USA: Gwardziści z koronawirusem - efekt zamieszek?

10 czerwca 2020, 10:39
200609-Z-TJ666-003
Fot. Pfc. Isaiah Matthews, National Guard

Pojawiają się doniesienia o przypadkach zachorowań wśród żołnierzy Gwardii Narodowej wysłanych na ulice amerykańskich miast w celu wsparcia służb policyjnych. Tym samym, rodzą się pytania na ile zamieszki i wymóg interwencji dużych formacji mundurowych, w tym Gwardii Narodowej może sprzyjać kolejnej fali zakażeń koronawirusem wywołującym COVID-19. 

Wśród żołnierzy należących do amerykańskiej Gwardii Narodowej (służących w Dystrykcie Kolumbia) dyslokowanej na ulice stołecznego Waszyngtonu wykryto przypadki zarażenia się koronawirusem SARS-CoV-2, wywołującym COVID-19. Żołnierze zostali oczywiście odizolowani oraz prowadzone są względem nich niezbędne procedury medyczne. Rzecznik prasowy formacji Gwardii Narodowej (DC), zaangażowanej w zapewnienie bezpieczeństwa stolicy Stanów Zjednoczonych, nie wskazał ile dokładnie przypadków ostatecznie zdiagnozowano. Według doniesień agencji informacyjnej Associated Press (AP) może to być jednak na szczęście niewielka grupa żołnierzy. Nie odniesiono się również do kwestii szczegółowych w zakresie przebiegu COVID-19 w ich przypadku.

Dla przypomnienia, w sumie 1300 żołnierzy Gwardii Narodowej pilnowało w ostatnich dniach porządku w Dystrykcie Kolumbii. Działo się tak począwszy od wybuchu zamieszek 31 maja bieżącego roku. O skali mobilizacji świadczy fakt, że w przypadku Dystryktu stan osobowy formacji Gwardii szacuje się na ok. 2450 wojskowych (w formacjach lądowych 1350, w komponencie lotniczym 1100).

Co więcej, na obecną chwilę, podobne informacje o zakażeniach wśród gwardzistów płyną również ze stanu Nebraska. Tam na razie wiadomo o przynajmniej dwóch pozytywnych wynikach na obecność SARS-CoV-2 wśród wojskowych wspierających policjantów w działaniach zapewniania spokoju w trakcie zamieszek. Generalnie Gwardia Narodowa Nebraski zapowiedziała przeprowadzenie masowych badań przesiewowych wśród swojego personelu, żeby wykluczyć dalszą transmisję choroby wśród wojskowych. W przypadku Nebraski, w działaniach wspierających władze i służby porządkowe brało udział w zenicie operacji ok. 600 wojskowych.

Trzeba zauważyć, że Stany Zjednoczone, przynajmniej w miejscach, gdzie doszło zarówno do pokojowych form protestu, jak i wystąpień bandyckich (masowe niszczenie mienia, podpalenia obiektów, wszczynanie zamieszek i burd ze służbami porządkowymi, kradzieże) mogą znacząco odczuć nawrót pandemii koronawirusa. W końcu to właśnie Stany Zjednoczone dotychczas zmagały się z jedną z największych fal tej choroby zakaźnej w skali świata. 

W większości przypadków następujące w ostatnim czasie masowe zgromadzenia – te legalne lub nielegalne, powodowały kumulowanie się znacznych grup osób obok siebie. Stąd automatycznie zwiększało się ryzyko wystąpienia transmisji wirusa. Jak widać nie tylko pomiędzy uczestniczącymi w manifestacjach oraz zamieszkach, ale również względem personelu odpowiadającego za bezpieczeństwo na ulicach miast.

Podkreśla się przy tym, że dynamika działań podejmowanych przez policjantów czy też gwardzistów w celu zaprowadzenia porządku wymagała od nich działań w zwartych pododdziałach oraz często utrudniała zachowanie standardów ochrony osobistej, niezbędnej w kontekście ograniczenia ryzyka infekcji koronawirusem SARS-CoV-2. Trzeba jednakże zaznaczyć, że na obecną chwilę nie można ani potwierdzić, ani wykluczyć, że każdy przypadek COVID-19 wśród wspomnianych gwardzistów jest powiązany z ich czynnościami w toku zapewniania porządku na ulicach miast. 

