Geopolityka

Syryjska wymiana ciosów. Kluczowe tereny przechodzą z rąk do rąk [ANALIZA]

Fot. syria.mil.ru
Fot. syria.mil.ru

W przeciągu ostatniego tygodnia w prowincji Idlib doszło do serii błyskawicznych ataków i kontrataków. W czasie krwawych starć toczonych pomiędzy rządową Syryjską Armią Arabską wspieraną przez Rosję, a protureckimi bojówkami rebelianckimi wspieranymi przez Turcję dwa kluczowe obszary Idlibu w błyskawicznym tempie przechodziły z rąk do rąk.

Saraqib

Zeszły tydzień rozpoczął się od kluczowego zwrotu akcji w trwających już od dwóch miesięcy intensywnych zmaganiach zbrojnych w północno-zachodniej Syrii. Kontrofensywa protureckich rebeliantów przy silnym wsparciu tureckiej armii wymierzona kolejno w miasta Al-Najrab i Saraqib oraz leżące obok tego ostatniego skrzyżowanie strategicznych dla całej Syrii autostrad M4 i M5 kontrolowane przez wojska rządowe okazała się absolutnym zaskoczeniem.

Błyskawiczne postępy rebelianckiego natarcia i załamanie się syryjskiej obrony były możliwe tylko i wyłącznie ze względu na przerzucenie większości najbardziej elitarnych pododdziałów Syryjskiej Armii Arabskiej na południe prowincji, w celu wykonania trzeciej fazy ofensywy o kryptonimie Operacja "Odkupienie". Ich miejsce zajęły drugoliniowe jednostki syryjskiej armii, które miały umocnić się i przejść do obrony. Nie bez znaczenia pozostało także silne wsparcie tureckiej artylerii lufowej i rakietowej oraz bezzałogowych statków powietrznych, a także tureckich pododdziałów pancerno-zmechanizowanych posuwających się w ślad za nacierającymi rebeliantami.

Odbicie przez rebeliantów Saraqib oraz przecięcie przebiegającej obok tego miasta autostrady M5 27 lutego br. wprost zagroziło ciągłości frontu w tym regionie poprzez uchwycenie strategicznego miasta w regionie, oraz przecięcie kluczowego szlaku zaopatrzeniowego syryjskich wojsk rządowych. Syryjska Armia Arabska po raz pierwszy od dłuższego czasu stanęła w obliczu ryzyka realnej klęski militarnej i wizerunkowej oraz utraty większości zdobytego terminu z pierwszej fazy ofensywy.

Rebeliancka ofensywa spotkała się ze zdecydowaną odpowiedzią reżimu Al-Asada. W trakcie intensywnych nalotów rosyjskiego i syryjskiego lotnictwa wymierzone w cele w świeżo opanowanym przez rebeliantów mieście Saraqib zginąć miało co najmniej 36 tureckich żołnierzy. Incydent z 27 lutego spowodował duże zamieszanie na arenie międzynarodowej, w tym zintensyfikowanie rozmów na linii Ankara-Moskwa. Turcja zapowiedziała odwet.

W tym samym czasie pod Saraqib zaczęły ściągać stopniowo elitarne pododdziały SAA z frontu południowego, w tym 25 Dywizja SAA (czyli dawne bojówki tzw. "Siły Tygrysa") oraz bojownicy Hezbollahu z zamiarem przeprowadzenia zmasowanego kontruderzenia w celu odbicia miasta. Pierwszy syryjski kontratak w pobliżu wioski Wadi Meqar nie odniósł jednak tego dnia sukcesu. W dniach 28-29 lutego sytuacja na przedpolu Saraqib uległa jednak względnej stabilizacji. Zarówno rebelianci jak i wojska rządowe rozpoczęły przegrupowanie swoich sił przez kolejnymi intensywnymi walkami.

