Przemysł Zbrojeniowy

Modernizacja Mi-24 szansą dla wojska i przemysłu [ANALIZA]

Fot. Defence24.pl
Fot. Defence24.pl

Wojsko Polskie posiada na wyposażeniu śmigłowce szturmowe Mi-24, które mogą jeszcze służyć przez lata, ale od dawna nie mają podstawowego uzbrojenia i nowoczesnych środków samoobrony. Program ich modernizacji jest szansą nie tylko dla wojska, ale i dla przemysłu, na szybkie uzyskanie nowych zdolności bojowych i odpowiednie przygotowanie do przyjęcia nowych maszyn pozyskiwanych w ramach programu „Kruk”. Duża część prac może być wykonana w Polsce, a zyskane kompetencje – będą stanowić impuls rozwojowy na kolejne lata.

Rozwiązanie pomostowe, krajowe i na lata?

W obecnej sytuacji, w świetle pandemii koronawirusa i pogorszenia kondycji gospodarczej Polski, większej wagi nabierają rozwiązania krajowe oraz programy które umożliwią odtworzenie lub budowę pewnych zdolności w oparciu o istniejący sprzęt. Szczególnie w obszarach, gdzie Wojsko Polskie wymaga pilnego wzmocnienia, a takim jest na pewno obrona przeciwpancerna.

Obok różnych systemów bazowania lądowego, w obronie przeciwpancernej kluczową rolę powinny odgrywać śmigłowce, stanowiące „ruchomy odwód” i „straż pożarną” dla dowódców zgrupowań Wojsk Lądowych. Plan Modernizacji Technicznej przewiduje pozyskiwanie nowych maszyn uderzeniowych w programie „Kruk”, jak również śmigłowców wsparcia. Jednakże, nadal nie określono harmonogramu pozyskiwania nowych maszyn. Samo wprowadzanie Kruków będzie procesem czasochłonnym. Osiągnięcie wstępnej gotowości to co najmniej 7 lat od podpisania umowy, a pełnej – nawet dekada. Dlatego, równolegle z pozyskiwaniem nowych maszyn, powinno się dążyć do wprowadzenia rozwiązania pomostowego w oparciu o posiadany potencjał.

Polskie śmigłowce Mi-24 można czasem zobaczyć z pociskami 9K114 Szturm, ale od lat są to tylko ćwiczebne atrapy. Oprócz nich na belkach widać wyrzutnie rakiet kalibru 57 mm. Fot. j.Sabak
Polskie śmigłowce Mi-24 można czasem zobaczyć z pociskami 9K114 Szturm, ale od lat są to tylko ćwiczebne atrapy. Oprócz nich na belkach widać wyrzutnie rakiet kalibru 57 mm. Fot. j.Sabak

Polska ma na wyposażeniu około 30 śmigłowców Mi-24 w wersjach D i W, ale od co najmniej 10 lat nie dysponują one uzbrojeniem kierowanym, a ich pozostałe uzbrojenie nie zapewnia odpowiedniego potencjału rażenia. W tej sytuacji należy myśleć o przyspieszeniu uruchomionych w ubiegłym roku programów modernizacji śmigłowców znajdujących się na wyposażeniu Sił Zbrojnych RP. Co równie ważne, powinny one maksymalnie wykorzystywać możliwości polskich ośrodków przemysłowych i naukowo-technicznych. Z jednej strony obniży to koszty takich programów. Z drugiej strony w okresie kryzysu pieniądze będą inwestowane w kraju, w polskich zakładach, płacących podatki w Polsce, co zmniejsza realny koszt i daje impuls do ich działania. Równocześnie kompleksowy projekt modernizacji może okazać się interesującą ofertą dla licznych użytkowników podobnego sprzętu, którego na świecie jest bardzo wiele. Jest to więc program z potencjałem eksportowym. Uzyskanie zagranicznych kontraktów pozwoliłoby podnieść opłacalność tego projektu.

Wreszcie – co bardzo istotne – wprowadzenie nowoczesnego wyposażenia na istniejące śmigłowce zapewni nie tylko zdolności bojowe, ale też możliwość odpowiedniego przeszkolenia i podtrzymania nawyków personelu, który następnie będzie przejmował nowe maszyny pozyskane w programie „Kruk”. To, że na nowe śmigłowce „przesiądą się” piloci zaznajomieni już i wykorzystujący na co dzień nowoczesną awionikę oraz uzbrojenie, może przyspieszyć osiągnięcie przez nie gotowości bojowej. Nie mówiąc już o tym, że ewentualne wycofanie Mi-24 spowodowałoby trwałą utratę umiejętności i potencjału żołnierzy, często (i wciąż) dysponujących jeszcze cennym doświadczeniem z misji w Iraku oraz Afganistanie.

Potrzeby i możliwości

Myśląc o programie modernizacji śmigłowców szturmowych Mi-24, należy mieć na uwadze, że powinny one stanowić dla Polski jedynie rozwiązanie pomostowe do czasu pozyskania nowoczesnych śmigłowców uderzeniowych. Równocześnie, o czym pisałem już wielokrotnie, zakup 32 śmigłowców w programie Kruk nie zaspokaja wszystkich potrzeb Wojsk Lądowych w zakresie maszyn uderzeniowych, co oznacza, iż zmodernizowane śmigłowce szturmowe, jak również inne maszyny wsparcia pola walki, będą przynajmniej przez pewien czas eksploatowane równolegle z maszynami Kruk. Ze względu na podobne wsparcie eksploatacji po wprowadzeniu Kruka, uzasadnione może być przesunięcie Mi-24 do jednostek eksploatujących Mi-17, jako maszyny wsparcia i śmigłowce eskortowe z ograniczonymi możliwościami transportowymi.

Śmigłowce Mi-24W i Mi-17 podczas remontu w WZL-1. Fot. J.Sabak
Śmigłowce Mi-24W i Mi-17 podczas remontu w WZL-1. Fot. J.Sabak

Aby dalsza eksploatacja była uzasadniona, należy w pierwszej kolejności zwiększyć świadomość sytuacyjną załogi oraz odnowić możliwości zwalczania przeciwnika przez Mi-24. Polska armia nie dysponuje obecnie przeciwpancernymi pociskami kierowanymi które umożliwiłyby Mi-24D/W zwalczanie współczesnych celów opancerzonych takich jak np. czołgi. Całe ich uzbrojenie, od pocisków kierowanych, przez rakiety niekierowane aż po działka i karabiny maszynowe, to standard posowiecki.

