Polityka obronna

Wojenne zakupy i znak czasu [KOMENTARZ]

Fot. Republic of Korea Armed Forces/flickr

Podpisanie umów ramowych na sprzęt z Korei Południowej może stanowić wstęp do szeroko zakrojonej modernizacji Wojska Polskiego w obszarach jednostek pancernych, artylerii i lotnictwa. Jednocześnie jednak cały ten proces obdarzony jest wieloma ryzykami.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Ministerstwo Obrony Narodowej podpisało umowy ramowe na dostawy południowokoreańskich czołgów K2, haubic K9 i lekkich myśliwców FA-50. Po ich zrealizowaniu Wojsko Polskie ma otrzymać trzy eskadry i 48 lekkich myśliwców, ale też tysiąc czołgów dla ponad czterech dywizji i ponad 600 haubic Krab. Wartość tych kontraktów, już na pierwszym etapie, można oszacować na około 25 mld zł, a po ich pełnej realizacji – nawet ponad 100 miliardów złotych. Można więc śmiało stawiać tezę, że „program koreański" to największy i najkosztowniejszy plan modernizacji Sił Zbrojnych w historii wolnej Polski.

Czytaj też

Podstawowe założenia, jakie stoją u jego podstaw, są wbrew pozorom dość jasne. Wojsko Polskie musi szybko zastąpić sprzęt posowiecki, a następnie rozbudować się do sześciu dywizji, łącznie 250 tys. żołnierzy w wojskach operacyjnych (ponad 2 razy więcej, niż dziś). Ale założenia to jedno, a realizacja to drugie. Jeśli bowiem wszystkie przedstawiane założenia zostaną zrealizowane, to będziemy mieć podstawy dla skokowego wzmocnienia potencjału Wojska Polskiego i to w kilku obszarach, a zgodnie z deklaracjami będzie to również związane ze wzmocnieniem zdolności przemysłowych. Ale ryzyk jest wiele i trzeba o nich mówić.

Na początek trzeba powiedzieć, że – jak się wydaje – stosunkowo najłatwiejsza będzie realizacja pierwszych etapów umów na dostawy południowokoreańskich czołgów K2 i haubic K9. Sprzęt zostanie wyprodukowany w Korei, przy czym haubice od razu otrzymają polski system dowodzenia Topaz wraz ze środkami łączności.

Zacznijmy więc od artylerii. Można zakładać, że 48 „Topazowych" haubic K9A1 trafi do dwóch istniejących dywizjonów artylerii, tak by ujednolicić ukompletowanie dywizjonów Krabów, z których część przekazano Ukrainie. To nowy dla Wojska Polskiego system artyleryjski, choć Krab ma bardzo podobne podwozie. Oczywiście jak w każdym wypadku wprowadzenia nowego sprzętu, będzie to związane z koniecznością budowy nowego systemu wsparcia logistycznego, zabezpieczenia, szkolenia. Ale K9 nie są „obce" w krajach UE czy NATO, dysponują nimi Estonia, Finlandia i Norwegia.

Czytaj też

Oczywiście pojawia się tutaj pytanie o zamawianie produktu „konkurencyjnego" do własnego. Kontrakt na pierwsze K9A1 zostanie jednak podpisany, bo z trzech alternatyw:

  • ograniczenie pomocy dla Ukrainy (np. poprzez rezerwację mocy produkcyjnych HSW czy zmniejszenie liczby haubic dostarczanych z zapasów Sił Zbrojnych RP);
  • zgodę na rozciągnięte w czasie zmniejszenie potencjału Sił Zbrojnych RP (biorąc pod uwagę, że HSW produkuje nie tylko dla Polski, ale i Ukrainy)
  • zakup „obcej" haubicy, z planem transferu technologii, ale w pierwszej kolejności od zagranicznego producenta.

Wybrano tą ostatnią. I z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego można się z taką decyzją zgodzić, nawet biorąc pod uwagę pewne ryzyka dla przemysłu, związane choćby z promocją Kraba na rynkach zagranicznych po zrealizowaniu obecnych kontraktów.

Czytaj też

Powstaje jednak pytanie „co dalej?". Plan zakupu ponad 600 haubic w nowej wersji jest bardzo ambitny. Niezbędna będzie budowa w dużej mierze od podstaw całej infrastruktury – tak po stronie przemysłu, jak i wojska, a wprowadzenie nowej, nie do końca dziś zdefiniowanej odmiany K9PL, to kolejne wyzwanie dla logistyków. Pytanie, czy nie byłoby lepszym rozwiązaniem rozwijanie zdolności produkcji Kraba, może nawet poprzez budowę nowego zakładu, w połączeniu z pozyskaniem gotowych podwozi z Korei, a może nawet pozyskaniem (choćby leasingiem) większej niż 48 liczby haubic K9A1, do czasu uzyskania odpowiedniego potencjału? Utworzony w Hucie Stalowa Wola potencjał to nie tylko zdolności produkcyjne.

Haubica K9 podczas testów w Norwegii.
Fot. Frederik Ringnes/Forsvaret

Te nota bene były rozwijane na niższym poziomie – także dlatego, że „skok technologiczny" w wojsku miał być rozciągnięty w czasie, poza perspektywę 2035 roku. A finansowanie na poziomie 2,5 proc. PKB być dostępne dopiero od roku 2030 (teraz ma to być 3 proc. PKB plus Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych). HSW to także zdolności inżynierskie, projektowe, badawcze – pytanie, czy teraz zostaną w pełni wykorzystane? I jaką rolę będzie odgrywać Huta – na ile będzie liderem/koordynatorem prac, wykorzystując swój potencjał?

