Przemysł Zbrojeniowy

„Poprad” następcą „Osy” - z rakietami „Piorun 2”

System „Poprad” uzbrojony w rakiety „Piorun 2” mógłby zastąpić zestawy przeciwlotnicze „Osa” w polskich siłach zbrojnych. Fot. M.Dura
System „Poprad” uzbrojony w rakiety „Piorun 2” mógłby zastąpić zestawy przeciwlotnicze „Osa” w polskich siłach zbrojnych. Fot. M.Dura

Gdyby w mobilnym zestawie przeciwlotniczym „Poprad” zastosowano rakiety przeciwlotnicze o zwiększonym zasięgu i pułapie, to można by uzyskać system uzbrojenia o porównywalnych możliwościach zasięgowych, jak poradzieckie wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych „Osa-AK”. Polski przemysł jest gotowy do opracowania i wyprodukowania takiej rakiety.

To, że jak dotąd nie wycofano systemu „Osa-AK” z uzbrojenia polskiej armii jest dowodem, jak ważne są tego rodzaju zestawy w bezpośredniej obronie przeciwlotniczej walczących jednostek wojskowych. „Os” nie zastąpi jednak: ani planowany do wprowadzenia system krótkiego zasięgu „Narew”, ani wprowadzany obecnie na uzbrojenie Sił Zbrojnych RP system bardzo krótkiego zasięgu typu „Poprad”.

Optymalne wykorzystanie możliwości systemu „Narew” oznacza bowiem zwalczanie celów powietrznych w zasięgu od 10 do 40 km (na krótszych zasięgach użycie tego systemu jest po prostu marnotrawstwem). „Poprad” jest natomiast wyposażony tak naprawdę w rakiety „Grom” lub „Piorun” z przenośnych przeciwlotniczych zestawów rakietowych klasy MANPADS (man-portable air-defence system), a więc w pociski o stosunkowo niskim pułapie (do 4,5 km) i krótkim zasięgu (do 6,5 km).

image
Rakiety „Piorun 2” mogłyby posłużyć do zwiększenia zasięgu systemów przeciwlotniczych „Biała”. Fot. M.Dura

Pomimo jednak, że zbliża się nieuchronnie czas wycofania ze służby potrzebnych nadal zestawów „Osa-AK”, jak również zestawów artyleryjskich obrony bezpośredniej „Biała” i „Szyłka”, to nadal wprowadzenie ich następców w Siłach Zbrojnych jest jedynie tematem analiz, dyskusji oraz opracowywania coraz to nowych wymagań operacyjnych (np. WO „SONA” na osiągnięcie zdolności bezpośredniej osłony przeciwlotniczej wojsk pancernych).

Tymczasem w oparciu o już pozyskane technologie i opanowane zdolności w ciągu trzech lat polski przemysł może praktycznie samodzielnie opracować i wyprodukować gotową do badań, stosunkowo tanią rakietę przeciwlotniczą o zasięgu do 12 km i pułapie do około 7 km. Dodatkowo tę rakietę będzie można bez problemu zamontować na już istniejących zestawach mobilnych „Poprad”.

image
System „Poprad” uzbrojony w rakiety „Piorun 2” mógłby zastąpić zestawy przeciwlotnicze „Osa” w polskich siłach zbrojnych. Fot. M.Dura

 „Błyskawica” nieudany program z przydatnymi wnioskami

Największym programem rakietowym w Polsce w ciągu ostatniej dekady (oprócz programu Piorun, który został zakończony pełnym sukcesem), był niewątpliwie program pk. „Błyskawica”. Jego celem było opracowanie rakiety przeciwlotniczej o zasięgu „10 km plus” i pułapie 7-8 km, a więc o nieco lepszych parametrach taktycznych niż pociski wykorzystywanego w Polsce ex. radzieckiego systemu „Osa-AK” (o zasięgu 10 km i pułapie 5 km).

Polscy naukowcy wzorowali się na rosyjskim, mobilnym systemie przeciwlotniczym „Pancyr”, który prawdopodobnie w latach osiemdziesiątych był brany pod uwagę jako dostawca pocisków do budowy rakietowej wersji zestawu „Loara”. Później postanowiono wrócić do tego pomysłu budując samodzielnie odpowiednik rosyjskiej rakiety, która docelowo być miała być przeznaczona jako następca systemu „Osa-AK”.

image
Makieta pocisku rakietowego „Błyskawica”. Fot. J. Sabak

Liderem konsorcjum powołanego do opracowania „Błyskawicy” była Wojskowa Akademia Techniczna (Wydział Mechatroniki i Lotnictwa). Jak się okazało praktycznie cały pocisk trzeba było zaprojektować od początku, w tym również napęd. Założono, że polska rakieta będzie dwustopniowa. Trzeba więc było opracować nowy silnik dla pierwszego stopnia, jak również całkowicie od nowa zaprojektować drugi stopień, który nie miał być napędzany, a tylko rozpędzany (po oddzieleniu się pierwszego stopnia rakieta miała lecieć sterowanym lotem balistycznym).

Wiadomo było, że przy „krótkim” (a nie „bardzo krótkim”) zasięgu (powyżej 10 km) pocisk w pierwszej części lotu musi być sterowany „komendowo” lub za pomocą systemu nawigacji inercyjnej (co w obu przypadkach było dla Polski zupełnie nową technologią), a w drugiej części lotu - powinien być naprowadzany głowicą radarową swojego systemu kierowania. Teoretycznie chodziło tylko o przekazywanie z radaru śledzącego na pokład drugiego stopnia rakiety sygnałów sterujących, które miały być później odszyfrowane i wykonane. Radar śledzący miał przy tym cały czas sprawdzać, czy wszystko odbywa się prawidłowo.

Takiego systemu dla rakiety lecącej z prędkością 2-3 Mach nie udało się jednak zbudować, ponieważ w Polsce nikt nigdy wcześniej nie zrealizował podobnego zadania. Oczywiście kilka lat temu przeprowadzono modernizację rakietowych systemów przeciwlotniczych „Wega”, „Newa”, „Kub” i „Osa”, ale obejmowała ona głównie to wyposażenie, które jest „na ziemi”. Dokonując cyfryzacji całego systemu nie unowocześniano natomiast rakiet, jak również ich systemu naprowadzania.

image
Wojsko pilnie potrzebuje wprowadzenia następcy zestawów przeciwlotniczych „Osa-AK”. Fot. M.Dura

Nie mając gotowego rozwiązania, ani nie mogąc go zaprojektować, zbudowano w ramach demonstratora drugiego stopnia jedynie system autopilota, który miał zaprogramowane komendy i te komendy mógł wykonywać na torze lotu. W całości wykonano natomiast pierwszy stopień, opracowany przez Zakład Produkcji Specjalnej Gamrat S.A. (z nowym, kompozytowym korpusem tego napędu opracowanym w Mesko S.A.). Całość pracy odbywała się pod kierownictwem Mesko S.A.

