- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
- OPINIA
- KOMENTARZ
Polska jako zaplecze wojny. Od portu do wschodniej flanki (część II)
Autor. szer. Mateusz Mierzejewski / 15. Giżycka Brygada Zmechanizowana
W potencjalnej wojnie NATO z Rosją znaczenie Polski nie wynikałoby wyłącznie z jej położenia na wschodniej flance. Polska byłaby jednocześnie obszarem przyjmowania wojsk sojuszniczych, zapleczem logistycznym i jednym z głównych kierunków prowadzących ku Litwie i pozostałym państwom bałtyckim. Przedstawiamy drugą część analizy Adama Jawora.
Część pierwsza znajduje się tutaj. Nie ma publicznie dostępnego dokumentu rosyjskiego Sztabu Generalnego zawierającego listę polskich portów, lotnisk, mostów czy węzłów kolejowych przeznaczonych do zniszczenia. Nie trzeba jednak takiego dokumentu, aby określić znaczenie polskiej infrastruktury. Rosyjska literatura wojskowa analizuje transport i logistykę przeciwnika jako element jego zdolności do prowadzenia wojny, podczas gdy Polska, NATO, USA i Unia Europejska same wskazują, które obiekty rozwijane są z myślą o mobilności wojskowej.
Rosyjscy teoretycy Siergiej Czekinow i Siergiej Bogdanow w czasopiśmie „Wojennaja mysl”, w artykule„Charakter i treść wojny nowej generacji”, opisywali konflikt prowadzony na całej głębokości terytorium przeciwnika, ze szczególnym znaczeniem precyzyjnych środków rażenia, walki radioelektronicznej i działań informacyjnych.
Autor. mil.ru
Płk Walerij Kisielow, analizując w tym samym czasopiśmie amerykańskie działania w Wietnamie, wskazywał z kolei na niszczenie węzłów kolejowych, stacji, portów, mostów, tuneli i przepraw jako sposób ograniczania manewru i przerzutu rezerw. Pokazuje to logikę, według której sprawność zaplecza transportowego bezpośrednio przekłada się na możliwość prowadzenia działań na froncie.
Od portu zaczyna się droga ciężkiej brygady
W przypadku wojsk przerzucanych ze Stanów Zjednoczonych lub zachodniej części Europy pierwszym problemem jest wejście ciężkiego sprzętu do Polski.
Autor. Kevin Brown/Public Domain
US Army informowała, że podczas rotacji w ramach Atlantic Resolve sprzęt amerykańskiej brygady pancernej trafiał do Europy między innymi przez Gdańsk, Gdynię i Szczecin. Operacja obejmowała czołgi, bojowe wozy piechoty, artyleria oraz tysiące innych elementów wyposażenia.
Port jest jednak tylko miejscem wejścia. Czołg wyładowany ze statku nie staje się automatycznie częścią zdolnej do walki brygady. Trzeba go rozładować, przejąć, skierować na kolej lub drogę i włączyć w dalszy system transportowy.
Autor. Staff Sgt. Cody Harding, Operation Atlantic Resolve Public Affairs/US Army
Dlatego szczególne znaczenie ma Gdynia. Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej wskazuje, że nowy terminal intermodalny ma umożliwiać przeładunek ciężkiego sprzętu wojskowego pomiędzy transportem morskim, kolejowym i drogowym. Projekt jest współfinansowany z instrumentu CEF Mobilność Wojskowa.
Odporność systemu nie może przy tym zależeć od jednego portu. Znaczenie ma możliwość wykorzystania kilku punktów wejścia i skierowania sprzętu różnymi trasami w głąb kraju. Gdynia, Gdańsk i Szczecin tworzą więc nie pojedynczy punkt, lecz pierwszą warstwę większej sieci.
Powidz skraca drogę przez Atlantyk
Nie cały sprzęt musiałby jednak dopiero przypływać do Europy. Szczególnym miejscem na polskiej mapie logistycznej jest Powidz. Ministerstwo Obrony Narodowej określiło otwarty w 2023 roku kompleks długoterminowego magazynowania i obsługi sprzętu jako jeden z najważniejszych projektów infrastrukturalnych NATO i USA w Polsce. Mogą być tam przechowywane czołgi, bojowe wozy piechoty, artyleria, pojazdy zabezpieczenia i sprzęt inżynieryjny.
Autor. J. Raubo
US Army wskazuje, że po pełnym ukompletowaniu kompleks ma pomieścić ponad 5 tys. głównych elementów sprzętu odpowiadających wyposażeniu całej zmodernizowanej pancernej brygadowej grupy bojowej.
