Przemysł Zbrojeniowy

Sprostać przyszłym zagrożeniom. Wiceprezes Lockheed Martin o dwóch fazach Wisły [WYWIAD]

Demonstrator radaru AESA ARES. Fot. Lockheed Martin.
Demonstrator radaru AESA ARES. Fot. Lockheed Martin.

Ważne jest, aby obecne i przyszłe scenariusze zagrożeń były oceniane w taki sposób, aby projektowane rozwiązania je wyprzedzały. Taka zdolność uprzedzania rozwoju celów możliwa będzie dzięki prawdziwemu, autonomicznemu radarowi działającemu w zakresie 360 stopni, przeznaczonemu do wykrywania i przechwytywania manewrujących rakiet balistycznych. – mówi o programie przyszłego radaru dookólnego LTAMDS w rozmowie z Defence24.pl Tim Cahill, Wiceprezes ds. IAMD, Lockheed Martin Missiles and Fire Control. W wywiadzie mowa też o zdolnościach pocisku PAC-3 MSE, pozyskanego w pierwszej fazie programu Wisła.

Jakub Palowski: Lockheed Martin przygotowuje ofertę radaru w programie LTAMDS, bazując na technologii AESA ARES. Jakimi cechami będzie się charakteryzował nowy radar, w stosunku do wymagań programu LTAMDS?

Tim Cahill, Wiceprezes ds. IAMD, Lockheed Martin Missiles and Fire Control: Zagrożenia rozwinęły się na tyle, że nie da się już tak poprawić czy unowocześnić obecnie używanego radaru, by potrafił sobie z nimi radzić. Charakterystyki dzisiejszych zagrożeń znacznie różnią się od tych, w odpowiedzi na które opracowano i wdrożono obecny radar. Ważne jest, aby obecne i przyszłe scenariusze zagrożeń były oceniane w taki sposób, aby projektowane rozwiązania je wyprzedzały. Taka zdolność uprzedzania rozwoju celów możliwa będzie dzięki prawdziwemu, autonomicznemu radarowi działającemu w zakresie 360 stopni, przeznaczonemu do wykrywania i przechwytywania manewrujących rakiet balistycznych. 

Ze względu na nasze dotychczasowe osiągnięcia w zakresie dostarczania technologii radarowych dla Armii USA, jesteśmy zachęcani do opracowania takich wyprzedzających zdolności. Opracowaliśmy już łatwą do rozbudowy konstrukcję wokół powtarzalnych, głównych modułów radaru, co jest już w istocie radarem. Teraz budujemy matrycę, łącząc szereg modułów, które mogą być oddzielnie wykorzystywane w czasie rzeczywistym w zależności od potrzeb misji. Taka architektura zapewnia nam to, co nazywamy „software defined sensor” (sensor definiowany programowo), i co zapewni żołnierzom w przyszłości ekstremalną elastyczność.

W jakim stopniu w programie AESA ARES zostaną wykorzystane istniejące technologie radarowe – np. MEADS MFCR, Long Range Discrimination Radar, Q-53?

Jako światowy lider w naziemnych systemach radarowych prowadzimy aktualnie szereg programów w zakresie rozwoju i produkcji, które dają nam możliwość bezpośredniego wykorzystania dostępnych już technologii i przewagę w zakresie zdolności. Naszym zdaniem ważne jest, byśmy byli w stanie skoncentrować się na używaniu rozwiązań, które pozwalają na zastosowanie nowoczesnych, a nie przestarzałych radarów. Aby osiągnąć ten cel, kładziemy nacisk na elementy, które są stabilniejsze, które przez dłuższy czas pozostają technicznie aktualne. Elementy takie jak np. dająca nam przewagę technologia poziomujących podpór radarów lub technologia zdolności szybkiego rozstawiania w systemie radarowym TPQ-53.

Nie chcielibyśmy natomiast, na przykład, używać modułów antenowych z programu, który rozpoczął się ponad 5 lat temu, ponieważ ta technologia jest absolutnie kluczowa dla całego radaru i rozwija się dużo szybciej niż inne. Tak więc, na potrzeby konstrukcji elementów naszej anteny możemy wykorzystywać dojrzałe, sprawdzone technologie, jednak staramy się stworzyć unikatową jakość, w celu zapewnienia większej wydajności i dostarczenia rozwiązań następnej generacji, jedynych w swoim rodzaju rozwiązań pozostających na tym poziomie do momentu, kiedy dany system zostanie wprowadzony do użytku za 5 lat. 

Tim Cahill, fot. Lockheed Martin.
Tim Cahill, fot. Lockheed Martin.

W USA toczy się dyskusja nad przyspieszeniem programu LTAMDS, ze względu na pilne potrzeby US Army. Jak zaawansowane są prace nad radarem ARES? Kiedy zostanie przedstawiony pełen prototyp i kiedy radar jest przewidziany do produkcji seryjnej?