Równolegle do realnego wstrzymania intensywnych starć pomiędzy obiema stronami konfliktu w rejonie Saraqib, rozpoczął się zmasowany turecki odwet wymierzony w syryjski reżim. Tureckie bezzałogowe statki powietrzne i artyleria rozpoczęły przeprowadzanie ataków na cele i pozycje syryjskich wojsk rządowych, zarówno na linii frontu jak i na jego zapleczu. Celem tureckiego ostrzału stały się syryjskie centra dowodzenia, konwoje lotniska oraz umocnione pozycje, a także ciężka technika wojskowa. Straty poniesione przez SAA wyniosły co najmniej kilkuset zabitych i rannych oraz kilkadziesiąt wozów bojowych. Ataki te odbywały się praktycznie przy absolutnej kontroli przestrzeni powietrznej przez tureckie bezzałogowce i praktycznie zupełnym braku przeciwdziałania syryjskiej obrony przeciwlotniczej. Przez dłuższy czas w dużej mierze bezczynne pozostało rosyjskie lotnictwo, aż do 29 lutego, gdy znów zaczęło strącać tureckie drony.

Od momentu zajęcia Saraqib przez rebeliantów, miasto znajdowało się bezustannie pod intensywnym ostrzałem ze strony syryjskiej artylerii. Było także celem zmasowanych nalotów syryjskiego, a także rosyjskiego lotnictwa, które ponownie uaktywniło się w tym regionie. 1 marca doszło jednak do zestrzelenia dwóch syryjskich Su-24, które bombardowały cele rebeliantów w tym mieście przez tureckie F-16, operujące najprawdopodobniej nad granicą syryjsko-turecką. Zmusiło to syryjskie lotnictwo do ograniczenia swych działań w tym obszarze - tym bardziej, że również inne syryjskie samoloty były ostrzeliwane. W celu przeciwdziałaniu atakom tureckich dronów Syryjczycy rozpoczęli ściąganie pod Saraqib znacznej ilości systemów obrony przeciwlotniczej, a sami żołnierze rozpoczęli masowe palenie opon w swoim otoczeniu w celu oślepienia optoelektroniki dronów. Tego samego dnia Turcja oficjalnie ogłosiła rozpoczęcie operacji wojskowej w Syrii wymierzonej w syryjski reżim o kryptonimie "Wiosenna Tarcza", która de facto rozpoczęła się 27 lutego w odpowiedzi na nalot i śmierć tureckich żołnierzy.

Wieczorem 1 marca rozpoczął się przygotowywany w ostatnich dniach reżimowy szturm na Saraqib od południa, który zakończył się opanowaniem części przedmieść, po czym przystąpiono do głównego natarcia od strony zachodniej. W mieście wybuchły kilkugodzinne regularne walki uliczne, ze względu na zażarty opór stawiany przez protureckich rebeliantów. W walkach syryjscy żołnierze na masową skalę wykorzystywali swoje dotychczasowe doświadczenia w walkach nocnych z użyciem noktowizji. W czasie trwania szturmu Saraqib strąconych miało zostać według syryjskich źródeł co najmniej sześć tureckich bezzałogowców Anka-S.

Rankiem 2 marca miasto znajdowało się już ponownie w rękach syryjskiego reżimu, a do samego miasta wjechały patrole rosyjskiej żandarmerii, które najprawdopodobniej mają być gwarantem panowania Asada w tym mieście. Tego samego dnia rządowej armii udało się opanować się jeszcze zachodnie przedpole Saraqib. 3 marca udało się ostatecznie odblokować strategiczną autostradę M5, usuwając powstałe wybrzuszenia na północ i południe od miasta i wyrównując przebieg linii frontu. 4 marca działania na tym odcinku frontu realnie ustały, ograniczając się do wzajemnych ostrzałów i nalotów.

Południe Idlibu

Równolegle do rozpoczęcia ofensywy rebeliantów na przedpolach miasta Idlib, na południu prowincji trwała nadal trzecia faza ofensywy syryjskich wojsk rządowych o kryptonimie Operacji "Odkupienie". W ciągu kilku dni syryjscy żołnierze zajęli w błyskawicznym tempie i bez intensywniejszych walk znaczącą część wysuniętego najdalej na południe rejonu prowincji opanowanego przez rebeliantów. W dniu odbicia przez rebeliantów Saraqib na front południowy ciągnął się od Dardurin na zachodnim przepolu Marrat al-Numan do Khirbat al-Naqus.

28 lutego zostało zlikwidowane wybrzuszenie wcinające się w syryjskie pozycje w okolicach tej ostatniej miejscowości, zmieniając przebieg frontu w tym regionie, który ciągnął się teraz w tym regionie od New Zaytoun w dół do Tall Mabtuhan. Tego dnia jednak znaczna część przerzuconych wcześniej w tej rejon elitarnych pododdziałów SAA została wycofana z tego frontu i skierowana pod Saraqib. W tym samym czasie również znaczna część pododdziałów rebelianckich została przemieszczona spod świeżo zdobytego miasta na południe Idlibu.

Fot. Syrian Arab Army
Fot. Syrian Arab Army

29 lutego zmiana punktów ciężkości w rozłożeniu sił obu stron w regionie spowodowała rozpoczęcie kontrofensywy rebeliantów również na froncie południowym. Tego dnia protureckie bojówki dokonały przełamania syryjskiej obrony na odcinku od New Zaytoun w dół do Hakoura i dalej do Khirbat Has, odbijając utracony w ostatnich dwóch dniach teren oraz idąc jeszcze dalej w jego środkowej części, stabilizując tego dnia przebieg linii frontu od Al-Msheek do Hazzarin. 1 marca rebelianci poczynili kolejne postępy w zachodnim sektorze, przesuwając front na linię Tunjarah do Kafr Mus. Jednak już 2 i 3 marca syryjskie wojska rządowe podjęły działania zaczepne, pozwalające na zatrzymanie postępów rebeliantów oraz zmierzające do usunięcia występów i wyrównania linii frontu.

W czasie tygodnia walk na południu Idlibu protureccy bojownicy, korzystając z ukształtowania terenu w postaci szerokich i płaskich równin, na masową skalę zaczęli wykorzystywać wyrzutnie przeciwpancernych pocisków kierowanych do zwalczania broni pancernej strony rządowej i zadając jej w tym zakresie znaczące straty. Z drugiej strony pododdziały SAA chętnie wykorzystywały wsparcie artylerii oraz lotnictwa. Tempo postępów kontrofensywy rebeliantów w tym regonie wynikało także z szybkiego wycofywania się syryjskich żołnierzy na lepsze, z góry upatrzone pozycje obronne oraz chęć uniknięcia niepotrzebnych, dodatkowych strat.

Podsumowanie

Po obfitującym w niespodziewane zwroty akcji i szereg intensywnych wydarzeń w północno-zachodniej Syrii tygodniu, wszystko wskazuje na to, że realna sytuacja w tym regionie wróciła w zasadzie do punktu wyjścia. 5 marca na jednodniową wizytę do Moskwy uda się prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan w celu odbycia rozmowy z prezydentem Rosji Władimirem Putinem w sprawie normalizacji sytuacji w północno-zachodniej Syrii. Rozmowy te będą z pewnością kluczowe dla dalszych wydarzeń w Idlibie.

Realnie ograniczenie działań bojowych w tym regionie w przeddzień kluczowych rosyjsko-tureckich rozmów świadczy wprost o pełnej kontroli obu tych państw nad obiema stronami tego konfliktu. Wszystko wskazuje jednak na to, że w Moskwie zostanie zawarte nowe porozumienie, które znormalizuje mocno napięte wzajemne stosunki oraz będzie stanowiło nowy status quo w tym regionie. Wszystko wskazuje także na to, że po raz kolejnym największym wygranym tej kolejnej fazy geopolitycznej rozgrywki na Bliskim Wschodzie będzie Rosja. Moskwa tym razem stara się jednak przy tym pozwolić Turcji na zachowanie twarzy i co najmniej pewnych pozorów własnej siły i kontroli nad sytuacją.

Komentarze