Zainstalowany w Błyskawicy silnik rozpędzał rakietę w czasie 2,4 s do prędkości 1280 m/s (co było stosunkowo dużym osiągnięciem biorąc pod uwagę, że cały pocisk ważył około 70 kg). Po 2,5 roku przeprowadzono próby „Błyskawicy” na poligonie w Wicku Pomorskim, które po pierwszych niepowodzeniach przebiegały później prawidłowo: pierwszy stopień się oddzielał, natomiast drugi wykonywał zadane manewry do maksymalnej odległości 6-7 km (próby były wykonywane na niedużym poligonie w Wicku i rakieta mogła być odpalana tylko pod kątem 10 stopni – na najniższym, możliwym ustawieniu wyrzutni).

Projekt został zakończony w 2014 r., ale nie można go uznać za całkowity sukces, ponieważ nawet nie ustalono, kto w Polsce może zrobić system komendowego sterowania rakiety. Prac nie kontynuowano, ale przynajmniej Mesko zebrało doświadczenia, które są niezbędne do prowadzenia dalszych prac rozwojowych tego typu. Okazało się, że przemysł w Polsce ma możliwość opracowania jednostopniowego pocisku tej klasy, opartego na zestawach klasy MANPADS typu „Piorun” i wstępnie nazwanego „Piorun 2” (lub „Piorun Plus”).

„Piorun 2” nową rakietą dla systemu „Poprad”

Projekt „Piorun 2” nie jest kontynuacją programu „Błyskawica”, ale daleko idącym rozwinięciem  programu Piorun. Znając już ograniczenia polskiego przemysłu założono w nim opracowanie rakiety jednostopniowej i bez sterowania z wykorzystaniem radaru śledzącego. Zdecydowano się natomiast na opracowanie dwustopniowego systemu naprowadzania: w pierwszym etapie lotu na zastosowanie naprowadzania w wiązce laserowej, a w drugim etapie (faza „samoprzechwytu”) z naprowadzaniem przy wykorzystaniu głowicy z sensorem podczerwieni.

Koncepcja tego pocisku została zaprezentowana podczas panelu dyskusyjnego konferencji „95 lat Mesko w służbie Ojczyzny”, z udziałem wiceprezesa Mesko Gabriela Nowina Konopki oraz prezesa CRW Telesystem-Mesko Janusza Nogi. Relacja z konferencji znajduje się pod tym linkiem.

W przypadku bloku sterowania postanowiono kontynuować prace związane z wykorzystaniem doświadczeń nabytych podczas opracowywania  Amunicji Precyzyjnego Rażenia 155/120 mm oraz programem PIRAT.

Projekt wstępny rakiety Piorun 2 został opracowany w CRW Telesystem-Mesko. W przypadku silników specjaliści z Mesko S.A. powinni je „wzmocnić” poprzez poszerzenie i lekkie wydłużenie, co jak potwierdziły badania symulacyjne może zwiększyć zasięg rakiety „Piorun 2” do ponad 11 km. Ponieważ sama głowica może przechwytywać cel w odległości około 8 km (w zależności od warunków zewnętrznych), założono że w pierwszej fazie lotu rakieta ma być naprowadzana w wiązce laserowej. Technologia ta została już bowiem w miarę dobrze opanowana w Polsce (w odróżnieniu od naprowadzania radiolokacyjnego). Gotowa jest więc dokumentacja na odbiornik laserowy w rakiecie. Przygotowywana jest koncepcja nadajnika laserowego, który trzeba będzie umieścić w głowicy śledząco – naprowadzającej wyrzutni, którą może być np. system „Poprad”.

Sam nadajnik musi wysyłać sygnały odpowiednio kodowane, stąd tak ważne jest by był on wykonany w Polsce. Tylko wtedy zapewni się bowiem pełną autonomię i bezpieczeństwo w wykorzystaniu całego systemu. Do zbudowania systemu generacji wiązki wykorzystane zostaną lasery kaskadowe opracowane przez polski Instytut Technologii Elektronowej (ITE) z Warszawy. Przypomnijmy, że wcześniej to właśnie ITE opracowywał m.in. detektory odbiorcze do czujników zbliżeniowych rakiet „Piorun”.

image
W głowicy bojowej systemu „Poprad” jest wystarczająco dużo miejsca by umieścić w niej system laserowego naprowadzania rakiety „Piorun 2”. Taki system powstanie w ramach powołanego konsorcjum CRW TSM, ITE, IOE WAT, gdzie rolę lidera pełni CRW Telesystem-Mesko. Fot. M.Dura

Dzięki zastosowaniu nadajników opartych na laserach kaskadowych uzyska się możliwość przestrajania fali laserowej i przejścia na taką długość fali: której nie wykryją systemy ostrzegawcze przeciwnika oraz która będzie optymalna dla danych warunków atmosferycznych (np. podczas zamglenia). System laserowy może pozwolić więc np. „przeprowadzić” rakietę przez niekorzystne warunki atmosferyczne w pierwszej fazie lotu.

