olo
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 22:25

i katowali Europę aby pozbyć się konkurencji gospodarczej. Kochane USA.

dsjdklsjfklsdjflksd
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 10:23

To zupełnie jak w Polsce, też co chwila trzeba odbudowywać, po wizytach przyjaciół z zachodu i wschodu.

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 02:28

Około 1 dekady. Później się sypnie. Nie z powodu rosnącego zapotrzebowania na surowce z Zachodu, co z Chin. Biznes to biznes, a Chińczycy są pragmatycznymi ludźmi i nie noszą takich sentymentów jak "przyjaciele" czy "sojusznicy". Rosja winna unikać ekspansji w Arktyce ze względu na swojego sojusznika, bo ten rozwija się czasami umiędzynarodowionymi koncernami jak Huawei, także w krajach Zachodu. Rosja nie posiada monopolu na zasoby Arktyki. Do tego Rosja winna zapewnić sobie rozwój gospodarczy, który zapewni stabilność w rosyjskim społeczeństwie. Rosja wisząca na sojuszniczej klamce Chin, jest już dziś, a Chiny mogą zdecydować się na zbrojną interwencję w wewnętrzne interesy Rosji, jeśli Rosja się zdestabilizuje. Rosjanom może się nie podobać być krajem zależnym od wielkiego mocarstwa, albo mogą mieć mętne zrozumienie sytuacji swojego państwa na arenie międzynarodowej. Imperialna przeszłość Rosji może odbić się tragicznie jeszcze raz na losie Rosji.

Gulden
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 11:09

-Piotr-Niestety,właśnie w kierunku Arktyki i zasobów tam się znajdujących już teraz patrzy FR,i praktycznie oficjalnie rości sobie do tego pretensje,i rozbudowuje potencjał militarny w tym zakresie.Zresztą zasoby naturalne,woda i ziemia pod uprawę,zawsze były obiektem,czy tam powodem konfliktów. No,są do tego tortu jeszcze i inni zainteresowani,choćby USA,Dania,Norwegia,czy kto tam jeszcze.I albo się jakoś dogadają-a surowców coraz mniej...albo pójdą na ostro.Dla FR, to być albo nie być.A co do przemysłu,gospodarki,to naprawdę,należy brać pod uwagę z jakiego poziomu rosjanie co rusz startują.Czy to z powodów militarnych,czy to z powodów politycznych,czy z powodu tego,co sami sobie nabroili,choćby przy tej ichniej"pierestrojce".

olo
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 23:03

Nie sami sobie "nabroili" tylko zawdzięczają to Amerykjanom i klanowi handlowemu.

Wawiak
niedziela, 13 czerwca 2021, 23:54

To, że się dwa zbiry po początkowej kolaboracji w napaści na Polskę wzięły za łeb i nawzajem sobie krwi upuściły, ciężko mi sklasyfikować w kategorii "niestety". Nad zapaścią technologiczną tego kraju też nie zamierzam rozpaczać. Nie ma nic gorszego, niż troglodyta z nowoczesną bronią. Pewien polityk określił ich kiedyś jako "Górną Woltę z rakietami".

Gulden
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 11:16

-wawiak-To temat na dłuższą rozmowę,ogólnie rzecz biorąć,WSZYSTKIM na rękę było wplątanie Niemców w obie wojny,czyli WW1,i WW2,bo co jak co,gospodarczo rośli w siłę,co się kompletnie nie podobało innym graczom światowym,czy to w Europie,tym bardziej w USA.Zresztą,tylko chyba niemcy mogli sobie sprezentować TRZY wojny w tak krótkim czasie,bo w 1870 dali po twarzy francuzom.I to konkretnie.Co do rosjan,ja się trzymam faktów,i tego co z nich wynika,naprawdę rosjanie startują z innego poziomu,choćby już liczyć od carskiej rosji,w zakresie rozwoju w jakiś tam sposób Kraju.Zresztą,jeśli chodzi o geopolitykę,i szeroko pojęte interesy,to nie ma czegoś takiego jak "niestety",tylko są realia które trzeba przyjmowac do wiadomości i na miarę potrzeb i możliwości na nie reagować.I nic tu nie ma do rzeczy przyzwoitość,honor czy inne imponderabilia,które się od razu odkłada na półkę,jak trzeba naprawdę podejmować decyzje.

