Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • POLECANE

Z ziemi włoskiej do Polski. Lekcja z użycia okrętowego F-35 [REPORTAŻ]

Defence24.pl miał przyjemność odwiedzić jedyny włoski lotniskowiec – ITS Cavour. Jest to jednostka wyjątkowa, a teraz wspiera bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO. I to nie opuszczając Morza Śródziemnego.

Włoskie samoloty wielozadaniowe F-35B Lightning II lądują na lekkim lotniskowcu Cavour.
Włoskie samoloty wielozadaniowe F-35B Lightning II lądują na lekkim lotniskowcu Cavour.
Autor. Marina Militare

Włoski jedynak

Włoska marynarka wojenna jako nieliczna w krajach NATO posiada na swoim stanie okręt klasy lotniskowiec. Jest nim niespełna 20-letnia jednostka Cavour (numer burtowy C 550), która została przyjęta do służby w Marina Militare (Włoska Marynarka Wojenna – przyp. red.) w 2008 roku. Od tego czasu jest to jednostka flagowa włoskich sił morskich, której portem macierzystym jest Tarent. Formalnie okręt jest klasyfikowany jako lotniskowiec lekki. Nie umniejsza to jednak jego roli i zadaniom, które może i potrafi wykonywać ta jednostka.

Włoska marynarka wojenna dzięki lotniskowcowi Cavour posiada obok Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji pełnoprawną zdolność do projekcji siły z wykorzystaniem lotnictwa pokładowego daleko poza granicami swojego kraju. Te unikatowe zdolności pozwalają nie tylko na realizację włoskich interesów narodowych, ale także zapewniają włoskie zaangażowanie w kolektywną obronę NATO, w tym na wschodniej flance sojuszu, bez konieczności angażowania stałych sił ekspedycyjnych.

Włoska tradycja uderzeniowej grupy lotniskowcowej (Carrier Strike Group) jest stosunkowo młoda, gdyż została zawiązana w 2022 roku i była odpowiedzią na pełnoskalową inwazję Rosji na Ukrainę. Od tego czasu grupa brała udział w licznych przedsięwzięciach szkoleniowych w ramach ćwiczeń NATO, m.in. Mare Aperto, Medstrike, Nest 25 czy Neptun Strike 2025. W 2024 roku włoska CSG uczestniczyła w dalekomorskiej operacji indo-pacyficznej.

W modelowym składzie grupy jest okręt lotniskowcowy (ITS Cavour, ale może być również okręt śmigłowcowiec Trieste, na którym bazować mogą myśliwce pionowego startu i lądowania STOVL F-35B), okręty eskorty w postaci niszczycieli i fregat z nastawieniem na walkę przeciwpodwodną oraz jednostki zaopatrzeniowe. Dodatkowo, w zależności od postawionych zadań, grupę mogą uzupełniać również inne jednostki – okręty podwodne, niszczyciele min, samoloty patrolowe czy samoloty służące tankowaniu w powietrzu.

Cavour do 2024 roku był największym włoskim okrętem. W tym roku, po wejściu ITS Trieste, który mierzy 245 metrów i ma wyporność 38 000 ton (w pełni załadowany), został przez niego zdeklasowany. Cavour mierzy 244 metry długości i 34 metry szerokości. Sam pokład lotniczy to ponad 180 metrów długości i zwieńczony jest rampą startową.  Jego wyporność wynosi około 30 000 ton, napęd zapewniają 4 turbiny gazowe AVIO o łącznej mocy 118 000 KM. Daje to możliwość „rozpędzenia” okrętu do 28 węzłów na godzinę, chociaż ekonomiczna prędkość to 16 węzłów na godzinę. Pozwala ona na przebycie 7000 mil morskich. Bez uzupełnienia zapasów okręt posiada autonomiczność na 18 dni w morzu. Dodatkowe źródło energii i jednocześnie napęd pomocniczy zapewnia 6 wysokoprężnych generatorów elektrycznych.

Mariusz Marszałkowski na pokładzie lotniskowca ITS Cavour
Mariusz Marszałkowski na pokładzie lotniskowca ITS Cavour
Autor. Defence24.pl

Załogę Cavoura stanowi ponad 400 marynarzy i oficerów. Skrzydło lotnicze jest obsługiwane przez 200 osób. Jednak zdolności włoskiego lotniskowca są znacznie większe. To, co go wyróżnia, to jego wielozadaniowy charakter. Poza funkcją „pływającego lotniska”, Cavour może również funkcjonować jako okręt desantowy – pod jego dolnym pokładem, poniżej hangaru lotniczego, znajduje się przestrzeń ładunkowa, w której transportować można nawet do 24 czołgów Ariete lub do 50 lżejszych transporterów opancerzonych. Na samym okręcie można skoszarować ponad 400 żołnierzy piechoty morskiej.  W hangarze lotniczym o wymiarach 134 metrów długości i 20 metrach szerokości, który podzielony jest na 4 sekcje, można bazować do 4 samolotów AV-8/F-35B lub 8 śmigłowców. Na pokład lotniczy samoloty i śmigłowce wynoszone są za pomocą dwóch specjalnych wind. Zapasy, m.in. paliwo czy uzbrojenie, wynoszone są za pomocą dwóch wind towarowych.

F-35 i Harriery - lekcja dla Polski?

Kolejną wyjątkową cechą Cavoura w porównaniu do innych lotniskowców jest wykorzystywany typ samolotów. Łącznie na pokładzie okrętu może bazować do 22 samolotów i śmigłowców. W przypadku włoskiej jednostki są to zarówno leciwe maszyny AV-8B Harrier II Plus, jak i nowoczesne samoloty wielozadaniowe V generacji – F-35 w wersji Bravo, które cechują się zdolnością skróconego startu i pionowego lądowania. Aby przyjąć na pokład maszyny V generacji, okręt musiał w 2019 roku przejść gruntowny remont, który polegał m.in.  na wymianie powierzchni pokładu lotniczego na warstwę termicznie odporną. Temperatura z dyszy silnika lądującego F-35B jest tak wysoka, że mogłaby „przepalić” standardowy, stalowy pokład okrętu.

AV-8B Harrier w hangarze ITS Cavour
AV-8B Harrier w hangarze ITS Cavour
Autor. Defence24.pl/Mariusz Marszałkowski

Załoga, z którą rozmawiałem podczas wizyty, bardzo chwaliła sobie możliwość wykorzystania tych dwóch typów samolotów, określając ich zdolności jako „komplementarne”. Harriery mają wykonywać bezpośrednie zadania bojowe, korzystając z licznych punktów podwieszeń uzbrojenia i dużego zasięgu lotu (z podwieszonymi zewnętrznymi zbiornikami paliwa), podczas gdy F-35B ma pozostawać w odwodzie na dużym pułapie, skanując przestrzeń powietrzną z wykorzystaniem swych sensorów i, za pośrednictwem łącza wymiany danych Link-16, wskazywać cele dla Harrierów. To ciekawe zastosowanie, które firmowane jest również m.in. dla polskich myśliwców lekkich FA-50GF/PL czy wielozadaniowych F-16C/D.

Według słów włoskich pilotów „Jeden F-35, dzięki zaawansowaniu technologicznemu, pozwala zastąpić 5 innych, starszych typów maszyn”. W przypadku Harrierów, ich czas dobiega końca. Samoloty te niebawem zostaną całkowicie zastąpione przez F-35B.

Okręt jest stosunkowo dobrze uzbrojony do samoobrony – jego bronią defensywną są m.in. 3 armaty automatyczne 76 mm Oto Melara Strales (tożsame które znajdą się na wyposażeniu polskich „Mieczników”), 3 armaty 25 mm oraz 30 komór VLS (2 x 16 VLS) typu Sylver na pociski rakietowe krótkiego zasięgu Aster 15.

Na pokładzie okrętu znajduje się również szpital, który w określonych przypadkach może pomieścić 20 pacjentów, z tego 8 w stanie wymagającym intensywnej terapii. Szpital posiada 2 sale operacyjne, sale do RTG oraz tomograf komputerowy. Na etacie „pokojowym” okrętu jest 1 lekarz oraz 4 pielęgniarki. W przypadku potrzeby, załoga medyczna może zostać szybko uzupełniona. Na pokładzie znajduje się również gabinet stomatologiczny.

