Geopolityka

USA silne tylko z sojusznikami? Raport: Problemy amerykańskich sił zbrojnych

Bombowiec B-52H wspierany przez Gripeny
Fot. Siły zbrojne Szwecji

Siły zbrojne Stanów Zjednoczonych zostały ocenione jako „słabe" – wynika z raportu Heritage Foundation. Taka ocena może dziwić, wszak amerykańskie siły zbrojne pozostają najsilniejsze na świecie i jako jedyne mają możliwości globalnej projekcji siły. Eksperci Heritage zwracają jednak uwagę na niepokojące trendy szczególnie w kontekście rywalizacji z Chinami.

„Index of Military Strength" to ocena zdolności obronnych Stanów Zjednoczonych, dokonywana corocznie przez konserwatywny think-tank Heritage Foundation. Ocenie podlegają poszczególne rodzaje sił zbrojnych (w tym także nowo sformowane siły kosmiczne – Space Force), a także amerykański potencjał nuklearny, traktowany oddzielnie z uwagi na jego znaczenie.Ocena dokonywana jest w pięciostopniowej skali, od „bardzo słabych" (very weak) do „bardzo silne" (very strong), a całościowa ocena zależy od poszczególnych, cząstkowych wyników.

W tym roku po raz pierwszy od kiedy taka ocena jest dokonywana, czyli co najmniej od 2015 roku, amerykańskie siły zostały ocenione jako „słabe" (weak). Może to zaskakiwać, biorąc pod uwagę ogólny potencjał amerykańskich sił zbrojnych, a także fakt, że siły zbrojne jednego z głównych rywali USA, czyli Rosji, są od lutego uwikłane w wojnę na Ukrainie, a ich skuteczność jest sporo niższa, niż oczekiwano tego przed pełnoskalową agresją Moskwy w lutym.

Czytaj też

Warto jednak zastanowić się, jakie czynniki stoją za taką oceną Heritage. Szczegóły w tym zakresie zawiera raport, który obejmuje nie tylko cząstkowe oceny każdego z rodzajów sił zbrojnych, ale też czynników wywierających wpływ na środowisko działań sił USA: zagrożeń, otoczenia politycznego i możliwości zaangażowania sojuszników, finansowania itd.

Eksperci Heritage uważają, że amerykańskie siły zbrojne powinny być w stanie prowadzić dwie duże operacje regionalne (Major Regional Contingencies) równocześnie z zachowaniem szeregu innych zdolności. W ten sposób uniknięto by sytuacji, w której przeciwnicy Stanów Zjednoczonych koordynują swoje działania, zmuszając USA do rozproszenia sił i porażki na jednym lub obu teatrach. To wymagałoby jednak posiadania dużo liczniejszych sił zbrojnych, niż obecnie, na przykład 50 brygadowych zespołów bojowych (BCT) w czynnej U.S. Army, podczas gdy dziś jest ich 31.

W bieżącym roku obniżono ocenę z „marginalnej" na „słabą" z uwagi na kilka czynników, które wywierają dodatkowy wpływ na zdolności sił Stanów Zjednoczonych. Po pierwsze, zwrócono uwagę na wpływ inflacji na amerykański budżet obronny, jak i na fakt, że administracja Bidena dość niechętnie podnosiła wydatki obronne, i uwzględniając wzrost, w poszczególnych obszarach, na dotyczących wojsk lądowych amerykański budżet obronny de facto się zmniejsza.

Czytaj też

Po drugie, eksperci Heritage podkreślają problemy z rekrutacją, z jakimi borykają się amerykańskie siły zbrojne. To właśnie między innymi z tego powodu amerykańskie siły powietrzne (USAF) otrzymały całościową ocenę „very weak" (bardzo słabą), którą obniżono drugi raz z rzędu. Choć zdolności USAF, a także ich zakładaną liczebność oceniono na „marginalnym" (średnim) poziomie, to za „bardzo słaby" uznano stopień gotowości, między innymi z uwagi na braki pilotów w stosunku do stanów etatowych, a także z uwagi na to, że amerykańscy piloci latają zbyt mało w stosunku do potrzeb związanych ze szkoleniem do działania w środowisku, w którym występują znaczne zagrożenia. W raporcie podkreślono m.in., że od 2015 roku piloci myśliwscy USAF latają mniej niż 150 godzin rocznie i przeciętnie wykonują mniej niż dwa loty w tygodniu. A liczba wylatanych godzin w ostatnich latach spada z uwagi na cięcia i inflację, przez co gotowość USAF jest niższa od oczekiwanej. Nie musi to dotyczyć sił wydzielanych do działań na Pacyfiku czy w Europie, względnie utrzymywanych w wyższym stopniu gotowości, ale całości sił, bo w wypadku pełnoskalowego konfliktu niezbędne byłoby szerokie zaangażowanie USAF (i innych rodzajów sił zbrojnych). Krytykowane jest również zbyt wolne tempo pozyskiwania myśliwców V generacji F-35 (i nowych tankowców).