O ile rakiety niekierowane można uznać za dostępne (choć niezgodne ze standardem NATO), to resursy karabinów są na wyczerpaniu, a amunicja do nich, mimo że jest to broń kalibru 12,7 mm, nie jest kompatybilna z uzbrojeniem, stosowanym obecnie w WP. Zarówno karabiny maszynowe, jak i wyrzutnie rakiet niekierowanych są niezgodne ze standardem NATO. Maszyny nie posiadają również nowoczesnych systemów obserwacyjnych, a jedynie analogowe systemy celownicze Raduga lub Szturm, zbudowane na bazie luster i pryzmatów. Trzecia słabość to brak nowoczesnych środków samoobrony przed pociskami oraz wyposażenia do walki radioelektronicznej.

Same płatowce, jak wynika z analiz teoretycznych, które obecnie weryfikowane są w procesie badań zmęczeniowych, realizowanych przez ITWL, WZL1 i PZL- Świdnik, mogą być jeszcze eksploatowane co najmniej 20 lat. Ich eksploatacja może być wspierana siłami krajowego przemysłu – zakładów WZL1, które mogą remontować nie tylko same płatowce, ale i jednostki napędowe. Nota bene, Wojskowe Zakłady Lotnicze Nr 1 S.A. otrzymały niedawno zamówienie na naprawy główne silników TW3-117, które są wykorzystywane w Mi-14, Mi-17, Mi-24.

Aby jednak te śmigłowce mogły być stosowane w sposób skuteczny na współczesnym polu walki, wymagają kompleksowej modernizacji w zakresie awioniki, uzbrojenia i systemów samoobrony. Polski przemysł może uczestniczyć nie tylko w integracji samej modernizacji, ale też dostawach komponentów we wszystkich wymienionych obszarach.

Awionika – od zegara do komputera

Awionika, czyli interfejs człowiek-maszyna, to istotny czynnik wpływający na funkcjonalność i bezpieczeństwo. Dziś Mi-24 nie tylko reprezentuje poziom technologii sprzed około pół wieku, ale też stwarza dodatkowe niebezpieczeństwo – jego wskaźniki podają dane w metrach, km/h itp. Zamiast przyjętych w NATO jednostek anglosaskich. Utrudnia to nie tylko pilotaż, ale też podawanie podstawowych parametrów lotu.

jedna z propozycji częściowej modernizacji Mi-24. Dobrze widoczny wyświetlacza MFD i manipulatory HOCAS w otoczeniu tradycyjnych wskaźników. Fot. J.Sabak
jedna z propozycji częściowej modernizacji Mi-24. Dobrze widoczny wyświetlacza MFD i manipulatory HOCAS w otoczeniu tradycyjnych wskaźników. Fot. J.Sabak

Absolutne minimum w temacie awioniki nakazuje wskaźniki przeskalować na jednostki anglosaskie (np. wysokościomierze z metrów na stopy, a prędkościomierz z km/h na węzły). Takie zmiany wprowadzają Czesi w swoich śmigłowcach Mi-17 i Mi-171Sz. Jednak korzystając nawet z dostępnych rozwiązań, można dość łatwo zastąpić klasyczne zegary wielofunkcyjnymi wyświetlaczami, które pozwalają na zobrazowanie danych w bardziej przystępny sposób.

Oprócz danych pilotażowych i technicznych parametrów umożliwiałyby one np. zarządzenia uzbrojeniem, po zastosowaniu odpowiednich urządzeń sterujących. Mowa tu np. o pokazaniu w kabinie strzelca lub pilota obrazu z głowicy optoelektronicznej maszyny, czy (w przypadku niektórych rodzajów pocisków) z głowicy lecącego pocisku kierowanego.

Modernizacja awioniki śmigłowca Mi-24 była częścią propozycji prezentowanej przez PGZ i ITWL na kieleckim MSPO. Maszyna otrzymała opracowany przez ITWL zintegrowany system pokładowy o budowie modułowej, przygotowany z wykorzystaniem wcześniejszych doświadczeń Instytutu, który równolegle wraz z WZL1 uczestniczy we wsparciu polskich Mi-24. Obejmuje on podsystemy: nawigacji, łączności, rejestracji, zarządzania misją, uzbrojenia, optoelektroniki oraz ochrony aktywnej i pasywnej. Z tym systemem można by integrować m.in. rozwiązania, które są już na wyposażeniu Sił Zbrojnych RP, jeśli chodzi o uzbrojenie, ale też środki optoelektroniczne (o czym nieco dalej). Zastosowanie tego rodzaju rozwiązania umożliwiłoby z jednej strony łatwą integrację nowych elementów uzbrojenia i wyposażenia pokładowego, z drugiej – przygotowanie załóg do pracy z nowej generacji awioniką, jaka zapewne znajdzie się w nowych śmigłowcach uderzeniowych Kruk.

Uzbrojenie – sprawa najwyższej wagi

Niezbędna wymiana, czy raczej odtworzenie skutecznego uzbrojenia, jest podstawowym powodem planowanej modernizacji polskich Mi-24. Podstawa, to wprowadzenie ponownie na ich uzbrojenie przeciwpancernych pocisków kierowanych. Dostępne są tutaj różne opcje: naprowadzane laserowo, radiolokacyjnie (czy w sposób kombinowany), lub też z wykorzystaniem kanału optycznego/termowizyjnego.

Pociski Spike-ER i Spike -LR pod skrzydłem Mi-24. W tle wyrzutnia pocisków niekierowanych 70 mm.  Fot. J.Sabak
Pociski Spike-ER i Spike -LR pod skrzydłem Mi-24. W tle wyrzutnia pocisków niekierowanych 70 mm. Fot. J.Sabak

W sytuacji modernizacji sprzętu znajdującego się na wyposażeniu Sił Zbrojnych RP można rozważyć użycie elementów, które już znajdują się w Wojsku Polskim i jednocześnie są produkowane w polskim przemyśle. Mowa tutaj o pociskach przeciwpancernych rodziny Spike i głowicy optoelektronicznej Rafael Toplite.

Jeśli chodzi o rakiety, dziś w Mesko powstają pociski Spike-LR, używane na wyrzutniach lądowych, o zasięgu 4 km, natomiast dla śmigłowców Mi-24 proponowane są systemy o większym zasięgu: przede wszystkim pociski Spike-ER2 o zasięgu 10 km przy wykorzystaniu światłowodu oraz do 16 km z użyciem łącza radiowego, a także cięższe Spike-NLOS o zasięgu ponad 30 km (w zależności od zapotrzebowania użytkownika). Produkcja licencyjna tych pocisków mogłaby zostać podjęta w Mesko po ewentualnej decyzji o ich pozyskaniu dla Sił Zbrojnych RP.