Czytaj też

Scenariusze związane z pozyskaniem samych podwozi były analizowane i zostały odrzucone przez resort obrony. Założeniem jest równoległy rozwój dwóch konstrukcji, z bardzo dynamicznym wprowadzaniem ich do służby (ponad 25 dywizjonów haubic K9PL), także w nowo formowanych jednostkach. Potencjalnych „wąskich gardeł" jest jednak wiele – począwszy od zdolności przemysłowych (wyspecjalizowanych pracowników, infrastruktury, oprzyrządowania), aż po możliwości szkolenia przez wojsko instruktorów, personelu technicznego i wreszcie – samych artylerzystów. Ryzykiem, zwłaszcza w dłuższym terminie, jest też finansowanie.

Czytaj też

Ciężko przewidzieć czy za dekadę, przy dużo wyższych wydatkach osobowych nawet zwiększony budżet MON i wsparty Funduszem Wsparcia SZ zdoła udźwignąć tak ambitny program, zakładający w dodatku dużą liczbę wariantów systemów artyleryjskich. A oprócz nich należy przecież zadbać o system rozpoznania i wiele innych obszarów, chociażby związanych z obroną powietrzną. Gdyby wydatki obronne na przykład w perspektywie końca dekady musiały wyhamować, to pytanie co z dopiero rozbudowaną bazą przemysłową. Zaletą kontraktu koreańskiego na haubice jest natomiast to, że obejmuje on również amunicję – prawdopodobnie kompatybilną także z Krabami. To ważne, bo w związku z udzieleniem pomocy Ukrainie zapasy amunicji wszystkich krajów NATO zostały mocno uszczuplone.

Czytaj też

Zakres umowy jest jednak bardzo ambitny. Strategiczny Przegląd Obronny z 2017 roku zakładał pozyskanie około 500 haubic Krab (co już było bardzo ambitnym zadaniem), ale tutaj mówimy o większych liczbach, biorąc pod uwagę że obok ponad 600 K9 mają służyć również Kraby, a może także i haubice na podwoziu kołowym. Nota bene, od przyjęcia SPO nie zdołano znacząco zwiększyć zamówienia na Kraby, a postępowanie w sprawie kolejnej partii tych dział rozpoczęto w ubiegłym roku. Powolna realizacja modernizacji pomimo rosyjskiej agresji z 2014 roku, a także ograniczone wdrażanie rekomendacji SPO w pierwszych latach po jego przyjęciu także czynnik, który wymusza obecnie „pilne" zakupy.

Podobnie rzecz się ma, jeśli chodzi o czołgi. K2 to wozy, które nie są używane w Europie, jednak od dawna trwają rozmowy w sprawie ich pozyskania. Jeszcze w 2019 roku z tym pojazdem zapoznał się podczas wizyty w Korei Południowej Szef Sztabu Generalnego generał Rajmund Andrzejczak. Można więc zakładać – o ile uda się przygotować infrastrukturę i system szkolenia – że pierwsze wozy zostaną w miarę szybko i z powodzeniem wdrożone do linii.

Polski T-72M1R. Fot. st. kpr. Aleksander Perz/18 DZ

Podobnie jak w wypadku haubic, MON stał przed wyborem, związanym także z dynamiką pomocy Ukrainie i zapełniania braków. Tym bardziej, że inni sojusznicy albo „nie garną się" do pomocy Kijowowi, albo nie dysponują zapasami odpowiedniego sprzętu. To również trzeba brać pod uwagę oceniając decyzje resortu, jak i to że ewentualna porażka Kijowa w wojnie to – w zgodnej opinii komentatorów z różnych stron – wręcz egzystencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski. Przyjęta niedawno ustawa o obronie Ojczyzny zakłada zresztą realizację niejawnego planu wzmocnienia zdolności obronnych SZ RP do 2025 roku, być może jest to jeden z jego elementów.

Powstaje pytanie, co dalej. Podobnie jak w wypadku haubic, program modernizacji jest bardzo ambitny. Jeszcze na początku bieżącego miesiąca prezydent Duda mówił w wywiadzie dla niemieckiego „Bilda" o zakupie „kilkuset" czołgów K2 z nowej produkcji obok 250 Abramsów, a ostatecznie wozu obu typów będzie więcej. I tak samo jak w wypadku haubic są pewne ryzyka związane z finansowaniem. Te ryzyka nie oznaczają, że nie należy dążyć do wzmocnienia, również liczebnego, Sił Zbrojnych RP. Pytanie o zakres tego wzmocnienia, także w kontekście możliwości kadrowych i finansowych jednak pozostaje.

Czytaj też

Odrębną kwestią jest zakup lekkich myśliwców FA-50. Alternatywą dla nich mogłyby być w zasadzie jedynie używane F-16 i to w niskim standardzie (tzw. pre-Block – Block 25/30/32), które za pewien czas trzeba by zastąpić fabrycznie nowymi maszynami. Ale i w wypadku FA-50 zdolności będą musiały być budowane etapowo. Jeśli ten proces zakończy się powodzeniem, pod koniec dekady Siły Powietrzne mogą dysponować całkiem nowoczesną flotą trzech typów maszyn, w tym trzema eskadrami FA-50 i trzema F-16 oraz co najmniej dwoma myśliwców piątej generacji F-35. Wprowadzenie czwartego typu maszyny naddźwiękowej przy około 130-160 myśliwcach, byłoby mocno kontrowersyjne.