Tak ostra krytyka sił powietrznych USA może (a nawet powinna) wzbudzać kontrowersje, szczególnie jeśli zestawimy ją ze skutecznością (czy raczej jej brakiem) rosyjskiego lotnictwa nad Ukrainą. W raporcie wskazano jednak długoterminowe trendy, które pod pewnymi względami nie są korzystne dla amerykańskiego lotnictwa. Jako najgroźniejszego potencjalnego przeciwnika dla Stanów Zjednoczonych uznaje się jednak nie Rosję, ale Chiny, które są bardziej zaawansowane od Moskwy na przykład, jeśli chodzi o budowę myśliwców V generacji, ale też systemy bezzałogowe itd. A ich realne zdolności pozostają w dużym stopniu zagadką.

USS Roosevelt w główkach gościnnego portu w Gdyni.
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl

Nisko oceniono również marynarkę wojenną USA i to również związane jest ze specyfiką potencjalnego zagrożenia ze strony Pekinu. O ile „zdolności" (poziom nowoczesności, skuteczności rozwiązań), oceniono jako marginalne/średnie, o tyle potencjał ilościowy uznano za „bardzo słaby", a stopień gotowości za „słaby". Amerykanie uważają bowiem, że liczebność ich marynarki wojennej jest zbyt niska biorąc pod uwagę zagrożenie ze strony Pekinu, a to niebezpieczeństwo będzie jeszcze rosło, jeśli uwzględnimy bardzo szybkie tempo, w jakim ChRL rozwija możliwości swojej marynarki wojennej. "Słabą" ocenę otrzymały też nowo sformowane Space Force, czyli siły kosmiczne. Zdaniem ekspertów Heritage, choć zdolności jakie USA posiadają w przestrzeni kosmicznej przyczyniają się do zwiększenia potencjału Amerykanów w czasie operacji, to Space Force są bardzo daleko od zdolności do ofensywnych i defensywnych działań w przestrzeni kosmicznych, jakich oczekiwał Kongres przy podejmowaniu decyzji o ich formowaniu.

Czytaj też

Warto też przyjrzeć się pozytywnym aspektom oceny. Autorzy jako bardzo wysoki uznali poziom gotowości amerykańskich wojsk lądowych (zupełnie inaczej niż w wypadku sił powietrznych), uznając tym samym wysiłki, jakie są podejmowane w celu uzyskania i utrzymania wysokiego stopnia gotowości w U.S. Army. Doceniono również percepcję zagrożeń armii amerykańskiej , zaznaczając jednocześnie że liczebność jest niewystarczająca (stąd „słaba" ocena potencjału ilościowego), a wysiłki modernizacyjne są spowalniane przez niewystarczający budżet oraz inflację. To złożyło się na średnią/marginalną ocenę potencjału wojsk lądowych USA mimo wysokiej gotowości.

Jako „silny" został oceniony amerykański Korpus Piechoty Morskiej. Choć potencjał ilościowy Marines uznano za „słaby", to dwa pozostałe elementy (zdolności oraz gotowość) otrzymały wysoką ocenę. Powodem jest prowadzony program restrukturyzacji i modernizacji, który ma na celu przygotowanie piechoty morskiej do walki w środowisku rozproszonym, przede wszystkim w obszarze Indo-Pacyfiku. Zdaniem ekspertów Heritage Marines mogą otrzymać wysoką ocenę, jako że uznają jeden obszar jako ścisły priorytet, stąd nie ma tu tak mocno artykułowanego wymogu posiadania potencjału ilościowego niezbędnego do prowadzenia dwóch operacji regionalnych.

Fot. Nick Mannweiler/US Marine Corps

Wreszcie, za „silny" uznano też amerykański system odstraszania nuklearnego, uznając iż „na dziś" jest on wystarczający. Jednocześnie jednak zaznaczono, że w perspektywie lat ta ocena może ulec pogorszeniu, gdyż Amerykanie będą musieli liczyć się nie z jednym, ale z dwoma przeciwnikami dysponującymi licznym i rozbudowanym potencjałem nuklearnym. Chodzi tutaj oczywiście o realizowaną przez ChRL rozbudowę swoich sił odstraszania strategicznego. O ile przez kilka dekad doktrynę Pekinu uznawano za raczej defensywną i zadowalał się on ograniczoną liczbą głowic i środków przenoszenia,o tyle teraz coraz częściej mówi się, że Chiny chcą zwielokrotniać posiadany arsenał odstraszania nuklearnego.

Czytaj też

Dziś, według SIPRI posiadają one 350 głowic, do 2027 roku może to być 700, a w 2030 roku 1000, zapewne z perspektywą dalszego wzrostu. Oznacza to, że amerykański system odstraszania nuklearnego stanie przed niespotykanym wcześniej wyzwaniem powstrzymywania dwóch mocarstw jądrowych o dużym potencjale. I nie wiadomo, jak mu sprosta, nawet biorąc pod uwagę planowaną, zakrojoną na szeroką skalę modernizację.