Prowadzimy prace w bezpośrednim kontakcie z przedstawicielami Armii na etapie opracowania koncepcji (Concept Definition Phase), skupiając się na wymaganiach i wariantach zagrożeń, co decyduje o ostatecznym wyborze technologii i rozwiązań potrzebnych dla LTAMDS.  Przeprowadzamy szereg przeglądów technicznych i wspieramy Armię w realizacji poszczególnych programów mających na celu dostarczenie zdolności odpowiadających na wiele scenariuszy, które mogą stać się realne za 5 lat.

W obowiązującej ustawie NDAA 2018 i w przynajmniej jednym z projektów na 2019 rok są zapisy wskazujące na osiągnięcie wstępnej gotowości bojowej (IOC) przez przyszły radar dookólny systemu obrony powietrznej LTAMDS do końca 2023 roku. Czy projekt AESA ARES opracowywany przez Lockheed Martin może sprostać temu założeniu? 

Wspieramy Armię w jej ocenie poszczególnych programów, dzięki czemu wziąwszy pod uwagę dojrzałą technologię i najnowsze, miarodajne doświadczenia, będziemy w stanie zapewnić zdolności LTAMDS w wielu różnych scenariuszach w ciągu 5 lat.

W projekcie NDAA 2019 w Izbie Reprezentantów dodano zapisy mówiące o zdolności do wykrywania skomplikowanych celów aerodynamicznych, celów balistycznych, i wreszcie nowo pojawiających się zagrożeń hipersonicznych, jak i o tym że LTAMDS ma wspierać pełen zakres możliwości użycia pocisków PAC-3 MSE. Czy ARES jest w stanie spełnić te wymagania, włącznie z terminem? 

Zagrożenia wciąż ewoluują i nie da się już zapewnić zdolności odpowiadania na nie za pomocą modernizacji dzisiejszych radarów. Od samego początku naszym celem jest przede wszystkim zapewnić żołnierzom dostępne, niedrogie rozwiązanie LTAMDS, które zapewni Armii przewagę na polu walki. Jednym z naszych celów jest zapewnienie żołnierzom nowego radaru możliwie jak najszybciej.

Kiedy współpracujemy z Armią nad opracowaniem i oceną przyspieszonych programów, obejmujących różne poziomy usprawnień - nie tracimy z oczu możliwości dostarczenia rozwiązań przekraczających wymagania w tych scenariuszach.  Ostatnią rzeczą, którą moglibyśmy zrobić, to spędzić następne około 5 lat zajmując się budowaniem i kwalifikowaniem zdolności, które może byłyby lepsze o ileś procent od obecnego radaru, ale tak naprawdę nie rozwiązywałyby wszystkich potrzeb nawet w zakresie dzisiejszych zagrożeń, a tym bardziej nie zapewniały koniecznej przewagi.

Jaką rolę odgrywa pocisk PAC-3 MSE w zintegrowanym systemie obrony powietrznej i przeciwrakietowej US Army (AIAMD)?

Zadaniem PAC-3 MSE jest zwalczać załogowe i bezzałogowe statki powietrzne, pociski manewrujące i wszystkie typy taktycznych taktycznych pocisków balistycznych wyposażonych we wszystkie typy głowic, włączając w to broń masowego rażenia.

Pocisk PAC-3 MSE jest przedstawiany, na przykład przez Departament Obrony, jako zdolny do przechwytywania nawet trudnych celów, zarówno aerodynamicznych, jak i balistycznych. Jakie cechy pocisku PAC-3 MSE zapewniają takie zdolności? 

Pocisk PAC-3 MSE oferuje zdolność typu hit-to-kill, która pozwala zwalczać cele aerodynamiczne i balistyczne, z wykorzystaniem aktywnego radaru, małych silników sterujących, silnika o podwójnym impulsie oraz udoskonalonych powierzchni sterujących. Wszystko to razem zapewnia zwiększoną wytrzymałość pocisku i zwrotność na dużych wysokościach.

 

Co wyróżnia pocisk PAC-3 MSE od innych rakiet rodziny PAC-3, na przykład wersji CRI?

PAC-3 MSE ma o dwukrotnie większy zasięg oraz o połowę większy pułap, dzięki czemu może zwalczać wymagające zagrożenia - dzisiejsze i przyszłe.

Rosja cały czas rozwija swoje systemy rakietowe, odpalane z ziemi, powietrza i morza. Czy zatem obrona powietrzna, której elementem jest PAC-3 MSE będzie w stanie sprostać nowym zagrożeniom, tak balistycznym, jak i innym?

PAC-3 MSE zapewnia obronę przed nowymi zagrożeniami dzięki zwiększonemu zasięgowi, pułapowi i zwrotności. 

Czy może Pan potwierdzić, że maksymalny zasięg PAC-3 MSE, przynajmniej dla niektórych celów aerodynamicznych, przekracza 100 km? 