królewiec
niedziela, 13 czerwca 2021, 17:30

Nie ma co się pocieszać , że te ustrojstwa toporne i gdzieś tam nie zadziałało tak jak należy . Na Ukrainę , Rumunię , Bałtów czy niestety SZ RP wystarczą . Zamiast inwestować w drogie białe słonie takie jak F-35 czy fregaty plot. czy mityczną Tarczę Przeciwrakietową może lepiej zainwestować w środki WRE ,Narew , BSL , swoje rozpoznanie satelitarne , cyber-wojsko ,mobilność , nowoczesną amunicję , sieciocentryczne pole walki .

Marek T
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 09:09

Na RP juz nie wystarcza ....

Polo
niedziela, 13 czerwca 2021, 17:08

A czy to nie jest dezinformacja? Czy nie chcą uśpić czujności i/lub zyskać (zwiększyć) przewagę na innymi w tym obszarze?

andys
niedziela, 13 czerwca 2021, 16:31

Tytul "Rosjanie krytykują swoje możliwości Walki Elektronicznej." Pierwsze zdanie tekstu - "Rosyjskie siły zbrojne powszechnie uważa się za bardzo dobrze przygotowane do Walki Elektronicznej. " To jak to w końcu jest - dobrze czy źle?

Reaper
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 10:35

Tak jak wszędzie - część lepiej, część gorzej. Nie ma na świecie sił zbrojnych w 100% nowoczesnych bez żadnych luk.

Kelt
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 08:37

Czyli przeczytałeś tylko jedno zdanie artykułu? Gratulacje

Palmel
niedziela, 13 czerwca 2021, 15:49

niestety po upadku komuny te jednostki polikwidowano lub przekształcono a miał tego trochę Kiszczak

KrzysiekS
niedziela, 13 czerwca 2021, 15:04

Niestety na nasze WP to oni mają wystarczające WE czego nie można powiedzieć o nas.

viper
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 15:26

Dlatego jesteśmy w NATO. Gdybyśmy byli w stanie odpowiedzieć samodzielnie na zagrożenia dla Polski, sojusz nie byłby nam potrzebny.

andys
niedziela, 13 czerwca 2021, 16:37

W latach 80-tych byłem na konferencji wojskowej. Jednemu z oficerów, uważanemu zreszta w tamtym gronie za wybitnego fachowca w zakresie WE, w prywatnej rozmowie wymknęło się zdanie - Nie musimy mieć kompleksów . Często mamy ich na widelcu (to o ćwiczeniach NATO)

Usa
niedziela, 13 czerwca 2021, 23:38

W latach 80 było to moze aktualne...

andys
niedziela, 13 czerwca 2021, 14:28

Ta smieszna , ocynkowana rura na zdjeciu z Krasucha to tłumik?

Piotr
niedziela, 13 czerwca 2021, 15:13

Nie, to najnowszy ruski układ elektroniczny :)

waldek
niedziela, 13 czerwca 2021, 23:35

A w TVP mówią że ruscy hakują kogo chcą, włamują się gdzie chcą, a ostatnio zablokowali całe wschodnie USA (odcięli paliwo od stacji paliw), wiec chyba mają niezłą tę elektronikę.

Davien
wtorek, 15 czerwca 2021, 07:57

Kupiona na Zachodie albo w Chinach , na zachodnich komputerach z amerykańskim systemem operacyjnym:)

viper
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 15:27

Chyba, że ich odetną od internetu.

AXM
niedziela, 13 czerwca 2021, 14:12

Geniusze w polskim MON całkowicie olali systemy wali elektronicznej w Wojsku Polskim

ałtor
niedziela, 13 czerwca 2021, 17:14

Geniusze w MON olewają wszystko w Wojsku Polskim. To tylko miejsce do robienia kariery.

