Reklama
  • WIADOMOŚCI

Rewolucja w polskim rozpoznaniu. Rafał Modrzewski dla Defence24 o satelitach dla Wojska Polskiego

– To bez wątpienia rewolucja – mówi w rozmowie z Defence24 Rafał Modrzewski, współzałożyciel i prezes zarządu ICEYE. Polska armia otrzymała pierwsze satelity radarowe MikroSAR, zapewniające zdolność samodzielnego wykonywania zobrazowań w dowolnym miejscu na Ziemi – niezależnie od pogody i pory dnia. W wywiadzie dla Jędrzeja Grafa, redaktora naczelnego Defence24, Modrzewski tłumaczy, jakie nowe zdolności w zakresie rozpoznania, targetingu i przewagi informacyjnej wzmocnią Siły Zbrojne RP.

Rafał Modrzewski
Rafał Modrzewski
Autor. ICEYE

Jędrzej Graf: Rozmawiamy w kluczowym dniu dla polskich Sił Zbrojnych, szczególnie w domenie space. Dzisiaj odbyło się przekazanie pierwszych zestawów satelit MikroSAR. Jakie konkretne zdolności wnosi to rozwiązanie do polskiego systemu obronnego? 

Rafał Modrzewski, prezes zarządu ICEYE: Bez wątpienia jest to rewolucja. Z punktu widzenia Sił Zbrojnych RP to pierwszy w pełni niezależny system satelitarny. I ma bardzo interesujące zdolności. Zapewniamy suwerenność technologiczną w rozpoznaniu.  

Przekazujemy dziś gotowy system rozpoznania radarowego (SAR). Kluczowe jest to, że od dziś wojsko samodzielnie kontroluje ten proces – kompletnie bez naszego udziału czy dostępu. Mają teraz zdolność do wykonania zdjęcia w dowolnym miejscu na powierzchni Ziemi. Niezależnie od tego, czego szukają i gdzie chcą sprawdzić sytuację, mogą wykonać zdjęcie z rozdzielczością do 25 cm, bez względu na warunki pogodowe czy porę dnia. Co istotne, nikt postronny o tym nie wie, nikt nie może tego zablokować ani odebrać tej zdolności. Siły Zbrojne same wykonują zadanie, procesują dane i wiedzą, co się dzieje na teatrze działań. To w pełni niezależny system. 

Dodam, że w ostatnich latach Wojsko Polskie wykonało gigantyczną pracę, aby rozwinąć kompetencje w obszarze szeroko pojętego sektora space, utworzono strukturę ARGUS. W rozwijanej doktrynie Sił Zbrojnych zdolności kosmiczne mają ogromne znaczenie. Jestem szczególnie dumny, że nasze technologie pozwolą zwiększać zdolności Sił Zbrojnych.   

Relacja z przekazania pierwszych satelit MikroSAR - czytaj tutaj

Jędrzej Graf: System ICEYE jest aktywnie wykorzystywany przez stronę ukraińską, co stanowi kopalnię doświadczeń. Słyszymy o kolejnych modyfikacjach. Jakie są najważniejsze lekcje z ostatniego roku wojny na Ukrainie, które wprowadzacie do swoich rozwiązań? 

Rafał Modrzewski: Najważniejszym, ogólnym doświadczeniem jest fakt, że każdy system musi być adaptowalny. Musi istnieć możliwość jego ciągłego aktualizowania i zmieniania, ponieważ przeciwnik również się uczy. Jego zadaniem jest oślepienie, zagłuszenie lub unieszkodliwienie systemu w jakikolwiek inny sposób. My musimy uczyć się równie szybko i błyskawicznie wprowadzać zmiany. Dotyczy to zarówno systemów obserwacyjnych, jak i komunikacyjnych. Budując nowe kompetencje, musimy projektować je tak, by posiadały zdolność modyfikacyjną – inaczej taki system nie będzie na dłuższą metę efektywny. 

