Reklama
  • KOMENTARZ
  • WIADOMOŚCI
  • OPINIA

Francja chce produkować ukraińskie drony. Z tym pomysłem jest duży problem

Francja nagle chce zostać liderem europejsko-ukraińskiego sektora dronowego, ponieważ widzi w tym szansę dla własnego przemysłu, reindustrializacji i odzyskania pozycji w obszarze, w którym wyraźnie przespała ostatnie lata. Paryż zamierza wykorzystać ukraińskie doświadczenie, przemysł i zdolność szybkiej adaptacji na polu bitwy, ale najlepiej za pieniądze Unii Europejskiej i pod francuskim przywództwem.

dron ukraina wojna wojsko
Ukraiński żołnierz z dronem.
Autor. Служба зв'язків з громадськістю 10 Гірсько- Штурмова Бригада/Генеральний штаб ЗСУ (@GeneralStaffUA)/X

W tekście opublikowanym w ”Le Monde” grupa francuskich ekspertów wskazuje, że Francja powinna stać się jednym z głównych organizatorów budowy europejsko-ukraińskiej produkcji dronów. Oceniam, że sama teza jest ważna, gdyż wojna w Ukrainie pokazała, że drony, systemy antydronowe, sensory, oprogramowanie, sztuczna inteligencja i walka elektroniczna są fundamentalne dla współczesnych zdolności wojskowych.

Reklama

Francuska propozycja jest atrakcyjna z perspektywy i w ujęciu generalnym. Z jednej strony Ukraina ma doświadczenie operacyjne, testowane codziennie na froncie, zdolność szybkiej adaptacji i przemysł, który potrafi zmieniać i oferować rozwiązania w kilka tygodni. Z drugiej strony, Europa ma pieniądze, większą bazę przemysłową, zaplecze technologiczne i możliwość skalowania produkcji. Połączenie tych dwóch elementów mogłoby stworzyć znaczną przewagę nad Rosją, zwłaszcza jeżeli środki rzędu 20–30 mld euro w ciągu 5 lat zostałyby rzeczywiście przeznaczone na drony i systemy antydronowe.

Problem polega na tym, że Francja nie proponuje tego wyłącznie z troski o Ukrainę czy Europę. Paryż chce liderować, bo widzi w tym własny interes. Chce wykorzystać ukraińskie doświadczenie bojowe, wciągnąć ukraiński ekosystem technologiczny w europejskie programy, a jednocześnie ustawić Francję jako centrum polityczne, przemysłowe i finansowe całego projektu. To jest klasyczne francuskie podejście, czyli inicjatywa ma być europejska, finansowanie unijne, ale kierunek i prestiż najlepiej pod przywództwem Macrona.

Jest to tym bardziej ciekawe, że Francja sama nie zbudowała silnego sektora dronowego na miarę swoich ambicji. Przez lata Paryż mówił o autonomii, suwerenności i europejskiej obronie, ale w obszarze dronów nie stworzył pozycji, która odpowiadałaby jego politycznym deklaracjom. Dziś Francja przegrywa znacząco z Ukrainą, ma problem z masową produkcją i widzi, że Polska oraz Niemcy również rozwijają swoje zdolności. Dlatego Paryż chce wejść do gry teraz, zanim ukraińskie doświadczenie zostanie trwale powiązane z innymi partnerami, jak choćby USA, Niemcy, czy kraje Półwyspu Arabskiego, które oferują ogromne fundusze.

Dla Ukrainy będzie to bardzo ważny test. Kijów potrzebuje pieniędzy, produkcji i dostępu do europejskich rynków, ale nie powinien oddawać kontroli nad własnym doświadczeniem. Ukraińska przewaga polega na tym, że jej rozwiązania są tworzone w warunkach realnej wojny – tu i teraz, a nie w gabinetach, prezentacjach i trwających lata przetargach. Jeżeli Ukraina zgodzi się na współpracę z Francją, na pewno nie zadba o to, aby nie zostać wyłącznie dostawcą doświadczenia, które potem zostanie opakowane jako francusko-europejski sukces.

Reklama

Francja chce przyciągnąć ukraiński przemysł, ukraińskie know-how i ukraińską wiarygodność bojową, ale nie chce sama ponosić głównego ciężaru finansowego. Chce wykorzystać pieniądze europejskie, zbudować wokół siebie projekt polityczny i przedstawić go jako odpowiedź Europy na rosyjską wojnę dronową. To może być korzystne dla Ukrainy i Europy tylko wtedy, gdy projekt nie stanie się francuskim mechanizmem przejmowania inicjatywy, ale inicjatywą wielonardowej produkcji, w której Ukraina, Polska, Niemcy i państwa wschodniej flanki nie będą dodatkiem do francuskiego planu, a równymi partnerami. Jak mawiał klasyk: „Pomysł mój, wykonanie Twoje”. Tylko w tym przypadku Paryż chce „4 sztabki złota”, Ukraina dostanie 1, a dla Europy Wschodniej co zostanie?

WIDEO: No to lecimy - zobacz gdzie!
YouTube cover video
Reklama