Autor. 405th Army Field Support Brigade
Znaczenie Powidza jest zatem proste: część ciężkiego wyposażenia może już czekać w Polsce na żołnierzy. W sytuacji kryzysowej nie trzeba każdorazowo przewozić przez Atlantyk całej brygady wraz z jej czołgami, bojowymi wozami piechoty i artylerią. Można przemieścić przede wszystkim personel i uruchomić sprzęt wcześniej zgromadzony w Europie. Powidz skraca więc czas potrzebny do przekształcenia przybywających żołnierzy w jednostkę zdolną do działania.
Jasionka pokazuje, jak działa węzeł wojenny
Podobną rolę, choć w innym wymiarze, odgrywa Rzeszów–Jasionka. Znaczenie tego lotniska nie wynika wyłącznie z hipotetycznych planów. Zostało sprawdzone podczas wojny na Ukrainie. Ministerstwo Obrony Narodowej informowało, że przez hub logistyczny związany z Jasionką przechodziła zdecydowana większość pomocy wojskowej kierowanej na Ukrainę, a w niektórych okresach udział ten sięgał około 95 proc. Biuro Bezpieczeństwa Narodowego określało POLLOGHUB jako główny węzeł, do którego dociera pomoc z wielu państw, a następnie jest przekazywana dalej. Jasionka pokazuje w praktyce, czym jest zaplecze operacyjne. Sam samolot transportowy ma ograniczoną wartość, jeśli nie istnieje lotnisko zdolne go przyjąć, zabezpieczyć, rozładować i połączyć przewóz powietrzny z transportem drogowym lub kolejowym. Porty i lotniska otwierają więc Polskę na napływ wojsk i sprzętu. Dalszy etap zależy już przede wszystkim od kolei.
Z portu i magazynu na wschód
Ciężkiego uzbrojenia nie da się sprawnie przerzucać na dużą skalę wyłącznie drogami. Czołgi, bojowe wozy piechoty, artyleria, paliwo i amunicja wymagają wydajnego systemu kolejowego. Jednym z najważniejszych projektów jest Rail Baltica. Komisja Europejska i CINEA wskazują, że linia ma połączyć państwa bałtyckie przez Polskę z europejską siecią kolejową. CINEA podkreśla także jej znaczenie dla bezpieczeństwa i obrony, w tym dla przemieszczania wojska i sprzętu. Z polskiej perspektywy nie jest to więc wyłącznie inwestycja komunikacyjna. Rail Baltica tworzy kolejowe połączenie pomiędzy główną siecią transportową Europy a Litwą, Łotwą i Estonią. Właśnie tutaj problem polskiej logistyki łączy się bezpośrednio z przesmykiem suwalskim.
Autor. 1. Brygada Pancerna
Podobne znaczenie mają inwestycje położone znacznie dalej od granicy litewskiej. Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej informowało, że w ramach programu CEF Mobilność Wojskowa dofinansowanie otrzymały między innymi prace na linii kolejowej Skierniewice–Łuków, obejmujące most na Wiśle. Inwestycje mają zwiększać możliwości przewozu ładunków cywilnych i wojskowych oraz likwidować transportowe wąskie gardła.
Znaczenie kolei zostało w 2026 roku podkreślone jeszcze wyraźniej. 11 maja Ministerstwo Obrony Narodowej i PKP Cargo podpisały porozumienie dotyczące kolejowego transportu wojskowego. MON wskazał na potrzebę szybkiego przemieszczania ciężkiego sprzętu oraz wojsk polskich i sojuszniczych. Zdolności wykorzystywane komercyjnie w czasie pokoju mają być dostępne dla sił zbrojnych w warunkach kryzysu, podwyższonej gotowości lub wojny. Kolej przestaje więc być jedynie infrastrukturą, po której w razie potrzeby można przewieźć czołgi. Staje się przygotowywanym zawczasu elementem systemu przerzutu wojsk.
Wisła może stać się testem całego systemu
Na trasie prowadzącej z zachodu i centrum Polski na wschód znajduje się przeszkoda, której nie da się ominąć w planowaniu operacyjnym – Wisła. Jej znaczenie sprawdzano podczas Dragon-24, będącego częścią Steadfast Defender 24. Ministerstwo Obrony Narodowej wskazywało na znaczenie przeprawy w rejonie Korzeniewa. Wody Polskie informowały o przemieszczaniu około 600 jednostek sprzętu i o współpracy wojska z pozamilitarną częścią systemu obronnego państwa.
Autor. sierż. Aleksander Perz
Rosyjska „Wojennaja mysl” w artykule poświęconym zabezpieczeniu transportowemu wskazuje z kolei, że mosty drogowe i kolejowe należą do obiektów szczególnie narażonych na oddziaływanie przeciwnika, ponieważ ich zniszczenie może zmniejszyć przepustowość sieci transportowej. Autorzy zwracają uwagę na ochronę, techniczne zabezpieczenie i odtwarzanie takich obiektów.
