- WIADOMOŚCI
Polski generał: Rosyjska rakieta nie zabłądziła
Autor. kadr z filmu
Wtargnięcie rosyjskiej rakiety Ch-101 w polską przestrzeń powietrzną mogło nie być przypadkiem. – Mówimy tu o intencjonalnym wrogim działaniu – powiedział gen. dyw. Maciej Jabłoński, I zastępca Dowódcy Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Jak ocenił na antenie TVN24, mało prawdopodobne jest, by rosyjski pocisk po prostu „zabłądził”.
W nocy 30 lipca w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim spadła rosyjska rakieta manewrująca Ch-101. Pocisk był jednym ze środków napadu powietrznego wykorzystanych tej nocy przez Rosję do ataku na Ukrainę. Do zdarzenia odniósł się w programie „Fakty po Faktach” na antenie TVN24 gen. dyw. Maciej Jabłoński, I zastępca Dowódcy Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych.
Mówimy tu o intencjonalnym wrogim działaniu w ramach działań podprogowych, w ramach, otwarcie mówiąc, wojny hybrydowej – powiedział generał, cytowany przez TVN24.pl.
Jednocześnie zastrzegł, że analizy dotyczące incydentu nie zostały jeszcze zakończone i na tym etapie nie chce definitywnie przesądzać, czy rakieta została celowo skierowana na terytorium Polski.
„Raczej mało prawdopodobne jest, że ta rakieta zabłądziła. Raczej jest to ewidentna eskalacja” – ocenił gen. Jabłoński.
Według wojskowego jednym z możliwych celów rosyjskiego działania mogło być sprawdzenie polskich zdolności w zakresie wykrywania zagrożeń, dowodzenia oraz reagowania. Generał zwrócił uwagę, że Ch-101 jest zaawansowanym pociskiem manewrującym, a rakieta, która znalazła się nad Polską, przenosiła około 450 kg ładunku.
Myśliwiec był gotowy do przechwycenia
Gen. Jabłoński ujawnił również szczegóły reakcji polskiego systemu obrony powietrznej. Jak przekazał, myśliwiec wyznaczony do przechwycenia pocisku znalazł się we właściwym miejscu i czasie.
„Myśliwiec, który miał przechwycić tę rakietę, był na czas, był w tym miejscu. Rakieta uderzyła pionowo, zaprogramowana tak była, w ziemię. Gdyby nie uderzyła, doszłoby do interakcji – ten myśliwiec zestrzeliłby ją w bezpiecznym dystansie od krytycznej infrastruktury oraz aglomeracji” – powiedział.
Jak tłumaczył, przy prędkości pocisku wynoszącej około 900 km/h czas na podjęcie decyzji i reakcję jest bardzo ograniczony. Pytany, czy do zestrzelenia rakiety zabrakło zaledwie sekund, odpowiedział: „Prawdopodobnie, ponieważ ona wykonała manewr uderzenia w ziemię. Gdyby dalej podążała w kierunku jakiegoś celu, byłaby zestrzelona”.
Wypowiedzi I zastępcy Dowódcy Operacyjnego RSZ wskazują więc, że w wojsku poważnie analizowany jest scenariusz, zgodnie z którym naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej nie było wynikiem przypadkowego zejścia rosyjskiego pocisku z zaprogramowanej trasy.
Zobacz też 



Wybrane okazje dla Ciebie