Z kolei głowice Toplite, służące m.in. do naprowadzania rakiet Spike i proponowane w programie modernizacji Mi-24, są już wykorzystywane w jednej z wersji na polskich śmigłowcach Głuszec. Niedawno koncern Rafael zawarł z PCO porozumienie, na podstawie którego obie firmy będą współpracować przy produkcji tych głowic w związku z planami modernizacji polskich Mi-24.

Jedna z propozycji modernizacji - systemu kierowania ogniem jest głowica optoelektroniczna Toplite MHD firmy Rafael. Zastąpiła ona stary system celowniczy. Uzbrojenie ruchomej wieżyczki nadal stanowi karabin maszynowy JaKB kalibru 12,7mm. Fot. J.Sabak
Jedna z propozycji modernizacji - systemu kierowania ogniem jest głowica optoelektroniczna Toplite MHD firmy Rafael. Zastąpiła ona stary system celowniczy. Uzbrojenie ruchomej wieżyczki nadal stanowi karabin maszynowy JaKB kalibru 12,7mm. Fot. J.Sabak

Kolejna kwestia to rakiety niekierowane kalibru 80mm i 57mm, które można się zastąpić rakietami nowszego typu, najlepiej w najpowszechniej stosowanym w NATO kalibrze 70 mm. Wymaga to wprowadzenia do systemu celowniczego nowych parametrów balistycznych oraz zakupu odpowiedniego uzbrojenia. W zakładach należących do PGZ opracowano belki, „konwertujące” standard podwieszeń sowieckich na zachodni. Wyrzutnie i rakiety niekierowane 70 mm mogą zostać dostarczone przez Mesko. Rakiety niekierowane w standardzie NATO mogą w łatwy sposób zostać przekształcone w rakiety naprowadzane na odbity promień lasera. Podobnie modernizacji może ulec uzbrojenie strzeleckie, poprzez wymianę karabinów maszynowych JakB-12,7 na uzbrojenie zgodne ze standardem Sojuszu Północnoatlantyckiego. 

System walki elektronicznej i samoobrony

Ostatnim obszarem, choć wcale nie najmniej ważnym, jest zastosowanie na śmigłowcach Mi-24 nowoczesnego systemu ostrzegania i samoobrony przed pociskami kierowanymi oraz systemów walki elektronicznej. Jest to szczególnie istotne, jeśli maszyny mają realnie przetrwać w warunkach nowoczesnego pola walki. Na rynku dostępne są obecnie liczne rozwiązania, z których część zaproponowano w ramach dialogu technicznego.  

Przykładem jest system All-in-small, proponowany w Polsce przez Wojskowe Zakłady Elektroniczne z Zielonki wraz z izraelską firmą Elisra. Charakteryzuje się on połączeniem systemów ostrzegania laserowego i radarowego oraz integracją wyrzutni flar i dipoli. Tego rodzaju rozwiązanie może być integrowane w różnych platformach.

System All-in-Small. Fot. Maciej Szopa / Defence24
System All-in-Small. Fot. Maciej Szopa / Defence24

W przypadku podjęcia decyzji o zakupach innych śmigłowców, może być uzasadnione zastosowanie podobnego lub identycznego systemu walki elektronicznej i samoobrony. To jednak również będzie podlegać ocenie zasadności, także pod kątem kosztów programu. Ważne, aby system był dostosowany do maszyny i jej systemów pokładowych, zapewniając optymalną ochronę. Jest to element w istotny sposób wpływający na przeżywalność w warunkach nowoczesnego pola walki.

Pakiet szyty na miarę w kraju

Trzeba powiedzieć, że odpowiedni pakiet modyfikacji powinien zostać opracowany i zoptymalizowany pod kątem stosunku koszt/efekt. Co istotne, jeśli powstanie tego typu modyfikacyjne rozwiązanie dla Mi-24, to określone jego elementy – na przykład awioniki, uzbrojenia czy systemów samoobrony – mogą zostać zastosowane również na innych platformach śmigłowcowych, zarówno modernizowanych jak i nowych.

Ewentualne ujednolicenie znacznie obniżałoby koszty eksploatacji i serwisowania, które w maksymalnym stopniu powinny być realizowane przez zakłady krajowe. Nawet, jeżeli pewne technologie trzeba pozyskać zza granicy, to mogą one być produkowane na licencji w kraju i dalej wspierane oraz rozwijane w ramach współpracy. 

W programach tego typu powinny w jak największym stopniu partycypować podmioty polskie. Mogą to być spółki należące do PGZ, ale również firmy prywatne z branży lotniczej i obronnej o odpowiednich kompetencjach. Przeprowadzenie programu modernizacji Mi-24 z szerokim udziałem krajowych firm może też doprowadzić do stworzenia przez nie kompetencji, które następnie będzie można wykorzystać na rynkach eksportowych. Platformy rodziny Mi-24 są wciąż eksploatowane w wielu krajach i podobnie jak w Polsce nadal mają duży potencjał modernizacyjny.

Równocześnie proces modernizacji, remontów i wsparcia eksploatacji może być ważnym impulsem dla przemysłu obronnego w czasie nadchodzącego kryzysu. Podniesienie potencjału operacyjnego sił zbrojnych może więc być również podniesieniem konkurencyjności przemysłu i poprawą jego sytuacji w chudych latach, które mogą nadejść po koronawirusie.  

Komentarze (91)

  1. RTY56

    PO CO modernizować złom , trzeba nowych śmigłowców uderzeniowych . A mi24 to sowieckie inaczej rosyjski śmigłowiec stary .

    1. Gnom

      Po to, żeby można było oszczędzić pieniądze i uzyskać czas na zmiany. To pozwoli wejść w najnowocześniejsze programy i uniknąć "przezbrajania na gwałt".

  2. Rex

    Nie będzie żadnej modernizacji, nie będzie żadnej szansy. Zapamiętajcie co napisałem!

    1. rywan

      czyli mamy zapamietać że jak nic nie bedzie to ty nam już to powiedziałeś ? tylko po co ?

