Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • WYWIADY

Rosja nie czeka. Gen. Potrzuski: przyspieszanie zakupów to konieczność [WYWIAD]

F-35
Polski F-35A
Autor. kpr. Dawid Ograbek

„Działania rozpoznawcze i podprogowe ze strony Rosji mają charakter ciągły. Narzuca to konieczność bezwzględnego przyspieszania zakupów” – mówi w rozmowie z Defence24.pl gen. bryg. Grzegorz Potrzuski, szef Zarządu Planowania i Programowania Rozwoju Sił Zbrojnych P5 SG WP. Generał potwierdza plany pozyskania 96 śmigłowców Apache i wyjaśnia, dlaczego w sytuacji Polski absolutnym wymogiem jest budowa zdolności warstwowego rażenia bronią pancerną i przeciwpancerną.

Prezentujemy drugą część wywiadu z gen. bryg. Grzegorzem Potrzuskim, przeprowadzonego przez redaktora naczelnego Defence24.pl Jędrzeja Grafa. Kliknij tutaj, by zapoznać się z pierwszą częścią.

Jędrzej Graf, redaktor naczelny Defence24.pl: Na Ukrainie amunicja krążąca coraz częściej wykonuje zadania klasycznych pocisków przeciwpancernych, ale ciągle rozwijane są programy typowych rakiet kierowanych. Jaką rolę widzą Państwo dla klasycznych przeciwpancernych pocisków kierowanych takich jak posiadane Spike i w pewnej liczbie Javelin, ale też w szczególności polskich programów Moskit i Pirat?

gen. bryg. Grzegorz Potrzuski, szef Zarządu Planowania i Programowania Rozwoju Sił Zbrojnych P5 SGWP: Z perspektywy Sztabu Generalnego WP kluczowym założeniem rozwoju zdolności operacyjnych jest dywersyfikacja środków rażenia. Nie możemy ograniczać wysiłków modernizacyjnych wyłącznie do autonomicznych i bezzałogowych systemów uzbrojenia. Konieczny jest zrównoważony rozwój wszystkich domen walki.

Ewolucja pola walki nieuchronnie podlega dynamicznej rywalizacji między środkami ataku a systemami obronnymi. Świadczą o tym doświadczenia z bieżących konfliktów, gdzie równolegle z rozwojem bezzałogowców rośnie skuteczność środków ich zwalczania. Z tego względu zachowanie i rozwijanie wielowarstwowych zdolności rażenia bronią pancerną i przeciwpancerną są absolutnym wymogiem. Naszym celem jest budowa potencjału dopasowanego do przyszłego, a nie przewidywanego na podstawie przeszłości, środowiska operacyjnego. Zdolności te muszą być wzajemnie komplementarne i wspierane przez zaawansowany system rozpoznania.

Reklama

Apache mają być jednym z najpotężniejszych środków przeciwpancernych w armii, ale muszą działać w strefie nasyconej rosyjską obroną powietrzną. Czy Polska analizuje dla nich uzbrojenie pozwalające razić cele z odległości nawet 50 kilometrów?

Tak, prowadzone są stosowne analizy i prace koncepcyjne. Wprowadzanie nowych platform bojowych – takich jak samoloty F-35, śmigłowce AH-64E Apache czy systemy artylerii rakietowej Homar – traktujemy w sposób systemowy, tworząc spójny ekosystem operacyjny. F-35, jako platforma piątej generacji o obniżonej wykrywalności, stanowi zwielokrotnienie naszych zdolności w układzie wielodomenowym. Integracja F-35 z systemami AH-64E oraz Homar tworzy zaawansowany układ sensorów i efektorów, znacznie skracający pętlę decyzyjną i neutralizujący kluczowe zagrożenia. Wdrożenie tych systemów stanowi jakościowy skok potencjału bojowego naszych związków taktycznych.

Oczywiście, pełna integracja wymaga precyzyjnej koordynacji, zwłaszcza w zakresie zarządzania przestrzenią powietrzną (Airspace Control) na szczeblu pododdziałów. Zagęszczenie bezzałogowych statków powietrznych na poziomie batalionu wymaga wdrożenia ścisłych procedur, aby uniknąć incydentów typu friendly fire. Prowadzimy intensywne prace nad procedurami precyzyjnego podziału odpowiedzialności w trójwymiarowej przestrzeni operacyjnej.