A czynnikiem, który wymusił szybszą decyzję o pozyskaniu nowych myśliwców jest – znów – wojna na Ukrainie. Bo liczba części zamiennych czy uzbrojenia do nich w państwach NATO jest „skończona" i nie będzie się zwiększać, a widoków na zachodnie myśliwce dla Ukrainy nie ma. Przypomnijmy na moment SPO, a konkretnie jego jawną wersję – Koncepcję Obronną RP ujawnioną w 2017 roku. Zakładała ona pewne wzmocnienie liczebności Sił Powietrznych jeśli chodzi o lotnictwo taktyczne w ogóle, jak i zakup dwóch eskadr F-35.

Czytaj też

Nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z całkowitą zmianą sposobu podejmowania decyzji przez MON w odpowiedzi na zmianę środowiska bezpieczeństwa po wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie. Wszak dokładnie 3 lata i 5 dni temu, 22 lipca 2019 roku, w obecności szefa MON Mariusza Błaszczaka i premiera Mateusza Morawieckiego podpisano umowę na remont z modyfikacją do 318 czołgów T-72. Wozy te miały stanowić pomostowe rozwiązanie dla programu nowego czołgu Wilk, który był analizowany od 2017 roku przez ówczesny Inspektorat Uzbrojenia.

W 2019 roku zaplanowana kwota 1,749 mld złotych wystarczała tylko na modyfikację i to nie na wszystkich czołgach, choć wojsko i przemysł były gotowe na dużo szerszy zakres prac po wzajemnych uzgodnieniach. Umowę można było nazwać „gorzkim kompromisem możliwości i potrzeb". Dodajmy, ówczesnych możliwości finansowych MON, ustalanych na poziomie rządu, z planem dochodzenia do 2,5 proc. PKB na obronę do 2030 roku...

Czytaj też

Dziś zmodyfikowane T-72 są używane przez ukraińską armię, Kijów otrzymał także PT-91 Twardy. A możliwości finansowe MON są zupełnie inne, bo zmieniła się – mocno i zdecydowanie na niekorzyść – sytuacja bezpieczeństwa Polski oraz w reakcji na tę zmianę podjęto decyzję o ich zwiększeniu. Najpierw na etapie prac nad ustawą o obronie Ojczyzny stopniowo, teraz - skokowo. Pierwszym symptomem były wybory na Białorusi i „zbliżenie" Mińska z Moskwą, kolejnym sterowany przez Mińsk kryzys migracyjny z zaangażowaniem tamtejszych służb, a kolejnym i najważniejszym jest pełnoskalowa agresja Rosji. To, że zmodyfikowane T-72 są na Ukrainie, a Polska kupuje szybko duże ilości sprzętu jest znakiem czasów. Wartość pierwszego etapu umów wykonawczych, dotyczących 48 lekkich myśliwców, takiej samej liczby haubic oraz 180 czołgów można szacować na około 25 mld złotych, a łączna kwota zamówień może wynieść nawet ponad 100 mld. I kolejne kwoty

Kontrakty na zakup sprzętu w Korei mają stanowić podstawę do skokowego wzmocnienia potencjału Wojska Polskiego. Ich pełna realizacja, zwłaszcza w kolejnych etapach, obarczona jest jednak wieloma ryzykami, począwszy od budowy potencjału logistyczno-szkoleniowego, poprzez rozbudowę zdolności przemysłowych (i optymalne wykorzystanie tych), aż do możliwości finansowych państwa i liczby chętnych do służby wojskowej. Zakres zakupów jest bardzo szeroki, większy nawet od publicznie znanych rekomendacji SPO sprzed pięciu lat. Pozostaje mieć nadzieję, że MON i Agencja Uzbrojenia są świadome tych ryzyk i będą podejmowały działania w celu ich ograniczenia oraz mają przygotowane warianty postępowania gdyby „demograficznych" i finansowych ryzyk nie udało się w pełni wyeliminować, a „wojenne" kontrakty przyniosą zakładany cel – wzmocnienie zdolności SZ RP do skutecznego odstraszania potencjalnej agresji zbrojnej w każdych warunkach.

Komentarze (35)

  1. Szop85

    W tej sytuacji martwi mnie to że lobby przemysłowe Niemiec nie protestuje. Niemcy nic nie mówią jakby się czegoś bali. Mam nadzieję że to tylko przezorność .Chyba że powolne przechodzenie Rosyjskiej gospodarki na produkcję Militarną i zastępowanie elementów Zachodnich Chińskimi przynosi efekty. Jak zrealizują te zamówienia w 2028 roku będziemy najsilniejszą Armią w Europie. Interesujące jest szczególnie ostatnie zamówienie na F35 . Z przecieków wynika że ktoś dokupił kolejne 2 eskadry. Klient na razie jest nieujawniony. Czyżby czekało nasz 64 F 35 48 F16v i 48 FT 50 Pl. Co da nam 160 myśliwców . Nie zapominajmy o Chinach w Afryce. Paryż i Londyn będą zmuszone do Walki w Afryce jeśli dojdzie do wojny na Pacyfiku. Chińskie bazy w Afryce są zdolne do obsługi setek tysięcy żołnierzy. Oni mają 5 lotniskowców w stoczniach. Miejmy tylko nadzieję że znajdzie się ktoś na tyle inteligentny aby to zatrzymać.

