Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA
  • OPINIA

Wojska USA z Niemiec do Polski: teraz albo nigdy [OPINIA]

Deklaracja prezydenta Trumpa o możliwości przeniesienia części z wycofywanych z Niemiec wojsk do Polski wywołała szereg pytań o możliwość takiego ruchu. Okazuje się jednak, że rozmowy w sprawie zmiany charakteru obecności wojsk USA w Polsce są prowadzone od dłuższego czasu i mają szansę finalizacji. Jak mogą się zakończyć?

Abrams 278 CAV M1A2 SEPv3
Amerykański Abrams w wersji M1A2 SEPv3 Gwardii Narodowej na Bliskim Wschodzie. Macierzysta jednostka, 278 Pułk Kawalerii, wygrała 2 lata temu Puchar Sullivana, ale czołgi będzie musiała oddać.
Autor. Sgt. 1st Class Aaron Edwards

Po deklaracji prezydenta Donalda Trumpa o tym, że „rozważa” redukcję wojsk w Niemczech Pentagon szybko wydał komunikat mówiący o wycofaniu 5 tys. żołnierzy. Z doniesień medialnych, w tym Reutersa, wynika że może chodzić o wycofanie jednego brygadowego zespołu bojowego wojsk lądowych (US Army), liczącego około 4 tys. żołnierzy oraz wstrzymanie planowanego rozmieszczenia w USA innych jednostek, w tym batalionu (dywizjonu) uderzeniowego z wyrzutniami pocisków Tomahawk i broni hipersonicznej.

Nie jest przy tym do końca jasne, o wycofanie której brygady wojsk lądowych chodzi. Są bowiem dwie opcje. Albo wstrzymanie rotacji brygad pancernych, realizowanych od 2022 na zasadzie ciągłej obecności (podobne rotacje realizowane są w Polsce od 2017 roku), albo wycofanie stacjonującego na stałe 2. Pułku Kawalerii w bawarskim Vilseck. Ta ostatnia jednostka jest uzbrojona w transportery Stryker w zmodernizowanej wersji i wydziela większość (choć nie wszystkie) zmiany do rotacji grup batalionowych w Polsce.

YouTube cover video

Jeśli natomiast chodzi o obecność wojsk USA w Polsce, to tuż przed rozpoczęciem konferencji Defence24 Days wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak Kamysz powiedział Defence24 w pierwszym odcinku programu „Kulisy siły. Polityka”: „Od miesięcy pracuję nad jeszcze większym kontyngentem wojska USA w Polsce. To jest mój cel. Polska wcześniej zaczęła pracować nad zwiększeniem obecności wojsk amerykańskich w Polsce”. Potwierdził tym samym, że Polska ma gwarancje utrzymania obecności wojskowej USA i pracuje nad możliwościami ich zwiększenia.

Jak jednak takie zwiększenie mogłoby wyglądać w praktyce? Wbrew pozorom, patrząc z czysto operacyjnej perspektywy jest co najmniej kilka czynników świadczących o tym, że jest to możliwe.

O tym, jaki charakter mogłoby mieć zwiększenie obecności wojsk USA, mówił szef Sztabu Generalnego generał Wiesław Kukuła w rozmowie z Defence24.pl. Generał przypomniał, że Polska wnosi duży wkład finansowy w zapewnienie infrastruktury dla wojsk USA, co jest korzystnie postrzegane przez władze Stanów Zjednoczonych i samego prezydenta. Stwierdził, że amerykańska obecność polegała głównie na działaniach rotacyjnych „dużej grupy sił”.

Ci ludzie, ci żołnierze amerykańscy przyjeżdżają do Polski, tak jak my wyjeżdżamy na misję. Myślę, że nadszedł już poważny czas, żebyśmy zaczęli budować warunki i zdolności, by wojska amerykańskie mogły tu osiąść na stałe.
Szef Sztabu Generalnego generał Wiesław Kukuła w rozmowie z Defence24

Wojska USA w Polsce - stałe czy rotacyjne?

Oczywiście w Polsce są pewne instalacje stałe wojsk NATO i USA, w tym uruchomione w ostatnich latach, jak baza sprzętowa w Powidzu (Army Prepositioned Stock), wysunięte dowództwo V Korpusu czy baza w Redzikowie. Większość jednostek, w tym formacje bojowe – w szczególności brygady pancerne z czołgami Abrams, BWP Bradley i sprzętem wspierającym (rejon Żagania), brygady lotnictwa wojsk lądowych (śmigłowce Apache, Black Hawk i Chinook) oraz od kilku lat także brygady piechoty.