Przy takim systemie naprowadzania w działaniu zestawu „Poprad” wyposażonego w rakiety „Piorun 2” można wyróżnić następujące sekwencje działania:

  1. Wykrycie celu i przechwycenie przez automatyczny układ śledzący;
  2. Komenda do startu rakiety;
  3. Uruchomienie silnika startowego, otwarcie destabilizatorów i sterów;
  4. Uruchomienie silnika marszowego;
  5. Lot rakiety w polu informacyjnym laserowego przyrządu naprowadzania;
  6. Przechwycenie celu przez głowicę samonaprowadzającą rakiety;
  7. Odpalenie silnika dodatkowego;
  8. Przejście rakiety w tryb samonaprowadzania według zadanego algorytmu.
image
Sposób działania zestawu przeciwlotniczego „Poprad” uzbrojonego w rakiety „Piorun 2”. Szczegóły koncepcji tego pocisku przedstawił podczas konferencji „95 lat Mesko w służbie Ojczyzny” prezes Telesystem Mesko Janusz Noga.   Fot. Telsystem Mesko

Jak widać, do rozpoczęcia procesu zastępowania zestawów „Osa-AK/AKM” potrzebne jest w zasadzie tylko zamówienie pocisku. Głowica multispektralna na podczerwień może osiągnąć 6 poziom gotowości technologicznej do końca 2019 roku. Polski przemysł deklaruje, że od momentu startu programu potrzebne są trzy lata na rozpoczęcie testów nowej rakiety w locie. Takie tempo prac jest realne, ponieważ do pierwszych prób można użyć już istniejącą głowicę naprowadzającą (opracowaną przez spółkę Telesystem-Mesko), która pozwala na skanowanie przestrzeni (a więc odszukanie celu po doprowadzeniu rakiety w stożek naprowadzania za pomocą laserowego systemu wstępnego kierowania.

Oczywiście uzyskuje się w ten sposób „tylko” możliwość skanowania półstopniowym detektorem, a więc stworzenia stożka przeszukiwania w kącie 1 stopnia. Jak wykazały jednak badania, docelowo wystarczy dopracować układ detekcyjny zwiększający kąt przeszukiwania. Takie rozwiązanie jest zatem w „zasięgu” polskiego przemysłu.

Jest rakieta i jest system

Wstępne szacunki wykazują, że rakieta o zasięgu kilkunastu kilometrów, z podwójnym systemem naprowadzania ważyłaby wraz z kontenerem około 40 kg. Jest więc zbyt duża na przenośny zestaw przeciwlotniczy klasy MANPADS, ale wystarczająco lekka by wykorzystać do niej mechanizmy obrotowe i podnoszeniowe systemu „Poprad” – nawet po zamontowaniu czterech pocisków (chociaż jako optymalny układ wskazuje się obecnie zestaw: 2 x „Piorun” i 2 x „Piorun 2”). Warto zauważyć, że wieża startowa została wykonana z pewnym zapasem wytrzymałości mechanicznej, co teraz można wykorzystać.

image
Rakieta „Piorun 2” będzie na tyle lekka, by można było wykorzystać do niej mechanizmy obrotowe i podnoszeniowe systemu „Poprad”. Fot. M.Dura

Długość pocisku „Piorun 2” (około 1980 mm) w porównaniu do „Piorun” i „Grom” (1553 mm) nie zwiększyłaby się prawdopodobnie również na tyle, by ograniczać ruch głowicy bojowej „Popradu” (co trzeba będzie potwierdzić późniejszymi analizami). Dzięki temu głowica będzie się nadal mogła obracać w kącie azymutu 360º i w kącie elewacji w zakresie od -10º do +70º. Sprawdzenia wymaga jedynie precyzja pozycjonowania głowicy laserowej w wieży startowej, która musi zapewniać prowadzenie pocisku w wiązce laserowej.

image
Porównanie wielkości rakiet przeciwlotniczych z zestaw Osa, Strzała-10, Grom i Piorun 2. Fot. Telesystem Mesko/M.Dura

Cechą niewątpliwie wyróżniającą rakietę „Piorun 2” od rakiet „Grom” i „Piorun” jest zastosowanie dwóch silników, przy czym większy silnik marszowy, działający w pierwszej fazie lotu, znajduje się przed silnikiem dodatkowym – włączanym w ostatniej fazie lotu. Nie ma to być jednak pocisk dwustopniowy i w czasie lotu żaden stopień nie będzie odrzucany. Na rzadko spotykaną konstrukcję systemu napędowego wpłynęło również zastosowanie w pierwszej fazie lotu naprowadzania w wiązce laserowej. Z tego powodu nie można dyszy wylotowych silników umieścić z tyłu pocisku, a będą one umieszczone po jego bokach.

image
Główne elementy rakiety Piorun 2. Fot. Telesystem Mesko

Zbudowanie rakiety „Piorun 2” przez spółki: Mesko S.A. i CRW Telesystem-Mesko jest najtańszym i wbrew pozorom najszybszym sposobem na pozyskanie następcy systemu „Osa-AK”, jak również na zmodernizowanie i skokowe poprawienie osiągów innych zestawów przeciwlotniczych – np. „Jodek” i „Biała”. Konsorcjum opracowujące rakietę „Piorun 2” mogłoby być wspólnie kierowane przez Mesko S.A. w zakresie rakiety i CRW Telesystem-Mesko w zakresie systemów naprowadzania. Pozostałe zakłady i jednostki naukowo-badawcze powinny być wykorzystywane do wykonywania konkretnych zadań w powstałym programie.  Ważną cechą takich rozwiązań jest możliwość stworzenia z ich wykorzystaniem systemu obrony bezpośredniej praktycznie całkowicie pasywnego.

Sama tylko obecność zestawów z rakietami przeciwlotniczymi „Piorun 2” stworzy więc dla przeciwnika takie zagrożenie, że będzie on zmuszony do cofnięcia swoich śmigłowców na odległości większe od maksymalnego zasięgu przenoszonego przez nie uzbrojenia przeciwpancernego (około 8-10 km).

image
Bezzałogowy pojazd naziemny „Perkun Grom/Piorun” można bez problemu rozwinąć w zestaw o większym zasięgu „Perkun Piorun 2”. Fot. Telsystem Mesko

Zaletą rakiety „Piorun 2” jest również możliwość jej powszechnego zastosowania (niewymagającego dodatkowej dedykowanej infrastruktury). Proponuje się więc ich montaż na bezzałogowych pojazdach naziemnych – rozwijając np. system „Perkun Grom/Piorun” w „Perkun Piorun 2”.

Wskazuje się również na możliwość wykorzystania technologii rakiet „Piorun 2” do stworzenia uzbrojenia polskich, bezzałogowych platform lotniczych oraz śmigłowców, dając im w ten sposób również możliwość zwalczania celów powietrznych.