    1. Chyżwar

      Akurat Chińczyków niestety ciężko będzie zatrzymać. Oni mają takie same ambicje jak ruscy, ale bez porównania większe środki do ich realizacji. Jedni i drudzy chcą uwalić Pax Americana by wrócić do koncertu mocarstw. Niestety w Europie są idioci, którzy poprzez realizację chorych ambicji im w tym pomagali. Niektórzy z nich już dziś zaczynają wychodzić na tym jak Zabłocki na mydle, ale wszystko wskazuje, że do tej pory nie wyciągnęli żadnych wniosków płynących z fiaska tej idiotycznej polityki.

  2. grzybek

    Albo wejdziemy do Euro albo skończymy jak Turcja lub Gierek. Inej alternatywy nie widze. Taką kasę pozyskać mżna na zaraz tylko z długu. 100mld to wcale nie jest dużo wbrew pozorom. My tylko w następnych 5 latach potrzebujemy jakies 500mld na spłatę zapadającego długu. I to przy rentownościach 6%. ja w obecnej sytuacji kompletnie nie widzę tych wydatków bez konsolidacji finansów i ściecia wydatków (pytanie gdzie ciąć) i podniesienia wydatków albo poprzez emisję długu rolowanego inflacją i deprecjacją waluty. Dług bedzie musiał być albo ściagany z zagranicy albo NBP dodrukować. Dodruk w najbliższych 3 latach to monetarny strzał prosto w głowę bo nawet Niemcy już zaplanowali skręcanie luzowania fiskalnego. Dlatego najbardziej prawdopodobna scieżka to niestety scieżka turecka. Galopujaca inflacja i niekontrolowane w zasadzie potrzeby wydatkowe co zepchnie PLN-a w przepaść.

    1. Chyżwar

      Wejść do Euro to w praktyce znaleźć się pod kontrola Niemiec. Nic z tego.

  3. Był czas_3 dekady

    "Co nagle to po diable"

    1. mmiks

      Czasu się nie wróci więc co proponujesz? Kontynuację wieloletnich (słynnych) faz analityczno-koncepcyjnych? W ten sposób to nawet w 2050 roku nie będziemy mieć solidnej armii. Czas na "analizy" już się skończył. Rozpoczął się etap działania.

    2. Był czas_3 dekady

      [email protected] Proponuję odsuną wszystkich stoperanów spośród decydentów. Pośpiech jest złym doradcą i będzie miał negatywne skutki dla naszej gospodarki/zbrojeniówki.

    3. Chyżwar

      @Był czas_3 dekady Te historie o pośpiechy to już nie na dzisiaj. Poprzednie rządy rozbrajały Polskę. Trzeba naprawić co popsuły i trzeba zrobić to szybko.

  4. rwd

    W przyszłym roku Amerykanie chcą wycofać kilkadziesiąt szt starszych wersji F-16 i F-15 oraz kilkanaście A-10. Szkoda, że my już zainwestowaliśmy w FA-50, bo efy wprawdzie stare ale jare.

    1. Chyżwar

      @rwd F-16, które oni wycofują są zajechane na maksa. Nie wiem jak wygląda sprawa z F-15, ale przypuszczam, że te wycofywane także nie są jare.

  5. Prezes Polski

    Przerażonych tym szalonym planem pragnę uspokoić. Nie zostanie on zrealizowany. Nie stać nas na to. Obecna władza skończy się być może już na wiosnę. Nowa plan urealni. Skończy się na 20-30%. Więcej chyba nie potrzeba. 500 himarsów, po co?

    1. Chyżwar

      Mam nadzieję, że nic z tego nie będzie. I liczę, że obecna władza na wszelki wypadek wplecie w te umowy odpowiednie paragrafy. Takie, które gwarantują astronomiczne odszkodowania za ich zerwanie. Tak, żeby kandydaci do majstrowania przy nich, wiedzieli, że za coś takiego ludzie powieszą ich na latarniach. Dość już było w tym kraju pajaców, którzy szkodzili mu i oszczędzali na wojsku.

  6. Tadeusz Żeleźny - analityk systemowy

    mmiks - teraz HIMARSY i Kraby i Ceasary i PzH2000 z amunicja precyzyjną ustanawiaja nowy poziom konfrontacji [przewaga ognia niekierowanego Rosji zmalała 5-6 krotnie] a w odpowiedzi rosyjska amunicja krążąca poluje na HIMARSY i inne środki precyzyjne. I to są PRAWDZIWI królowie teatru wojny - a nie czołgi - których rola jako środka wsparcia ogniem bezpośrednim zmalała do WWO/WWB czy MFP. Czy można porównać zasięg i skalowalność ataku i MOBILNOŚC manewru ogniowego precyzyjnej artylerii lufowej i rakietowej i dronów? NIE. Dlatego Ukraina na poziomie Żełeńskiego cały czas o rakietach, MLRS, HIMARSach, Bayraktarach itd. Dlatego zakupy 54 Krabów i 100 PzH2000, czy taki nacisk na dostawy dronów. 247 Leo 2 i 366 Abramsów wystarczy aż nadto WP do działań WSPARCIA. Porażka czołgów IDF 2006 nic nie nauczyła?