Ciągła obecność rotacyjna pozwoliła wzmocnić potencjał obronny Polski i NATO, ale ma też wady. Mówiąc najkrócej, jest dużym obciążeniem dla zaangażowanych w nią wojsk. Zakłada się, że wystawienie jednej brygady oznacza faktyczne obciążenie trzech, bo jedna jest w danym momencie w rejonie działań, jedna przygotowuje się do kolejnej rotacji, a jedna odtwarza gotowość. Na planowe szkolenie, modernizację czy nawet odpoczynek żołnierzy po misjach z rodzinami brakuje czasu. I ma to negatywny wpływ na gotowość. Pod pewnymi względami (z wieloma różnicami, dotyczącymi charakteru działań, na niekorzyść Polaków) jest trochę podobnie, jak w wypadku polskich żołnierzy niezmiennie zaangażowanych – pomimo radykalnego spadku liczby naruszeń – na granicy z Białorusią. Ale to temat na inny artykuł.

W wypadku USA obciążenie ciągłą obecnością dotyczy szczególnie brygad pancernych. Jest tak z kilku powodów. Po pierwsze, Amerykanie rotują obecnie na zasadzie ciągłej aż trzy takie jednostki (dwie do Europy – jedną do Polski od 2017 roku i jedną do Niemiec od 2022 roku, jedną na Bliski Wschód). W sumie czynna US Army ma jedenaście brygad pancernych, Gwardia Narodowa kolejne pięć. Widać wyraźnie, że de facto w rotacje cały czas zaangażowana jest większość sił pancernych NATO. Po drugie, wzmacnia je dodatkowo specyfika brygad pancernych. Ich przerzut trwa stosunkowo długo, co zwiększa konieczność zaangażowania żołnierzy.

Reklama

O szczegółach pisał amerykański ppłk Ryan C. Van Wie, w artykule opublikowanym niedawno przez Army University Press. Autor postulował zakończenie rotacji brygad pancernych do Europy i sformowanie jednej brygady stacjonującej na stałe – w Polsce lub w Niemczech. Jest oczywiste, że z naszej perspektywy lepszym rozwiązaniem byłoby jej stałe rozmieszczenie w Polsce.

Teraz albo nigdy

Do tego trzeba jednak, obok decyzji politycznej, ludzi, sprzętu i infrastruktury. Paradoksalnie te trzy elementy mogą być dostępne jak nigdy wcześniej. Amerykańska armia poradziła sobie bowiem z kryzysem rekrutacyjnym i planuje zwiększenie liczebności, jest więc podstawa do formowania nowej jednostki. Co więcej, gdyby wycofać 2 Pułk Kawalerii z Vilseck wyposażony w KTO Stryker, można by bazie jego personelu sformować brygadę pancerną. Bez przenoszenia całych istniejących formacji z USA. To ostatnie – z uwagi na kwestie ekonomiczne – wiązałoby się z oporem Kongresu. Dodajmy, że szefowie obrony Izby Reprezentantów i Senatu skrytykowali sam pomysł wycofania wojsk z Niemiec, ale okazali się otwarci na przeniesienie części z nich na wschód.

Transportery Stryker w czasie ćwiczenia Bull Run w Polsce, 2020 rok
Transportery Stryker w czasie ćwiczenia Bull Run w Polsce, 2020 rok
Autor. Spc. Justin Stafford/US Army

Stosunkowo łatwo będzie też o sprzęt dla nowej brygady. Zgodnie z nowymi założeniami polityki obronnej USA trzy z pięciu brygad pancernych Gwardii Narodowej, w tym 278. Pułk Kawalerii, dysponujący dziś najnowszymi czołgami M1A2 SEPv3 Abrams, mają być przeformowane w jednostki mobilnej lekkiej piechoty. Nowa jednostka mogłaby więc otrzymać sprzęt z puli US Army. Podobnie jak część personelu, bo nie wszyscy pancerniacy mogą chcieć przekwalifikować się na lekką piechotę. A infrastrukturę musi zapewnić strona polska. I są już do tego pewne podstawy, bo trzeba by rozbudować (m.in. o miejsca zakwaterowania dla rodzin żołnierzy, warsztaty i magazyny określonego poziomu) to, co już w Polsce powstało dla jednostek bazujących rotacyjnie.