Kiks
niedziela, 13 czerwca 2021, 14:06

Krasucha i zakłócanie GPS w promieniu 300 km? Trochę to śmieszne, że oni potrzebują do tego aż takich nakładów, bo do zakłócania GPS wcale nie potrzeba jakichś dużych mocy i wbrew pozorom nie jest to wcale takie trudne.

Trzcinq
niedziela, 13 czerwca 2021, 15:15

Akurat zakłócanie GPS to im wychodzi wyśmienicie panie Kiks

Chyżwar dawniej Marek
niedziela, 13 czerwca 2021, 21:49

Do tej pory cywilny zakłócają podczas gdy wojskowemu nie za wiele robią. Zresztą do cywilnych systemów zakłócania nie potrzeba. Wystarczy, że w Feniksie włączę ruski GLONASS i już mu dokładność spada.

Davien
niedziela, 13 czerwca 2021, 17:44

Wyłacznie cywilnego jak to zwykle u terrorystów z Rosji.

magazynier
niedziela, 13 czerwca 2021, 21:39

A w Iaraku wyłącznie wojskowy?

Sidematic
niedziela, 13 czerwca 2021, 14:05

W przeciwieństwie do Polaków Rosjanie uczą się na błędach. W 1920 roku pod Warszawą przegrali ważną bitwę i w efekcie całą wojnę właśnie przez braki w WRE. Teraz są w tym mistrzami a my z mistrza spadliśmy na samo dno.

ałtor
niedziela, 13 czerwca 2021, 17:16

W 1920 nadawali depesze radiowe otwartym tekstem. To nie ma nic wspolnego z wre to była zwykła głupota o ktorej sami wiedzieli.

Davien
niedziela, 13 czerwca 2021, 15:31

Są mistrzami ale jedynie w swojej propagandzie, co ładnei pokazała Syria i karabach gdzie rosyjskei systemy WRE kompromitowały się równie często jak ich OPL.

Bez
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 09:17

To nie winna techniki ale bardziej taktyki. Ile Amerykanie stracili samolotów w trakcie Rolling Thunder a i ile Izrael w dolinie bekka. Nawet obecnie w polskiej rzeczywistości można jeszcze dużo wyciągnąć z obecnego sprzętu opl w Polsce, ale do tego potrzebne dobre rozpoznanie przeciwnika i kreatywność. Więc dlatego jest jak jest.

Davien
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 12:28

Rolling Thunder i Bekaa dzieli całkiem sporo lat Do tego Bekaa to nie Wietnam Płn naszpikowany działami plot jak ciasto rodzynkami. Bo w walkach powietrznych to lotnictwo Wietnamu dostało w tyłek az miło.

Tomi
niedziela, 13 czerwca 2021, 14:13

Nic dodać nic ująć, niestety.

Wewo
niedziela, 13 czerwca 2021, 14:05

Prawdziwa jakość rosyjskiej WRE wyszła na jaw podczas konfliktu w GK. Zwłaszcza ich najnowszy system Repellent - 1 długo nie podziałał. Ale zaraz się dowiemy, że to była wersja eksportowa, albo obsługa poszła na fajka.

easyrider
niedziela, 13 czerwca 2021, 13:45

Gdyby Rosja była dobrze do czegokolwiek przygotowana, to używalibyśmy rosyjskich telefonów, komputerów i jeździli ich samochodami. Rosja jest zacofana technologicznie i tego nic nie zmieni.

red
niedziela, 13 czerwca 2021, 21:31

Gdyby Polska była dobrze do czegokolwiek przygotowana, to używalibyśmy polskich telefonów, komputerów i jeździli naszych samochodami. Polska jest zacofana technologicznie i tego nic nie zmieni.

viper
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 15:37

Skoro tak dobrze zdiagnozowałeś Polskę, to znaczy że widzisz również technologiczne zacofanie Rosji. Z taką różnicą, że Polska nie aspiruje do pozycji mocarstwowej na świecie kosztem poziomu życia swoich obywateli - jak ma to miejsce w Rosji.