Nie oznacza to, że można wskazać konkretną polską przeprawę jako rosyjski cel. Znaczenie ma inny wniosek: system transportowy musi zachować zdolność działania również wtedy, gdy część stałych mostów przestanie funkcjonować.
Most „Cis": przeprawę trzeba umieć zastąpić
Tę logikę widać w projekcie MSC 23-150 „Cis”. 3 września 2026 roku Wojskowa Akademia Techniczna i Polimex Mostostal podpisały umowę na wykonanie pierwszego egzemplarza drogowego mostu składanego pod ruch ciężki. Ministerstwo Obrony Narodowej powiązało projekt z mobilnością wojskową i możliwością przemieszczania wojsk z zachodu na wschód. Resort informował również o planowanych magazynach takich konstrukcji na północy i wschodzie Polski. To rozwija lekcję płynącą z Dragon-24. Problemem nie jest wyłącznie zabezpieczenie istniejących przepraw. Trzeba być przygotowanym na stworzenie przeprawy zastępczej, gdy stały most zostanie uszkodzony, zniszczony albo wyłączony z ruchu.
Nie wystarczy przewieźć czołg. Trzeba go jeszcze zatankować
Nawet sprawny system portów, kolei i przepraw pozostaje jednak bezużyteczny bez paliwa. 22 lipca 2026 roku Rada Północnoatlantycka zatwierdziła NATO Fuel Supply Chain Capability Programme Plan. NATO podało, że wartość inwestycji wynosi 27 mld euro. Program obejmuje modernizację istniejących magazynów i sieci dystrybucji oraz budowę nowej infrastruktury, w tym rurociągów we wschodniej i południowo-wschodniej części Sojuszu.
Autor. mł. chor. Aleksander Perz / 18 DZ
To uzupełnia obraz mobilności wojskowej o element, który łatwo przeoczyć. Przerzut ciężkiej brygady nie kończy się w chwili wyładowania czołgów ze statku ani po przekroczeniu przez nie Wisły. Jednostkę trzeba nieprzerwanie zaopatrywać w paliwo, amunicję, części zamienne i pozostałe środki niezbędne do walki.
Dopiero porty, magazyny, kolej, drogi, przeprawy i system zaopatrzenia razem tworzą zdolność wojskową.
Polska nie jest jednym korytarzem. Jest systemem
Można teraz prześledzić całą drogę. Ciężki sprzęt może przybyć przez Gdynię, Gdańsk lub Szczecin. Część wyposażenia może już czekać w Powidzu. Personel i zaopatrzenie mogą przybywać drogą lotniczą. Następnie sprzęt trzeba skierować na kolej lub drogi, przekroczyć Wisłę, utrzymać dostawy paliwa i amunicji oraz przemieścić jednostki na północny wschód.
Autor. J. Raubo, Defence24
Dopiero na końcu tego łańcucha znajduje się przesmyk suwalski i granica z Litwą.
Dlatego porty, Powidz, lotniska, linie kolejowe, Rail Baltica, system paliwowy i przeprawy przez Wisłę nie są osobnymi punktami. Są elementami jednej sieci, której sprawność decyduje o tym, czy potencjał wojskowy NATO można rzeczywiście przesunąć na zagrożony kierunek.
Odporność tej sieci nie oznacza, że każdy jej element da się całkowicie ochronić. Oznacza zdolność do kontynuowania operacji po utracie części infrastruktury: skierowania transportu do innego portu, wykorzystania alternatywnej linii kolejowej, zbudowania zastępczej przeprawy albo przeniesienia zaopatrzenia innym szlakiem.
Autor. plut. Anna Wolska / 1. Pomorska Brygada Logistyczna
Polska nie jest więc wyłącznie terytorium, którego NATO musi bronić. Jest także przestrzenią, przez którą Sojusz musi być zdolny prowadzić i podtrzymywać operację na północno-wschodniej flance.
Gra, w której Rosja wykorzystała zwłokę NATO
Znaczenie czasu dobrze pokazała zachodnia gra wojenna przeprowadzona w grudniu 2025 roku przez „Die Welt” we współpracy z badaczami Uniwersytetu Helmuta Schmidta – Uniwersytetu Bundeswehry w Hamburgu.
Jak opisywała Meduza, w symulacji uczestniczyło 16 osób, w tym eksperci ds. bezpieczeństwa oraz byli wysocy rangą przedstawiciele Niemiec i NATO.