    1. Agencja Prasowa Lech Czech Rus

      Wojsko to zbiór różnych systemów uzbrojenia, które muszą współdziałać. Drony i artyleria natarcia nie przeprowadzą. Już ci to tutaj parę razy różne osoby pisały, ale z ciebie analityk jak ze mnie baletnica.

  7. Powiślak

    Fantastyczne wiadomości , nieprawdaż? A fantastyczne, że tracą .....fantazjowaniem na 44 fajerki!!! 500 Himarsów? Ho Ho. Do tego potrzeba paru tysięcy młodych zdolnych, a my się depopulujemy, dzietność w Polsce leci na łeb na szyję!! Juz dziś BRAK jest żołnierzy do obsady JUZ istniejących 3 dywizji , a tu mają być piąta i szósta? Juz dziś nie mamy ani marynarzy , ani pilotów. TO ilu ZABRAKNIE przy nieustannej depopulacji? Chyba że.... PiS PLANUJE POBÓR?!? Druga sprawa to koszt ZAPLECZA dotąd nie ujmowane NIGDZIE!!! Bo jeśli mowa jest o 500 Himarsach, to GDZIE je mamy trzymać, kto je będzie serwisować, jak gigantyczne będą i gdzie magazyny na niezbędne TYSIĄCE DUŻYCH rakiet? A gdzie magazyny na tysiące rakiet do Langust i amunicję do setek Krabów? Dlatego są to FANTASTYCZNE......ale ZAPOWIEDZI. PO

  8. Radek B.

    Mnie zastanawia gdzie jest Kryl ? Jeżeli potrzeba nam 600 haubic , to dlaczego wszystkie mają być na podwoziu gąsiennicowym ? Dlaczego 300 haubic nie jest na tańszym , szybszym do przemieszczenia podwoziu kołowym ? Kryl byłby znacznie tańszy niż Krab. Zastępowanie Kraba K9 teraz kiedy różnice pomiędzy nimi są małe nie jest dla mnie logiczne.

    1. Powiślak

      Bo w MON siedzą NIEKOMPETENTNI urzędnicy. Którzy WSZYSTKO robią na opak. I tyle w temacie.

    2. wert

      nie ma Kryla bo ktoś kiedyś chciał latającego. Dzisiaj UKR pokazuje że Kryl to słaby "towar" bardzo wrażliwy na kontrbateryjny. Z WP wypada całkowicie i to jest bardzo logiczne

    3. MMir

      A po co Ci ten Kryl ? Żeby było urozmaicenir ? Kolowe podwozie jest tańsze, ale pidwozie to tylko część ceny działa, działa to tylko część ceny kompletnego dyonu, a do artylerii trzeba mueć masę amunicji ( króra już tańsz nie będ,ie, bo będzie ta sama). Wsumie Kryle byłyby tylko trochę tañsze, a niestety gorsze. Haubice muszą jeździć nue tylko po drogach, a bycie wystawionym na latające odłamki jest ogólnie niezdrowe.

  9. rwd

    Norwegia zażyczyła sobie, by przysłali im K2 do przetestowania na własnych poligonach a i tak nie słychać, by zdecydowała się kupić to cudo. Nam wystarczyło, że Koreańczycy przysłali na targi plastykowy model w skali 1:72, no może trochę większy, i zdecydowaliśmy się kupić od razu 1000 szt. Modelarze koreańscy rządzą.

    1. mmiks

      Ich sprawa. My mamy Kraba (gorszego i mniej zaawansowanego technicznie niż K9A1 czy K9A2) i jesteśmy z niego zadowoleni. HSW do 2026 roku produkuje Kraba w obecnej wersji. Od 2026 roku będzie produkować K9PL (czyli K9A2). Haubicę nieporównywalnie lepszą od Kraba. To wszystko będzie się odbywać w Polsce. W naszych zakładach. I super.

    2. Laky

      Ale i tak najlepsze modele ma rosja😂😂

    3. Paskuder

      Rwd co ty bredzisz? TY naprawdę myślisz że zrobiliśmy zakupy na podstawie modelu? Kpisz czy o drogę pytasz? Zdajesz sobie sprawę że na fa50 latali nasi piloci w Korei i na podstawie ich opinii posza taka a nie inna decyzja? Naprawdę myślisz że nasi pancerniacy nie jeździli już k2?

  10. Maverick 1982

    Właśnie pojawił się news, w niemieckich mediach, przecieki z niemieckiego przemysłu zbrojeniowego, że Ukraina zdecydowała się na zamówienie 100 szt. PZH 2000... Dlaczego nie 100 Krabów? Czym jest to podyktowane? Czy chodzi tylko o logistykę i terminy dostaw?

    1. KunikGD

      Pzh2000 są po prostu lepsze,szybkostrzelność mają większą są nowocześniejsze z mniejszą załoga .Poza tym Niemcy mają potencjał modernizacyjny,czego o Polsce powiedzieć nie można

    2. Powiślak

      To NIE ma nic wspólnego ani z logistyka ani terminami. Pamiętaj , rządy wygrają pieniądze nie bo "sprzęt jest najlepszy" tylko dlatego że mają SWOJE specyficzne INTERESY! My np. NIE kupujemy FA50 bo są najlepsze, bo nie są. Ani terminy nie są ciekawe , a logistyka to koszmar. Myśl sam. To proste. Interesy ! Ukraina CHCE utrzymać dobre stosunki i tyle. Biznes is biznes.