Chyżwar dawniej Marek
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 13:25

Technik już ci odpowiedział. Od siebie dodam jeszcze, że Polska jest zacofana technologicznie między innymi dlatego, że przez wiele lat Rosjanie tu kradli.

Technik
niedziela, 13 czerwca 2021, 22:58

Może i tak , tylko Polska nie ma ambicji mocarstwowych. A Rosja chce być mocarstwem .

Hanys
niedziela, 13 czerwca 2021, 20:57

ale amerykańskimi autami w Europie też nikt nie jeździ, bo to paliwożerny i prymitywny złom, tak samo nie ma telefonów amerykańskich, pralek, lodówek i telewizorów. W sklepach nie ma ani jednego produktu "made in USA", gdyż USA jest zacofane technologicznie i nic tego nie zmieni.

ciekawy
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 16:47

Nikt nie jeździ amerykańskimi autami? Wania. Toż to w waszej Rassiji Ford jest w pierwszej trójce najlepiej sprzedających się samochodów :)

GB
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 08:24

Ford jest zapewne rosyjski...

Wania
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 08:01

Marka telefonów z nadgryzionym jabłkiem jest z Rosji oczywiście. No takiej wtopy hanysek jeszcze nie zaliczył. Tak samo jak Tesla. Fordów nikt na drodze w Europie nie widział od dekad bo to zacofana marka zdaniem hanyska. Chevrolet też powstał pod Moskwą. GM czy jeep też są przecież rosyjskimi firmami i w Europie nie występują te auta. W końcu to Rosja stworzyła perfekcyjne auto - uaz 452 czyli auto produkowane w niezmienionej formie od 1965 roku. 56 lat produkują auto w którym jedyną modyfikacją było zamontowanie zegarka ciekłokrystalicznego z chińskiej zabawki. Europa nie potrzebuje amerykańskich pralek bo ma swoje marki.

Chyżwar dawniej Marek
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 14:06

Hanysek pisze z Rosji. Dlatego nie miał możliwości sprawdzenia jak wygląda kompatybilność urządzeń z nadgryzionym jabłuszkiem. Poza tym mniej więcej słuszność masz. Tyle, że do UAZ-a Hunter, choć nie jest luksusowym ani ładnym autem bym się nie czepiał za bardzo. Rosjanie nie mają żadnego powodu, żeby psuć coś, co w ich warunkach sprawdza się idealnie.

Davien
wtorek, 15 czerwca 2021, 08:00

Nie pisał o Hunterze ale o UAZ 452, to zupełnie inny pojazd.

raffffff
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 07:58

Trochę tych Fordów i Opli jednak jeździ ;) Dopiero od niedawna Opel przeszedł w ręce Peugeota.

Davien
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 12:30

Opel to Niemcy panie rafff Amerykanei byli jedynie włascicielami ale sama marka jest niemeicka.

say69mat
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 01:05

Mam rozumieć, że wykorzystujesz - jako narzędzie komunikacji - zaawansowaną technologicznie cegłę. W odróżnieniu od najbardziej prymitywnego I-poda ;)))

Davien
niedziela, 13 czerwca 2021, 22:59

Hanysku, a co się dziwisz ze w Rosji ni ma amerykańkich wyrobów? Raz że wam nei sprzedaja a dwa że Rosji zwyczajnie ni stać:) Natomiast w Europie amerykańskich samochodów jest cała masa tak samo ja innego sprzetu.

