Reklama
  • WIADOMOŚCI

Produkcja przed zyskiem. Trump tnie przywileje zbrojeniowych korporacji

Prezydent USA Donald Trump skrytykował sposób, w jaki amerykańskie koncerny zbrojeniowe wynagradzają swoich akcjonariuszy i menedżerów. Wezwał do tego, by zyski były przeznaczane na moce produkcyjne i remonty, a dopiero potem na wynagrodzenia.

B-21 Raider
B-21 Raider
Autor. USAF

Donald Trump wydał kilka komunikatów dotyczących rozbudowy zdolności obronnych Stanów Zjednoczonych. Ogłosił między innymi rekordowe – o 50 procent – zwiększenie budżetu obronnego USA, odniósł się też krytycznie do działań koncernu Raytheon (producenta m.in. zestawów Patriot), który jego zdaniem najwolniej zwiększa wolumen produkcji i wydaje najwięcej na akcjonariuszy. Zapowiedział, że Raytheon nie będzie mógł dokonywać wykupów akcji własnych (co jest korzystne dla akcjonariuszy), dopóki nie zdoła w odpowiedni sposób zwiększyć produkcji.

Prezydent USA przekazał też szerszy apel do amerykańskiego przemysłu obronnego. Stwierdził, że o ile Amerykanie produkują „najlepszy sprzęt wojskowy na świecie”, to koncerny zbrojeniowe przeznaczają ogromne środki na dywidendy i wykup akcji własnych, kosztem inwestycji w fabryki i oprzyrządowanie.

Ponadto wynagrodzenia menedżerów wysokiego szczebla firm zbrojeniowych są zbyt wysokie i „nie do usprawiedliwienia”, biorąc pod uwagę, jak wolno te firmy dostarczają ważny sprzęt „do naszych sił zbrojnych i naszych sojuszników”. Dodał, że dotyczy to zarówno pensji, jak i opcji na akcje oraz innych form wynagrodzenia. Firmy zbrojeniowe nie produkują wystarczająco szybko oraz nie utrzymują sprzętu w odpowiedni sposób.

Według Trumpa, do czasu zbudowania odpowiednich instalacji produkcyjnych żaden z zarządzających amerykańską zbrojeniówką nie powinien zarabiać więcej niż 5 mln dolarów rocznie, co stanowi „ułamek” tego, co zarabiają dziś. Prezydent USA chce, by amerykański przemysł przeznaczał więcej pieniędzy z zysków na szybszą produkcję, tak, by nie trzeba było brać kredytów ani kontraktować zwiększenia mocy produkcyjnych poprzez rząd.

Reklama

Warto dodać tutaj kilka słów komentarza. Po pierwsze, deklaracja Trumpa wpisuje się w zapowiedź o zwiększeniu wydatków obronnych, bo do wydania tak dużego budżetu (nawet gdyby był rozłożony na kilka lat) trzeba maksymalnej efektywności. Po drugie, w kolejnym wpisie prezydent USA mówił konkretnie o koncernie Raytheon, co może sugerować że inne firmy będą mieć nieco mniej obostrzeń.

Po trzecie, faktem jest, że zarobki szefów koncernów zbrojeniowych są na bardzo wysokim poziomie. Z informacji jakie zebrał Defence24.pl wynika, że w 2023 roku prezesi tzw. Wielkiej Piątki (Lockheed Martin, Raytheon, Northrop Grumman, Boeing i General Dynamics) zarabiali po ponad 20 mln dolarów rocznie, przy czym większość zarobków w każdym przypadku przekazano nie w formie wynagrodzenia, a akcji i opcji na akcje. Jest też prawdą, że istotne kwoty przeznaczane są na wykup akcji własnych i dywidendy. Przykładowo, lider rankingu Defense News Top 100, Lockheed Martin, odnotował przychody ze sprzedaży na poziomie 71 mld dolarów w 2024 roku, a jednocześnie w tym samym czasie przeznaczył na wykup akcji własnych i dywidendy 6,8 mld dolarów, czyli kwotę równą prawie 10 proc. przychodu. Z kolei Northrop Grumman osiągnął w tym samym roku 41 mld dolarów przychodu, a dla akcjonariuszy - na dywidendy i wykup akcji - przeznaczono 3,7 mld dolarów.

Gdyby te praktyki zostały ograniczone, to może nieco ucierpieć amerykańska giełda, ale z drugiej strony rozwój mocy produkcyjnych na pewno przyspieszy. Choć amerykańskie firmy zbrojeniowe nie są własnością państwa i są notowane na giełdzie, to jednak administracja ma możliwość wywierania wpływu na ich działanie. Przykładowo, przeprowadzona od lat 90. konsolidacja przemysłu spowodowała, według danych amerykańskich z 2022 roku, zmniejszenie liczby firm uznawanych za głównych wykonawców z 51 do pięciu – wspomnianej wcześniej Wielkiej Piątki. Ta konsolidacja w dużej mierze była skutkiem redukcji wydatków obronnych tuż po zakończeniu zimnej wojny, przez co sam Pentagon (administracja Billa Clintona) uznał bazę produkcyjną za zbyt kosztowną.

Sekretarz obrony Les Aspin wraz z podsekretarzem Williamem Perrym zaprosili w 1993 roku na spotkanie (zwane Last Supper, ang. ostatnią kolacją) szefów głównych firm obronnych, wzywając ich do konsolidacji. W spotkaniu miało brać udział ponad 20 prezesów, według relacji bostońskiego radia WBUR, gdzie wypowiadał się Norman Augustine, były szef Martin Marietta, a później Lockheed Martin, obecny na spotkaniu. Działanie rządu pozwoliło więc ukierunkować rozwój przemysłu obronnego. Pytanie, czy słusznie, bo mała liczba wykonawców zmniejsza konkurencję i tendencję do podejmowania ryzyka. A jednocześnie akcje tak dużych firm stają się bardziej atrakcyjne dla rynków finansowych, co zdaje się krytykować Donald Trump.

Nie wiadomo, czy obecnie Trumpowi i administracji uda się skierować „Wielką Piątkę” (i innych wykonawców) w kierunku zwiększenia produkcji, kosztem czasowego ograniczenia zysków akcjonariuszy. Faktem jest natomiast, że taka jest intencja administracji, a jak pokazuje historia, może ona wywierać wpływ na kształtowanie bazy przemysłowej, nawet jeśli ta składa się z prywatnych firm.

Reklama
PROGNOZA 2026 | Jakie drony na Ukrainie? | Flota cieni na Bałtyku | Defence24Week #142
Reklama