- WIADOMOŚCI
- KOMENTARZ
Irańczycy naśladują Ukraińców? Takie straty mogli ponieść Amerykańskie w Fairford
Bombowce strategiczne B-1B Lancer znajdowały się w bazie Royal Air Force w Fairford w czasie, kiedy przygotowywany był na nią atak. Czy przedsięwzięcie to mogło zakończyć się powodzeniem i jak wpłynęłoby na światowy balans sił?
Znaczenie bombowców B-1B z Fairford dla floty strategicznej USA
Zgodnie z podawanymi oficjalnie informacjami, w czasie próby ataku na bazę Fairford znajdowało się w niej 12 bombowców B-1B Lancer. To niemal jedna trzecia wszystkich maszyn tego typu, jakie posiadają dzisiaj w służbie Stany Zjednoczone. Oprócz nich w służbie jest także 20 bombowców B-2 Spirit i 72 B-52H Stratofortress. Zagrożone było 12 ze 132 maszyn strategicznych, mniej niż 10 proc. całej operacyjnej floty US Air Force, a w dodatku samoloty typu, który powoli jest wycofywany ze służby (ich miejsce mają zająć B-21 Raider). Udany atak w ograniczonym stopniu wpłynąłby więc na globalne zdolności Pentagonu do prowadzenia wojny.
Jednocześnie jednak trzeba pamiętać, że amerykańskie siły są rozciągnięte geograficznie na trzech głównych teatrach (dalekowschodnim, bliskowschodnim i europejskim) i Waszyngton stara się uzupełniać ujawniające się braki – zarówno we flocie samolotów bojowych, jak i okrętów. Każda strata powoduje, że amerykańska „kołdra” staje się coraz krótsza i po poniesieniu strat coraz trudniej byłoby wypełniać wszystkie zakładane zadania. Szczególnie w dobie rwanej wojny przeciw Iranowi, gotującej się sytuacji w Europie (Ukraina, groźby wobec państw bałtyckich) i niepewnej sytuacji na Dalekim Wchodzie (sytuacja na linii Chiny – Tajwan). Bombowce B-1B są w ostatnim czasie chętnie prezentowane przez Amerykanów na świecie, jako symbol dominacji i siły Stanów Zjednoczonych. Ich para uświetniła obchody dni NATO w Ostrawie, a pojedyncza maszyna wizytę Xi Jinpinga w Waszyngtonie.
Skutki ataku na Fairford dla potencjału NATO i USA
Udane uderzenie na bazę Fairford byłoby ogromnym ciosem politycznym dla NATO, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Po raz kolejny zostałyby poniesione ciężkie straty i podważony zostałby prestiż USA jako światowego mocarstwa. Wcześniej utracono m.in. samolot wczesnego ostrzegania E-3 Sentry, dwa samoloty tankowania powietrznego KC-135 Stratotanker, i cztery F-15E Strike Eagle.
Oczywiście bombowce nie musiałyby być jedynym celem ataku. Mogły być nim np. składy amunicji lotniczej w bazie, miejsce przebywania załóg i personelu technicznego albo zbiorniki paliwa. Atak na amunicję mógłby wywołać zakłócenia, jeśli chodzi o zdolności jej zapewnienia samolotom biorącym udział w atakach na Iran. Natomiast pożary zbiorników paliwa byłyby efektowne ze względów politycznych i mogłyby wywołać duże wrażenie na opinii publicznej.
Osłabienie bazy w Fairford nie tylko wpłynęłoby czasowo na zdolności USA do uderzania na Iran, ale także na ich możliwości udzielania pomocy państwom NATO w wypadku agresji rosyjskiej.
Baza może bowiem przyjmować nie tylko samoloty B-1B, ale także B-52, rozpoznawcze samoloty U-2 i rozpoznawcze bezzałogowce RQ-4B Global Hawk. Międzylądowań w drodze z Ameryki Północnej do Europy i na Bliski Wschód wykonują tutaj także amerykańskie samoloty lotnictwa taktycznego. Ich nieobecność nad Starym Kontynentem w kluczowym momencie (np. w pierwszych dniach agresji na państwa bałtyckie) mogłaby wpłynąć na zdolności Sojuszu do reakcji.
Sposób organizacji sabotażu w Fairford
Zgodnie z oficjalnymi informacjami o obecności podejrzanych furgonetek poinformował przypadkowy świadek. Możliwe jednak, że jest to ukrycie funkcjonowania zdolności prawdziwego systemu bezpieczeństwa. Prezydent Trump powiedział nawet, że zamachowców „obserwowano od dłuższego czasu”.
Trzy pojazdy stały poza terenem bazy, nieopodal jednej z bram wjazdowych. Geograficznie blisko płaszczyzn postojowych i hangarów, w których mogły być bombowce. Niewykluczone, że planowano przebicie się przez bramę albo jej zniszczenie poprzez detonację pierwszego z pojazdów. Później przez powstałą lukę mogłyby wjechać do bazy kolejne dwa. Pojazdy znalazły się w pobliżu bazy w nocy (przechwycono je o godzinie 0:45, 27 września) i atak mógł być w związku z tym planowany na noc albo nad ranem. Ta ostatnia pora jest uważana za najdogodniejszą porę do przeprowadzenia uderzenia.
Policja przejęła je i schwytała pięciu podejrzanych mężczyzn, którzy są obywatelami brytyjskimi, jednak – jak widać ze zdjęć – o korzeniach imigranckich. To pokazuje, jak zinfiltrowane jest brytyjskie społeczeństwo i jak łatwo jest rekrutować sabotażystów na terytorium Wielkiej Brytanii bez potrzeby przerzucania na jej terytorium wojsk specjalnych. Ludzie ci mogli zostać zradykalizowani i/lub opłaceni przy pomocy kryptowalut zarówno przez Rosję, jak i Iran. Materiały wybuchowe mogły zostać przeszmuglowane z zewnątrz (przemyt do portów) albo stworzone na miejscu lub dostarczone przez lokalny świat przestępczy. To zapewne wykaże śledztwo.
Szacowana siła rażenia przechwyconych ładunków
W reakcji na obecność materiałów wybuchowych stworzono wokół nich 400-metrowy kordon i ewakuowano 85 okolicznych domów. Może to oznaczać, że gabaryty przewożonych ładunków były duże. Typowa furgonetka może przewozić od 1,5 do 2 ton ładunku. Jeśli były to ładunki wybuchowe, np. trotyl, oznaczałoby to zdolność do wywołania ciężkich uszkodzeń w promieniu do 40 m (okrąg o średnicy 80 m), a umiarkowanych (a zatem nadal groźne dla samolotów) – w promieniu 80 m. Wszystko to bez uwzględnienia odłamków, które mogłyby być także wykorzystane w celu maksymalizacji obrażeń.
Biorąc pod uwagę ukraińską Operację Pajęczyna, w której do zniszczenia rosyjskich bombowców wykorzystano drony krótkiego zasięgu startujące z TIR-ów, nie możemy dziś wykluczyć, że dokonany miał zostać atak przy pomocy podobnych dronów. To zaś mogłoby doprowadzić do wyeliminowania licznych bombowców i innych celów.