Skleroticus
niedziela, 13 czerwca 2021, 22:29

Towarzysze Hanys i red, polski eksport za 1 kwartał to 78 mld USD, wasz 88 mld USD. Z tym, że nasz to produkcja przemysłu, bez ropy, gazu, złota, diamentów, niklu, itd, itp. :))) O amerykańskim eksporcie nawet nie wspomnę ;) I o tym, że są polskie pralki, lodówki, pamięci do komputerów, itd., też :)

fakty nie baje
niedziela, 13 czerwca 2021, 15:28

To bardziej skomplikowane niż sobie wyobrażasz - czemu LG zakończyło budowę smartofonów, czemu nie ma nokii, trzeba mieć duży rynek wewnętrzny / Chiny, USA/ lub strefy wpływów aby z popytu wewnętrznego na początku finansować rozwój nowych modeli itp. Podobnie z samochodami czy innym sprzętem - do tego trzeba zbudować sieć serwisów, dystrybucji. - na to potrzeba gigantycznej kasy. Zachód o to zadbał aby nie zbudować żadnej konkurencji. I jedynie Chiny mają tak duży rynek wewnętrzny aby mieć możliwość rozwoju / do tego kradli technologie na potęgę bez żadnych konsekwencji/ i Korea Płd gdzie rząd przez lata pompował gigantyczne pieniądze w czebole i miał olbrzymie cła aby chronić rynek wewnętrzny. Z czeboli nie ostał się Daewoo, SangYong i inne. Tesla przez prawie 20 lat była deficytowa - i pompowana przez banki spekulacyjnie - żadna inna firma bez zaplecza nie mogłaby tak działać. Rosjanie 10 lat wychodzili z olbrzymiej zapaści po rozpadzie Sojuza - i dopiero teraz próbują coś odbudowywać ale rynek jest tak nasycony że na nowe firmy ze smarfonami czy samochodami miejsa już nie ma - bo giganci mają zbyt dużą kasę i zbudowane całe zaplecze

Maciek
niedziela, 13 czerwca 2021, 19:36

Z naziemną zagłuszarką jest ten problem, że emituje potężne promieniowanie i jest łatwa do wykrycia dla najprostszych nawet systemów. To jakby mówiła "tu jestem, walnijcie we mnie". Ponadto te wszystkie nieustające maszty i anteny są bardzo wrażliwe na ostrzał, nawet amunicja odłamkową, bo w końcu nie da się ich opancerzyć. Dlatego trzeba mieć większą ilość takich urządzeń, żeby działały rotacyjnie i zmieniały pozycję, albo umieścić je na samolotach. Bardzo dziwią te sowieckie zaniedbania.

easyrider
niedziela, 13 czerwca 2021, 19:33

No i znalazłeś wytłumaczenie zapaści technologicznej Rosji. Dzięki :D

Maciek
niedziela, 13 czerwca 2021, 19:25

Rosja nie produkuje wyrobów konsumpcyjnych mogących konkurować na świecie, bo jest zacofana, cały wysiłek idzie im na produkcję zbrojeniową. Praprzyczyna tego stanu rzeczy to wcale nie upadek Sojuza. Oni po prostu nie są włączeni w światowy obieg gospodarczy na zasadach wolnorynkowych. Są całe branże, które trwają tylko dzięki temu, że zderzyły się z zachodnią konkurencją. A skoro się nie zderzyły...to się modernizują bardzo powoli. Za dużo do powiedzenia ma państwo, które jest głównym klientem firm technologicznych. A państwo...kupuje broń. Wszyscy najzdolniejsi idą więc do roboty w zbrojeniówce. Ten model gospodarki jest dysfunkcjonalny, ale dopóki Putin rządzi, nie porzucą go.

Dyzio
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 10:39

Nie są w łańcuchu dostaw dla zachodu, bo nikt nie chce tam budować fabryk, gdy za każde pozwolenie trzeba dawać łapówkę. Zachód nie rozumie tej mentalności i słusznie. Zresztą, co zbudujesz z ludźmi, którzy przez całą komuną byli uczeni tylko kraść i pić oraz chodzić z podniesioną głową - co to nie ja, i im się należy!? Widać to gdy ich spotkasz np. na wczasach za granicą.

