Pomostowe T-72: Gorzki kompromis możliwości i potrzeb. Będzie dalsza modernizacja? [OPINIA]

23 lipca 2019, 17:53
T72 czernicki
Fot. st. szer. Arkadiusz Czernicki/1bsp

Podpisana przez MON umowa na remonty główne czołgów T-72 wraz z ich modyfikacją pozwoli na przywrócenie sprawności tych maszyn i da im pewne nowe funkcjonalności. Na bazie tego kontraktu nie zyskają jednak odpowiedniego potencjału bojowego. Może się to zmienić, jeśli umowa zostanie aneksowana, o ile pójdą za tym dodatkowe pieniądze.

Zgodnie z podpisaną umową za 1,75 mld zł czołgi T-72 mają przejść remonty wraz z modyfikacjami w latach 2019-2025. - Modyfikacja czołgów T-72 to konieczne rozwiązanie pomostowe. Pracujemy nad nowym czołgiem pk. WILK dla Wojska Polskiego. Ten program znajdzie się w Planie Modernizacji Technicznej na najbliższe 15 lat - informuje MON. Czołgi mają zostać przywrócone do pełnej sprawności. Oprócz tego zakres prac obejmuje instalację nowych systemów obserwacyjno-celowniczych (pasywnych), co poprawi możliwości działania w trudnych warunkach atmosferycznych i w nocy, oraz środków łączności cyfrowej i prawdopodobnie nowych systemów nawigacyjnych. 

W zasadzie wszystkie wymienione elementy są potrzebne i przyczynią się do wzmocnienia zdolności czołgu. Z drugiej jednak strony, czołg nadal będzie dysponował tym samym (przestarzałym) uzbrojeniem głównym w postaci armaty 125 mm ze stabilizacją, o której od lat wiadomo że nie zapewnia nawet minimalnie satysfakcjonujących parametrów, jeśli idzie o prowadzenie ognia w ruchu. Nie otrzyma też dodatkowego opancerzenia reaktywnego, czy chociażby systemu ostrzegania o opromieniowaniu wiązką laserową Obra, który jest wyposażeniem nie tylko Twardych, ale i szeregu innych pojazdów, jak choćby moździerze samobieżne Rak.

Dlaczego więc zdecydowano się na taki, a nie inny zakres prac? Powód jest prosty – pieniądze. Po przeprowadzeniu analiz i negocjacji okazało się, że za założoną kwotę można zrealizować tylko remont z ograniczoną modyfikacją czołgów. Istotna część wydatków, przy założonej do modernizacji liczbie ponad trzystu czołgów, musiała zostać przeznaczona właśnie na przywrócenie sprawności wozów. Gdyby chcieć większego zakresu prac (czy to w ramach modernizacji, czy modyfikacji – również ta ostatnia może mieć szerszy zakres, co widać na przykładzie polskich BWR-1) to wozy i tak musiałyby wcześniej zostać doprowadzone do pełnej sprawności. Można więc zakładać, że – decydując się na modernizację czołgów w 2017 roku – uwzględniono zbyt niską kwotę, którą „zweryfikowało życie”. W tym wypadku to „niedoszacowanie” jest jednak pokłosiem co najmniej kilku, nakładających się na siebie czynników.

Aby przyjrzeć się im bliżej, warto cofnąć się kilka lat wstecz. Przynajmniej do połowy 2016 roku MON zakładał, że czołgi T-72/PT-91 w ogóle nie będą ulepszane (poza instalacją, w ramach modyfikacji, nowych polskich kamer termowizyjnych na Twardych), bo mają być zastąpione przez nowe Wozy Wsparcia Bezpośredniego Gepard. „Informuję, że modernizacja rodziny czołgów T-72/PT-91 nie jest planowana, podobnie jak wymiana 125 mm armat 2A46 zamontowanych na czołgach PT-91. (...) nie planuje się zakupu amunicji przeciwpancernej o kalibrze 125 mm.” – odpowiadał na poselską interpelację ówczesny wiceminister Bartosz Kownacki.