Dziś mowa jest oczywiście o przypadkach koronawirusa wśród Gwardii Narodowej i to tylko w jednym miejscu, ale należy wziąć pod uwagę zakres sił i środków (policyjnych, wojskowych -tj. Gwardia Narodowa, a także należących do agend federalnych -np. FBI, Secret Service), który musiał stykać się z tłumem w potencjalnie niestabilnym środowisku działania i to również w wymiarze zagrożenia sanitarno-epidemiologicznego. Co więcej, zdawać sobie trzeba sprawę, że potencjalne ogniska zachorowań wśród stróżów prawa i żołnierzy będą oddziaływać na poziom bezpieczeństwa poszczególnych wspólnot lokalnych oraz stanów w dłuższej perspektywie czasu. Efekt kumulacji nieopanowanej pandemii koronawirusa SARS-CoV-2 oraz wystąpień ulicznych oraz zamieszek i burd może okazać się dla Stanów Zjednoczonych o wiele bardziej bolesny w kolejnych miesiącach. 

Czytaj też materiał Infosecurity24.pl: Kryzys w USA. Sytuacja w kraju coraz bardziej niestabilna [KOMENTARZ]

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
Reklama
Andrettoni
niedziela, 18 października 2020, 09:00

Równie dobrze mogli zarazić się od swoich rodzin. Mundur nie nadaje specjalnych mocy, a żołnierze żyją między nami jako normalne istoty - chodzą do sklepów i kin. Po pracy nie noszą munduru.

Cóż
czwartek, 11 czerwca 2020, 21:31

"Stany Zjednoczone dotychczas zmagały się z jedną z największych fal tej choroby zakaźnej w skali świata." Prawda jest taka, ze USA sprowadziły te chorobę na swoich obywateli oraz na dużą część świata, ponieważ liberalizm wraz z jego "wolnym rynkiem siły roboczej" nie był w stanie jej zatrzymać. Bez globalnego kapitalizmu który promują Stany, nie przeżywalibyśmy teraz największej katastrofy ekonomicznej w historii. Nie jest istotne skąd pochodzi wirus, USA go rozprzestrzeniły, tak jak swoją ideologię. Ten sam liberalizm który mówi, że nie powinno być granic, zabił właśnie 110 tysięcy Amerykanów i 400 tysięcy ludzi globalnie.

Pentagram
środa, 10 czerwca 2020, 14:16

Jakoś Obama przez 8 lat im nie pomógł

Dan
czwartek, 11 czerwca 2020, 05:17

A miał pomóc? To nie rząd federalny, a rządy lokalne są winne całej sytuacji. A dokładnie umowy między władzami a związkami zawodowymi policji, które pozwalają na zamiatanie pod dywan większość przypadków łamania przepisów przez policjantów.

Gieniek
środa, 10 czerwca 2020, 14:06

Takich grabieży mienia to chyba nie bylo w stanach Cale getto wyszło na,rabunek Czyli sie bezkarnie bo RASIZM

Marek
środa, 10 czerwca 2020, 13:48

Gościom, którzy rozkręcili protesty to wisi. Choćby po tym widać kim są. U nas też byli tacy, którzy wyciągali ludzi na ulicę.

Fanklub Daviena
czwartek, 11 czerwca 2020, 11:50

Masz na myśli tych: "Wyprowadzimy miliony na ulicę!", "Podpalimy Polskę!", "Będziemy jak Hamas!", "PiS będzie uciekał przez okna"? Ciekawe czemu nie zajęła się nimi prokuratura?... Widać mają poparcie jakiś wpływowych instytucji międzynarodowych... :)

Marek
wtorek, 16 czerwca 2020, 14:43

Ciekawe czemu nie było międzynarodowych protestów, kiedy kanadyjska policja w 2007r. zabiła Polaka na lotnisku w Vancouver. Może dlatego ich nie było, bo Polak był biały a jeden z policjantów, którzy go zabili był murzynem, więc taki protest podpadałby pod "rasizm"? Swoją drogą zastanawiam się, czemu protestujący nie demolują zabytków w Egipcie. Wszak to było niewolnicze państwo, więc każde odwzorowania dowolnego faraona zasługuje na to, żeby potraktować je pięciokilogramowym młotkiem.

Tweets Defence24