Cyfrowy Legionista K9A1.
Armatohaubica K9A1 podczas warsztatów Cyfrowy Legionista.
Autor. Zespół Reporterski 1. Dywizji Piechoty Legionów / Facebook

Polska, po wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie kupiła bezprecedensową liczbę systemów artyleryjskich kalibru 155 mm. Pojawiają się różne głosy, także krytyczne. Czy z perspektywy czasu i doświadczeń wojny na Ukrainie było to słuszne rozwiązanie?

Decyzje te były w pełni uzasadnione operacyjnie i wpisywały się w realizację zobowiązań sojuszniczych NATO, gdzie kaliber 155 mm stanowi standard artylerii lufowej. Dziś w polskiej artylerii dominującym kalibrem jest 155 mm. Jednocześnie nie rezygnujemy z wycofywanych zasobów w kalibrach 122 mm i 152 mm – sprzęt ten pozostaje w odwodzie modernizacyjnym i mobilizacyjnym. Z punktu widzenia planowania długoterminowego, kluczowe jest zbudowanie wiarygodnego potencjału odstraszania, który skutecznie uniemożliwi potencjalnemu przeciwnikowi podjęcie decyzji o agresji.

Nowo pozyskane platformy artyleryjskie stanowią bazę do implementacji amunicji precyzyjnej i dalekiego zasięgu. Doświadczenia konfliktu na Ukrainie jednoznacznie wskazują, że mimo intensywnego wykorzystania dronów, artyleria pozostaje nadal istotnym czynnikiem rażenia. Bezzałogowce uzupełniają, lecz nie zastępują tradycyjnych środków ogniowych, zwłaszcza w warunkach silnego oddziaływania środków walki elektronicznej.

Co zmieniły ostatnie zakupy artylerii?

Inwestycje te zapewniają przezbrojenie dywizjonów i brygad artylerii w nowoczesne platformy o co najmniej 30-letnim cyklu eksploatacji, posiadające duży potencjał modernizacyjny. Systemy takie jak Krab, K9, HOMAR-K oraz moduły Gladius pozwalają brygadom artylerii razić cele na dystansach, które jeszcze kilka lat temu były nieosiągalne, co całkowicie zmienia parametry operacyjne. Ponadto przeformowujemy jednostki przeciwpancerne i wyposażamy je w zintegrowany system Gladius. Doświadczenia z ćwiczeń jednoznacznie potwierdzają, że tak skonstruowany wielowarstwowy system ognia pozwala neutralizować odwody i siły główne przeciwnika jeszcze przed ich wejściem w rejon obrony brygad. Dziś, pomimo zmiany paradygmatu działań wojennych i odejścia od linearnego pola walki, zdolności tych systemów zapewniają komplementarne wsparcie ogniowe na najwyższych poziomach taktycznych.

Czyli Homar-K i Gladius mają zatrzymać przeciwnika przed linią obrony brygad, a 155 mm zniszczyć to, co zdoła przejść?

Dokładnie tak. To właściwa koncepcja warstwowego oddziaływania ogniowego. Budujemy elastyczny potencjał, który pozwoli dowódcom dynamicznie reagować w zależności od rozwoju sytuacji taktycznej.

Bezzałogowy system poszukiwawczo-uderzeniowy (BSP-U, znany także jako Warmate 5), który stanowi część systemu rozpoznawczo-uderzeniowego Gladius, prezentowany podczas defilady na okoliczność Święta Wojska Polskiego w Warszawie, 15 sierpnia 2026 roku.
Bezzałogowy system poszukiwawczo-uderzeniowy (BSP-U, znany także jako Warmate 5), który stanowi część systemu rozpoznawczo-uderzeniowego Gladius, prezentowany podczas defilady na okoliczność Święta Wojska Polskiego w Warszawie, 15 sierpnia 2026 roku.
Autor. Robert Suchy / Defence24

A system TOPAZ ma być cyfrowym kręgosłupem całego łańcucha rażenia – od sensora do pojedynczego działa?