Komentarze (74)

  1. Marek1

    Dobry materiał pokazujący jak daleko nam do masowej produkcji własnego efektora dla Poprada o zasięgu uniemożliwiającym współczesnym nosicielom śr. ppanc(ppk śmigłowcowe) podejście do chronionych jedn. własnych. Cytat ..."Takiego systemu dla rakiety lecącej z prędkością 2-3 Mach nie udało się jednak zbudować, ponieważ w Polsce nikt nigdy wcześniej nie zrealizował podobnego zadania" ... w dużej mierze wyjaśnia KTO był wcześniej i jest obecnie elementem blokującym prace nad systemem obr. pow. krótkiego zasięgu. Tragifarsa w wykonaniu MON i dot. programu Narew jest tego dobitnym przykładem.

  2. milwaw

    Własna produkcja systemów opl bliskiego i bardzo bliskiego zasięgu plus jak największy udział w programie Narew to powinien być prioytet dla MONu. To samo z radiolokacją.

    1. Marek1

      taaaaa, o tzw. "priorytetach" MON wiemy już tyle, że NIKT w ani 1 słowo tych kłamców wierzyć już nie może.

  3. Łukasz

    "Gdyby w mobilnym zestawie przeciwlotniczym „Poprad” zastosowano rakiety przeciwlotnicze o zwiększonym zasięgu i pułapie, ..." kluczowe słowo "gdyby" - gdyby były pewnie by je zastosowano, nie ma i jeszcze długo nie będzie, a pogadać to zawsze można ( na marginesie - byłem w 2014 na Wicku)

  4. Robson

    Jeżeli Mon nie zamówi piorunów 2 to znaczy że tam jest jakiś szkodnik kret który działa na zlecenie naszych wrogów.

  5. Logiczny

    To co niszczy Wojsko Polskie to te ciagle niekończące się analizy

    1. m

      Niekończące się zmiany koncepcji niszczyły jeszcze skuteczniej podobnie, jak brak chęci rządzących do finansowania wojska i utrzymywanie nieefektywnych zakładów przemysłowych. Braków nawarstwiających się od lat nie można tak po prostu naprawić - któż posiada takie pieniądze ? Lotnicy postulowali konieczność dysponowania minimum 160 samolotami bojowymi przy założeniu ogranicoznego konfliktu na północno-wschodniej granicy. Do dziś teog niema. Epopeja armat plot. 35 mm KDA również trwa już ponad 20 lat i końca nie widać.

  6. Polak

    Bezpośrednią obronę przeciwlotniczą powinna zapewniać dokończona Loara 35 mm działa zintegorwane z Piorunami-2 wszystko na jednym nowoczesnym podwoziu jako system autonomiczny zdolny do poruszania się jednym tempem z równie mobilnymi Borsukami oraz wspierającymi je Andersami 120 mm i Rakami (altyreria na podwoziu gąsienicowym) -------------------- taka konfiguracja pojazdów gąsienicowych posiadająca te same właściwości jezdne, terenowe potrafiąca poruszać się tym samym tempem (nic nie pozostaje w tyle) była by idealna dla nas jedna krajowa logistyka brak uzależnienie od dostaw części z zagranicy w przypadku awari czyli wszystko w naszych rękach, w przypadku chęcimodernizacji nikt nikogo się nie musi pytać o zgode czy płacic za nią jeszcze -------- miejsca pracy dla rodaków, inwestycja w gospodarkę naszego kraju a nie jak w przypadku zakupów za granicą inwesowanie w rozwój gospodarek innych krajów Anders lekki czołg/wwo zamiennik T-72, Borsuk bojowy wóz piechoty, Rak artleria towarzysząca, Loara parasol przeciwlotniczy --------- to inwestycja w nas samych, to niezależność czyli i niepodległość

    1. Olo

      i z tych samych względów także logistycznych powinna to być zgrabna oferta eksportowa

    2. Stefan

      I właśnie dlatego, że na jednym podwoziu, jest to bez sensu. Dużo elektorów z całym systemem dowodzenia i śledzenia, to duża masa. Musi być więc duże podwozie. Robi się z tego jeden drogi samochód, który można zniszczyć jednym strzałem, a przy okazji zabić (może nawet całą) obsługę.

  7. asd

    Jeśli mówimy o zamienniku Os, to poza efektorem należy pamiętać o pływającym podwoziu które Osy posiadają. Tą zdolność należy zachować, budując następcę. Więc albo podwozie Rosomaka wchodzi w gę, albo od AMZ Kutno - "Bóbr", lub "Hipopotam". Poprad na podwoziu AMZ Żubr może zwiększyć swoje zdolności z tymi rakietami, ale Os nie zastąpi przez brak pływalności.

    1. Mobilny

      Albo Borsuk

  8. mc.

    Do asd i Mc. Dlaczego Osa-AK pływała ? Bo miała towarzyszyć tysiącom transporterów opancerzonych (BWP) w szybkim natarciu. Czołgi nie pływają, potrzebują mostów. Jeżeli trwa dyskusja czy potrzebujemy pływającego bojowego wozu piechoty (Borsuk), to dlaczego "wyrzutnie rakiet" maja pływać ? Poprady są absolutnie wystarczające. Jeżeli czegoś potrzebujemy to żeby rozwój tej rakiety poszedł w kierunku zwiększenia jej zasięgu 15-18 km. Nie potrzebujemy broni doskonałej, potrzebujemy dobrą, spełniającą nasze MINIMALNE wymagania. Broń "doskonała" jest trudno osiągalna i duuuużo droższa.

    1. Mc

      Ale chyba się zgodzisz, że wymóg mobilności czyli pracy w ruchu to warunek sine qua non dla takiego systemu? Inaczej nie można mówić o opl wojsk a jedynie o strefowej. Ewentualne umieszczenie stacji rlok i tak wymagało by zmiany nośnika więc czemu nie miałby być on pływający? To jest akurat najmniejszy problem z tych które trzeba będzie rozwiązać... Zwracam też uwage, że jeśli te pojazdy miałyby być organiczna częścią w. p. i zmech. to byłyby najbliżej linii styczności wojsk. Ich radary mogłyby wypełnić kluczową wyrwę w obrazie radiolokacyjnym zintegrowanego systemu opl ponieważ stacje dalej położone z oczywistych względów nie widzą wgłąb ugrupowania p-ka na niskim pułapie. A właśnie tam będą operowaly śmigłowce oraz bsl. Wyrwę te mogły by wypełnić i to tylko w odniesieniu do śmigłowców latające radary których na razie nie mamy... Czy można sobie pozwolić na luke radarowa właśnie nad hipotetyczną linia (umownego) frontu?