    2. SimonTemplar

      Po to, aby jeszcze tym "wierzącym" w modernizacje polskie armii (w ogólnym tego słowa znaczeniu) ostudzić emocje w oczekiwaniu na kolejną modernizację, która - tak jak setki poprzednich nie wypali. Modernizacje oraz nowe programy rozwojowe. To jest Polska specjalność: nadmuchać balonik oczekiwań a potem....... a potem: Tytan, Orka, Miecznik, Kruk, Wilk, Gepard, Goryl, Narew, Mustang..... (czyli wtopy po wydaniu kupy kase na opracowania i koncepcje). Dalej te, co mieliśmy robić a kupujemy z półki: Wisła, Himars, Harpia - za grube miliardy. Są jeszcze inne obszary, które mieliśmy poprawiać i nawet nie ruszyło z miejsca. jedyne co idzie w miarę sprawnie to rozwój artylerii (Homar, Rak), BWP (Borsuk) i już wprowadzony Rosomak. Obrony p.lot i p.rak. - brak. Modernizacja czołgów - brak (odmalowane T72M i brak postępu w modernizacji Leo do tzw. wariantu PL czyli de facto A5+ bez amunicji). Za to defilady mają się dobrze. Marynarka wojenna - 6 holowników, 1 łódź patrolowa i 3 niszczyciel min (oczywiście w planie). Korwety - brak. Okręty podwodne - brak. Fregaty - brak. Miał być jeszcze niszczyciel czołgów - oczywiście faza analityczno-koncepcyjna potrwa ze 20 lat potem się zmieni założenia. Tak samo będzie z Krukiem i rozwiązaniem pomostowym - modernizację Mi24 (owszem, jest potrzebna). ALe modernizacja będzie jak w przypadku tj na T72 - nowa farba i radiostacja. Szkoda, że tego ni widzisz.

    3. Gnom

      Może czas rozliczyć IC MON z głupoty i niekonsekwencji, która nas podatników kosztuje miliardy złotych, niszczy przemysł zbrojeniowy i naukę, a wojsku nie daje nawet przeciętnego sprzętu i stale pozostaje przy starym bo IC MON wciąż goni "jakość" z reklamówek internetowych i ma się dobrze.

  3. Zxcv

    Jak znam nasze realia to koszt modernizacji przekroczy wartość AH64E a termin zostanie przekroczony o 10 lat, mamy przykład jak są modernizowane Leopardy, Mi24 mogłyby pełnić funkcję helikopterow transportowych choćby na zewnętrznym podwieszeniu szkoda w nie topic pieniądze

    1. Gnom

      Równowartość 1 może 2 AH-64E to całe wydatki MON w ciągu roku na wszystkie prace badawcze. Więc nie przeginaj.

    2. Użytkownik

      no to kupić o 2 AH-64E i te złomy zmodernizować dodatkowo

    3. ryba

      tyle że pozniej trzeba pakować sporo kasy w to co sie kupi i wg zalecń producenta :)

  4. orl

    Juz modernizowaliście Migi 29 i tak je "zmodernizowaliście", że pilocie leża w grobie. Tragedia.

    1. Gnom

      Nie poszło to ponownie. Kto faktycznie modernizował MiG-29 - Izrael w Bydgoszczy.

  5. olfin

    Tak Polska będzie "modernizowac" te Mi, jak Bułgarskie Migi 29.Niezależny deputowany parlamentu Bułgarii Wielizar Enczew wezwał również Nenczewa /były min. MON/ do wzięcia odpowiedzialności za życie pilotów. Będzie Pan odpowiedzialny za życie bułgarskich pilotów, jeśli będzie Pan remontować samoloty w Polsce. Ministerstwo Obrony przerzuciło odpowiedzialność na parlament, jeśli nagle nasz samolot eksploduje w powietrzu. Stało się tak w Algierii (prawdopodobnie chodzi o katastrofę Su-24 w 2014 roku – red.). A teraz Algieria prowadzi sprawę przeciwko polskiej fabryce, która będzie remontować nasz samolot” - oświadczył Enczew.

    1. ja

      Su24 remontowane w Polsce??

  6. GI

    Czyli co kolejne dekady przeprowadzania faz analitycznych koncepcyjnych, następnie wstępnych analiz do stworzenia szczegółowych warunków zamówienia, potem analiza, czy zachodzi podstawowy interes bezpieczeństwa państwa, dalej zastanawianie się nad formą przetargu. A przecież już to wszystko było. Jakiś czas temu rozpoczęto wspólny projekt modernizacji w ramach Grupy Wyszehradzkiej; z powodu fiaska powstał polski projekt płytkiej modernizacji, który zakończył się na opracowaniu nowego glass cocpitu. Elementy tego rozwiązania zaimplementowano na Głuszczu. Od ponad 20 lat wiadomo, że trzeba modernizować, wiadomo jakie agregaty wymienić, a jakie ucyfrowić i co tamte analizy do kosza?. Dziwne, że zakładając, że Mi-24PL polatają jeszcze ze 20 lat, nikt nie pomyślał o wymianie silników na ukraińskie. Obecne silniki po remontach głównych niedługo osiągną kres eksploatacji, a nowych z przyczyn politycznych nie kupimy.

    1. Ok bajdur

      Krótko, konkretnie i na temat. Brawo dla Pana. Jedna decyzja i można ruszać. Tylko, że w obecnej chwili jest tylko jeden człowiek w tym kraju potrafiący samodzielnie podejmować decyzje i konsekwentnie je realizować. Niestety nie przepada za armią.

    2. Sky

      Wspólny projekt w ramach Grupy Wyszehradzkiej? Ta "grupa" nie ma żadnego wspólnego interesu, żeby realizować coś materialnego.

    3. Gnom

      Obyśmy nigdy nie musieli nic robić z Czechami - wystarczyły ruskie dostawy Mi-24 i zerwali V-4.

  7. mobilny

    Powtórzę. "Modernizacja Mi24 szansą dla Polskiego Przemysłu" i wszystko w temacie. Szansa to umowy towarzyszące zakupom np.Wisla, Homar czy F-35. Szansa to wspieranie uczelni i zakładów produkujących sprzęt wojskowy. Szansa to nawet zakup licencji. To to jest mydlenie oczu i pudrowanie trupa KRUK odleciał z Narwią może wróci za lat wiele

    1. Gnom

      Moderacji nie pasowało poprzednie - pomimo to raz jeszcze. Biorąc pod uwagę, ze z F-35 nie ma nic dla gospodarki RP (MON się wypiął), podobnie Homara to może zje minister ale gospodarka nie dostarczy nawet szczypiec na stół, a wielki rozwój przemysłu RP dla Wisły sprowadza się do kontenerów startowych i przyczep to wole owo jak piszesz "pudrowanie trupa" prze przemysł zamiast bycia owym pudrowanym trupem (polskiego przemysłu) przez jankeskich lub żydowskich grabarzy, którzy w ten sposób okradają nas nawet po śmierci (ów przemysł).

