Strona główna

Japonia wkracza na europejski rynek. MHI zaskakuje w Paryżu

Debiut japońskiego koncernu MHI na Euronaval w Paryżu. Fot. M.Dura
Debiut japońskiego koncernu MHI na Euronaval w Paryżu. Fot. M.Dura

W czasie międzynarodowych targów uzbrojenia Euronaval 2018 w Paryżu debiut miał japoński koncern stoczniowy Mitsubishi Heavy Industries prezentujący rozwiązania okrętowe i przeciwminowe. Jest to kolejny dowód na to, że Japonia zamierza zerwać z dotychczasowymi zakazami i rozpocząć sprzedaż uzbrojenia również za granicą.

Obecność japońskiego koncernu MHI (Mitsubishi Heavy Industries) na paryskich targach Euronaval 2018 była sporym zaskoczeniem. Japonia po II wojnie światowej wprowadziła bowiem konstytucyjny zakaz eksportu uzbrojenia i dopiero od kilku lat, ze względów ekonomicznych i politycznych, próbuje to bardzo „delikatnie” zmienić – początkowo głównie w odniesieniu do krajów azjatyckich oraz Australii. Ta „regionalność” działań marketingowych przestała już jednak wystarczać i Japończycy postanowili zaprezentować się również na największych, europejskich, wojskowych targach morskich w Paryżu.

Japońskie stanowisko wystawiennicze pozornie wydawało się bardzo skromne, ponieważ prezentowano na nim jedynie trzy rozwiązania. W tym przypadku nie liczy się jednak ilość ale jakość, ponieważ koncern MHI pokazał modele trzech systemów zaliczanych do najbardziej skomplikowanych jeżeli chodzi o uzbrojenie morskie: okrętu podwodnego z napędem diesel-elektrycznym, wielozadaniowej, rakietowej fregaty przeciwlotniczej oraz autonomicznego, bezzałogowego pojazdu podwodnego do zwalczania min.

image
Koncern MHI reklamuje się ponad sześćdziesięcioletnim doświadczeniem w budowie okrętów podwodnych z napędem diesel-elektrycznym. Fot. MHI/M.Dura

Co ciekawe Japończycy byli bardzo wstrzemięźliwi z udzielaniem informacji o swoich produktach ograniczając się jedynie do danych umieszczonych na wydrukowanych folderach. One też były bardzo skromne, ponieważ w przypadku okrętów podwodnych zawierały one np np. jedynie wskazówkę, że: „Mitsubishi Heavy Industries jest światowej klasy integratorem systemów walki”, „okręty podwodne stopniowo rozwijały się przez 60 lat” i „MHI dostarczyło 25 konwencjonalnych okrętów podwodnych zgodnie z harmonogramem, dwa okręty podwodne są obecnie w trakcie budowy w Kobe”.

Nieco więcej danych Japończycy ujawnili w odniesieniu do wielozadaniowej fregaty FMMF (Future Multi-Mission Frigate). Ma być to modułowy okręt, który pomimo że jest nieco mniejszy od obecnie wykorzystywanych niszczycieli typu Akizuki (wyporność 5500-6000 ton w porównaniu do 7500 ton, długość 130-140 m w porównaniu do 151 m i szerokość 16 m w porównaniu 18,3 m), to ma mieć przynajmniej takie same możliwości bojowe.

image
Porównanie wielkości fregaty FMMF i niszczycieli typu Akizuki. Fot. MHI/M.Dura

Japończycy proponują więc jednostkę pływającą wyposażoną w zintegrowany, okrętowy system walki oparty o dane uzyskane z opracowanej w Japonii stacji radiolokacyjnej o czterech nieruchomych antenach rozmieszczonych na maszcie. Jest to więc kolejny, nieamerykański okręt klasy AEGIS, oferowany na światowym rynku uzbrojenia. Japończycy wyjaśniali, że ma być to radar dwupasmowy, a to oznacza, że udało im się już w jednej ścianie antenowej umieścić dwa rodzaje modułów nadawczo-odbiorczych. W przypadku niszczycieli typu Akizuki zrobiono to zabudowując po prostu w każdej ścianie masztu dwa systemy antenowe obok siebie (mniejszy - prawdopodobnie na pasmo X, i większy – prawdopodobnie na pasmo S).

