- WIADOMOŚCI
- KOMENTARZ
Drugi zakup F-35 coraz bliżej. Czy słusznie?
Autor. Maciej Szopa/Defence24
Polska jest na ostatniej prostej w negocjacjach kolejnej pożyczki na uzbrojenie w ramach amerykańskiego programu FMF (Foreign Military Fund) – poinformowała wiceminister MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. Jednym ze związanych z tym zakupów mogą być kolejne F-35A.
Pierwsze F-35A Husarz przybyły do Polski w maju tego roku i na początku kolejnego ma być już w bazie w Łasku kompletna ich eskadra. W ciągu kolejnego roku uzbrojona ma zostać druga jednostka w Świdwinie. Wstępna gotowość operacyjna pierwszej eskadry zostanie osiągnięta w ciągu kilkunastu miesięcy, licząc od dzisiaj, a drugiej o rok później. Tym samym za kilka lat Polska wejdzie w posiadanie 127 samolotów bojowych, w tym 12 szkolno-bojowych FA-50GF.
To znaczna poprawa zdolności w stosunku do tego, co mieliśmy jeszcze w 2019, kiedy w służbie było niecałe 90 samolotów, z czego tylko 48 F-16C/D można było uznać za pełnowartościowe, a Su-22 i MiGi-29 były wykorzystywane tylko do niektórych rodzajów misji. Mimo to budowa lotnictwa bojowego Sił Powietrznych daleka jest jeszcze od ukończenia. Od wielu lat wiadomo było, że MiGi i Suchoje (jeszcze w 2010 roku po dwie eskadry na każdym z tych typów) mają zostać zastąpione nie przez dwie, ale łącznie przez cztery eskadry samolotów bojowych.
Typ ten został wstępnie określony jeszcze w roku 2003, kiedy Polska zakupiła 48 F-16. Zapowiadano wówczas, że w dalszej kolejności zostanie pozyskany amerykański następca F-16, czyli samolot będący efektem programu Joint Strike Fighter. W programie tym zwyciężył Lockheed Martin ze swoim F-35.
Jeszcze w 2013 roku gen. Tomasz Drewniak, ówczesny Inspektor Sił Powietrznych, mówił o potrzebie zakupienia łącznie 64 nowych samolotów bojowych, wskazując na F-35. Zakup w styczniu 2020 roku 32 „Husarzy” był wtedy komentowany jako pierwsza połowa całej inwestycji. Z kolei zakup 48 samolotów FA-50GF/PL w roku 2022 nie miał z tymi planami nic wspólnego. FA-50 nie kupiono jako następcy poprzednich konstrukcji, lecz jako pozyskanie dodatkowych samolotów w celu liczebnego powiększenia floty bojowych statków powietrznych.
Znane od co najmniej pięciu lat zapowiedzi dokupienia „kolejnych dwóch” eskadr to więc tak naprawdę realizacja założeń mających już ponad dwie dekady. Co więcej, najwyżsi dowódcy Sił Powietrznych, z którymi mieliśmy okazję rozmawiać zgodnie potwierdzają potrzebę realizacji tego planu. Ich zdaniem jest to jeden z kilku najważniejszych priorytetów z punktu widzenia operacyjnego, wraz z nowoczesnym samolotem wczesnego ostrzegania i samolotem tankowania powietrznego.
W międzyczasie pojawiły się próby zaoferowania Polsce zamiast drugiej połowy F-35 konstrukcji alternatywnych, zaliczanych do samolotów przewagi powietrznej. Eurofighter Typhoon i F-15EX cechują się wyższym pułapem operacyjnym i prędkością od F-35. Nie posiadają jednak innych jego zalet, w tym cech stealth umożliwiających penetrację obrony powietrznej przeciwnika i uderzenie w jego bazy. A ta zdolność po wojnach z Iranem i operacji w Wenezueli nie ulega już dzisiaj żadnym wątpliwościom. Co chyba jednak jest najważniejszym argumentem za kupnem F-35, to fakt, że typ ten już mamy, a także wybudowaną infrastrukturę, wiedzę i przygotowane już w dużej mierze kadry.
Dlaczego Polska powinna mieć 64, a nie 32 F-35? Flota 32 samolotów jak na państwo wielkości Polski byłaby stosunkowo mała. Niewielkie Czechy zamówiły niewiele mniej, bo 24 takie samoloty, a Rumunia, kraj o potencjale ocenianym na połowę polskiego, zamówiła 32 maszyny.
Otwarte pozostają pytania o koszty drugiego zakupu. Skala produkcji F-35 rośnie, a Polska nie musi już płacić „wstępnego” w postaci budowy całej infrastruktury (choć potrzebna była do tych samolotów czy szkolenia kadr w Stanach Zjednoczonych). Jednocześnie od 2020 roku mieliśmy do czynienia z dużą inflacją dolara. Wydaje się więc, że zakup kolejnych 32 samolotów mógłby w związku z tym kosztować nominalnie więcej niż poprzednia partia kosztująca 4,6 mld USD.
Otwartym pytaniem pozostaje to, na jakich warunkach Polska kupi nowe samoloty (o ile kupi). Czy będzie to zakup „z półki” bez umów związanych ze współpracą gospodarczą, czy też zostanie osiągnięte porozumienie z rządem amerykańskim w tej sprawie albo producentem. Ten ostatni, firma Lockheed Martin, ma dzisiaj dużą obecność w Polsce, głównie poprzez posiadane zakłady PZL Mielec. Jest też zaangażowana we współpracę m.in. z polskimi zakładami WZL Nr 2. Główne obszary zainteresowań to dzisiaj F-16 (remonty i produkcja) i C-130 Hercules.