Gggy
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 08:41

I bardzo dobrze.im dluzej rzadzi putin tymlepiej dlaPolski.nikt nie ciemuezy roSsji lepiej od niego

Wania
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 08:14

Dokładnie tak. Przez dziesięciolecia Rosja była utrzymywana przez dawny RWPG. Wszyscy utrzymywali molocha, który budował głównie swój przemysł zbrojeniowy i skutecznie tłumił rozwój innych krajów. Rosja decydowała, kto ma jakie produkty produkować. Gdy ubyło prawie 200 mln niewolników zaczęły się problemy, bo Rosja nigdy nie rozwinęła w pełni konkurencyjnej cywilnej produkcji. Gdy nastał Putin Rosja zaliczyła powrót do lat 50. Jedyne co Rosja eksportuje to ropa i gaz. Nawet eksport uzbrojenia jest mniejszy od eksportu polskich mebli. Przemysł kosmiczny szybko w Rosji upada, tak samo jak przemysł lotniczy. SSJ 100 jest tego najlepszym dowodem. Miliardy dolarów włożone w projekt, który miał być propagandowym powrotem Rosji do producentów dużych samolotów cywilnych, a okazał się totalną klapą.

Janina
niedziela, 13 czerwca 2021, 14:39

Jakby na to nie popatrzeć to nie do końca masz rację. W sektorze cywilnym faktycznie Rosja nie ma nic interesującego do pokazania ale w sferze militarnej już tak nie jest. Przykładów można mnożyć, wystarczy popatrzeć na to co używa nasza armia.

easyrider
niedziela, 13 czerwca 2021, 19:35

Owszem sporo prostego sprzętu i mało zaawansowanego uzbrojenia dla klientów z cienkim portfelem.

Piotr
niedziela, 13 czerwca 2021, 15:16

Sektor cywilny jest odzwierciedleniem sektora wojskowego, nie ma inaczej... Technologia jak jest w wojsku , to jest w cywilu ! A jak się ma tylko propagandę, to się w cywilu ma wielkie g... I piej że w woju jest mega, extra i super bez analoga :)

Reaper
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 10:42

A to zależy od modelu społecznego i ekonomicznego. W Amerykańskim tak jest, w Rosyjskim jest odwrotnie. Można dyskutować który jest bardziej wydajny i innowacyjny (paradoksalnie przed 1989 rokiem bardziej innowacyjny był model z ZSRR lecz ze względu na model który Ty opisujesz, później pojawiły się problemy z przełożeniem idei i prototypów na produkcję masową, odwrotnie jak w USA, lecz wziąć poprawkę trzeba iż tam RMA miała charakter modernizacyjny a nie rewolucyjny jak na Wschodzie).

Raffff
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 08:00

No nie do końca. III Rzesza miała bardzo dobrą technologię wojskową (czołgi znacznie lepsze od amerykańskich) a cywilnej wcale.

Davien
wtorek, 15 czerwca 2021, 08:02

Rafff, niemeickie silniki lotnicze to pokłosie doskonałych silników samochodowych. Niemeickie czołgi akurat od ameykańskich lepsze nie były

ret
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 21:03

Jakie dobre czołgi? Maus? Tygrys? Pantera? Jedyny niemiecki czołg który się nadawał do roli czołgu to PzKpf IV Aus G i późniejsze jego wersje, Syryjczycy używali go jeszcze 1967 roku. Ale w porównaniu do alianckich czołgów i tak był kiepski. Pozostałe to jednie niszczyciele czołgów.

Davien
wtorek, 15 czerwca 2021, 17:55

Ret, Pantera razem z M26 to najlepsze czołgi IIWŚ, PzIV od wersji F2 był w pełni porównywalny do Shermana a sporo lepszy od T-34

Yyy
wtorek, 15 czerwca 2021, 12:02

Pantera i Tygrys to były niszczyciele czołgów? Przepraszam bardzo ale właśnie Panterę uznaję się za coś, co można by nazwać pierwszym MBT. Skoro piszesz o PzKpf IV w zacofanym Egipcie, to sprawdź na czym jeździli Francuzi po wojnie. PzKpf IV w Wermachcie i SS było dużo więcej niż Panter. Ale to właśnie mniej liczne Pantery stanowiły ich główną siłę uderzeniową.