Ocena Heritage Foundation jest mocno krytyczna wobec amerykańskich sił zbrojnych i wskazuje na pewne strukturalne problemy, z którymi się borykają. Nie oznacza to oczywiście, że przeciwnicy Stanów Zjednoczonych nie mają takich (albo o wiele większych!) problemów, co pokazuje chociażby wspomniany wcześniej przebieg rosyjskiej agresji na Ukrainę. Bo skoro oceniono amerykańskie siły powietrzne jako „słabe", to co powiedzieć o rosyjskich, które nie potrafią skutecznie stosować środków precyzyjnego rażenia na polu walki, wobec ukraińskiej obrony przeciwlotniczej?

Czytaj też

Ale trzeba pamiętać jeszcze o jednym aspekcie. Stany Zjednoczone bardzo mocno polegają na systemie sojuszy. Komentując globalne środowisko operacyjne, analitycy Heritage uznali je za „korzystne" dla sił USA, pomimo wszystkich wyzwań. W odniesieniu do Europy zwrócono uwagę na wzrost znaczenia i zaangażowania NATO oraz poszczególnych państw w obronę kolektywną oraz zwiększoną współpracę ze Stanami Zjednoczonymi po rosyjskiej agresji na Ukrainę. Podobną ocenę przedstawiono w stosunku do Azji, a jedynie Bliski Wschód otrzymał „marginalną"/średnią ocenę. Dodajmy, że to właśnie z tego regionu Rosja otrzymuje broń niezbędną do kontynuowania kampanii przeciwko infrastrukturze krytycznej Ukrainy, a także... wsparcie polityczne, w tym od zdawałoby się tradycyjnego sojusznika USA jakim jest Arabia Saudyjska.

I zestawienie relatywnie niskiej oceny sił USA z korzystnym środowiskiem operacyjnym jest chyba najlepszym podsumowaniem raportu Heritage Foundation. Stany Zjednoczone pozostają zdolne do operacji regionalnych, jeśli mają oparcie w silnych państwach sojuszniczych, w łączących je wielonarodowych organizacjach takich jak NATO – najlepiej, gdy połączone są te oba elementy. W takiej sytuacji amerykański system projekcji siły skutecznie zapewnia bezpieczeństwo zarówno sojusznikom, jak i interesom USA.

Patrząc w przyszłość, istnieją ryzyka co najmniej dwojakiego rodzaju. Pierwszym są cięcia budżetowe i redukcje (czy stagnacja/"stagflacja") wydatków obronnych, które mogą zostać wymuszone na Amerykanach przez złą sytuację gospodarczą. To, czym jest ona spowodowana to temat na dłuższą dyskusję, a komentatorzy Heritage dość ostro punktują w tym zakresie obecną administrację. Nie ulega jednak wątpliwości, że administracja Bidena nieco przychylniej patrzyła na wydatki socjalne, niż na nakłady na obronę, z czym wiązało się m.in. zmniejszenie liczby godzin lotów pilotów amerykańskich sił powietrznych.

Ponadto, wielu ekspertów, w tym związanych z Heritage, zwraca uwagę na przykład na fakt, że Biden wprowadził przepisy utrudniające wydobycie ropy z USA licząc na ropę z Arabii Saudyjskiej i Iranu, by zmniejszyć zależność od Rosji, podczas gdy te dwa państwa... zwiększyły współpracę z Moskwą, choć są regionalnymi rywalami. Gospodarka USA stała się przez to mniej odporna na szoki, a przeciwnicy wsparcia Ukrainy, uznający je za zbyt kosztowne, otrzymali - nomen omen - paliwo dla swoich postulatów. Nie ulega wątpliwości, że polityka Bidena pod pewnymi względami osłabiła odpowiedź wobec Rosji, choć równocześnie obecnej administracji udało się zbudować i utrzymać silną koalicję w zakresie wsparcia Ukrainy. A ryzyka "polityczne" dotyczą w co najmniej takim samym stopniu Republikanów.

Drugim ryzykiem bowiem, jest erozja systemu sojuszy, i amerykańskiego zaangażowania. O ile państwa na Bliskim Wschodzie są coraz mniej zainteresowane ścisłą współpracą z USA, o tyle zarówno sojusznicy w Azji jak i w Europie chcą ze Stanami Zjednoczonymi współpracować szczególnie w zakresie bezpieczeństwa. Tyle, że w samych Stanach, szczególnie wśród Republikanów, pojawiają się tendencje izolacjonistyczne względnie wzywające do koncentracji wyłącznie na zagrożeniu ze strony Chin (choć, podkreślmy to, autorzy raportu jednoznacznie deklarują wsparcie dla NATO i współpracy z Europą). To w oczywisty sposób stanowi ryzyko dla systemu międzynarodowego, który USA wspierają. Na dziś jednak większość decydentów w USA po obu stronach sceny politycznej opowiada się za utrzymaniem systemu sojuszy.