Tak. Opracowywany system TOPAZ+ będzie zintegrowanym środowiskiem dowodzenia i kierowania ogniem, integrującym sensory i efektory od poziomu brygady po pojedynczy środek rażenia. Umożliwi to przekazywanie danych rozpoznawczych i wskazywanie celów w czasie zbliżonym do rzeczywistego. Poziom taktyczny dysponuje organicznymi środkami wsparcia ogniowego z możliwością elastycznego manewru ogniem. Równolegle realizujemy dynamiczny proces dronizacji Wojsk Rakietowych i Artylerii, integrując zestawy Gladius, bezzałogowce FlyEye oraz Artyleryjskie Wozy Rozpoznawcze w spójną całość wraz z założeniami Modelu 44.

Reklama

Polski przemysł zaczyna od CGR-80 i zasięgu około 80 kilometrów, ale też zwiększane są zdolności do haubic K9, Krab, mówi się o dalszym podwyższeniu zasięgu. Jaką rolę mogą tu odgrywać zdolności polskiego przemysłu, jeśli chodzi o amunicję 155 mm, kierowaną laserowo?

Sztab Generalny WP deklaruje pełną otwartość na współpracę z krajowym sektorem obronnym. Oferowane rozwiązania muszą jednak spełniać wymagania operacyjne i dostarczać zdolności odpowiadające wyzwaniom przyszłego, a nie minionego pola walki. Każdy system przechodzi weryfikację w ramach badań poznawczych i testów poligonowych.

Działamy w ramach określonych budżetów, dbając o efektywność kosztową realizowanych programów. Program Rozwoju Sił Zbrojnych w perspektywie do 2039 roku zakłada wzrost potencjału bojowego o 250%, co obejmuje kompleksowy rozwój wojsk pancernych i zmechanizowanych, artylerii oraz pozostałych domen operacyjnych.

Polska wyprzedziła większość Europy tempem zakupów, ale zbudowała jednocześnie kosztowną mieszankę sprzętu koreańskiego, amerykańskiego i krajowego. Czy stać nas na jej utrzymanie przez 30 lat? I czy pośpiech nie zwiększył ryzyka błędów? Niemcy dopiero dziś zaczynają kontraktować sprzęt, głównie we własnych zakładach, mają pieniądze, ale sprzętu jeszcze nie dostarczono.

Nasze położenie geostrategiczne – bezpośrednie sąsiedztwo z Federacją Rosyjską oraz Białorusią – narzuca odmienny reżim czasowy niż ten, który przyjęły państwa leżące w głębi Europy. Nie możemy zwlekać z budową zdolności operacyjnych. Świat się zmienił, a szczególnie środowisko bezpieczeństwa w pobliżu naszych granic. Transformacja musi być prowadzona w sposób efektywny, ponieważ stawką jest stabilność i bezpieczeństwo państwa. Koszty zaniechania budowy odpowiedniego potencjału odstraszania byłyby nieporównywalnie wyższe.

Mówi Pan wprost, że wojna nie jest daleko. Czy Wojsko Polskie jest gotowe odstraszyć Rosję już dzisiaj, czy dopiero po pełnej realizacji programu do 2039 roku?

Nie chodzi o to, żeby kogokolwiek straszyć, a raczej o budowanie świadomości społeczeństwa na wypadek ewentualnych zagrożeń. Siły Zbrojne RP stale utrzymują wymaganą gotowość do realizacji zadań odstraszania i obrony. Obecne środowisko bezpieczeństwa charakteryzuje się stałą aktywnością przeciwnika w domenie cybernetycznej, działaniami poniżej progu wojny oraz w przestrzeni powietrznej. Budowa bezpiecznego otoczenia to ciągły proces, wymagający nieustannego dostosowywania potencjału do identyfikowanych zagrożeń.

Reklama

Rosja już dziś testuje Polskę niemal codziennie?

Tak, działania rozpoznawcze i podprogowe ze strony Rosji mają charakter ciągły. Narzuca to konieczność bezwzględnego priorytetyzowania i przyspieszania procesów pozyskiwania sprzętu oraz budowania wiarygodnego potencjału odstraszania i obrony.

wojsko granica
Żołnierze 12 Brygady Zmechanizowanej na granicy polsko-białoruskiej
Autor. Tomek/12 BZ

Wojsko od lat wykonuje zadania na granicy z Białorusią kosztem szkolenia do podstawowego zadania. Kiedy technologia realnie pozwoli zmniejszyć liczbę żołnierzy na granicy, zamiast tylko dokładać im kolejne obowiązki?