Przykładem konkretnej zmiany jest reakcja na problem dużego zagęszczenia obiektów, które użytkownik chce sfotografować w krótkim czasie. Dawniej jeden przelot satelity oznaczał jedno zdjęcie. Jeśli w danej lokalizacji znajdowało się 10 istotnych obiektów, trzeba było czekać na 10 przelotów. Wprowadziliśmy więc zdolność „Multi Image Acquisition Capability”, dzięki której podczas pojedynczego przelotu wykonujemy do 15 zdjęć tego samego obszaru, ale ujętych w zupełnie różny sposób. To bardzo efektywne narzędzie. 

Jędrzej Graf: Wiele mówi się o roli sztucznej inteligencji, rynek w sektorze obronnym i kosmicznym coraz bardziej podkreśla jej rolę. Jak wygląda implementacja AI w rozwiązaniach ICEYE?  

Rafał Modrzewski: Nie chciałbym oceniać tego, jak rynek postrzega AI, ale mogę powiedzieć, co dzieje się w praktyce. Analizowanie zdjęć przy użyciu algorytmów sztucznej inteligencji to nie tyle przyszłość, co konieczność. Nie sądzę, byśmy szybko doszli do momentu, w którym AI pracuje zupełnie samodzielnie, ale jej rola w wspomaganiu analityka jest dziś nieoceniona. Mówimy o gigantycznych ilościach danych – jeśli jeden przelot generuje 15 zdjęć, ktoś musi je błyskawicznie przeanalizować. Dziś kluczem jest maksymalne skracanie czasu od wykonania zdjęcia do podjęcia decyzji. Jeśli proces obejmujący pobranie danych, ich przetworzenie i analizę zamkniemy w kilku, lub maksymalnie 15–20 minutach, zyskujemy zdolności bardzo przydatne na polu walki. Do tak szybkiej analizy informacji algorytmy AI są niezbędne. 

Jędrzej Graf: Polska stawia na doktrynę „Deep Strike” i „Targeting”. W jakim stopniu technologia radarowa może być wykorzystywana do precyzyjnego celowania? Pojawiają się opinie, że satelity radarowe ustępują optycznym w pewnych zadaniach identyfikacyjnych. Jak to wygląda z Twojej perspektywy?

Rafał Modrzewski: Często błędnie stawia się to jako wybór: optyka albo radar. Odpowiedź brzmi: jedno i drugie. Przyszłe systemy wywiadowcze będą multispektralne, łącząc dane radarowe, podczerwone i optyczne. Jeśli chodzi o sam targeting, proces wymaga znalezienia obiektu, jego identyfikacji oraz wyznaczenia precyzyjnych koordynatów geograficznych. Tutaj radar ma technologiczną przewagę, bo pozwala na wyznaczenie współrzędnych z ogromną dokładnością. Fizycznie sposób funkcjonowania radaru dają możliwość bardzo dokładnej lokalizacji celu. Obecnie dostarczamy koordynaty z błędem poniżej 3 metrów, co jest standardem targetingowym. 

W przeszłości faktycznie uważano, że satelity optyczne są lepsze do identyfikacji, łatwiej było odróżnić np. samolot wojskowy od pasażerskiego. I w przeszłości istotnie systemy optyczne miały przewagę i pozwalały na identyfikację po wykryciu celu przez satelity radarowe. To się jednak zmienia. Jednak przy dzisiejszej rozdzielczości rzędu do 16 cm i dostępie do ogromnych bibliotek danych radarowych, ten dystans się zaciera. My już dzisiaj z powodzeniem wykorzystujemy nasze systemy do targetowania. 

Jędrzej Graf i Rafał Modrzewski
Jędrzej Graf i Rafał Modrzewski
Autor. Jacek Siminski, PRCT

Jędrzej Graf: Rosja słynie z zaawansowanych technik maskowania i kamuflażu. Czy technologia ICEYE pozwala skutecznie odróżniać rzeczywiste cele od makiet? 