Paradoksalnie te dwa ryzyka stosunkowo największe zagrożenie powodują, gdy wystąpią łącznie. Na przykład gdy przeciwnicy Stanów Zjednoczonych przekonani (słusznie lub nie, ta druga opcja jest nawet bardziej prawdopodobna) o słabości USA i systemu sojuszy dojdą do wniosku, że Amerykanie z sojusznikami nie zdołają zareagować skutecznie w więcej niż jednym obszarze. Ale Stany Zjednoczone pozostają bardzo silne militarnie i nadal mają w wielu obszarach niezrównane zdolności. Ich potencjał ilościowy może być jednak niewystarczający, by to USA brały na siebie główny ciężar obrony w wypadku zagrożenia na więcej niż jednym teatrze. Amerykanie są w stanie działać dobrze przygotowanymi siłami, ale niekoniecznie w tak dużej liczbie, by ponieść główny ciężar wojny. Pośrednio wynika to też ze szczegółów przytaczanych ocen czy to USAF czy U.S. Army.

Biorąc pod uwagę trendy takie jak wzrost potencjału Chin sojusznicy USA po prostu muszą ponosić coraz większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo, a wtedy możliwe będzie efektywne korzystanie z - wciąż potrzebnego i silnego - wsparcia Stanów Zjednoczonych. Państwom europejskim, jak i Polsce pozostaje więc... wzmacniać własny potencjał, i jednocześnie zacieśniać współpracę z USA, bo kolektywny system obronny, wsparty amerykańskimi zdolnościami obronnymi, w tym strategicznym odstraszaniem i projekcją siły, ale z dużym udziałem europejskich sojuszników, będzie najbardziej efektywny. A jednocześnie najbardziej odporny na zawirowania polityczne za oceanem czy w Azji.

Komentarze (20)

  1. Domel

    żeby tylko ten uss Roosevelt nie oddał przyjacielskiej salwy o 5:45. dziś przypada dzień "niepodległości " panamy... może nasi amerykańscy bracia skierują tego potwora ma pacyfik?

  2. kowalsky

    Gdyby nie twarda postawa USA to NATO miałoby dylemat czy nie runąć w ramiona Putina po inwazji na Ukrainę. Jednakże w starciu gospodarczym z Chinami przez własną chciwość i krótkowzroczność Zachód już przegrał. Pytanie tylko czy Chiny będą chciały jeszcze poczekać te 10 lat dalej przejmując resztki zaawansowanych technologii w których jeszcze nie są lepsze czy też zdecydują się na wariant siłowy wykorzystując całą wiedzę wojskową którą nabywają w konflikcie swojego sojusznika z Ukrainą.

  3. Wicher99

    Problemem USA nie jest Rosja, tylko własne zdemoralizowane społeczeństwo. Nie ma rekruta do armii, jak będą trędy takie przez 10 lat. To armia USA, zlikwiduje się sama

  4. rwd

    Armia USA zostanie pokonana ale nie przez Chiny czy Rosję, zostanie pokonana przez amerykański budżet. Kryzys gospodarczy, który wcześniej czy później nadejdzie będzie wymagał cięć w wydatkach. A ulice zrewoltowanch miast, sanktuaria uchodźców, lewackie media i autorytety zażądają więcej socjalu a mniej armii i to będzie Fnis America.

    1. Albert

      Pycha kroczy przed upadkiem. Dekadentom nie zalezy na potedze i sile, a zalezy na zrownaniu wszystkich. Jest roznica przed nic nieznaczaca jednostka a jednostka, ktora cos znaczy. Rzym upadl, bo zrownal barbarzyncow w prawach z ludzmi, ktorzy uwierzyli, ze gorszych mozna zrownac z dobrymi do czego to prowadzi widzimy w kolejnym imperium, ktore powiela ten blad. Wspolczesny cykl zycia imperiow to okolo 250 lat. Jesli liczyc go od powstania USA to ten czas zaczyna mijac, jesli liczyc to od zapoczatkowania imperium czyli roku 1945 to USA ma jeszcze w teorii jeszcze troche czasu przed soba jesli oczywiscie sama pod wlasnym barbarzynsko-dekadenckim ciezarem nie rozpadnie sie.

    2. bmc3i

      Ty i Tobie podobni trabicie o tym prędzej czy później już od dziesiecioleci.

    3. TFX

      rwd, powtarzacie te bajki od lat i jak na razie to ZSRS upadł z takim hukiem że było to słychac nawet na Plutonie.

  5. Frank

    . stad mozna sublimowac wszelkie samopodporzadkowanie sie elit usa ideologii czyli co ukrywac glupota rzadzacych bedzie sprzyjac rozkladowi wewnetrznemu usa zatem upadkowi. widac to wyraznie co obecnie robia chiny placac horrendalnie dobrze zachodnim naukowcom tam sie przenoszacym.

  6. Frank

    tak jest, zawsze elity same doprowadzaja do upadku imperiow. wszystki imperia trwaly jak dotychczas okolo 200 do 250 lat. i zostaly rozlozone od wewnatrz przez elity, dopiero potem nastepowaly interwencje zewnetrzne. jesli spojrzec na usa jako imperium to od parcia na zachod uplynelo juz ponad 200 lat. jesli jednak spojrzec od panowania nad oceanami to mozna liczyc od 1 ale najpewniej 2 wojny swiatowej. z tego rachunku wynika ze usa maja ciut przed soba. w tym momencie historycznym wielka zmiane wnosi rewolucja naukowo-techniczna, zatem przemyslowa. i tu sprawy sie komplikuja. usa sa bez watpienia potega naukowa i technologiczna lecz potega przemyslowa sa chiny a nie sa nim usa. zatem albo usa wprowadza i wygraja decoupling albo im sie to nie uda. i w tym punkcie przewaga bedzie miec cena energii.

  7. Cyber Will

    Państwa zachodnie w tym USA (chociaż w mniejszym stopniu niż Europa) ROZBRAJAJĄ się od ŚRODKA poprzez szkodliwe ideologie. Są jak biegacz (lekkoatleta) ,który chce konkurować z innymi na zawodach ale z powodów ideologicznych postanowił biec boso zamiast w kolcach (butach).

  8. Edmund

    Jest jedno nieoczywiste źródło tych problemów w USA i bardzo ,,niepoprawne" politycznie. To ogromna migracja z państw Afrykańskich i Ameryki Południ, uzyskiwanie praw wyborczych i głosowania w Kongresie. Mieszkańcy rdzenni, tj. tacy którzy maja pamięć o ofiarach II Wojny Światowej, dekady zimnej wojny i rywalizacji z ZSRR, wojnę koreańską - nigdy nie głosowaliby za osłabienie wojska. Natomiast dla osiedleńców np. z Meksyku czy Ameryki Południowej albo Afryki to nic nie znaczy. Oni nie maja takich doświadczeń. Dla nich Rosja i Chiny nie są zagrożeniem - i tak głosują. Dla nich ważne jest Black Lives Matter, ekologia i to co się dzieje lokalnie. Często są to poglądy wprost komunistyczne.

    1. vaultsuit

      O panie.. Ale bzdury piszesz.- jakie poglądy komunistyczne?

    2. Edmund

      @vaultsuit Niemała cześć Partii Demokratycznej takie poglądy reprezentuje. Poczytaj o kongresmence Alexandria Ocasio-Cortez. Ameryka dzisiejsza to nie ta Ameryka sprzed 20 lat.

    3. vaultsuit

      No własnie Edmundzie - Ocasio-Cortez to socjalistka, może na amerykańskiej scenie politycznej to i skrajna lewica ale u nich lewicy nigdy nie było w Kongresie. Wcześniej tylko Bernie Sanders był przedstawicielem lewicy, też socjalista, nie komunista. Komunizm to jest w Chinach i broszurkach.

  9. Prezes Polski

    Te rzekomo słabe USA czapką by nakryły dowolnego przeciwnika.Nie robiąc przy tym jakiejś rewolucji w gospodarce. Przypomnę, że w 1939r. armia USA była słabsza od naszej. Wyposażeniem też nie błyszczała. A potem ... USA wyprodukowały niewiarygodne ilości uzbrojenia. Wyszkoliły 14mln armię. Baza przemysłowa i potencjał mobilizacyjny decydują o wszystkim. Dziś dochodzi do tego technologia.

  10. easyrider

    Słabość zachodnich armii nie wynika z inflacji. Pisano tu o problemach z naborem do służby w Kanadzie i USA, o zwalnianiu się ze służby żołnierzy Bundeswehry w związku wojną na Ukrainie i obawą o możliwość wysłania w rejon konfliktu. To nie dzieje się przypadkiem. Naszym największym wrogiem są nasze obłąkane, neomarksistowskie elity, demoralizujące nasz społeczeństwa. Jedna z pierwszych decyzji Bidena po wygranych wyborach było przywrócenie możliwości służby w armii transom. To, czego zabronił Trump. To niestety wojna kulturowa i ideologiczna. Zwykli ludzie nie chcą takich eksperymentów i nie chcą być indoktrynowani. Przestają mieć motywację do służby i walki za taki chory system. Z cywilizacji wojowników próbują nas przekształcić w cywilizację ciot, które jednego dnia są facetami, drugiego kobietami a trzeciego są niebinarni. To jest zło pierwotne.