Co więcej, nieoficjalnie wiadomo, że – do niedawna – nakłady na utrzymanie czołgów T-72/PT-91 były mocno ograniczone. Duża część z nich służyła (lub też dalej służy) w jednostkach o niskim poziomie ukompletowania. Jeżeli czołgi nie miały stałych załóg, nie prowadzono na nich ćwiczeń rezerw, to niejako „naturalnie” nie finansowano ich utrzymania w odpowiednim poziomie gotowości bojowej. Przykładowo, w marcu ubiegłego roku 2 Brygada Zmechanizowana (dysponująca w jednym batalionie czołgów tak PT-91 jak i T-72) informowała, że strzelania amunicją bojową prowadzono po raz pierwszy od wielu lat.

Czołg PT-91M2A1, jaki był prezentowany z myślą o programie modernizacji. Fot. M. Rachwalska/Defence24.pl
Czołg PT-91M2A1, jaki był prezentowany z myślą o programie modernizacji. Fot. M. Rachwalska/Defence24.pl

Wiadomo, że wiele z czołgów znajdujących się w służbie jest w bardzo złym stanie i przywrócenie ich do realnej gotowości (co zapewnia obecny kontrakt) będzie praco- i kosztochłonne. Wreszcie – z punktu widzenia samego planowania, ulepszenie T-72 jest zadaniem nowym, więc trzeba było na nie znaleźć zupełnie nowe środki (a nie np. zwiększyć zakres istniejącego już programu), co zawsze jest trudne biorąc pod uwagę specyfikę programowania budżetowego.

Po raz pierwszy MON zaczęło mówić szerzej o modernizacji czołgów T-72 po prezentacji wyników Strategicznego Przeglądu Obronnego. Założono, że będzie to rozwiązanie pomostowe, do czasu wprowadzenia na wyposażenie czołgów nowej generacji, przeznaczonych do opracowania w ramach współpracy międzynarodowej. Prace analityczno-koncepcyjne w zakresie modernizacji (bo takie pierwotnie było założenie) rozpoczęto jeszcze w 2017 roku.

Czołg PT-91 Twardy. Fot. Mirosław Mróz/Defence24.pl.
Czołg PT-91 Twardy. Fot. Mirosław Mróz/Defence24.pl.

W trakcie rozmów, realizowanych z udziałem przemysłu i wojska analizowano różne warianty modernizacji czołgów. Prezentowane w Kielcach różne warianty czołgów oznaczonych najpierw PT-91M2 (w 2017 roku) następnie PT-91M2A1 i PT-91M2A2. Proponowany przez przemysł zakres obejmował m.in. instalację nowego systemu kierowania ogniem (np. SAVAN-15 lub izraelski Elbit Knight), wymianę armaty wraz ze stabilizacją, choćby na słowacką 2A46MS (bez zmieniania kalibru), wprowadzenie pancerza reaktywnego, kamuflażu wielospektralnego itd., różne warianty modernizacji układu napędowego, instalację zdalnie sterowanego stanowiska strzeleckiego, systemu obserwacji dookólnej itd.

Jednakże, koszt takiej modernizacji, przy uwzględnieniu zarówno niezbędnego przywrócenia sprawności czołgów, jak i zakupu oraz instalacji nowych elementów, mógł – według nieoficjalnych informacji – sięgnąć kilkunastu mln złotych. Łatwo obliczyć, że przy zakładanej do modernizacji ponad 300 czołgów (uwzględniającej nie tylko wozy służące w jednostkach liniowych, ale też pozostające w magazynach Agencji Mienia Wojskowego, względnie planowane do przywrócenia do eksploatacji), kwota kontraktu musiałaby być znacznie większa.

Z kolei przywrócenie do eksploatacji czołgów ma związek z planami wzmocnienia jednostek na wschodzie kraju, które wcześniej były bardzo mocno redukowane (vide wysoce kontrowersyjna decyzja o rozformowaniu 1 Dywizji Zmechanizowanej w 2011 roku). Wzmocnienie jednostek pancernych na wschodzie, również ilościowe, było rekomendacją Strategicznego Przeglądu Obronnego. O ile po przeniesieniu z 34 Brygady Kawalerii Pancernej pierwszego batalionu czołgów Leopard 2A5 do 1 Brygady z Wesołej, do Świętoszowa mogły trafić czołgi używane wcześniej w 15 Giżyckiej Brygadzie Zmechanizowanej, to już drugi batalion otrzymał prawdopodobnie wozy pochodzące z zapasów. W ramach formowania 18 Dywizji Zmechanizowanej przypuszczalnie zostanie też sformowany kolejny batalion czołgów. Oprócz tego, wozami T-72 cały czas dysponują 21 Brygada Strzelców Podhalańskich, 20 Brygada Zmechanizowana, i – w niewielkiej liczbie – 2 Brygada Zmechanizowana. Łącznie daje to dziś cztery bataliony etatowo w pełni wyposażone w te czołgi (oraz jeden częściowo), w perspektywie może dojść jeszcze jeden.

Ewentualne pozyskanie czołgów III generacji z rynku byłoby trudne, jeśli nie niemożliwe - fot. US. Army
Ewentualne pozyskanie czołgów III generacji z rynku byłoby trudne, jeśli nie niemożliwe - fot. US. Army

Można postawić pytanie, czy przywracanie do służby T-72 to dobre wyjście, te czołgi już dziś są przestarzałe – i w dużej mierze pozostaną po modyfikacji. Problem polega na tym, że nowe wozy są dla MON na obecnym etapie po prostu za drogie (zwłaszcza w większej liczbie), a możliwości względnie taniego wzmocnienia używanymi czołgami wyczerpały się. Przypomnijmy, że ostatnia partia Leopardów 2A5/A4, pozyskana w poprzedniej kadencji parlamentu kosztowała ok. 200 mln euro, do tego należy doliczyć pewne koszty związane z obsługą. Można postawić tezę, że dziś podobnych możliwości na rynku po prostu nie ma.

Resort obrony po decyzji o wzmocnieniu potencjału na wschodzie poszukiwał możliwości nabycia dodatkowych Leopardów, ale na rynku te możliwości w zasadzie się wyczerpały. Prowadzono rozmowy z Hiszpanią w sprawie czołgów w wersji 2A4, ale te zostały ostatecznie przeznaczone na zabudowy specjalistyczne. W grę wchodziło zresztą około 50 wozów.

Z kolei program „puli” Leopardów 2, przeznaczonych do odkupu i modernizacji, dotyczy wozów w różnych wariantach wersji 2A7, których głównym wykonawcą jest KMW, podczas gdy w Polsce czołgi w wersji Leopard 2A4 modernizowane są do standardu 2PL, z partnerem zagranicznym Rheinmetall. Trzeba też pamiętać, że utrzymywanie i modernizacja czołgów III generacji produkcji zachodniej – o niewątpliwie dużo, nawet wielokrotnie większych możliwościach bojowych – wiąże się również z dużym kosztem.

Przykładem niech będą dwa kontrakty, zawarte przez Niemcy w latach 2017 i w 2019, oba dotyczące modernizacji czołgów Leopard 2 do standardu A7V, jednak z zupełnie różnego „punktu startowego”. W 2017 roku zdecydowano o podwyższeniu zdolności 68 czołgów w wersji 2A4 (inne dane mówią o ok. 50 2A4 i kilkunastu 2A5), 16 wozów Leopard 2A6NL i 20 Leopard 2A7. Czołgi w dwóch ostatnich wersjach pochodziły z służby czynnej, podczas gdy starsze zostały odkupione od KMW w celu przywrócenia do eksploatacji. Łączna wartość kontraktu to 760 mln euro, przy czym oprócz 68 „odtworzonych” czołgów niemiecki rząd zyskał też 32 czołgi w wersji 2A4 (aby mieć w rezerwie podwozia do wymiany na zabudowy specjalistyczne). Łączny koszt tego programu to równowartość ponad 3,2 mld zł. Trzeba pamiętać, że z jednej strony w tej kwocie ujęty jest koszt odkupu „starych” Leopardów, ale z drugiej – oprócz 68 z nich pracom modernizacyjnym poddawanych jest 36 czołgów w dużo wyższym standardzie.

Z kolei dwa lata później podpisano kolejny kontrakt na maszyny w wersji 2A7V, tym razem dotyczący 101 czołgów, ale w wersjach 2A6M A2 oraz 2A6. Jego wartość to „tylko” ponad 300 mln euro. Dotyczy on jednak czołgów które były już wcześniej głęboko modernizowane. Widać więc wyraźnie, że „tanich” sposobów na wprowadzenie do eksploatacji dużej liczby nowoczesnych czołgów na chwilę obecną po prostu nie ma.