  8. Piotr ze Szwecji

    Cokolwiek by nie zrobiono i cokolwiek by nie wybrano w sprawie modernizacji Mi-24, jedno należy mieć w pamięci, że siły lotnicze są kluczowe w niszczeniu celów pancernych od czasów ww2. To dlatego wskazuję limity IMF, które są dla polskich sił lotniczych bardziej niż krępujące. To jest gorset, który musimy wypełnić samolotami i śmigłowcami uderzeniowymi, tak, aby ograniczenia nie były krępujące dla prowadzenia wojny obronnej. Mam nadzieję, że podejmujący decyzje w sprawie modernizacji Mi-24 i rozwoju lotnictwa we wszystkich rodzajach sił zbrojnych podejmą ją z tego właśnie punktu widzenia. Nie z punktu oszczędności, czy dogodzenia sojusznikom, bo co nam po sojusznikach, kiedy Polska sama się nie obroni przez długie miesiące. Według mnie Polska winna posiadać własną dywizję aeromobilną, aby obrona Polski nie była uzależniona od pomocy z NATO/USA.

    1. gaba

      krępujące limity??? A czy my kiedykolwiek zbliżyliśmy się choć w połowie do tych limitów?

    2. Adam

      W tych limitach mamy 460 samolotów bojowych i 130 śmigłowców. W życiu byśmy z długów nie wyszli.

    3. Piotr ze Szwecji

      Od 30 lat w Polsce słyszymy ten rzewny płacz o tej finansowej niemocy. Budżet przez dziesięciolecia był wręcz sponsorowany wysprzedażą za grosz majątku narodowego cudzoziemcom z tego powodu. Z mojej strony z góry zakładam po prostu, że cała opozycja socjalistów i liberałów, jeśli kiedykolwiek dojdzie w Polsce ponownie do władzy, będzie miała masowy drogowy wypadek śmiertelny, który w żaden sposób nie będzie można połączyć do mnie. To rozwiązuje finansowo na następne 20-30 lat zakupy 460 sztuk F-35, F-16 i innych samolotów bojowych i 130 ciężkich śmigłowców uderzeniowych bez potrzeby zaciągania długów. Obok oczywiście programów zbrojeniowych Wisły i Narwi. Po tych 20-30 latach pewnie w końcu PGZ będzie zdobędzie hale produkcyjne, roboty przemysłowe, urodzi/wychowa/zatrudni/wykształci "właściwych" pracowników, a MON kupi im licencję na składanie gotowca z zaawansowanych technologicznie części z importu albo produkowanych u Cegielskiego w Poznaniu czy innego polskiego prywaciarza (na które PGZ pracownicy będą się tylko oniemiali gapić z otwartą buzią w podziwie), to będzie czas na modernizację reszty tego posowieckiego rupiecia czy to marynarce wojennej czy to w wojskach lądowych, bez żadnej dalszej szkody dla obronności Polski.

  9. Qas

    Przykład bombowca B52 dowodzi że nawet stare konstrukcje po modernizacji mogą być skuteczne trzeba sobie zadać pytanie ile chcemy wydać na modernizację Mi24 co uzyskać i jak długo wykorzystywać zmodernizowane Mi24.

    1. rydwan

      raczej na odwrót najpierw co chcemy uzyskać a dopiero potem ile mamy na to kasy !!!

    2. say69mat

      Istnieje zasadnicza różnica pomiędzy taktyką bojową opracowaną dla konstrukcji B52. A taktyką, którą miały realizować śmigłowce Mi24. Nie wyobrażam sobie ntp. realizacji - potencjałem B52 - misji CAS, w rejonie silnego nasycenia środkami opl. Dlatego, w przypadku śmigłowców Mi24, pożądana jest szalenie głęboka modernizacja śmigłowców, aby były w stanie zapewnić pilotom możliwość bezpiecznego realizacji misji bojowych. Niezależnie czy mamy na myśli misje CAS czy też CSAR. Gdzie nie można wykluczyć interakcji bojowej z efektorami opl czy też wre potencjalnego przeciwnika.

  10. Zx

    Jaki miałby być wkład polskiego przemysłu chyba tylko robocizna bo nie produkujemy niczego wartościowego co można byłoby zabudować w Mi24.

    1. Gnom

      I to jest własnie świadomość społeczeństwa, co gorsza także tego zainteresowanego lotnictwem, na temat możliwości przemysłowych RP. A Głuszec kolego, to zrobił się sam (ze wspaniałego zachodu są tam elementy a nie know how). Cyklop też jest znikąd, cyfrowy Orlik przez kogo był zrobiony. Wyrzutnie do 70 mm, zasobniki z Tarnowa, czy stanowisko do W-3PL powstały dzięki zachodowi. A na ziemi, czyżby ZSSW-30 to była jakaś licencja z zachodu, czy polskie opracowanie, a im sam Borsuk to skąd. Jak nad byle fragmentem systemu zachodniego to pienia zachwytu, nie wiadomo jakie, jak nad własnym takim samym systemem działającym sprawnie i to wbrew niszczeniu jednego czy drugiego przez MON to nikt nawet nie zauważy że istnieją - bo po co, jeszcze by koledzy wyśmieli? Tak to polskie traktują Polacy w Polsce (a ci z IC MON szczególnie "przyjaźnie").

    2. ryba

      słuszna uwaga !!! wspierac polskie produkty to obowiazek ,bez gospodarki bedziemy tylko kolosem na glinianych nogach który predzej czy pozniej sie przewruci.