  11. Jaszczur

    Z tego co mówi Blinken to już za późno na modernizację będą walczyć z tym co mają bo wojna za parę miesięcy max ...-tak twierdzą sami Amerykanie... Siły USA może dla nich nie są wystarczające ale przeciwnicy szału nie ma .... Wszystko będzie zależeć od skuteczności chińskich rakiet wymierzonych w flotę USA . Jak pokonają ta flotę to mamy problem jak nie to Chiny mają problem . Ale może gra właśnie na tym teraz polega tutaj wojna na Ukrainie tutaj zaraz możliwe że wojna między Koreami .... Dziś się też tam strzelali.... Możliwe że Chińczycy chcą wywołać na półwyspie wojnę by zanecić flotę USA bliżej siebie i swoich rakiet i wtedy z partyzanta z bliska posłać flotę USA na dno

    1. GB

      Jaszczur, dość trudno trafić balistykiem z konwencjonalną głowicą w poruszający się okręt nawet klasy lotniskowiec. Oczywiście zawsze wchodzi w grę głowica atomowa, ale i wtedy odpowiedź będzie stosowna.

    2. TFX

      Jaszczur ale po co US Navy ma podpływać do bzregu skoro może spokojnie atakować z dystansu ponad 1000km uzywajac uzbrojenia pokładowego lotnictwa i pocisków manewrujacych. .Do tego sama armia ROK ma potężny potencjał uderzeniowy wiec powodzenia w próbach.

    3. Jaszczur

      GB nikt nie mówi że będą balistycznymi strzelać - wojna między Koreami wybuchnie niedługo by ściągnąć flotę USA bliżej Chin by ich rakiety nie balistyczne ale przeciw okrętowe zniszczyły flotę

  12. Edmund

    Wiele można by na ten temat pisać, ale dla mnie jest jedna szczególna słabość USA tj. nieumiejętność ochrony swoich własnych rozwiązań, patentów i technologii. Jest sprawą powszechnie znaną i opisywana także na defence24.pl wszechstronna, totalna i skuteczna infiltracja serwerów i baz danych Pentagonu i firm zbrojeniowych oraz ich kradzież. Materiałów uzyskiwanych tą drogą jest tak wiele, ze Chińczycy tworzą dodatkowe zespoły specjalistów do ich analizy i oceny. Na ich podstawie Chińczycy tworzą własne rozwiązania, nie poświęcając wielu środków finansowych na ich opracowanie, bo to mają gotowe. Przede wszystkim oszczędzają czas. W efekcie są w stanie zaprezentować ,,własne" rozwiązania dla chińskiej armii w rekordowo krótkim czasie. To nie byłoby możliwe, jeśli nie mieliby dostępu do tych technologii z USA. Co Amerykanie wymyślą to im Chińczycy ukradną i opracują własne rozwiązanie na ich bazie za ułamek kosztów i czasu rozwiązania amerykańskiego.

    1. TFX

      Edmund tyle że jedynie kopiując nigdy nie dogonisz przeciwnika, co właśnie doskonale widać w przypadku Chin gdzie ich najnowsze niszczyciele mają uzbrojenie plot na poziomie OP Moskwa, a ich lotnictwo jest jakieś 20-30 lat w tyle za amerykańskim, choć i tak Rosjan wyprzedzili

  13. Edmund

    (2) Oczywiście Europa Zachodnia popełnia jeszcze większe błędy niż USA jeżeli chodzi o ochronę własnych technologii i patentów. W wielu przypadkach wprost sprzedaje Rosji gotowe urządzenia i technologie, aby wymienić tylko firmy francuskie (systemy celowania do czołgów, technologia dla okrętów Mistral) czy Niemcy (poligony w Rosji z niemieckimi technologiami).

    1. komik

      I jaki tego efekt? Nowoczesne urządzenia są tak skomplikowane, że samo otrzymanie gotowego produktu nie spowoduje, że będzie się potrafiło je wytwarzać. Z tym jest jak ze szczepionkami, Krzyczeli, żeby udostępnić patenty szczepionek na COVID i co? Moderna na swojej stronie miała całą 200 stronicową "instrukcję" ale bez specjalistycznej linii produkcyjnej i know how jak ją uruchomić, sama instrukcja nic nie dawała.

    2. xdx

      Co do Niemiec to chodzi o firmę Rheinmetall , z tym że poza wstępnymi rozmowami do niczego nie doszło bo w 2014 wprowadzono embargo na technikę wojskową i owe emulatory do szkoleń nie zostały nigdy sprzedane do sovietow. Później Reńscy domagali się odszkodowania o rzadu Niemiec w wysokości kontraktu ( 150 mln € z tego co pamietam - chyba ? ). Rząd nie zgodził się na rekompensatę w tej wysokości i w ramach porozumienia z RM oddał im poligon w bezpłatna dzierżawę chyba na 7 lat. I to tyle było tej sprawy. W Niemczech w przeciwieństwie do Polski parlament sprawuje władze nad obronnością i wojskie, jak również każdy bez wyjątku kontrakt na sprzedaż broni za granice musi być uchwalony przez parlament- i to już wielokrotnie blokował sprzedaż do niepewnych krajów jak np do Turków w ostatnich latach.

    3. Edmund

      @komik taki efekt, ze celność rosyjskich czołgów z francuskimi urządzeniami celowniczymi znacznie się poprawiła. Know-how jakie uzyskali przy niedokończonych Mistralach użyli w nowych projektach morskich. Możesz wytwarzać (jeśli opanujesz technologię jak Chińczycy), ale możesz też kupić (jak Rosjanie).

  14. Edmund

    Co tu mówić o USA jak Polska opozycja w zasadzie nie tyle redukowała, co likwidowała armię i nawet dziś chce zrywać kontrakty. Trudno powiedzieć czym się kieruje (kompletny brak programu politycznego) poza tym, że jest jawnie pro niemiecka. Mimo głosowania PO i Lewicy przeciwko przekazaniu należnych środków pieniężnych z UE dla Polski - głosuje na nich w sumie 30 % społeczeństwa. Mimo, że te środki pieniężne nie są dla PiS, tylko dla Polski na ściśle określone i kontrolowane z UE programy. Nagrani posłowie opozycji twierdzili, że swoich wyborców uważają za głupców, którzy i tak będą na nich głosować, cokolwiek by nie zrobili - rzeczywiście tak się dzieje. Możemy mówić o USA, ale u nas też dzieją się ciekawe rzeczy z psychologicznego i społecznego punktu widzenia.

    1. komik

      Nie wiem czy zauważyłeś (jak widzę nie zauważyłeś, a w Twojej TVPiS o tym nie powiedzą) ale opozycja.... tadammmm nie rządzi od ponad 7 lat, więc w zasadzie to co robiła w kwestii obronności, nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Ale jak rozumiem, Twoja ukochana dobra zmiana stworzyła nam przez te 7 lat taką potęgę, że ruscy robią w gacie na samą myśl o Polsce?

    2. Edmund

      @komik zgodzę się z tobą, że PiS przez wiele lat nic nie robił z wojskiem, ale ... w końcu się obudził w przeciwieństwie do opozycji, która dalej śpi. Obecna realizacja modernizacji i wymiana sprzętu na bezprecedensową skale oraz rozbudowa zbrojeniówki to jest nic? Opozycja robi absolutnie wszystko co może, aby Polska była słaba i nie ma to także precedensu w Europie. We wszystkich państwach EU jest opozycja, ale absolutnie żadna z nich, z wyjątkiem polskiej nie jedzie do Brukseli z żądaniem nakładania kar na swój własny kraj. A potem zaraz stwierdza, ze to wina PiS. Tak, Rosja obawia się Polski. Jesteśmy dla nich 4 najważniejszym państwem na świecie, po USA, Chinach i Wielkiej Brytanii. Rosja nie przyzna się do tego, ale tak obawia się Polski, jej wpływu na politykę UE, powiązań z USA, hubu pomagającego Ukrainie.

    3. Edmund

      #komik radzę ci iść do psychologa w sprawie podniesienia poczucia własnej wartości. To nie wstyd.

  15. vaultsuit

    USA od lat nie jest w stanie prowadzić wojny z przeciwnikiem "near-peer", Po 11 września przestawili się, i to nie wyszyło im za dobrze (i ani dla nich dobrze ani dla państwo w których namieszali...), na konflikty niesymetryczne. Przez lata zaniedbywali SHORAD, polegali na dominacji w powietrzu, którą w ewnetualnym konflikcie musieliby wywaliczyć. W Iraku czy Afganistanie,po prostu ją mieli. W czasach wojen na Bliskim Wschodzie juz mieli za mało pododdziałów chociazby piechoty - na patrole w Afganie wysyłali kompanie rozpoznania czy żandarmerii wojskowej. Wysyłali też. Gwardię Narodową. Z USMC zrobili kolejną piechotę zmechanizowaną, którą teraz chybcikiem transformują z powrotem w formację do desantu morskiego.

    1. vaultsuit

      Obrone przeciwlotnicza US Army jak wyżej napisałem rozwalili - w popłochu wprowadzają przeciwlotnicze Stykery, Styker BCT to tez nie do końca udany pomysł, barzdiej lekka niż "średnia" piechota - trochę naszym wzorem połowę (o ile się nie myle a pisze na szybko) transporterów będą uzbrając w bezzałogowe wieże z działkiem i PPK t.j. kołowe BWP. WWB z armata 105 wycofują bo zupełnie nie zdały egzaminu. W BCT pancernych wciąż mają M113 i Paladiny, które odstają od innych zachodnich AHS. US Navy ma strasznie zaniżony potencjał przez nieudane projekty - Littoral Combat Ship i DDG Zumwalt. Przez wycofanie cystern S-3 Viking F-18 E/F musza się tankowac nawzajem na zasadzie "buddy refuleing" przez co wiele lotów operacyjnych Super Hornetów to tankowanie "kolegów" co oprócz obniżania wartości bojowej grupy uderzeniowej lotniskowca skutkuje tez nadmiernym zużyciem płatowców. Takich przykładów pewnie jest o wiele więcej...

    2. vaultsuit

      Obrone przeciwlotnicza US Army jak wyżej napisałem rozwalili - w popłochu wprowadzają przeciwlotnicze Stykery, Styker BCT to tez nie do końca udany pomysł, barzdiej lekka niż "średnia" piechota - trochę naszym wzorem połowę (o ile się nie myle a pisze na szybko) transporterów będą uzbrając w bezzałogowe wieże z działkiem i PPK t.j. kołowe BWP. WWB z armata 105 wycofują bo zupełnie nie zdały egzaminu. W BCT pancernych wciąż mają M113 i Paladiny, które odstają od innych zachodnich AHS. US Navy ma strasznie zaniżony potencjał przez nieudane projekty - Littoral Combat Ship i DDG Zumwalt. Przez wycofanie cystern S-3 Viking F-18 E/F musza się tankowac nawzajem na zasadzie "buddy refuleing" przez co wiele lotów operacyjnych Super Hornetów to tankowanie "kolegów" co oprócz obniżania wartości bojowej grupy uderzeniowej lotniskowca skutkuje tez nadmiernym zużyciem płatowców. Takich przykładów pewnie jest o wiele więcej...

  16. Matnet

    Niestety obecna administracja USA a szczególnie ich lider ma podobny talent co nasz władca. Czego się nie dotknie to położy. A powodów do zmartwień w sprawie zdolności militarnych USA jest mnóstwo. Od dużej liczby wakatów, przez zaniechanie modernizacji marynarki, sił rakietowych i wojsk lądowych, po upolitycznienie sił zbrojnych i obsadzanie stanowisk według klucza etnicznego/równości a nie kompetencji.

    1. Albert

      Problemem pierwszego swiata jest obecny model ksztalcenia spolecznego, ktory jak widac generuje cieple koty, ktore nie sa lase na to by ruszyc swoje cztery litery za tym co nietylko podstawowe, ale i egzystencjalne. USA i tak ze wszystkich panstw modelu zachodniego pod wzgledem mozliwosci militarnych wypada najlepiej, reszta to tylko militaria podworkowe, maksymalnie zdolne do obrony wlasnego podworka co rowniez nie jest takie oczywiste. Patrzac na naszego wladce to Polakowi nie dogodzisz, jak rowniez 300 lat niszczenia struktur i panstwowosci polskiej przez obce dwory, skutkuje dzisiaj tym, ze tacy jak ty psiocza na wlasna wladze, nieufajac jej, czyli w modelowy sposob jestes osobnikiem, ktorego to obcy dwor sprowadzil do pozadanego stanu - nie ufaj swoim.

  17. Valdi

    Przypomnijmy 500 tys członków heritage fundacji 😱😱😱😱 finansuje 76% przychodów. źródło raport fundacji. Trampolina ogrodowa partii politycznej daje znać przeważnie przed wyborami. 😱😱😱 A do tych 3 tygodnie . 20mld USD tyle kongres kierowany przez demokratów dorzucił do 740 mld USD budżetu obrony USA 🇺🇲🇺🇲🇺🇲🇺🇲

  18. Ma_XX

    Słabe czy silne teraz wiadomo, że jeśli istnieją takie oszołomy na kremlu to należy się zbroić

  19. szczebelek

    Mimo wszystko, że na Ukrainie wojna Włochy, Wielka Brytania, Francja i Niemcy zachowały swój plan by zmniejszyć swoją siłę pancerną o kilkadziesiąt wozów każdy nie modernizując części czołgów... Najgorsze marynarka i siły powietrzne ze względu na stan sprzętowy. Pierwsza planuje wywalić na złom 30 okrętów w kolejnych latach natomiast w tak krótkim czasie nie da się zbudować tylu zaawansowanych jednostek jak Zumwalt, siły powietrzne bazują na jednym producencie, który zwiększa swoje możliwości, ale oprócz pozyskiwania F35 będą modernizować F16 do wersji V. Problemem pozostaje długa kolejka zagranicznych klientów przez co LM nie może powiedzieć, że do 2035 roku produkujemy tylko dla armii USA.. Myślą o myśliwcach szóstej generacji mając w przewadze maszyny czwartej.

  20. DIM1

    Sorry, przeczytałem może 1/3... Autor rozważa sprawy OCZYWISTE. A mianowicie, że takie analizy sporządzane są pod zapotrzebowania różnych lobby. Przecież nikt "think tanków" nie sponsoruje bez przyczyn, bez własnej korzyści. Przypomnę przypadek Jane's list of fighting ships, z uparcie zamieszczanymi tam oczywistymi, świadomymi kłamstwami. Na przykład że statki instrumentalne naszych wyższych szkół morskich, te małe "kapcie" dla kursów nawigacji technicznej, to są "intelligence vessels". Chociaż RFN-owskie "czarne brygady" celne znały je do ostatniej śrubki. Politycy i lobby zamawiają - think tank tworzy swe "wirtualne rzeczywistości". Klient nasz pan. Przynajmniej tę jawną ich część.