    3. rwd

      Krabów nawet pies z kulawą nogą nie chciał od nas kupić, choć oferowaliśmy różnym takim, Ukraina to szczególny przypadek i się nie liczy.

  11. kd12

    Zakup lekkich myśliwców FA-50 ma sens, bo dni SU-22 i Migów 29 są policzone, lub ich już nie ma. Faktycznie ten samolot ma wiele wspólnego z F-16, chociaż w takiej sytuacji Bieliki M-346 będą do sprzedaży, co nie sposób nazwać skandalem. Reszty zakupów kompletnie nie rozumiem.

    1. Bingo

      Zakup FA-50 ma sens tylko do szkolenia. Wysyłanie na nich pilotów do walki powinno być traktowane jak zabójstwo.

    2. kd12

      do Bingo: FA-50 do działań w pokoju w ramach NATO mają sens bo odciążą nasze F-16, które pewnie będą niebawem modernizowane do najnowszych wersji. Faktycznie ich użycie na wojnie przeciwko rosyjskim samolotom bojowym bardzo kiepsko wygląda, zgadzam się z opinią.

    3. Powiślak

      Sens to miałyby np. Grippeny. FA50 będzie udawał myśliwiec, tak samo jak Mieczniki będą udawać fregaty rakietowe.

  12. Jan z Krakowa

    2/2 NRD można tu pominąć, bo miał poparcie nielicznego nrd-owskiego “establishmentu”. Ta analogia, w aspekcie UE, jest nawet silniejsza bo podobna organizacja była w planach Rzeszy po wygranej wojnie ( jak zawsze tam -- budowanie zamków na lodzie), np. chyba apokryf “Hitlera rozmowy za stołem”, ale są też inne, tym razem wiarygodne źródła i świadectwa (powieść “Vaterland” nie jest źródłem). Krótko: analogia nie jest dowodem, ale uważam, że w Niemczech tradycyjnie polityka rządzi ideologią lewicową. Prawica może jest bardziej umiarkowana-- jeśli chodzi o podporządkowanie ideologii polityce.NB. Już w latach 90. Stanisław Lem zauważył (w felietonie), że “parlament europejski” (znaki “” -- moje) jest organizacją lewicową. Taki pogląd na niemiecką politykę -- ma znaczenie praktyczne, np. jakie stanowisko zająć wobec UE, a szczególnie wobec KPO, który jest po prostu w 3/4 refinansowaniem pięniędzy wydawanych awansem przez Polskę na walkę z ociepleniem, wg celów które stawia UE.

  13. Jan z Krakowa

    1/2 Jak widać, w dobrej sytuacji politycznej i gospodarczej w Europie, Niemcy i UE doprowadziły do kryzysu (umożliwiły czy ułatwiły agresję rosyjską na Ukrainę, spowodowały kryzys energet. w Europie i, w konsekwencji prognozowany upadek gospodarczy -- możliwą nędzę, itd.), czyli poniosły klęskę(NIemcy -- jak to mają w tradycji w XX. w. -- okresowy czyli kolejny kaputt. Dla mnie, takie zagadnienie powstało: czy w Niemczech cele polityczne (tj. polityka) w sposób globalny rządzą lewicową ideologią, czy jest na odwrót (jak u nietoperzy)? Do takiej analizy wygodnie skorzystać z historycznej analogii z obecną polityką niemiecką. Już raz ideologia lewicowa (szalona i zbrodnicza) była narzędziem państwa niemieckiego do zbudowania potęgi Rzeszy Wielkoniemieckiej za Hitlera, i upadku tejże.

  14. ANDY

    ... o strzale w kolano z Krabami miałem nie wspominać ... no ale sie nie da - kto zechce kupić od HSW Kraba jak Polska z niego rezygnuje ...???na rzecz produktu azjatyckiego ... czy panowie w monie i oficerowie au mają nas i potencjalnych klientów za "mało spostrzegawczych " i to w momencie jak słyszymy od UKA rewelacyjne opinie na temat zdolności i zalet Kraba ...

    1. heniek_czycos

      Bredzisz. Nikt nie mówi, że WP rezygnuje z Kraba i nie ma takich planów. Poczytaj sobie wywiad z Błaszczakiem i nie wypisuj bredni.

    2. mmiks

      HSW ma podpisane umowy na Kraba do 2026 roku i do tego czasu będzie trwała produkcja tej wersji AHS. Od 2026 roku HSW zaczyna produkować w swoich zakładach nową haubicę czyli K9PL (dużo lepszą od Kraba). Do tego pozyskujemy wozy amunicyjne K10, które są kapitalne i w pełni zautomatyzowane. Polecam zobaczyć jak wygląda takie ładowanie! Magia! HSW otrzyma gotową i sprawdzoną technologię, której samodzielne opracowanie trwałoby dekadę lub więcej.

    3. drpawel

      Mmiks czemu podajesz informacje, że Krab będzie produkowany do 2026 a potem HSW zacznie produkować K9? Jak podaje MON, Krab ma być produkowany równolegle z K9. Wręcz jest to główny argument za zakupem K9, że HSW produkuje za mało a musi jeszcze dostarczać Kraby na Ukraine. Od 2026 K9 ma być produkowana w Polsce przez jakieś nowe zakłady, równolegle z Krabem którego WP ma ponoć dalej plany zamawiać. Bardzo jestem ciekaw kto ma te zakłady postawić i rozkręcić produkcję do 2026 roku. Chyba Koreańczycy musieliby zwinąć swoją linię produkcyjną i ją przywieźć wraz z całą kadrą.