    2. asd

      Borsuki mają pływać? Mają. Rosomaki pływają? Pływają. Skąd wiesz jaką jednostkę w razie "W" przyjdzie ochraniać i jaka strategia zostanie przyjęta? Wyrzutnie mają zostać porzucone, bo nie pokonają pierwszego lepszego cieku wodnego towarzysząc BWP-om lub rosomakom? Ty jesteś poważny? Uważasz, że lżejsze pływające jednostki nie potrzebują obrony przeciwlotniczej? A może jednostki wyposażone w pojazdy pływające mają targać mosty pontonowe, dla kilku pojazdów? Osy można zmodernizować bez rezygnacji z ich starego podwozia, co już było wielokrotnie proponowane przez Polskie firmy.

    3. Użytkownik

      Rakieta to rakieta nośnik to żaden problem i jesli temat poruszyłes powinien to być również taki osadzony na pojeździe pływającym

  9. Darek S.

    No tak, pamiętam wiele lat temu, że nikt na tarkach MSPO nie chciał nawet słuchać gościa, który miał pomysł jak modernizować OSY. Gość siedzi teraz sobie pewnie wygodnie na emeryturze. A wtedy w rozmowie ze mną nie widział problemu w modernizacji nawet systemu komendowego sterowania rakiety. Maił to wszystko w jednym paluszku. W 2014 roku dsiesiątkami pchali się do nas do roboty specjaliści z Ukrainy, dla których to nie był żaden kosmos, sterowanie komendowe, jak dla naszych współczesnych inżynierów. Ale nikogo nawet nie interesowało porozmawiać z nimi.

    1. Chris

      Myślę że i dla naszych nie jest to problem ale ci znający się na rzeczy nie będą pracować za 6 tysi brutto

    2. Dociekliwy

      W punkt.

  10. Grredo

    Osa po modernizacji posiada dobre parametry. Brakuje jej tylko skuteczniejszych pocisków. Poprad powinien być rozwijany, ale dla systemu Osa jest i długo będzie miejsce w polskiej OPL. Znowu unika się racjonalnej ekonomicznie decyzji. Koszty zakupu porządnych rakiet dla Osy są niższe od kosztów całego systemu. Nikt nie wie kiedy zostanie wprowadzona do jednostek Narew, dlatego koniecznie trzeba przezbroić Osy i jednocześnie rozwijać nowe pociski dla Poprada.

    1. ds dd

      Racjonalność to nie w MON. Wolą wydawać na ławki, Vip taksówki, kuchnie polowe, kancelarie kontenerowe i węgiel niż na broń.

  11. MAZU

    Problem z polskimi rakietami polega na tym, że na poziomie MON-u jest jakaś dziwna "blokada". Osobiście znam kilku wspaniałych polskich inżynierów, wybitnych specjalistów od broni rakietowej. Przegadaliśmy razem dziesiątki godzin, rozpatrując różne warianty napędów, układów naprowadzania itd. Wiem, że jesteśmy w stanie zbudować nowoczesną polską broń rakietową, a niektóre elementy po prostu skopiować. Ale potem się okazuje, że na poziomie decyzyjnym (MON) prawie każdy projekt jest uwalany. I nie chodzi tu o ministra, tylko o co najmniej szczebel niżej. Wygląda to na celową robotę, tak jakby ktoś (ciekawe kto?) dbał, aby Polacy nie rozwijali nowoczesnych technologii, w szczególności rakietowych. Jakieś sugestie? M

    1. agm

      A co ma MON do "uwalenia" jakiegoś pomysłu? To zakład powinien rozwijać swój produkt, bo to w jego interesie, a MON nie ma tu nic do gadania. MON może zrobić przetarg, ale to zakład ma mieć opracowane technologie żeby pokazać gotowy produkt na ten przetarg. Skończcie z tą komunistyczną mentalnością, że wszystko musi być palcem pokazane przez MON i oczywiście opłacone z budżetu, bo bez tego zakładowi nic się nie chce.

    2. Fort

      A ty wylozysz na to kasę? Kiedy wreszcie ludzie zrozumieją że w warunkach polski, przemysł zbrojeniowy jest częścią systemu obronności państwa i przede wszystkim podobnie jak jednostki wojskowe ma zapewniać bezpieczeństwo, a nie przynosić zyski

    3. w

      chyba jestes z MON. Zobacz jak USA zamawiaja sprzet i finansuja rozwój

  12. Dyktatorek

    Obecnie rządzący mają deficyt intelektualny i nic nie rozumieją bo "inwestują"miliardy w trupy T-72 !!! A trzeba inwestować w budowę krajowej infrastruktury OPL plus zakup licencji technologii nam niedostępnych ...inaczej jest to Partactwo lub Sabotaż !!! . Historia pokazała we Wrześniu 1939r bez OPL byliśmy jak "dzieci we mgle"

    1. Sidematic

      We Wrześniu 1939r ŻADNE państwo świata nie miało OPL która mogłaby skutecznie powstrzymać Luftwaffe. Jak na ówczesne standardy to i tak mieliśmy całkiem niezłą obronę. Zabrakło odpowiedniej ilości myśliwców przechwytujących.

    2. Davien

      Wiesz , było takie panstwo i nazywało sie Wielka Brytania.

    3. zyzio

      Wielka Brytania we wrześniu 1939 roku nie b ła zdolna do zatrzymania luftwaffe, nie byli razem z Francja w maju 1940 roku zdolni do zatrzymania luftwaffe nad Francją. Możliwe stało sie to dzięki radarom w czasie bitwy o anglię i nie tyle było to całkowite powstrzymanie luftwaffe a raczej nie oddanie całkowitego panowania w powietrzu, naloty o różnym natężeniu cały czas trwały, uspokoiły sie trochę po przerzuceniu lotnictwa na wschód. Proszę nie kłamać, fakty historyczne są faktami.

  13. Covax

    Są ciekawsze rzeczy nad którymi pracuje Mesko z WAT i Pit-Radwar : gazodynmiczne układy sterowania rakiet; system zimnego startu pocisków rakietowych przy użyciu pionowych wyrzutni (pierwsze próby już zakończyły się sukcesem). ( Źródło https://www.defence24.pl/mesko-swietuje-95-lat-bogata-przeszlosc-i-ambitne-plany )

    1. Davien

      Covax, tyle ze akurat tu mamy znowu wynajdywanie koła na nowo bo nie robia tego w powiazaniu z żadnym docelowym projektem uzbrojenia i ciekawe czy kiedys to w ogóle się wykorzysta,bo te technologie sa na swiecie znane od dziesiecioleci i np na zimny start zdecydowała sie jedynie Rosja i MBDA z CAMM. A poniewaz CAMM jest jak sie zdaje faworytem w Narwi( nie mój typ, ale..) to i tak bysmy ja dostali.