Najbardziej prawdopodobną do stałego stacjonowania w Polsce jest więc brygada pancerna, z około 80 Abramsami, około 125 BWP Bradley i pojazdami wsparcia. Jest to o tyle ważne, że wyposażenie dla takiej jednostki jest już składowane w Powidzu. Jest więc możliwość dodatkowego zwiększenia amerykańskich sił pancernych w Polsce, gdyby zaszła taka potrzeba, bez konieczności czasowego przerzutu wojsk. No i Polska, a konkretnie 18. Dywizja Zmechanizowana, jest największym użytkownikiem czołgów Abrams w NATO poza Stanami Zjednoczonymi, co zapewnia interoperacyjność.

Reklama

Możliwe też, że w dłuższej perspektywie do Polski z niemieckiego Katterbach zostałaby przeniesiona brygada lotnictwa wojsk lądowych. Bo w nowej strukturze US Army może być trudniej o ciągłe rotacje jednostek śmigłowców Apache (realizowane od 2017 roku do Powidza) niż wcześniej, i w długiej perspektywie stała obecność byłaby korzystniejsza. Ale to pieśń przyszłości dziś w jej bazie szkolą się przyszli polscy piloci Apache. Podobnie jak pieśnią przyszłości jest ewentualne rozlokowanie w Polsce innych sił, chociażby dywizjonu (batalionu) artylerii przeciwlotniczej krótkiego zasięgu.

To było tematem umowy EDCA (ang. Enhanced Defense Cooperation Agreement) o poszerzonej współpracy obronnej Polski i USA podpisanej w sierpniu 2020 roku już w jej pierwotnym brzmieniu. I znowu: dwie jednostki obrony powietrznej, odpowiednio w latach 2018 (5-4 batalion) i 2023 (1-57 batalion ), sformowano w Niemczech, część 1-57 batalionu stacjonuje także we Włoszech. W wypadku wprowadzenia odpowiedniej infrastruktury i podjęcia decyzji (najlepiej wraz z modernizacją tych jednostek) można by część z nich przenieść. Katalog jednostek nie jest więc zamknięty. Poza brygadą pancerną dotyczy formacji liczących najczęściej kilkaset żołnierz (wyjątkiem jest wspomniana 12. Brygada Lotnictwa Wojsk Lądowych) i są to z reguły formacje US Army. Bo to dla wojsk lądowych już powstaje infrastruktura i trzeba ją tylko (i aż) rozbudować.

Apache i Chinook w konfiguracji "fat cow" w Drawsku Pomorskim
Apache i Chinook w konfiguracji "fat cow" w Drawsku Pomorskim
Autor. SSgt. Charlie Duke/US Army

Ewentualna stała obecność wojsk USA w Polsce może więc być mniej lub bardziej pośrednio powiązana z redukcją ich obecności w Niemczech. Chodzi tutaj przede wszystkim o jednostki bojowe i nie będzie to oznaczało wycofania z terenu naszych zachodnich sąsiadów, bo dziś większość z około 35 tys. żołnierzy to elementy logistyki, wsparcia, dowodzenia i zabezpieczenia medycznego. I te w olbrzymiej większości raczej w Niemczech pozostaną, bo inaczej Amerykanie nie mieliby jak prowadzić działań, np. na Bliskim Wschodzie.

Oczywiście przeniesienie wojsk to przede wszystkim decyzja polityczna, ale jest wiele okoliczności związanych z samą restrukturyzacją armii USA, które temu sprzyjają. Z drugiej strony, po dekadzie ciągłej obecności rotacyjnej z perspektywy samej armii USA coraz bardziej pożądana staje się zmiana jej formuły, bo trudno oczekiwać obciążających struktury Armii USA „misyjnych” działań w Polsce przez kolejne dekady.

Czy zatem, tak jak w tytule artykułu, teraz albo nigdy? Wypracowanie politycznego rozwiązania w celu zbudowania stałej obecności w Polsce jest obecnie koniecznością, bo wiele z wojskowych elementów jest bardziej dostępnych niż wcześniej. Jedno jest pewne – niezależnie od zawirowań transatlantyckich, fizyczna obecność wojsk USA pozostaje jednym z kluczowych czynników odstraszających od agresji na terytorium Polski, i szerzej, wschodniej flanki NATO.

Reklama
WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156
Reklama