  15. Mama Leona

    Człowieka w dużej liczbie egzemplarzy, żeby to wszystko działało, też kupimy w Korei? No bo przy nieuniknionym, jawnym bądź skrywanym, wzroście podatków, kilku milionów młodych energicznych nie uda nam się przekonać do powrotu z emigracji

  16. grzegorzłódź

    kochani tak czytam wasze komentarze z częścią się zgadzam a z częścią nie. Ile HSW jest w stanie wyprodukować Krabów w ciągu roku 24 sztuki. Oczywiście dziś priorytet ma zamówienie dla Ukrainy. Dokupić nowe F16 jak skoro producent teraz na tapecie produkuje tylko F35 do którego jest kolejka długa. Pal diabli już te FA 50 ale to i tak mało do tego ile możemy mieć samolotów. Może najnowsze F15EX. Wojna w Ukrainie dużo zmieniła geopolitycznie. Widząc zachowanie Niemiec sami wyrzucają się z gry. Czekamy na odpowiedz Amerykanów względem pozyskania Himarsów.

  17. jacekkoszalin

    To ja poproszę o artykuł co Koreańczycy mogą nam zaoferować z amunicji do K9 i K2. Sprzedadzą nam technologię produkcji?

    1. heniek_czycos

      Pasuje ta od F16

    2. Adik

      Miałem kilka zdań na ten sam temat.... Tak zostanie jednak truizmem jest że my nie wydajemy a inwestujemy. Każda inwestycja jest kosztem ale nie każdy koszt jest i inwestycją.

  18. Fan

    Prawda jest taka że Polska ma możliwość dokupienia eskadry 16 szt. F-35 ale z jakiś powodów decydenci zwlekają z podjęciem decyzji. Niech czekają dalej na oklaski,, Czesi czy Finowie nie tracą czasu i nie bawią się półśrodki czy pół myśliwce.

    1. mmiks

      Polska ma 48 sztuk F-16 i zamówione 32 sztuki F-35 czyli w sumie 80 sztuk samolotów klasy światowej. Do tego dojdzie 48 sztuk lekkich myśliwców FA-50, które mają mniejsze możliwości, ale jednak nie są złe (zastąpią stare SU-22 i MIG 29 oraz będą bazą szkoleniową pod samoloty F-16). Trzeba jeszcze w przyszłości dokupić 32 samoloty F-35 lub F-15 (lub KF-21 jeśli Korea zakończy ten program sukcesem) i będziemy mieć w sumie 160 samolotów bojowych, kompatybilnych z NATO. Taka ilość będzie już wystarczająca.

    2. Bingo

      Do końca tego roku fiskalnego (końca września) Amerykanie wycofują do rezerwy 47 F-16 i 48 F-15. I nie są to żadne pre-Block wersje jak autor sugeruje. Zamiast brać samoloty szkoleniowe z Korei, mogliśmy wziąć bólowe z USA.

  19. Tadeusz Żeleźny - analityk systemowy

    Wojna na Ukrainie udowodniła bezdyskusyjnie, że obecnie najważniejsza jest precyzyjna projekcja siły dalekiego zasięgu. Czołgi do tej kategorii nie należą, dlatego decyzja zakupu K2/K2PL - i to w największej ilości - jest ewidentnie błędna. Zwłaszcza wobec dostaw 28 M1A2 SEP V2, 116 M1A1 SA i 250 M1A2 SEP V3. Obecnie czołg to jedynie pomocniczy WWO/WWB - program MFP najlepiej to pokazuje. W zakupach z Korei brak natomiast znacznie potrzebniejszych systemów plot/prak - jak KM-SAM Block2, czy udziału we właśnie testowany, najnowocześniejszy na świecie system L-SAM - znacznie lepszy od Patriota. I transferów technologii elektroniki, sensorów.

    1. mmiks

      I właśnie dlatego Ukraińcy błagali o dostawy czołgów i każdej możliwej broni ciężkiej, bo jest ona NIEZBĘDNA na współczesnym polu walki. Więc tak. Możesz się już odmeldować :)

  20. Zawisza_Zielony

    Nie jest sztuką wydać pieniądze podatników .... sztuką jest to zrobić MĄDRZE. i tu właśnie pojawiają się największe wątpliwości . Przy tak wywalonej kasie nadal brak poprawy w świadomości sytuacyjnej na szczeblu operacyjno-strategicznym oraz efektorów dalekiego zasięgu, zautomatyzowanych systemów przepływu informacji , analizy i zarządzania świadomością sytuacyjną. Innymi słowy wątpliwości wzbudza nie same zakupy ale to, czy oby na pewno idziemy w jakość a nie ilość.

  21. Robert0

    "Dobra zmiana" pokazała jak zaorać polski przemysł i co oznacza kraj w ruinie wg ich rozumienia. Zrozumiałbym gdyby te zamówienia były w proporcji 1/2 lub 1/3 z uwagi na krótki czas realizacji, ale tak nie będzie. Mam na myśli 960 czołgów i 600 ahs, za 100 mld PLN. Problem jest taki, że NBP 100 mld musi zamienić na $. Notabene 100mld PLN to tyle ile nie dostaliśmy dzięki Ziobro z KPO. Przy takim dodruku kasy to dolar będzie po 6-9 złotych. Druga rzecz o której autor wspomniał to plany MON z 2019 o pudrowaniu trupów T72. Wtedy był dobry czas by opracować przyszły czołg w oparciu o K2. Dalej jednak nie mamy w WP dostatecznej ilości ppk, granatników i przede wszystkim obrony pplot. I choć nie byłem fanem rządów POPSL to musze im przyznać jako "pacyfistom" dbali o polskie zakłady zbrojeniowe, przy okazje o kasę podatnika.