    2. Covax

      A wierzy w Świętego Mikołaja ? Raytheon nie chce dać obiecanej licencji na głupie 30 mm działko a MBDA da "wolna licencję" na CAMM na chyba że za 30 lat ;-). A co do rzeczonego zimnego startu, to akurat to wiąże się bezpośrednio z programem NBCiR z 2016 roku na demonstrator ( 6 poziom wraz z poligonem) rakiety o zasięgu 10-50 km, strzelania do końca grudnia :-) że o wichrze nie wspomnę, widziałeś na grafikach pionowa wyrzutnię ;-). Do końca grudnia ma być "odstrzelone" paręnaście demonstratorów tak rakiet PLOT jak i Z-Z Więc zobaczymy co do marca wycieknie ;-)

    3. dropik

      ale nie ma decyzji co do narwii , może zanim się pojawi to już gotowy bedzie prototyp własnej rakiety , moze gorszej ale tanszej.

  14. trn

    Kiedyś była mowa, że Grupa WB razem z Ukraińcami opracowuje własny system p.lot na bazie R-27. Ciekawe, czy ten projekt nadal jest kontynuowany.

    1. dropik

      zapewne tak. przecież kupili rakietę do zabawy...

  15. zorro

    Nie rozumiem po co to całe gdybanie i czekanie. Zakład pracuje i sprzedaje swoje wyroby, więc ma zysk. Z zysku prowadzi badania i robi prototypy nowych wyrobów. Nawet jak nasze szanowne wojsko nie zamówi, to powinien mieć w swojej ofercie i szukać nabywcy za granicą, a samemu rozwijać się dalej.

    1. Fak sejk

      Tyle, że panowie z MON nie pozwolą sprzedać za granicę, i co wtedy?

    2. zorro

      Chodzi o doświadczenie, potwierdzenie teorii w praktyce, pójście do przodu. Nawet po to, żeby szybciej przyswoić licencje na inne programy.

    3. Re-..sejk

      Nie pozwolą sprzedać tego co naprawdędobrze wyjdzie ale wtedy napewno sami będą chcieli to zamówić... Tak zresztą powinno być: najlepsze mamy w naszej armii a coś jescze dobre ale nieco slabsze sprzedajemy za granicę.

  16. As

    Firmy potrafią rakiety na drukarce 3D robić to i my spróbójmy dogonić świat. Trzeba próbować, choć ani specjalistów, ani kasy nie mamy. Przecież co dnia słyszymy jaka ta grupa PGZ nowoczesna.

    1. Chris

      Zgadzam się tylko z jednym zdaniem: trzeba próbować.

    2. Gustlik

      Dokładnie to silniki rakietowe. Pierwszy ma właśnie na dniach zostać odpalony. A swoją drogą ciekawe czy PGZ już dojrzała do stosowania technologii druku 3D czy jeszcze nie wiedzą że są takie możliwości?

  17. Andrettoni

    Bardzo dobry artykuł, który powinien komentatorom uświadomić na czym polega opracowanie nowych technologii, ale najwyraźniej nie wszyscy to pojmują. Nasi inżynierowie nie są źli, ale niektórych technologii nam brakuje. Musimy te technologie zdobyć - opracować sami lub nabyć. Następnie możemy te technologie ulepszać. Wiele z takich technologii możemy zdobyć tanio od Ukrainy. Nie chodzi o to by były bardzo nowoczesne - możemy je sami ulepszać. Nabycie sprzętu lub nawet licencji nie oznacza zawsze zgody na pełną ingerencję i użycie pozyskanej technologii w innym projekcie. Generalnie bardzo rozwinięte technologie są bardzo drogie lub posiadacze odmawiają ich udzielenia. Samodzielne powielanie oznacza oskarżenie o kradzież intelektualną i też nie jest to łatwe. Bardzo rozwinięte technologie może być ciężko powielić nawet posiadając licencję ze względu na brak odpowiednich materiałów lub maszyn. Przy opracowaniu nowego sprzętu 2 czy 3 lata to nie jest dużo. Trzeba sobie uświadomić, że produkcja nowego sprzętu to często budowa nowych budynków, maszyn czy całych linii montażowych, przyjęcie i przeszkolenie personelu itd. Gdybyśmy np. zakupili licencję na nowe Leopardy to nie zaczniemy ich produkować w ciągu 5 lat, a jak zaczniemy to będziemy używać części z Niemiec i minie dużo czasu nim znajdźmy w Polsce kooperantów do każdej śrubki. To nie Simsy tylko prawdziwe życie i nic nie jest proste. Gdyby to było proste robiłoby to wiele krajów. Myślę, że przyda się więcej takich artykułów. Trzeba sobie uświadomić, że chodzi nie tylko o radar i pocisk, ale też o komunikację między nimi. Mając gotową głowicę termalną można ją ulepszyć albo pozyskać nową technologię np. radarową i zmienić naprowadzanie. Można miksować technologie. Np. może być pocisk sterowany przewodowo, radiokomendowo lub laserowo, ale może być też sterowany dwuetapowo w pierwszej fazie laserowo, a później np. samonaprowadzający się termicznie lub w pierwszej fazie radiokomendowo, a później np. samonaprowadzający się termicznie. Takie kombinacje umożliwiają zwiększenie zasięgu pomimo np. słabych czujników termicznych. Producenci czasem stosują chwyty marketingowe ubierając to w ładne słowa. W ten sposób np. sprzedać rakietę naprowadzaną termalnie o zasięgu 110 km z "unikatową" możliwością samodzielnego wyszukiwania celów, a w rzeczywistości sprzedać pocisk, który ma głowicę termalną o zasięgu 10km, a pierwsze 100 leci całkowicie niekierowany. W ten sposób w momencie odpalenia nie wiemy co dokładnie trafimy, ale jest to ładnie zapakowane. W sterowaniu dwuetapowym od momentu odpalenia do trafienia mamy konkretnie wytypowany cel. Oczywiście metoda "ślepy strzał" czasem może też się sprawdzić poprawiając celność "konwencjonalnej" artylerii.

    1. czepialski

      Mam tu podobne przemyślenia ale muszę zauważyć że to droga podobna do Pancyrów i ich wad przy ataku saturacyjnym taka jednostka okaże się bezbronna. Złe warunki pogodowe mgła, śnieg, zachmurzeni, niski pułap celu itp. będą miały wpływ na skuteczność takiego rozwiązania. Co nie oznacz, że nie należy tego systemu rozwijać podobne sterowanie rakiet mają Angole i Szwedzi. Nasuwają się takie wnioski rozwijać równolegle sterowanie wielosensorowe (m.in. wizyjne z auto naprowadzaniem w rakiecie) powrócić do koncepcji radiokomend mamy anteny AESA, które można wykorzystać i dalej pracować nad Błyskawicą z uwzględnienie doświadczeń zdobytych przy Piorunie-2.

    2. Davien

      Główna wada Pancyra jest słabiutki radar naprowadzania co przy radiokomendowym sterowanu pociskami... W przypadku Błyskawicy Polska poległa na GSN, bo nie bylismy w stanie go zwyczajnie opracować.

    3. kukurydza

      Nie rozumiesz. Nie poległa, tylko zrozumiała że to bezsens. Pancyr świeci jak choinka, w warunkach przeciwdziałania to jednorazówka. A taka koncepcja pocisku oznacza za dużą prędkość i tarcie (przy starcie) by poprawnie pracowało IR, zaś tak mały efektor oznacza mało miejsca dla RF (albo zaporowe koszty przy miniaturyzacji jak np. MHTK). Stąd zmiana koncepcji - relatywnie skryte (bo laser na 100% trudniej wykryć niż pracujące radary Pancyra) naprowadzanie w fazie wstępnej, i rezygnacja z "szybkiego startu na boosterze" i beznapędowego ataku, a w zamian relatywnie wolny start na nieodrzucanym przyspieszaczu i napędowy lot na marszowym.

  18. Mc

    Oczywiście popieram opracowanie rakiety Piorun 2 dla różnych aplikacji z których Poprad jest oczywisty. Niemniej jednak nie otrzymamy w ten sposób następcy Osy. To będzie co najwyżej system "zdolny do przerzutu" a nie mobilny, a takiego potrzebują wojska panc i zmech. Skoro Rosomak jak i Borsuk maja pływać to opl też powinna, vide Osa... Istniejący nośnik jest do wymiany. Można by wykorzystać Hipopotama, Rosomaka XP podwozia Osy a nawet po 2S1. Prócz pływania warunkiem jest mobilność a więc możliwość pracy w ruchu. Obecne rozwiązania to uniemożliwiają. Stąd konieczne jest zastosowanie SRlok. Skalowanie w dół MMSR itp. jest chyba proste? W baterii Poprad i tak jest SRlok. Naprowadzanie radiokomendowe to technologia znana od 70 lat więc nas chyba nie przerasta? Użycie lasera ma oczywiste wady: dekonspiruje wyrzutnie, jest jeden kanał celowania, podatne na złe warunki atmosferyczne, komplikuje budowę rakiety i ogranicza jej osiągi przestrzenne. Nadto zbyt mało jest rakiet w gotowości. Dwa Pioruny 2 to chyba żart. Reasumując rozwijać pocisk ale Osy to nie zastąpi. Już Loara 2 byłaby lepsza.

  19. sosen12

    Może mi ktoś wyjaśnić po co ten silnik "dodatkowy" zamiast trochę większego silnika marszowego?

    1. Davien

      Panie smith, samolot manewruje maks z 9-10g, taki AMRAAM z ponad 40g, SAMP/T czy PAC-3 MSE 60-80g wiec samolot nie ma szans uniknac manewrem trafienia nowoczesna rakieta.

    2. Fak sejk

      Wynika to ze sposobu naprowadzania. Po starcie, rakieta naprowadzana jest w wiązce laserowej - stąd czujnik w tyle rakiety. Po rozpoczęciu naprowadzania na podczerwień - czujnik z przodu rakiety - odpalany jest drugi silnik z tyłu. Dysze marszowego skierowane są lekko na boki, tylnego już na wprost.

    3. Covax

      Nie, silnik marszowy ma jedną stała siłę ciągu, dodając drugi stopień ( w Piorunie 2) czy odpalając drugi impuls np. w PAC 3 MSE/CAMM/BARAK itd. zwiększa się prędkość efektora tuż przed uderzeniem w cel. To jak " podtlenek azotu w szybkich i wściekłych"

  20. Rg

    Ja bym zrobił tak: rozpoczął ten program, bo koszt jest żaden w porównaniu do budżetu MON czy państwa (przypomnę, że mamy kupić F-35 ;)) ), wprowadził tę rakietę (zwiększyło by to bezpieczeństwo kraju) a potem doświadczenia stosował w opracowaniu całej rodziny kolejnych rakiet (np. w przyszłości z większym zasięgiem). Albo rozpoczął współpracę z Ukraińcami jeżeli chodzi o naprowadzanie z radarem śledzącym

    1. Davien

      Może zajac duzo więcej, z IR mieli doświadcenie i cała dokumentacje, a z głowicami aktywnymi nie maja ani doświadczenia ani skad go za bardzo wziaść. nawet w naszych pracach na Ukrainie przy OPL na bazie R-27 głowice sa Ukraińskei.

    2. czepialski

      Panie Davien nie wiem o jakich głowicach aktywnych jest mowa ale mogę zwrócić uwagę że przy projekcie SKO do TRYTONA jest głowica w której wykorzystano fuzję wizyjną. Te prace można wprost wykorzystać do opracowania IIR zasady pozostaną takie same. A czujniki IR robimy już coraz lepsze i o większej rozdzielczości.

    3. Covax

      A tak temu nie wierzyłeś w ten projekt :-P. Akurat mamy tą przewagę nad Ukraina że dwie bardzo nowoczesne komory bezechowe są w Polsce i mówię o takich komorach że nawet specjaliści od radarów z firmy "R" pokiwali z uznaniem głową. Reszta to kwestia kasy i determinacji w badaniach. A głowice radarowe do Wichra są Ukraińskie tylko że badane i poprawiane przez drugą firmę która ma tak samo nowoczesna komorę bezechową jak Pit-Radwar.