Niestety, informacje dotyczące maksymalnego zasięgu PAC-3 MSE są niejawne.

Fot. US Army.
Fot. US Army.

Czy pocisk PAC-3 MSE mógłby wykorzystać dane do strzelania wypracowane przy pomocy sensorów morskich lub powietrznych, jeżeli te ostatnie miałyby odpowiednie zdolności zapewnienia jakości informacji i zostałyby zintegrowane z systemem C2 używanym do kierowania ogniem rakiet PAC-3 MSE, takim jak TLVS/MEADS/BMC4I lub IBCS? 

Integracja wewnętrznych i zewnętrznych sensorów w celu wypracowania danych do strzelania jest funkcją systemu naziemnego (TLVS / MEADS / BMC4I / IBCS). Na przykład, IBCS tworzy połączoną "bazę" danych o celach z wykorzystaniem danych i parametrów z sensorów wewnętrznych i zewnętrznych. Jeżeli te połączone dane byłyby wystarczające dla kierowania ogniem, to mogłyby wspierać strzelanie rakietą PAC-3 MSE. Uaktualnienie danych o celu zostałoby wysłane z IBCS do sensora wspierającego komunikację z pociskiem w oparciu o połączone dane.

Użytkownicy Patriot nadal mają na wyposażeniu znaczne ilości pocisków PAC-3 starszych odmian, także CRI. Jaką rolę będą mogły one odgrywać w systemie obrony, jeżeli będą służyć równolegle z PAC-3 MSE, na przykład w US Army?  

Wykorzystywanie zarówno PAC-3 jak i PAC-3 MSE przez poszczególne kraje, przez większy wybór pozwala im na optymalne dobieranie pocisków do celu przez naziemny system inicjujący uruchomienie obrony.

Jakie są główne kierunki prac rozwojowych prowadzonych w związku z rodziną PAC-3 przez Lockheed Martin?

Lockheed Martin prowadzi prace nad rozwojem zdolności rodziny PAC-3 w odniesieniu do zmieniających się zagrożeń i mając na względzie maksymalną skuteczność oraz wydajność pocisku. 

PAC-3 MSE z reguły współdziała z innymi pociskami. W USA są to dziś rakiety PAC-3 CRI i PAC-2/GEM-T, dołączą też do niego inne efektory w AIAMD (np. AIM-9 Sidewinder). W przyszłym polskim systemie mają to być pociski systemu Narew i LCI, a w Niemczech – IRIS-T SL. W jaki sposób PAC-3 MSE wpisuje się w działanie w zintegrowanej obronie powietrznej?   

Dzięki możliwości ustawiania w systemie naziemnym parametrów odpalenia można zoptymalizować wykorzystanie pocisków pod kątem wyboru najbardziej odpowiedniego pocisku do zagrożenia.

Lockheed Martin przedstawił jakiś czas temu koncepcję pocisku THAAD-ER, postrzeganą m.in. jako odpowiedź na zagrożenie ze strony broni hipersonicznej. Czy spotkali się Państwo z zainteresowaniem ze strony Pentagonu? W jaki sposób taki pocisk mógłby wesprzeć zwalczanie rakiet balistycznych dalekiego zasięgu?

THAAD-ER jest naszą odpowiedzią na zagrożenia broni naddźwiękowej czy  balistycznych pocisków dalekiego zasięgu. To jest też odpowiednie rozwiązanie, które może być bardzo szybko przebudowywane czy rozwijane, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Dziękuję za rozmowę.

Komentarze (2)

  1. Marek1

    Jeszcze tylko trzeba dodać, ze \"sukces\" z Wisłą skutecznie zablokował finansowanie innych RÓWNIE niezbędnych \"na wczoraj\" programów modernizacyjnych dla WP. Resztkę pozostałej po Wiśle kasy \"geniusze\" z MON wydają na mało istotne bzdety w rodzaju holowników, orkiestr, pułku reprezentacyjnego, gadających ławek, czy finansowanie MSWiA(400 mln PLN). Skansen technologiczny o nazwie WP/MW trwa i trwać ma ...

  2. AMD

    Marketingowe bla , bla ...

    1. BUBA

      Dlaczego tak uważasz. PAC-3CRI to około 10/15 km zasięgu antybalistycznego (A nawet mniej co wyszło w czasie strzelań u Arabów na wojnie)...PAC-3MSE to podobno 30/40 km zasięgu antybalistycznego. A weryfikacja będzie gdy Arabia Saudyjska zacznie strzelać tymi pociskami po 2020.................................. ........................................................................................................................................................................ Poza tym gość mówi o MEAS/TVLS a nie o polskiej żenadzie: \"Integracja wewnętrznych i zewnętrznych sensorów w celu wypracowania danych do strzelania jest funkcją systemu naziemnego (TLVS / MEADS / BMC4I / IBCS)\". U nas jedynie zintegrowano pieniądze z Amerykanami i to tak, że mamy mały wpływ na II Fazę.