Docelowo dążymy do zwiększenia nasycenia granicy stacjonarnymi oraz autonomicznymi systemami rozpoznawczymi i nadzoru, co pozwoli na sukcesywne luzowanie wojsk. Ponadto wdrażanie bezzałogowych systemów w pododziałach realizujących zadania na granicy przyczynia się do stopniowego obniżania stanów osobowych realizujących te zadania. Wykorzystywanie systemów bezzałogowych w realizacji zadań daje możliwość ciągłego szkolenia operatorów tych systemów. 

Czy armia nie wchodzi w rolę producenta i integratora dronów, konkurując częściowo z przemysłem?

Jest to działanie celowe, wynikające z wniosków wyciągniętych z konfliktu na Ukrainie. Tworzenie laboratoriów druku przyrostowego (3D) w pododdziałach ma na celu zapewnienie, w pewnym sensie, samowystarczalności logistycznej na poziomie taktycznym – głównie w zakresie szybkiej produkcji części zamiennych oraz modyfikacji wyposażenia bezpośrednio w rejonie działań. Nowoczesna logistyka pola walki musi opierać się na elastycznych rozwiązaniach.

Wrócę jeszcze na moment do obrony przeciwpancernej, bo to też pokazuje elastyczność. Program Ottokar-Brzoza nie został zrealizowany w pierwotnym kształcie, a armia nadal potrzebowała zdolności przeciwpancernej. Czy przesunięcie Gladiusów było planem awaryjnym? I czy wojsko ma dziś mechanizm, który pozwala szybko porzucić nieskuteczny program, zanim pochłonie kolejne lata?

Była to elastyczna reakcja na zmieniające się uwarunkowania oraz szansa na jakościowy skok technologiczny. Zamiast powielać koncepcje oparte na przestarzałych platformach, zdecydowaliśmy o wdrożeniu dronów dalekiego zasięgu zdolnych do niszczenia celów opancerzonych na znacznych dystansach. Programy niszczycieli czołgów muszą uwzględniać realia współczesnego pola walki – sprzęt poprzedniej generacji nie ma wartości bojowej. Wiarygodność systemu odstraszania wymaga inwestycji w nowoczesne i skuteczne rozwiązania.

Amerykańskie śmigłowce Apache Guardian w Drawsku Pomorskim
Amerykańskie śmigłowce Apache Guardian w Drawsku Pomorskim
Autor. Ssgt. Charlie Duke/US Army

Wrócę jeszcze na moment do zdolności lotniczych, mówił Pan Generał o koordynacji przestrzeni powietrznej, ale z bezzałogowcami, w pobliżu działań Wojsk Lądowych. Ważnym elementem działań Wojsk Lądowych są śmigłowce, zakupiliśmy 96 Apache Guardian. Polska utrzymuje taką liczbę w planach?

Tak, plany w tym zakresie pozostają niezmienne. Wymagania operacyjne wskazują na potrzebę wyposażenia każdej z sześciu dywizji w komponent złożony z 16 śmigłowców. Kluczowym wyzwaniem pozostaje adaptacja struktur do zarządzania przestrzenią powietrzną. Wdrożenie procedurBattle Space Management w wymiarze trójwymiarowym (3D) pozwoli dowódcom poszczególnych szczebli na pełną koordynację podległych im środków śmigłowcowych i bezzałogowych.

Szef Sztabu Generalnego mówił niedawno, że do wsparcia Apache, do ich zabezpieczenia, potrzebne są ciężkie śmigłowce, Chinooki. Planowane jest pozyskanie?

W Sztabie Generalnym trwają szczegółowe prace analityczne dotyczące zabezpieczenia logistycznego działań śmigłowców AH-64E. Wymaga to odpowiedniego wsparcia transportowego. Analizujemy optymalne warianty pozyskania ciężkich platform transportowych w celu zapewnienia ciągłości operacyjnej komponentu śmigłowców szturmowych.

Dziękuję za rozmowę.

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować