Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

Sabotaż, drony, a dalej Przesmyk Suwalski. Czy Polska jest gotowa?

granica
Autor. Wojsko Polskie/ Facebook

Polska przygotowuje się do klasycznego konfliktu zbrojnego, ale Rosja może sprawdzać NATO zupełnie inaczej. Nie musi wysyłać dywizji na polską granicę. Może używać dronów, prowadzić działania służb, uderzać w infrastrukturę albo stworzyć incydent, którego charakter przez pierwsze godziny nie będzie oczywisty. Właśnie wtedy zaczyna się prawdziwy test gotowości państwa.

Rosja ma dziś możliwość działania na kilku poziomach jednocześnie, czyli może kontynuować wojnę przeciwko Ukrainie, prowadzić operacje wpływu w Europie, wykorzystywać osoby werbowane do pojedynczych zadań, a zarazem obserwować reakcję NATO na naruszenia przestrzeni powietrznej czy działania na granicach. Nie musi wybierać jednego kierunku.

Reklama

Dlatego gotowość nie może być oceniana wyłącznie przez liczbę nowych czołgów, wyrzutni czy samolotów. Polska potrzebuje tych zdolności, ale równie ważne jest to, jak szybko państwo potrafi wykryć zagrożenie, ocenić jego charakter i podjąć decyzję. Problem pojawia się wtedy, gdy przeciwnik ma kilka godzin przewagi, ponieważ po stronie atakowanej trwa dyskusja, kto powinien zareagować (np. Polska i państwa bałtyckie czy całe NATO?).

Przesmyk Suwalski pozostaje bardzo ważnym miejscem, ale nie można zakładać, że rosyjska agresja musiałaby wyglądać jak strzałki na mapie prowadzące z Białorusi i obwodu królewieckiego. Atak na Przesmyk oznaczałby wejście w konflikt jednocześnie z Polską, Litwą i całym NATO. To scenariusz kosztowny i łatwy do jednoznacznego zakwalifikowania jako agresja. Rosja zapomina też o Turcji, która może być kluczowa dla Sojuszu z kierunku Morza Bałtyckiego.

Znacznie trudniejsze są scenariusze pośrednie: kilka dronów, prowokacja graniczna, uszkodzenie infrastruktury albo seria incydentów mogą wymusić reakcję, ale jednocześnie pozostawić politykom pytanie, jak daleko powinna ona sięgać. I właśnie dlatego działania poniżej progu wojny są dla Rosji atrakcyjne.

W 2025 roku widać było również drugi problem, tzw. ekonomię obrony. Jeżeli tani środek napadu powietrznego wymusza użycie wielokrotnie droższego pocisku, to nawet skuteczna obrona może stać się na dłuższą metę nieefektywna. Polska potrzebuje więc nie tylko kolejnych zakupów, ale również właściwej doktryny, systemów przeciwdronowych, rozpoznania i warstwowej obrony.

To samo dotyczy decyzji politycznych. Nie wszystkie problemy można rozwiązać kontraktem zbrojeniowym. Potrzebne są sprawne procedury, ochrona infrastruktury krytycznej, kontrwywiad, zapasy i przygotowanie administracji na długotrwały kryzys. W tym obszarze nadal jest dużo do zrobienia, dlatego każda debata jest potrzebna – generalnie geopolitycznie.

Polska nie jest bezbronna i NATO nie pozostaje bierne. Problem polega na tym, że Rosja będzie szukała miejsca, w którym reakcja będzie najwolniejsza albo najdroższa. Nie musi to być Przesmyk Suwalski i nie musi to być klasyczny atak wojskowy. Dlatego pytanie „czy Polska jest gotowa?” powinno dotyczyć nie jednego scenariusza, ale całego spektrum działań, które Moskwa może wykorzystać w kolejnych miesiącach. Odpowiedź w materiale wideo.

Reklama
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować