Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • WAŻNE

Niemiecki potentat zbrojeniowy stawia na Polskę

Niemiecki koncern Renk przygotowuje inwestycję w Polsce, która ma wzmocnić jego obecność na wschodniej flance NATO. Firma planuje rozwój zdolności serwisowych, a w kolejnym etapie także montaż sprzętu wojskowego, aby szybciej obsługiwać klientów z regionu Europy Środkowo-Wschodniej. W tle są rosnące potrzeby polskich wojsk lądowych, które należą dziś do najszybciej rozwijanych w Europie.

BWP Borsuk na strzelnicy czołgowej Wierzbiny w OSPWL Orzysz, listopad 2022 roku.
BWP Borsuk na strzelnicy czołgowej Wierzbiny w OSPWL Orzysz, listopad 2022 roku.
Autor. st. chor. sztab. Mariusz Kraśnicki / 15 Brygada Zmechanizowana
Najpierw serwis, potem montaż 500 mln euro i potrojenie produkcji Polska już w ekosystemie Renk Współpraca z najszybciej rosnącymi wojskami lądowymi w Europie Co dalej: kluczowe będą szczegóły industrializacji

Prezes Renk Alexander Sagel w rozmowie z „Der Spiegel” wskazał Polskę jako „idealne miejsce” do budowy regionalnego zaplecza. Argumentem jest przede wszystkim logistyka i tempo utrzymania sprawności pojazdów bojowych. W realiach ćwiczeń na wschodniej flance NATO — a tym bardziej działań wojennych w Ukrainie — transport uszkodzonych czołgów do zakładów w Europie Zachodniej i oczekiwanie na naprawę przez wiele miesięcy staje się operacyjnie nieefektywne.

Reklama

Najpierw serwis, potem montaż

Z dostępnych informacji wynika, że pierwszym krokiem Renk będzie rozbudowa zdolności serwisowych w Polsce. Chodzi przede wszystkim o obsługę skrzyń biegów, silników oraz elementów podwozia czołgów i innych pojazdów gąsienicowych. Dopiero w dalszej perspektywie koncern rozważa uruchomienie montażu i produkcji wybranych komponentów.

Warto przy tym podkreślić, że przekładnie do ciężkich pojazdów gąsienicowych należą dziś do najbardziej krytycznych komponentów całego układu napędowego. Ograniczone moce produkcyjne w Europie oraz skokowy wzrost zamówień po 2022 roku sprawiły, że czas oczekiwania na nowe przekładnie w niektórych przypadkach sięga nawet dwóch lat. Z perspektywy użytkowników wojskowych oznacza to realne ryzyko wydłużenia cykli napraw i spadku gotowości technicznej floty.

500 mln euro i potrojenie produkcji

Renk deklaruje, że w ciągu najbliższych 4–5 lat przeznaczy około 500 mln euro na rozwój mocy produkcyjnych oraz prace badawczo-rozwojowe. Firma reaguje w ten sposób na gwałtowny wzrost popytu na komponenty do ciężkich platform bojowych.

Skalę ambicji widać w planach produkcyjnych. Przed pełnoskalową agresją Rosji na Ukrainę spółka wytwarzała około 200–300 przekładni rocznie, natomiast do końca 2026 r. produkcja ma wzrosnąć do około 800 sztuk rocznie. Spółka deklaruje również ambicję istotnego wzrostu obrotów względem poziomu z 2024 r.

Reklama

Polska już w ekosystemie Renk

Renk nie jest nowym graczem w Polsce. Produkty koncernu są obecne w wielu kluczowych programach sprzętowych Sił Zbrojnych RP. Przekładnie tej firmy pracują m.in. w czołgach Leopard 2, a rozwiązania grupy są powiązane także z platformami K2 Black Panther, KTO Rosomak czy BWP Borsuk.

Jesienią ubiegłego roku pojawiły się informacje o kontrakcie na dostawy przekładni do czołgów K2 dla Polski o wartości przekraczającej 70 mln euro, obejmującym również wsparcie serwisowe. Planowana inwestycja w Polsce może być naturalnym rozwinięciem tej obecności.

Reklama

Współpraca z najszybciej rosnącymi wojskami lądowymi w Europie

Planowana inwestycja ma również przyspieszyć i pogłębić współpracę z Polską, która obecnie należy do najszybciej rozwijających wojska lądowe państw w Europie. Skala programów pancernych i zmechanizowanych realizowanych przez Siły Zbrojne RP — od nowych czołgów po bojowe wozy piechoty — powoduje gwałtowny wzrost zapotrzebowania na utrzymanie, serwis i komponenty napędowe.

Z perspektywy dostawców takich jak Renk obecność przemysłowa w Polsce staje się więc nie tylko szansą biznesową, ale elementem dostosowania do nowej geografii popytu na zdolności wojsk lądowych w Europie.

Co dalej: kluczowe będą szczegóły industrializacji

Z punktu widzenia Polski kluczowe będzie to, jak głęboka okaże się industrializacja projektu. Rozbudowa centrum serwisowego poprawi gotowość techniczną sprzętu, ale dopiero lokalny montaż i produkcja oznaczałyby realny transfer kompetencji i większą wartość dodaną dla krajowego przemysłu.

Istotne będą również potencjalne partnerstwa z polskimi podmiotami — zarówno w ramach PGZ, jak i sektora prywatnego — oraz zakres włączenia polskich firm w łańcuch dostaw. Jedno jest jednak już dziś widoczne: wraz z rosnącymi wydatkami obronnymi Polski Europa Środkowo-Wschodnia staje się dla zachodnich dostawców nie tylko rynkiem sprzedaży, ale strategicznym obszarem budowy zdolności serwisowych i produkcyjnych na wschodniej flance NATO.

Reklama
WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner
Reklama