ITS Cavour wraz z dwoma okrętami eskorty – fregatą ITS Virginio Fasan i niszczycielem ITS Caio Duilio biorący obecnie udział w ćwiczeniu Neptun Strike. Ćwiczenia te mają na celu przetestowanie interoperacyjności sił NATO w operacjach połączonych przy wykorzystaniu lotnictwa pokładowego bazującego na lotniskowcach NATO – włoskim ITS Cavour, francuskim Charles de Gaule oraz hiszpańskim Juan Carlos. W ramach ćwiczeń mają być kombinowane operacje lotnicze na poligonach w Polsce, Bułgarii oraz Rumunii. Siły te mają ćwiczyć m.in. wywalczanie przewagi powietrznej, misje rozpoznawcze oraz uderzeniowe na cele lądowe. W założeniu, siły ćwiczące są oddelegowane pod połączone dowództwo NATO (JFC) w Neapolu. To natowscy dowódcy mają decydować o sposobie wykorzystania tych sił.

Co warte podkreślenia, ćwiczenia te mają na celu zademonstrowanie możliwości sojuszu północnoatlantyckiego w zakresie operowania w strefach zainteresowania nad wschodnią flanką NATO z odległych akwenów, z dala od zagrożenia. Aspekt ten często umyka opinii publicznej. Siły lotniskowcowe dają możliwości angażowania sił, które nie muszą być „ogłaszane” i nie muszą być brane pod uwagę przez przeciwnika planującego operacje ofensywne przeciwko sojuszowi. W praktyce – wojska NATO mogą liczyć na wsparcie myśliwców, które stacjonują na Morzu Śródziemnym czy Adriatyckim, z dala od potencjalnej linii frontu.

Reklama

Włoska gościnność

Na włoski lotniskowiec dotarliśmy na pokładzie śmigłowca NH90 włoskiej marynarki wojennej, który wystartował z bazy lotniczej Guardia di Finanza w Bari. Po około 50 minutach lotu wylądowaliśmy na pokładzie okrętu. Po krótkim briefingu bezpieczeństwa zademonstrowano nam pokaz lotniczy z wykorzystaniem myśliwców F-35B oraz AV-8B Harrier. Po pokazie lotniczym zademonstrowano nam okręt – kantynę oficerską, gdzie była możliwość rozmowy z dowódcą włoskiej CSG oraz dowódcą samego lotniskowca i pozostałymi członkami załogi. Oprowadzono i zademonstrowano nam okrętowy szpital. Zwiedziliśmy hangar lotniczy, gdzie odbyły się ćwiczenia pożarowe. Następnie skierowaliśmy się do serca okrętu, czyli Command Information Center (CIC). To tam znajduje się okrętowa „wieża kontroli lotów”, tam steruje się uzbrojeniem, monitoruje przestrzeń powietrzną i planuje operacje lotnicze. To najbardziej pilnowane miejsce okrętu. Na koniec trafiliśmy na mostek, gdzie czekał na nas typowo włoski poczęstunek wraz z kieliszkiem wina musującego.

Po opuszczeniu okrętu, pilot śmigłowca wykonał 3 okrążenia nad całą grupą lotniskowcową, pozwalając nam z góry wykonać zdjęcia i nagrać wideo okrętów przy otwartych drzwiach.

ITS Cavour był trzecim okrętem klasy lotniskowiec należącym do państwa NATO, który autor miał przyjemność odwiedzić. Wcześniej Defence24.pl jako jedyna z polskich redakcji miała okazję być na pokładzie amerykańskiego lotniskowca USS Gerald R. Ford, oraz brytyjskiego HMS Prince of Wales. Autor pragnie podziękować JFC Neapol oraz załodze ITS Cavour za zorganizowanie wizyty i niebywałą gościnność.

WIDEO: Offset czy „offset”? Miliony na Jelcza, miliardy na Apache | Defence24 Week #153
Reklama

Najnowsze wiadomości

Wojna na Ukrainie

Najważniejsze analizy