  21. Zawisza_Zielony

    Poprad już dziś ma większą efektywność niż OSA. Osy utrzymują chyba tylko aby na defiladzie było co pokazać. Pozostaje jedynie kwestia parametrów efektora. Gdy się okazuje ze czegoś w RP sie nie da opracować to należało by pomyśleć o dopisaniu danej technologi do wymogów ofsetowych ktorego z programów zakupów uzbrojenia za granicą, oczywiście pod warunkiem pełnej polonizacji danej technologii w RP

    1. Extern

      Przede wszystkim Poprad ma zupełnie inną filozofię działania jako zestaw pasywny do ataków z zasadzek, w warunkach sieciocentrycznych współpracujący z różnymi dostarczycielami danych o sytuacji taktycznej i sam mogąc takie dane dostarczać innym odbiorcom. Idealnie dostosowany do nowoczesnego rozproszonego pola walki gdzie ujawnienie swojej pozycji to śmierć. A OSA to przedpotopowa latarnia radarowa czekająca na oberwanie rakietą przeciwradiolokacyjną gdy tylko włączy własny radar. Nie ma za bardzo nawet co porównywać z Popradem. Jedyna jej przewaga nad nim to taka że pływa. Do Poprada trzeba tylko koniecznie dać rakiety o lepszych parametrach.

    2. Paweł P.

      //Teraz z tą sieciocentrycznością w Popradach, jest słabiutko – na razie – nic o sobie nie wiedzą.

  22. Taka prawda

    No tak..Chcemy kupować drogie, nowoczesne samoloty,którym nie ma jak zapewnić skutecznej osłony.. A potencjalny przeciwnik może je zniszczyć już w bazach..

    1. Paweł P.

      Myślę, że myślą nad tym. Powtarzam zasada jest jedna, nic obcego nie może latać nad naszymi głowami.

  23. Dumi

    Obecna ekipa rządząca powinna natychmiast sfinansować budowę Pioruna 2 a, że tak się stanie przemawia jeden fakt: rakieta powstanie tuż przed upływem ich 4 letniej kadencji. Dziwie się, że program jeszcze nie został wdrożony bo w sumie z 6 miesięcy program już mógłby trwać...

    1. Extern

      Też nie rozumiem dlaczego MON od paru już lat świadomie sabotuje rozwój tego pocisku.

    2. Marek

      Jeśli chodzi o względy czysto polityczne to chyba nie do końca jest jak piszesz. Na pewno pamiętasz co niedawno jeszcze było z Piorunami. Teraz po kłopotach. Pociski są dopracowane. Przed wyborami nie było sensu startować z Piorunem 2, bo to by było jak dzielenie skóry na żyjącym niedźwiedziu. Masz jednak rację co do tego, że powinni wystartować z nim teraz. Przed następnymi wyborami mieliby mocny punkt. I to taki, że każdy kto by napisał "to zasługa poprzedników" ośmieszyłby się tylko.

    3. Użytkownik

      I tak będą pisać, ech...

  24. Gustlik

    Jak długo laser będzie naprowadzał rakietę? W tym czasie wyrzutnia jest wyłączona ze strzelania. Ten problem już był przerabiany w przypadku rakiet p-lot naprowadzanych radarowo na okrętach. Jego rozwiązaniem jest albo zwielokrotnienie ilości radarów kierowania ogniem (naprowadzających) albo wyposażenie pocisku we własny radar. W przypadku Pioruna 2 musiałyby być więcej niż jeden laser naprowadzający. Chyba, że czas naprowadzania w wiązce jest rzędu 2-3 sekundy wtedy można by to jakoś przeboleć a w międzyczasie pracować nad rozwiązaniem.

    1. dropik

      raczej dłużej niż 3 sek. pewnie ok 5-8sekund

    2. Extern

      Tak właśnie jest to tylko 3 sekundy przez które pracuje silnik marszowy rozpędzający rakietę do prędkości przelotowej. Niestety nie da się tego problemu ominąć bo nawet jakby zastosować korygowanie radiokomendowe to i tak w tym czasie głowica optyczna Poprada musi śledzić cel do którego strzela. A komendy radiowe dodatkowo będą zdradzały położenie pojazdu bazowego, tak więc naprowadzanie w wiązce jest w tym wypadku lepszym rozwiązaniem.

    3. Olo

      a morze jedna wyrzutnia i "n" systemów naprowadzania? wtedy system może jednicześnie wyszukać, śledzić i ostrzelać minimum "n" celów w zadanym interwale czasu

  25. Fanklub Daviena

    Brawo. Fajnie że takie coś powstaje, ale nie padam przed tym na kolana. Zwracam uwagę, że nowe rosyjskie maszyny mają bardzo skuteczne systemy samoobrony, w tym laserowe (chodzi o oślepianie głowicy a nie niszczenie rakiet) przed pociskami naprowadzanymi IR (i dodatkowo takie pociski są nieskuteczne w warunkach braku widoczności, np. chmury, mgła, śnieżyca a nawet deszcz), których wysoką skuteczność potwierdziła Syria. Dlatego należy pracować nad systemami radiokomendowymi lub w wiązce prowadzącej - na systemy krótkiego zasięgu to sprawdza się najlepiej, gdyż zapewnia najtańszy efektor i największą odporność na przeciwdziałanie, a największa wada takich systemów naprowadzania (spadająca celność wraz ze wzrostem odległości) na krótkie dystanse nie ma znaczenia.

    1. Davien

      No własnie i w Indiach z hukiem wykopali radiokomendowego Pancyra a wybrali K30 BIHO z pociskami IR i to mimo poteznych nacisków Rosji.

    2. W3-pl

      a ja nie padam na kolana przed pr-zachwytu o nowych rosyjskich maszynach z bardzo skutecznymi systemami samoobrony - gdy Su- 25 S(eryjnie) M(odyfikowana) po Czeczenii, Osetiii spada spruta zestrzelona przez pzr. taki do dostania z targowiska broni.

    3. Fanklub Daviena

      K30 BIHO parametrami to żenada w porównaniu z Pancyrem. Nie wiem jakie były przyczyny dla Hindusów (transfer technologii, cena?), ale na pewno nie parametry, "znafco"... Lista klientów Pancyrów a jednokanałowego i kilka razy niższego zasięgu K30 BIHO mówi za siebie... :)