ret
wtorek, 15 czerwca 2021, 16:29

Pantera to w rzeczywistości niszczyciel czołgów. Ciężki, nieruchawy, skomplikowany, mało podatny obsługowo. Ze stosunkowo słabym uzbrojeniem. W czasach gdy był używany to Niemcom już siła uderzeniowa do niczego nie była potrzebna. Ale niszczyciel czołgów mogli sobie zrobić tańszy. A tak zmarnowali sporo potencjału przemysłowego. Francuzi z niego zrezygnowali w 1950 roku. Syria to nie Egipt. Zwłaszcza w 1967 roku.

Chyżwar dawniej Marek
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 14:17

Nie miała cywilnej? A to dobre. Myślisz, że jakim cudem Niemiaszki nagle zaczęły produkować bardzo dobre silniki lotnicze, których wcześniej nie mieli?

Davien
wtorek, 15 czerwca 2021, 08:03

Mieli b. dobre silniki lotnicze juz w IWŚ wiec nie tak od razu.

JSM
niedziela, 13 czerwca 2021, 21:53

Nie w Rosji.

Genowefa
niedziela, 13 czerwca 2021, 14:20

A Polska to gdzie jest?

pol
niedziela, 13 czerwca 2021, 15:18

Za Jowiszem... :P A ty nie miałaś geografii w szkole ???

Jj
niedziela, 13 czerwca 2021, 23:41

On miał GLONASS...

czarno to widzę
niedziela, 13 czerwca 2021, 14:13

Zaklinasz rzeczywistość, ale jeżeli poprawia ci to samopoczucie...

Nysa
niedziela, 13 czerwca 2021, 14:01

A dlaczego nie używamy polskich telefonów , komputerów i samochodów ?

ałtor
niedziela, 13 czerwca 2021, 17:19

Bo nie wpadlismy na pomysl produkcji wlasnych procesorow i napisania wlasnego "windowsa", co rosjanie obwieszczali swiatu w okolicy przełomu wieków. Oczywiscie ukradli kilka miliardow na "badania" i nic nie ma.

Davien
niedziela, 13 czerwca 2021, 15:32

Wy na pewno nie używacie w Rosji, macie chińskie z rosyjskimi naklejkami:)

nieomylny
niedziela, 13 czerwca 2021, 16:40

Wy Mykolaj chyba też?Popraw mnie jeśli się mylę.

Davien
niedziela, 13 czerwca 2021, 23:02

No popatrz w Polsce mamy pod dostatkiem sprzetu polskiej produkcji albo zachodniego o kilka generacji wyprzedzajacych to co ma Rosja:)

Żuk
niedziela, 13 czerwca 2021, 15:19

Używamy, chociaż zdecydowana większość to produkty zachodnie. A ruski yotafon to klasa sama w sobie - poczytaj :)

Raf
niedziela, 13 czerwca 2021, 15:51

Nie zachodnie tylko wyprodukowane w Chinach + dodane logo polskiej firmy.

Wanilia
poniedziałek, 14 czerwca 2021, 08:16

Zobacz film z odwiedzin polskiej fabryki produkującej kości pamięci. Fabryka nie jest w Chinach.

Davien
wtorek, 15 czerwca 2021, 08:05

Marka GoodRam. Robia pamieci na kościach chyba Microna. B.dobre i niezawodne.

Piotr
niedziela, 13 czerwca 2021, 16:51

Już się fabryki przenoszą - poczytaj " koniec ery made in china "

szmatex
niedziela, 13 czerwca 2021, 16:41

Nazwa polskiej firmy zwykle jest tak dobrana ,żeby kojarzyła się z zachodnią firmą.

Żuk
niedziela, 13 czerwca 2021, 16:28

Spokojnie, już nie tylko Polskie firmy wracają z Chin, a my jesteśmy super miejscem dla fabryk zachodnich koncernów, już nikt nie pozwoli sobie na zaburzenie dostaw...:P

Tweets Defence24