Przemysł Zbrojeniowy

Armia 2022: Rusza produkcja artyleryjskich Floksów i Magnolii

Systemy 2S39 i 2S40 mają pojawić się pod koniec roku w jednostkach rosyjskich
Fot. CNII Buriewiestnik

Rosyjski koncern Uralwagonzawod ogłosił podczas wystawy Armija 2022, że rozpoczęła się produkcja dwóch nowych systemów artyleryjskich 2S39 Magnolia i 2S40 Floks, obu kalibru 120 mm.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Obecnie wojsko rosyjskie w kwestii samobieżnych moździerzy polega głównie na rozwiązaniach postradzieckich w postaci 2S9 Nona, 2S23 Nona-SWK czy najcięższych  2S4 Tulipan. W przypadku tych pierwszych ich donośność staje się niewystarczająca, a integracja na podwoziach specjalnego przeznaczenia powoduje większe koszta, niż samobieżny 120 mm moździerz np. na ciężarówce. Rosjanie od kilku lat próbują wprowadzić nowe typy systemów artyleryjskich różnego kalibru i przeznaczenia, jednak wiele z nich jeszcze nie przeszło prób, więc ich wdrożenie ograniczy się zapewne do produkcji małoseryjnej. Dodatkowo straty poniesione na Ukrainie potęgują problem z ilością dostępnych nowoczesnych samobieżnych armatohaubic czy moździerzy.

Podczas minionego forum Armija 2022, ogłoszone zostało rozpoczęcie produkcji dwóch nowych typów samobieżnych moździerzy kalibru 120 mm, przeznaczonego dla wojsk arktycznych 2S39 Magnolia i 2S40 będący systemem opartym o podwozie samochodu ciężarowego Ural 63704.

2S39 Magnolia to samobieżny gąsienicowy moździerz kalibru 120 mm, osadzony na dwuczłonowym wszędołazie DT\-10/30PM. System ten jest przeznaczony do działania w rejonach arktycznych, gdzie ma móc operować znacznie lepiej od typowych pojazdów gąsienicowych ze względu na swoje podwozie. Przednia część pojazdu ma konstrukcję zamkniętą, w której znajduje się kabina sterującą, a także silnik. Tylna część jest przedziałem bojowym, w którym znajduje się system uzbrojenia wraz z amunicją. Uzbrojenie główne stanowi armatomoździerz kalibru 120 mm ładowany odtylcowo. Może on prowadzić ogień bezpośredni i pośredni, używając wszelkiego typu pocisków moździerzowych 120 mm, lub armatnich (jak 2S34 Chosta) co jest dużą zaletą. Będzie to jednak zapewne powodować w przyszłości ograniczenia jak w przypadku artylerii, gdzie kosztem możliwości korzystania ze starszych typów amunicji jest mniejsza donośność. Do precyzyjnych ataków na cele opancerzone wykorzystuje on naprowadzane pociski Kitolov-2M.

Czytaj też

Donośność tego systemu przy zastosowaniu standardowej amunicji odłamkowo-burzącej wynosi 7-8,5 km, zaś w przypadku Kitolov\-2M zasięg ostrzału wynosi 10 km. Ogólna zdolność rażenia jest mniejsza względem systemów 2S9 Nona czy 2S23 Nona-SWK, gdzie donośność armaty przy różnych typach pocisków określa się na 7,1-8,8 km lub nawet 12 km przy użyciu amunicji z gazogeneratorem. Szybkostrzelność określa się na 8 strzałów na minutę, a jednostka ognia wynosi co najmniej 80 pocisków. Amunicja w Magnolii ładowana jest ręcznie. Załoga składa się z 4 osób: działonowego, kierowcy, ładowniczego i dowódcy. Opancerzenie pojazdu zapewnia ochronę przed amunicją strzelecką i odłamkami pocisków artyleryjskich.

2S39 Magnolia
Fot. TCNII Burevestnik

2S40 Floks to samobieżny armatomoździerz kal. 120 mm osadzony na podwoziu opancerzonego samochodu ciężarowego Ural-63704-0010 6x6. Ma on zastąpić holowane moździerze jak 2S12 Sani kal. 120 mm, czy 2B16 Nona-K o takim samym kalibrze . Ma przy tym zapewnić użxywającym je oddziałom znacznie większą mobilność. Podobnie jak 2S39, może on strzelać z wszelkiego typu pocisków moździerzowych 120 mm, lub armatnich o takim samym kalibrze. Donośność systemu jest jednakwiększa i wynosi 13 km, zaś przy używaniu min moździerzowych 7,5 km. Maksymalna szybkostrzelność wynosi do 8 pocisków na minutę i do 10 pocisków na minutę przy wystrzeliwaniu min.

Czytaj też

Pojazd jest wyposażony w opancerzoną kabinę załogi, która zapewnia ochronę przed ostrzałem z broni ręcznej i odłamkami pocisków artyleryjskich. Podłoga kabiny wytrzymuje wybuchy odpowiadające 2 kg TNT. Załogę stanowią 4 osoby. Przygotowanie do rozpoczęcia ostrzału ma trwać kilka minut, podobnie jakopuszczenie stanowiska ogniowego co ma zapewniać duże prawdopodobieństwo uniknięcia ostrzału kontrbateryjnego.

Rosjanie dążą w ostatnich latach do większej mobilności swoich systemów artyleryjskich poprzez integrację ich z podwoziami kołowymi, wykorzystując samochody ciężarowe różnych firm. Przykładem, poza Floksem jest system 2S43 Małwa, będący pierwsą AHS 152 mm opartą o podwozie kołowe stosowaną w wojsku rosyjskim. Innym dowodem na tę tezę jest stworzenie wyrzutni rakietowych pocisków termobarycznych TOS-2 "Tosoczka" będąca kołowym odpowiednikiem gąsienicowego TOS-1A.

2S40 Floks
Fot. mil.ru

Uralwagonzawod należy do państwowej korporacji Rostec, która ma od początku sierpnia zakazywać brania urlopów przez pracowników koncernu. Powodem tego według serwisu RBC ma być konieczność realizacji nakazu obrony państwa (GOZ).

Komentarze (8)

  1. Ktos

    Ciekawi mnie jak planowane jest uzycie ciezkiego sprzetu w arktyce gdzie nie ma roslinnosci praktycznie nie da sie zamaskowac pojazdu (zlwaszcza jego sygnatury cieplnej). Przypuszczam ze konflikt wygladalby tak: 1. Nadlatuja smaoloty z HARM i niszcza obrone przeciwlotnicza 2. Nadlatuja A10 i niszcza to co jezdzi 3... w sumie 3 juz jest niepotrzebne.

    1. Valdore

      @Ktos z tymi A10 w Arktyce może byc problem, bo nie dolecą, ael po kiego one jak F-35 zalatwi sprawę sam za pomocą SDB cy JSOW z kilkudziesieciu kilometrow.

  2. Powiślak

    Nasz MON "na szczęście" (??) NIGDY nie idzie w rozwiązania ....tanie. Jak haubica to tylko najdroższa gąsienicowa, która pali jak smok (na szczęście jesteśmy Kuwejtem Europy?) wymaga najdroższego serwisu, części z tak "bliskiej" nam Korei , no i dodatkowego ekstra kosztu w postaci zestawów transportowych. Po drugie tysiące nietanich czołgów K2, jak wyżej setki kolejnych zestawów transportowych? No i tysiąc gąsienicowych BWP, i..tak tak setki zestawów transportowych!!! Jakie tam Kryle czy Magnolie?? Kołowe? Tanie? Prostsze do pozyskania? Ale po co? Stać nas!!!???! Aha, przypomnę - Ottokar t e ż miał być gąsienicowy, no i te jego wszystkie .zestawy transportowe? Jakim cudem MON nie zażądał Patriotów i Narwi na gąsienicach?

    1. wert

      dowiedz się ile Krabów na UKR zostało już nakrytych kontrbateryjnym. Będą wzmacniać osłony Kraba czy K9 a nie produkować Kryla. Jak chcesz koła zapraszam do Afryki. Nie ma to jak wełniana istota która myśli że myśli

    2. Valdore

      @wercik jakby zostały nakryte to miałbys sito bo pancerz Kraba to maks STANAG 4 podwozie i znacznei słabszy na wiezy wiec odłami robia z neigo sito Istotnie nei am to jak wercik udający ze potrafi myslec:)

  3. Niezorientowany

    Szczególnie ciekawy wydaje się komunikat o produkcji Malwy. Chodzi o to, że w sytuacji kiepsko idącej wojny, inicjuje się produkcję sprzętu teoretycznie przeznaczonego na zupełnie inny teatr działań. Jest to mało logiczne (choć jak wiadomo logika rosyjska nie ma analogów w mirze). Jeśli komunikat jest prawdziwy, to może to świadczyć małej elastyczności ruskiego przemysłu, który nie jest w stanie przestawić się na produkcję tego co w tej chwili najbardziej potrzebne. Z drugiej strony, mogą zawsze twierdzić, że na Ukrainie idzie im tak dobrze, iż nadal mogą dostarczać każdy sprzęt (arktyczny, na eksport, itd.) Poza tym, ponieważ Malva nie będzie walczyć na Ukrainie, to... nie zostanie zniszczona i nie okaże się ile ma sobie na prawdę tej "nowoczesności".

    1. OptySceptyk

      Sądzę, ze to efekt inercji. Projekt został rozpoczęty jakiś czas temu, kiedy nikt na Kremlu jeszcze nie wiedział ile sprzętu utopią na Ukrainie. Od tego czasu prace trwały, i dzisiaj widzimy efekt. A poza tym, mogli zabrać z Arktyki sporo "zwyczajnego" sprzętu i potrzebują go czymś zastąpić.