    1. Chyżwar

      Proporcje są, jakie są, bo przy tej ilości artylerii demografia nie pozwala na taką obsadę dział, jaką ma Krab pozbawiony pełnego automatu. Za KPO nie dziękuj Ziobrze, tylko tym gościom, którzy zabiegali w Brukseli o ban na tą forsę, bo w ten sposób, ze szkodą dla własnego kraju zamierzali ponownie dorwać się do władzy. Nawiasem mówiąc spełniliśmy już brukselskie żądania. Mimo tego po raz drugi blokują nam forsę. Wesz czemu? Robią to dlatego, że Niemcy, którzy kręcą tym interesem chcą mieć w Polsce taki rząd, który jest im posłuszny. Nawiasem mówiąc była ambasador USA wyśmiała te wszystkie brukselskie brednie dotycząca łamania zasad demokracji przez Polskę i poradziła tamtejszym urzędnikom, żeby zajęli się innymi sprawami.

    2. Tak sobie obserwuję

      Tak "dbali", że zakłady ledwie żyły. Teraz od kilku lat trwa modernizacja. I musi trwać bo nikt nie trzyma maszyn na magazynach tylko się je produkuje na zamówienie. Do tego doszły 2 lata pandemii, kiedy zerwały się łańcuchy dostaw i dziwne wypadki (?) pożarów fabryk mikroprocesorów w Japonii i USA. Efekt jest taki, że na przykład na programowalne moduły bezpieczeństwa czeka się 3/4 roku czy na falowniki kilka miesięcy. Nawet na nieco bardziej wyspecjalizowany silnik elektryczny pół roku. I żaden minister nic na to nie poradzi więc modernizacja mocy produkcyjnych potrwa. Nie tylko w Polsce.

    3. Robert0

      @Chyżwar na posterunku gotowy bronić "dobrej zmiany". Nikt w Polsce nie testował K2 a zamówiono 1000 sztuk. Po drugie Ziobro i Duda niczego nie poprawili przy KRS i dalej nie przywrócili sędziów do pracy. Poza tym to głosowanie nad KPO dla Polski jest w połowie sierpnia, na razie to głos przewodniczącej KE. Jak USA będą w UE to mogą się wypowiadać w/w sprawie. @tak sobie obserwuje, nie jestem fanem POPSL ale PZL Wola i Łabędy padły dzięki generalicji WP. To oni odrzucili moderkę T72 do wersji Malaj (gen Buk + Skrzypczak 2008) Przy okazji wiesz czemu padły PZL Wola i prawie Łabędy? Ta sama generalicja odrzuciła Andersa (300szt) jako Gepard. Ale 100 szt LeoA5 plus "nowe" A4 wzięli bez szemrania.

  22. Ma_XX

    rozumiem, że po pozbyciu się całego postsowieckiego sprzętu za jakiś czas po przybyciu nowego uzbrojenia rozpocznie się szkolenie rezerw

    1. Był czas_3 dekady

      Rozpocznie sie pod warunkiem, że armia tym starszym zakupi pampersy, a młodych zachęci pracą na sprzęcie obsługiwanym w aplikacji smartfona.

  23. gdyby.

    A nie lepiej było wszystko robic zgodnie z planem tylko szybciej) z ,,Strategiczny Przegląd Obronny,, gdzie było zbadane co naprawdę potrzebujemy? Czyli jeśli były himrasy to produkowane u nas itp a nie na chybcika i tu i tam po trochu ?

    1. Był czas_3 dekady

      Oczywiście, że byłoby lepiej, a działanie w pośpiechu jest często błędne, nie do końca przemyślane, mimo wszystko ze szkodą dla naszej gospodarki. No i... cały ten sprzęt przy braku odpowiedniej ilości nowoczesnej opl będzie łatwym celem i kupą złomu.

  24. Był czas_3 dekady

    Tu i tam piszą redaktorzy artykułów i internauci o braku kadry do obsadzenia zamawianego sprzętu, ale nie martwcie się. Dzisiaj do ambulatorium w mieście X w centrum Polski po pomoc medyczną zgłosiło się 3 Albańczyków którzy okazali się przydzielonymi numerami pesel. To pierwsza droga do stałego zasiedlenia ludności kolorowej i tacy będą niebawem zasilać naszą armię.

  25. Tadeusz Żeleźny - analityk systemowy

    Zakupy K2 bez sensu - czołgi to schodząca ze sceny dohoryzontalna projekcja siły ogniem bezpośrednim. Teraz króluje pozahoryzontalna precyzyjna projekcja siły dalekiego zasięgu. W zakupach w Korei brak postawienia na transfer technologii elektroniki, sensorów, rakiet balistycznych i pocisków manewrujących [HM-2C o zasięgu 800 km i HM-3C o zasięgu 1500 km]. A być może najważniejsze - Korea prowadzi strategiczny militarny program jądrowy. I to powinno być jądrem współpracy - bo wygrana konwencjonalna bez skutecznego odstraszania jądrowego - to i tak przegrana na poziomie uderzeń "deeskalacyjnych" i taktycznych.