image
Każda z czterech anten ścianowych radaru na niszczycielu Akizuki składa się z dwóch oddzielnych anten na dwa różne pasma częstotliwości. Fot. Wikipedia/Gala8357, CC by 3.0

Z modelu wynika również, że fregata ma być uzbrojona w jedną, dziobową armatę morską kalibru 127 mm (typu BAE Systems 5 Mark 45), dwa umieszczone za armatą, ośmiokomorowe moduły wyrzutni pionowego startu Mk41 (z miejscem na co najmniej jeszcze jeden moduł), osiem rakiet przeciwokrętowych (umieszonych w pakietach 2x4 na śródokręciu), rakietowy zestawy obrony bezpośredniej SeaRAM (umieszczony na pokładzie nad hangarem śmigłowca) oraz dwie zdalnie sterowane, małokalibrowe armaty kalibru 20-30 mm (rozmieszczone na obu burtach ponad mostkiem).

Przedstawiciele koncernu MHI nie chcieli jednak wypowiadać się na temat bardziej szczegółowych danych co do wyposażenia ich fregat. Wskazywali jedynie, że mają być one zaprojektowane z wykorzystaniem technik stealth (związanych ze zmniejszeniem pól akustycznych, radarowych i termicznych) oraz że ich wyposażenie ma mieć budowę modułową. Daje to możliwość łatwego konfigurowania okrętów pod potrzeby każdego klienta, jak również już gotowych jednostek pod specyficzne misje. Zwrócono przy tym uwagę, że pomimo zastosowanego na fregacie bardzo wydajnego systemu obrony przeciwlotniczej będzie to także jednostka przygotowana do zwalczania okrętów podwodnych. Na jej wyposażeniu ma być bowiem sonar podkilowy, pasywno-aktywny sonar holowany oraz śmigłowiec ZOP.

image
Model wielozadaniowej fregaty FMMW proponowanej na eksport przez japoński koncern MHI. Fot. M.Dura

Trzecią dziedziną, w której starali się zareklamować Japończycy było zwalczanie min. Przykładem ich możliwości miał być autonomiczny, bezzałogowy pojazd podwodny OZZ-5. I rzeczywiście japońskie rozwiązanie wyraźnie różniło się od swoich europejskich i amerykańskich odpowiedników. Odmienny był przede wszystkim kształt i konstrukcja pojazdu OZZ-5, z podwójnym usterzeniem (typu X) oraz pozornie dziwnie dobranymi rozmiarami. I nie chodzi o samą długość (około 4,0 m), ale o średnicę 533 mm.

Wskazywałaby to bowiem, że dobrano ją specjalnie pod potrzeby okrętów podwodnych wyposażonych w wyrzutnie torpedowe o właśnie tej średnicy. Zaprzeczają temu jednak rozmiary stateczników, które w przypadku stateczników dziobowych i pionowego steru kierunku nie są składane oraz belka załadowcza (z widocznym zaczepem), wyraźnie wystająca ponad kadłub pojazdu podwodnego.

Według Japończyków dron OZZ-5 jest „jednym z najbardziej skutecznych autonomicznych, przeciwminowych pojazdów podwodnych na świecie”. Jest on bowiem przystosowany do wyszukiwania min najtrudniejszych do detekcji: dennych i zagrzebanych w piasku. Głównym sensorem OZZ-5 jest sonar z syntetyczną aperturą (SAS) o antenach rozmieszczonych na burtach pojazdu. Sonar jest przystosowany do działania na „niskich” i „wysokich” częstotliwościach. Pierwszy rodzaj pracy jest wykorzystywany do wykrywania i ostrzegania o obiektach minopodobnych. Drugi tryb służy do identyfikacji obiektu, ale sonar z powody wyższej częstotliwości ma wtedy mniejszy zasięg.

image
Model autonomicznego pojazdu podwodnego do wykrywania min OZZ-5. Fot. M.Dura

Zaskakuje stosunkowo duża szybkość pojazdu OZZ-5 (która może być większa nawet niż 7 w) oraz autonomiczność, która przy prędkości 4 w pozwala na działanie powyżej 9 godzin. Japończycy ujawnili również, że w wyposażeniu dodatkowym dronu znajduje się sonar unikania przeszkód, log dopplerowski oraz system nawigacji inercyjnej.

Komentarze