Nie ma też co ukrywać, że program ma swój aspekt przemysłowy. Przeprowadzenie remontów na tak dużej liczbie czołgów, w ramach wieloletniej umowy, pozwoli na odtworzenie ważnych kompetencji przez Bumar-Łabędy, również zdolności związanych z produkcją elementów nowych pojazdów, co może być przydatne przy przyszłych programach. Gdyby zakres prac był szerszy tak jak planowano, to nowe elementy (np. SKO) instalowano by w czołgach, które zostały już usprawnione, a więc Bumar tak jak w wypadku modyfikacji musiałby wcześniej przeprowadzić prace remontowe.

Prezes PGZ Witold Słowik podczas podpisania umowy na remonty T-72 z modyfikacją. Fot. Mirosław Mróz / Defence24.pl.
Prezes PGZ Witold Słowik podczas podpisania umowy na remonty T-72 z modyfikacją. Fot. Mirosław Mróz / Defence24.pl.

Wszystko, co napisano wyżej, nie zmienia faktu, że zakres ulepszeń realizowanych w T-72 jest bardzo niewielki i nie zapewnia adekwatnego przyrostu zdolności bojowychPosiadane przez Polskę T-72 przed modyfikacją to czołgi o najniższym potencjale na wschodniej flance, jeśli nie w Europie (może poza czołgami M60 i Leopard 1 w Grecji i Turcji). Odnosząc się do Rosji, warto powiedzieć że Moskwa modernizowała swoje T-72 od co najmniej dekady, a punktem wyjścia były czołgi o większym potencjale, w nowszej wersji T-72B (z lepszą armatą, silniejszym pancerzem itd). Ale w Rosji ten proces realizowano stopniowo. Najpierw zmodernizowano dużą część czołgów do standardu T-72BA, będącego niewielkim ulepszeniem T-72B. Dopiero później wprowadzano głębsze modernizacje jak T-72B3 i B3M, dziś obecne w rosyjskiej armii w liczbie ponad tysiąca. Rosjanom udało się doprowadzić T-72 do poziomu w miarę nowoczesnego czołgu, ale odbyło się to w kilku krokach.

Nieoficjalnie wiadomo zresztą, że w MON i Siłach Zbrojnych analizowano różne warianty modernizacji/modyfikacji T-72, a z tych analiz wynika, że czołgi aby uzyskały zadawalający potencjał, potrzebne są kolejne usprawnienia. Przede wszystkim dotyczące siły ognia czołgu. 

Modyfikowane T-72 nie otrzymają cyfrowego systemu kierowania ogniem, będą też – podobnie jak PT-91 używane w Wojsku Polskim, i w odróżnieniu od PT-91M eksportowanych pod koniec obecnej dekady do Malezji – wykorzystywać armaty i systemy stabilizacji starego typu. To jedna z największych bolączek tych czołgów, stanowiących przecież wyposażenie większości jednostek pancernych WP, podobnie zresztą, jak wykorzystywana w nich, przestarzała amunicja przeciwpancerna. Nie mówiąc już o systemach ochrony – w postaci Obry, pancerza reaktywnego, ale też wielospektralnego kamuflażu, utrudniającego wykrycie czołgów. Skoro na wprowadzenie kamuflażu mobilnego do swoich BMP-2 w ramach „niskokosztowej” modernizacji zdecydowali się Finowie, dlaczego nie mają otrzymać go polskie T-72?

Być może więc, skoro już – po realizacji obecnej umowy MON będzie dysponować „bazą” w postaci sprawnych czołgów, które są przygotowane i przydatne do modernizacji, warto z tej bazy skorzystać w większym stopniu? Niekoniecznie dla wszystkich wozów, ale choćby dla tych czołgów, które będą kierowane do jednostek o wyższym/najwyższym stopniu ukompletowania. Oczywiście T-72 to rozwiązanie pomostowe, ale opracowanie i wdrożenie do produkcji czołgu nowej generacji Wilk patrząc realnie może potrwać nawet dekadę. Programy rozwojowe są z definicji długotrwałe, i to nie tylko w Polsce. Nowe czołgi nie trafią też od razu do wszystkich jednostek, samych tylko T-72 i PT-91 trzeba będzie zastąpić ponad 500. Po zawarciu umowy na remonty i modyfikację czołgów T-72, kwestii ich dalszego ulepszenia nie należy uważać za zamkniętą.

Reklama
Tweets Defence24