    3. CBG

      Produkujemy dosyć awioniki, elektrooptyki, a nawet mamy nieco doświadczenia w integracji systemów uzbrojenia, by było od czego zaczynać. Ale projekt ten brzmi na tyle ambitnie by naciągnąć możliwości naszego przemysłu, i by to miało ręce i nogi, będzie musiało swoje potrwać i kosztować... A zabawa w kompleksowe modernizacje śmigieł szturmowych to nie jakaś taniocha, to sumy którymi nawet mocarstwa światowe nie rzucają beztrosko. Wymienimy uzbrojenie, wymienimy sensory, wymienimy awionikę... Wymienimy napęd jeśli dogadamy się z Ukrainą. Tylko że wtedy już mowa o modernizacji tak kompleksowej że zostaje tylko płatowiec. Główny problem polega na tym, że nawet jeśli wszystko mamy mniej więcej gotowe z różnych innych projektów, to samo złożenie tego "do kupy" w kształcie Mi-24 tak by działało i tak będzie kosztować. I wtedy pojawia się problem - będzie to kosztowało tyle samo niezależnie od tego, czy będziemy modernizować 20 czy 200 śmigłowców. Niestety maluje nam się 20 kilka. Kiedy rozłożymy te stałe koszta badań i testów na tyle jednostek, prawdopodobnie wyjdzie nam jeden z najdroższych śmigłowców świata, i to wcale nie dlatego że taki super. Krajom które mają dużą flotę, albo są producentami i sporo eksportują, modernizacje się opłacają, bo dla nich to kilkaset sztuk jak nic. A co z naszym programem? Gdzie tu sens? Jedyne opcje jakie widzę to pohamować ambicje, zrobić oszczędny remont z minimalną modernizacją, i zatrzymać Mi-24 w roli wsparcia oraz de facto szkolno-bojowej dla utrzymania kwalifikacji pilotów. Druga opcja to anulować Kruka, za zaoszczędzone pieniądze zrobić taką kompleksową modernizację porządnie, a także dokupić 60-100 jednostek, a przynajmniej dobrze zachowanych płatowców bo resztę i tak wymienimy, od krajów które się chcą pozbyć staroci, i wtedy taki ujednolicony model Mi-24 po modernizacji byłby przeznaczony na przetrzymanie kolejnych 20 lat, z nadzieją że wyjdzie na tyle dobrze że się jakiś sojusznik skusi i też coś zamówi i projekt dofinansuje. Ale ambitna modernizacja na 20-30 sztuk? Bezsens.

  11. real_marek

    Ta dyskusja jest tak żenująca, że zastanawiałem się czy brać w niej udział. To powinno być zrobione 10 lat temu, jako normalna kolej rzeczy. Po prostu dziś sprzęt wojskowy służy 40, a nawet więcej lat i po ok. 20 robi się generalną modernizację, bo to kawał czasu dla rozwoju technik elektronicznych, uzbrojenia itd. Po takiej modernizacji może służyć przez kolejne ponad 20 lat. Tak wiec nie potrzeba dyskusji nt. czy robić modernizacje, tylko dlaczego jej nie zrobiono i kto za to odpowiada i to z udziałem prokuratora, bo tu ewidentnie widać niedopełnienie obowiązków. Ale my mamy dyskusję, kolejne fazy jakieś analityczno-debilne, choć każde dziecko wie, że żadnej modernizacji nie będzie.

  12. Lopezik

    Żenada gdzie my żyjemy każdy rząd od lat nic nie robi w kierunku bezpieczeństwa same banialuki F35, i remont MI24 starego złomu.

    1. Piston

      No wlasnie ! A można było wziac najnowsze F-16 i Vipery za cenę F-35

    2. Sky

      Poświęcili całą Marynarkę Wojenną (Kruk, Miecznik, Orka...), Caracale, Kruki, 2 satelity, drony MALE, pojazdy opancerzone... wszystko na zestaw Amerykańskich zabawek. Dostaję migreny na samą myśl

  13. Adam

    Pewnie samo dołożenie głowicy obserwacyjnej, rakiet Spike i czegoś do samoobrony nie było by drogie i miało by sens. Ale jakaś większa modernizacja na tylko 20 lat już raczej mija się z celem. Nie warto przepłacać.

    1. Gnom

      A co ile lat na zachodzie realizuje się tzw. MLU - bo z kwitów wychodzi że co 10-15 lat. Zatem nawet głęboka moderka byłaby uzasadniona. Sądzisz, że tam przepłacają?

    2. lolek

      Są 4 sposoby wydawania pieniędzy. Swoje na siebie, swoje na kogoś, cudze na siebie i cudze na kogoś. Przy którym spsobie będziesz oszczędzał? Kiedy będzie ci w..... kalafiorem ile i na co wydasz?

    3. Sky

      Prawda. Wybrać 2-3 elementy o najlepszym stosunku jakości do ceny i zrealizować. Nie musimy inwestować milionów/śmigłowiec, dogadać się w sprawie offsetu (w obecnej ekipie bardzo niemodne słowo, ale chociaż raz zrobiliby coś z offsetem) i iść do przodu. Ta stagnacja, żeby nie powiedzieć upadek, jaki ma miejsce w obecnym MON woła o pomstę do nieba.

  14. Zastanawiający się

    Po pewnym zastanowieniu trzeba zadać sobie pytanie: ile to będzie kosztować i ile komponentów do modernizacji będzie faktycznie Polskich, a nie zagranicznych? Skoro modernizacja dwudziestu kilku Sokołów do wersji pola walki była wyceniana w 2018 r. na 1,5 mld zł, to ile będzie kosztowała modernizacja podobnej ilości Mi-24? Skoro autor ocenia, że Mi-24 mogą latać jeszcze 20 lat, to ile będzie latały ostatnie zmodernizowane sztuki Mi-24? A może lepiej dogadać się z Rumunią, która również jest na etapie poszukiwania kruka i wynegocjować z ewentualnym dostawcą kruków jak największą produkcję i całkowity serwis, jeśli byłby to Bell Viper szanse są duże, jeśli Apacz to raczej niskie, ale cena byłaby niższa jeśli byłoby to zamówienie sumaryczne z Polski i Rumunii. Może należy też brać pod uwagę w rozważaniach Tigera i T-129 albo wejście w program AW249, choć Amerykańskie odpowiedniki są raczej cięższe i przez to przenoszą więcej uzbrojenia.

    1. Danisz

      Niby to co napisałeś jest oczywiste, ale jakoś umknęło autorowi: koszt takiej szerokiej modernizacji Mi-24 musiałby być znacznie wyższy niż koszt proponowanej niedawno ograniczonej modernizacji Sokołów, a przecież ta opiewała na ok 60 mln za sztukę. Prosta matematyka wskazuje, że na 40-letnie Mi wydalibyśmy tyle, co Katar na nowe H-64E Apache Guardian. W dodatku zanim ostatnie Hindy trafiłyby na stan WP to już trzeba by rozpisywać kontrakt na nowe śmigłowce szturmowe, tak by mogły uzyskać choćby wstępną gotowość operacyjną przed tym gdy ponad 60-letnie Mi-24 zaczną być złomowane. W tym pomyśle nie ma krztyny logiki!