    2. MMir

      Po prostu dla Rosji wojna na Ukrainie to tylko epizod, a wrogiem jest cale NATO. Więc niezależnie, że toczą tą wojnę,. myślą też o tym, czym szachować innych wrogów w innych rejonach Nie zamierzają przecież rezygnować z Arktyki, prawda ?

  4. mc.

    Zanim ktoś zacznie pisać głupoty "że też powinniśmy takie mieć", to informuję że mamy Raki. Co do haseł że "wyprzedzają światową myśl techniczną" informuję że WP (MON) podjęło decyzję o rezygnacji z programu Kryl. MON (WP) nie chce armat z nieosłoniętą obsługą.

    1. OptySceptyk

      @mc. Rezygnację z Kryla trudno ocenić inaczej, niż jako błąd. Powinniśmy mieć haubice na podwoziu kołowym, chociażby dla brygad na Rosomakach. Poziom ochrony haubicy nie jest najważniejszym kryterium dla jej oceny, a argumentem przeciwko Krylowi, był, zdaje się, brak automatu ładowania, a nie niski poziom osłony. Już pomijam, że za parametry taktyczne bardzo zbliżone do Kraba płacilibyśmy 3 razy mniej w cenie jednostkowej, przy równoczesnej różnicy w kosztach eksploatacyjnych na korzyść podwozia kołowego.

    2. Powiślak

      Zanim ktoś zacznie pisać głupoty że moździerz 120mm o zasięgu 8-9 km zastąpi haubicę 155mm o potencjalnym zasięgu 70-100 km (Vulcano czy Nammo), warto by choć chwilę pomyślał. Zanim zacznie zaś bredzić ,że brak osłony był przyczyną WYCOFANIA się z Kryla, to warto pamiętać, że MON oficjalnie NIE WYCOFAŁ się.

    3. mc.

      Powiślak - zanim zaczniesz coś pisać, to zastanów się czy rozumiesz o czym chcesz pisać. Co ma Rak do Kryla ?! Sprzęt o którym jest mowa a artykule ma zasięg ognia do 12 km i strzela amunicją 120 mm - czyli jak RAK. Opisywane pojazdy przypominają mi... Schneider wz. 1897 na ciężarówce De Dion Bouton. Odniesienie do Kryla jest oczywiste. A z Kryla zrezygnowano jak wcześniej pisałem - bo nie zabezpiecza obsługi. Jest bardzo oczywiste, ponieważ ogień kontrbateryjny może zostać wystrzelony zanim "nasze" pociski spadną (do tego służą radary artyleryjskie. Wniosek - strzelasz i uciekasz. Dodatkowo kaliber 155 mm "na kołach" wymaga podpór, czyli składanie ich zajmuje kolejne sekundy które mogą zabić żołnierzy.

  5. Extern.

    Jakoś nie doczytałem, skoro Floks to moździerz a jednocześnie i haubica i może strzelać oboma typami amunicji to czy to ma lufę bruzdowaną czy gładką? Ciekawe jak w powietrzu zachowywał by się standardowy współczesny pocisk armatni wystrzelony lotem stromotorowym z gładkiej lufy. Czy aby nie zaczął by koziołkować, albo nawet nie obrócił by się tyłem do kierunku lotu? W końcu punkt ciężkości w pocisku ostrołukowym jest dosyć mocno przesunięty ku tyłowi. Jak nie ma rotacji i efektu żyroskopowego ani żadnych lotek, to co tam zapewni stabilność?

  6. Tadeusz Żeleźny - analityk systemowy

    Polska na bazie Raka 120 mm powinna opracować wieżowy system automatyczny Rak 155 mm. A potem - wersję zdwojoną [jak AMOS], Głównie na podwozie kołowe z napędem hybrydowym [mobilność operacyjna, niska sygnatura, forsowanie rzek z marszu]. Na podwozie gąsienicowe też - ale o bardzo niskim nacisku jednostkowym [nie pancerz - chodzi o błota Ukrainy] -- i o możliwie dużej mobilności także operacyjnej. Koniecznie z możliwością prowadzenia ognia w ruchu. Docelowo - z pełną automatyzacją -jako systemy bezzałogowe. Dla Raka 120 mm zapewne możliwe posadowienie [gąsienicowo] na Milrem Type-X, ale 155 mm wymagałby zapewne powiększonej platformy.

  7. Agencja Prasowa Lech Czech Rus

    Już w boju tuż obok T-14 stealth. Niewidzialne i dla radarów i dla oczu, a nawet dla dotyku.

  8. gresw

    Wykorzystanie podwozia kołowego poza niższą ceną, niższymi kosztami eksploatacji daje jeszcze jedna korzyść - pod względem operacyjnym takie nadwozie jest zdecydowanie bardziej mobilne. Bez problemu na swoich kołach w ciągu kilku godzin może przejechać spod zachodniej granicy na wschodnią. Nadłożenie paruset kilometrów w przypadku zniszczenia mostu też nie jest problemem. Są rozwiązania kołowe, które maja opancerzone miejsca dla załóg, czy też na tyle zautomatyzowane że nie wymagają wychodzenia poza kabinę.