Rafał Modrzewski: Tak, to potwierdzają doświadczenia z wprowadzenia nowego systemu obrazowania, który pozwala na dużo większą dokładność. I mieliśmy przypadek z makietą okrętu podwodnego, która miała udawać rzeczywistą jednostkę. Byliśmy w stanie zidentyfikować zarówno makietę, jak i prawdziwy okręt, co dla przeciwnika było dużym problemem.  

Radar ma tu przewagę, ponieważ analizujemy promieniowanie odbite, które sami wysłaliśmy, co pozwala na znacznie głębszą analizę fizyki obiektu. Co więcej, specyfika długości fali pozwala nam na unikalne obserwacje – pokazywaliśmy ostatnio w mediach społecznościowych że jesteśmy w stanie zidentyfikować obiekty znajdujące się nawet wewnątrz budynków, co jest zdolnością wyjątkową. 

Jędrzej Graf: ICEYE prężnie rozwija się biznesowo, czego dowodem jest współpraca z firmą Rheinmetall w Niemczech. Jakie macie plany dotyczące ekspansji w Europie, zwłaszcza w kontekście mechanizmów finansowania takich jak SAFE, tworzących nowe przestrzenie? 

Rafał Modrzewski: Większość krajów, które korzystają lub zamierzają skorzystać z mechanizmu SAFE, zamierza wykorzystać go do zakupu technologii satelitarnych - często z ICEYE. Prowadzimy rozmowy z wieloma państwami. Nasz wzros jest bardzo dynamiczny. Widzimy też zainteresowanie coraz większej liczby państw dołączeniem do wspólnego systemu obserwacji satelitarnej. Na poziomie Komisji Europejskiej i Rady istnieje już przekonanie, że Europa potrzebuje wspólnego systemu obserwacji Ziemi.  

Taki system jest projektowany pod nazwą EOGS (Earth Observation Governmental Service). Podkreślam to zawsze: rola Polski w dostarczeniu tego systemu może być ogromna. Zachęcamy rządzących do aktywnego udziału w definiowaniu tych procesów na szczeblu unijnym. W przeszłości nie mieliśmy zbyt wielu przypadków, gdy opracowane i produkowane w kraju produkty w sektorze space, były po prostu najlepsze na rynkach. 

Mamy produkt, który jest najlepszy pod względem eksportowym – sprzedajemy nasze satelity do Grecji, Szwecji, a nawet do Niemiec, mimo że te kraje mają własne firmy, zdolności i tradycje kosmiczne. To wielka szansa, by ten „europejski” system był w dużej mierze systemem polskim.  

Jędrzej Graf: Polska przechodzi z fazy ambicji do realnej budowy sektora kosmicznego. MON zaczął kontraktować systemy i to szybciej niż wcześniej, rozwijają się firmy i zaplecze B+R. Co powinno być kolejnym „kamieniem milowym”, aby ten sektor mógł rozwijać się dalej, wejść do światowej pierwszej ligi? 

Rafał Modrzewski: Kluczowa jest realna zdolność zakupowa. Decyzje kształtujące przyszłość sektora będą podejmować te państwa, które same realizują zamówienia we własnym przemyśle na odpowiednią skalę. 

Inne kraje podejmują już decyzje o gigantycznej skali. W Niemczech aktualny kontrakt na system obserwacyjny to 1,7 miliarda euro w pierwszej fazie, a w ciągu kolejnych dwóch lat spodziewany jest kontrakt na poziomie 5-6 miliardów euro. Niemcy bardzo mocno zaznaczają swoją obecność w kosmosie. Chciałbym móc powiedzieć, że potrzebujemy zmian prawnych, ale w rzeczywistości potrzebujemy po prostu decyzji, oraz odwagi do realizacji szybkich i dużych zakupów technologii. 

Jędrzej Graf: Dziękuję za rozmowę.

Zobacz również

WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156
Reklama