    2. Gnom

      Pomyliły Ci się miana waluty. Nawet owe 60 mln PLN to nie blisko 60 mln USD za sztukę AH-64E.

    3. Gnom

      Za płatowiec i napęd dla Boeinga, bo wyposażenie bojowe jest z LM. Tak to się rozlicza w USA - firmami.

  15. Aknord

    Bardzo dobry tekst. Identyfikuje sedno problemu, a raczej zapaści. Dwa, przedstawia doraźne rozwiązanie, które niesie za sobą wiele korzyści. PS. Staram sobie wyobrazić, co dzieje się w głowach pilotów mających taka świadomość sytuacyjna, że są pewni, że pilotują stalowa trumnę. Masakra śmigłowiec bojowy bez pocisków kierowanych i nowoczesnej awioniki. Dzięki za artykuł.

  16. Troll z Polszy

    Drawsko 2001 Rok Apacze vs. OSy, wynik wszystkie Apacze "pospadały" zero straconych Os, rok 2002 Drawsko znowu ta sama zabawa, ale tym razem scenariusz zakładał zasięg 9M33 na 3 km, wynik Apacze "pospadały" i jedna OSa "stracona". Rok 2003 Karbala, pułk z dywizji Medyna ( OPL 2x23 + WKM T72+ S60 zero rakiet nawet NAMPADS), vs 31 AH64. Straty OBROŃCY ( IRAK ) 12 czołgów 6 dział S-60 AA Straty AGRESORA ( USA) 1 Apache zestrzelony 29 Apache uszkodzonych (2 nie do naprawienia, naprawa reszty trwała tygodniami ) Co najmniej 1 ranny pilot, 2 pilotów schwytano. Wnioski każdy wyciągnie sobie sam ;-), 24 Hindy PL, na stole leży obecnie Spike ER2/NLOS ( blizej nie znana polonizacja i cały LCC dla Polski ) i BRIMSTONE 2 ( ca 40 procent Polonizacji lub BRIMSTONE 3 w przypadku zakupu CAMM do Narwi ) również z pełnym LCC ( 2x cena zakupu w ciągu 30 lat ) dla Polski i Hellfire ( 0 procent Polonizacji, zero LCC dla Polski, + Tłit Zorżety ) zgaduj zgadula co wybierze MON ;-)

    1. Troll z Polszy

      Tak żołnierze Iraccy też trenowali z użyciem AH64, i pewnie uznasz za wielki sukces wyłączenie z walki na kilka tygodni 28 apaczy i utratę 3 za cenę 12 T72. Jak by tam było nawet kilkanaście NAMPADSów to była by rzeź niewiniątek. Drawsko zmieniło doktrynę użycia śmigłowców bojowych w całym NATO i Irak potwierdził dobitnie słuszność tej zmiany. Wiatraki nie będą wlatywać nad ugrupowania przeciwnika i wybijać pułki czołgów, szczególnie jeżeli te pułki mają w swoim zgrupowania wielowarstwowa OPL zadzynajacą się na NAMPADS przez Tunguski, Tory a kończąc na BUKach.

    2. ryba

      to chyba po to mamy te poligony aby eliminowac słabości . Nic niema na zawsze a forsowanie nieskutecznej doktryny to samobójstwo i droga do samozagłady .Od niszczenia zgrupowań czołgów w silnie obstawionym terenie sa samoloty ( które maja równe szanse z każdym OPL ) śmigła do scisłego zaplecza i szybkiej interwencji .

  17. KrzysiekS

    Zastanawiam się tylko czy nie lepiej byłoby kupowac po kilka szt. rocznie S-70M/S-70i Black Hawk w wersji wsparcia. Problemem jest brak całościowego podejścia do tematu wynikający najprawdopodobniej z braku pieniędzy. Niestety rozwiązania tymczasowe często są droższe.

    1. KrzysiekS

      Kilka sztuk rocznie miałem na myśli jedna umowę np. na 30 szt. po 5 rocznie przez 6 lat i mamy 30 nowych maszyn. BH był zintegrowany ze SPIKE-ER, SPIKE-NLOS myślę że nie było by problemu z innym uzbrojeniem PIORUN, BRIMSTON itp. Ma pylon z 3 podwieszeniami do 16 PPK czy mieszane. OK nie będzie to typowy KRUK ale jakie wzmocnienie na kierunkach zagrożonych (10 śmigieł to 160 ciężkich rakiet PPK).

    2. Gnom

      Biorąc pod uwagę ze za integrację nowego uzbrojenia zapłaci Polska, a właścicielem będzie LM, to dla nich świetny interes. Dla mnie jako polskiego podatnika nie koniecznie.

    3. ryba

      ale po kiego nam montowac na BH jakakolwiek broń? co do wszystkiego to do niczego ,poza tym pylony możemy sami zintegrować .BH ( tez jestem za kupowaniem po np 5 szt rocznie nawet może być 4 byle maszyny były nowe i cały czas nowoczesne co pozwoli nam obejść durne modernizacje a flota wykruszac sie bedzie stosunkowo powoli.) to śmigło transportowe i reczny karabin spokojnie wystarczy ,jeśli zas wszedzie bedziemy montować drogie uzbrojenie to jak w przypadku OP miec niczego nie bedziemy .OP bezwzglednie musz byc i to bez żadnych rakiet ,na bałtyckie bajoro torpedy i miny wystarcza .To samo z BH maja latać wozić żołnierzy a nie brac udział w walce bo ich wtedy szybko zabraknie a zastapienie utraconych maszyn bezie zbyt kosztowne.

  18. Polak z Polski

    To ta modernizacja jeszcze nie zrobiona?

  19. Polarny Miś

    A co na to PERKOZ? I jego kolega z miami vice

  20. BUBA

    Rozwiazanie pomostowe, krajowe i na lata - czyli prowizorki w Polsce zawsze zdaja egzamin - jak za Gierka.

    1. Sky

      Lepsza prowizorka niż nic. A niestety - obawiam się, że zmierzamy w kierunku "nic".

  21. Benek

    Ponieważ nie będziemy mieć przez wiele lat Kruka, bo nas po prostu nie stać, musimy teraz, kiedy wciąż mamy cokolwiek co jeszcze lata - wykorzystać wszystko to właśnie, zatem Głuszce i Mi24. Na pewno będą szybciej i taniej, niz jakiekolwiek Kruki. Oczywiście nie dorównają Krukom, ale b ę d ą. A że Kruki będą z importu więc mnóstwo kasy wypłynie. Ale zanim ona wypłynie na Kruki, mamy szansę pozyskac te "około" 30 Hindów, i może drugie tyle Głuszców. Kasa zostanie bo wszystkie będą przebudowane w Polsce, będą miec wyposażenie i osprzęt głównie z Polski, uzbrojenie w dużej mierze też z Polski. Ktoś kto tego nie docenia, twierdząc, że "potrzeba" nam wyłącznie "naj" z zagranicy, ma ciasny umysł, który nigdy nie wyjdzie poza ograniczony do końca jego nosa horyzont myślowy.

    1. Lord Godar

      I tak chcąc nie chcąc jesteśmy skazani na te Mi-24 które mamy przez najbliższe kilka ładnych lat , więc albo coś z nimi zrobimy , albo będziemy nadal udawać , że mamy śmigłowce bojowe .

    2. Olecki

      Dokładnie. Resursy płatowców są szacowane nawet na 20 lat, więc warto je zmodernizować i doposażyć do poziomu jakichś "pomostowych" śmigłowców wsparcia pola walki. Do tego zmodernizować jeszcze ze 24 szt. Sokołów/W3 też do takiej wersji wsparcia pola walki. I to by dało już ok. 50 szt pomostowych śmigłowców wsparcia na kolejne co najmniej 10 do może 20 lat. Moim zdaniem warto.

    3. Gnom

      A co poza odpowiedzialnością za program badawczo-rozwojowy (czyli kłopotami i wymogiem jakiejś wiedzy technicznej i taktycznej) dostaną za to biurwy z IC MON - nic Kolego, nic!!! Zatem efektem analiz musi być wniosek o konieczności wycofania starego sprzętu (posowiecki, polski - bez znaczenia) i bezwzględnym zakupie nowego od zachodniego koncernu. Tu jest spokój z pracami projektowymi, odbiorami i instrukcjami. Wszystkie kłopoty potencjalny narzekający musi kierować do koncernu a nie do IC MON. A i coś skapnie, jak ni etacik dla rodziny, to jakaś fucha na emeryturze. Więc wybij sobie z głowy jakiekolwiek programy modernizacyjne, najwyżej na odpier... gdy politycy karzą jakiś ochłap rzucić do PGZ. .

  22. plusik

    Dobra panowie bez żartów trzeba sprawę postawić jasno i nie beczeć lub nadal rozważać bo sprawa jest jasna_KRUK upadł a szkoda bo akurat Vipery widziałem już u nas

    1. Gnom

      Ah-1 czy F-16 (bo to tez jego nazwa). Mamy dwie fabryki śmigłowców, miała być trzecia, a ty chciałbyś jeszcze czwartą (biorąc pod uwagę stale obowiązujący wymóg przekazania technologii do WZL-1), czy przyjmujesz do wiadomości, że wszystkie obsługi AH-1Z realizowano by w Pradze?To już nawet do Czech a nie tylko do USA mamy wysyłać kasę?

  23. zbibi

    artykułu z nagłówkiem modernizacja Mi-24 szansą dla naszego wojska i przemysłu czytam już od co najmniej 10 lat...., jak to było w tej piosence, nie o to chodzi by złowić króliczka, ale by gonić go? ehh.... od razu lepiej przejść do kolejnego artykułu bo z tego pomysłu i tak nic nie będzie.....

    1. D3gr

      100% prawda. Znów 10 lat gadania i nic. Agentura w rządzie i mon. I tyle

    2. Jabadabadu

      Nie od 10 lecz od 25 lat conajmniej. Ale nie wszyscy to pamiętają.

  24. Danisz

    Za poprzedniego rządu/MONu planowano że Kruk wystartuje po rozpoczęciu dostaw śmigłowców wielozadaniowych czyli w 2017 r. Po rosyjskiej agresji na Ukrainę program uznano za priorytet i przyspieszono, a IU rozpoczął przygotowania do przetargu już w 2014 r. I niestety to tyle - od ponad 5 lat nic się nie dzieje. Autor słusznie zauważa, że "osiągnięcie wstępnej gotowości to co najmniej 7 lat od podpisania umowy, a pełnej – nawet dekada" więc gdyby MONy obu rządów robiły w tej sprawie cokolwiek, to w zasadzie temat reanimowania trupów mielibyśmy zamknięty a wstępną gotowość nowe śmigłowce szturmowe osiągnęłyby gdzieś w przyszłym roku. Niestety obie te ekipy łączy propagandowe zadęcie i jednoczesne nic nie robienie.

    1. Marek

      Za poprzedniego rządu niczego nie planowano, tylko wykonywano życzenia Berlina. Najpierw puszczono by niemiecko-francuskiemu Airbusowi w pacht WZL. Później składano by tam Caracale z wyprodukowanych we Francji części. O ile faktycznie kupiliby Kruka, byłby to niemiecki Tiger z półki. W ten sposób Berlin kontrolowałby jeszcze bardziej jak to rzekłeś w innym temacie "niestabilną" polską demokrację.

    2. Danisz

      Idąc twoim tokiem myślenia kupując Spkie wcale nie wzmacniano polskich zdolności przeciwpancernych, tylko wykonywano życzenia Tel Awiwu. ZM Mesko S.A puszczono w pacht izraelskiemu Rafaelowi i teraz nic innego się tam nie robi, tylko składa rakiety z wyłącznie wyprodukowanych w Izraelu części. A jeśli kiedyś będziemy kupować jakiś system ppk to będzie on izrealski i z półki, a nie żaden Javelin czy Pirat. W ten sposób Izreal kontroluje polską wyjątkowo stabilną demokrację. Piękna teoria - prawda? Tylko że tak samo głupia i nieprawdziwa jak twoja.

    3. Marek

      Spike nie kupił poprzedni rząd. Zrobiono to zaraz po akcji z bzdurną książeczką o Jedwabnym w atmosferze bicia się w piersi. Dobrze, że je kupiono. Obstawiam jednak, że bez bicia się w piersi warunki kontraktu byłyby lepsze.

  25. alan

    A ja jestem ciekaw, kiedy zaczniemy samodzielną modernizację F16 - to dopiero byłaby szansa dla przemysłu!