Scenariusz zakładał rosyjskie działania w pobliżu państw bałtyckich. Rosyjska drużyna wykorzystała drony do minowania granicy litewsko-polskiej, ograniczając możliwość swobodnego przemieszczania polskich wojsk. Następnie rosyjskie siły w sile 15 tys. weszły na Litwę. Polska rozpoczęła mobilizację, lecz nie skierowała od razu wojsk na Litwę. Przez trzy dni gry, odpowiadające jednej dobie rzeczywistych działań, rosyjskie siły pozostawały na terytorium NATO, podczas gdy państwa Sojuszu prowadziły proces politycznego reagowania. Nie oznacza to jednak, że 15 tys. rosyjskich żołnierzy rzeczywiście wystarczyłoby do pokonania NATO. Scenariusz był krytykowany w państwach bałtyckich między innymi za sposób odwzorowania ich sił, rezerw i zdolności mobilizacyjnych. Znaczenie tej gry jest inne. Pokazała możliwość wykorzystania przez agresora różnicy pomiędzy tempem działania wojskowego a tempem podejmowania decyzji politycznych. Dla Polski ma to szczególne znaczenie. System logistyczny musiałby bowiem rozpocząć działanie, zanim kryzys rozwinąłby się w regularną wojnę na wielką skalę.
RAND: stare gry i lekcja Ukrainy
Problem czasu pojawiał się również w starszych amerykańskich symulacjach. RAND Corporation w raporcie„Reinforcing Deterrence on NATO’s Eastern Flank: Wargaming the Defense of the Baltics” opisał serię gier przeprowadzonych w latach 2014–2015.
Przy ówczesnym rozmieszczeniu sił rosyjskie wojska docierały w nich do przedmieść Tallina lub Rygi, a w części rozegrań do obu stolic, w ciągu 36–60 godzin. RAND wskazywał wówczas, że odstraszanie wymagałoby około siedmiu brygad, w tym trzech ciężkich, wspartych odpowiednimi środkami lotniczymi, artyleryjskimi i logistycznymi.
Autor. Łukasz Zając/Defence24
Tych rezultatów nie można jednak mechanicznie przenosić do warunków 2026 roku. Po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę RAND Corporation ponownie przeanalizował wcześniejsze gry. Autorzy wskazali, że część symulacji przypisywała rosyjskim siłom większą sprawność, niż wykazały one w pierwszej fazie wojny w Ukrainie. Dotyczyło to między innymi logistyki, tempa działań, koordynacji manewru, dowodzenia, rozpoznania i prowadzenia złożonych operacji połączonych.
RAND przestrzegał jednak również przed błędem odwrotnym. Doświadczeń z Ukrainy nie można automatycznie przenosić na hipotetyczną wojnę w państwach bałtyckich. Inne byłyby warunki początkowe, teren, relacja sił i przygotowanie obu stron.
Rosja również uczy się na własnych niepowodzeniach.
Rosjanie uczą się na wojnie
To jeden z najważniejszych wniosków płynących z materiału Dossier Center.
4 kwietnia 2022 roku, kilka tygodni po załamaniu się pierwotnego rosyjskiego planu inwazji na Ukrainę, zakończyła się wielodniowa gra wojenna z udziałem około 1300 uczestników z 15 rosyjskich uczelni wojskowych. Tydzień później przeprowadzono kolejną symulację.
Rosyjscy oficerowie mierzyli się między innymi z brakiem ciągłej linii frontu, aktywnością sił specjalnych oraz działaniem miast pozostających na zapleczu. Pod koniec 2022 roku doświadczenia pierwszego okresu wojny zaczęły być wprowadzane do kolejnych gier dowódczo-sztabowych.
Autor. 16 Dywizja Zmechanizowana / X
Nie oznacza to, że rosyjski system stał się odporny na błędy. Dossier zwraca uwagę na podstawową słabość każdej gry wojennej: symulacja ma wartość tylko wtedy, gdy uczestnicy mogą dojść do wyniku sprzecznego z oczekiwaniami przełożonych. Jeżeli model ma jedynie potwierdzić wcześniejsze założenia, zaczyna reprodukować myślenie życzeniowe.
Pierwsza faza inwazji na Ukrainę pokazała, jak kosztowny może być rozdźwięk pomiędzy sztabowym wyobrażeniem przeciwnika a jego rzeczywistymi możliwościami.
Komputer zamiast mapy sztabowej
Rosyjskie gry wojenne są dziś w znacznym stopniu skomputeryzowane. Jednym z wykorzystywanych rozwiązań jest rozwijany przez NPO RusBITech kompleks Spektr-7E, przeznaczony do automatyzacji planowania, wielowariantowego modelowania operacji i szkolenia sztabów.
Dossier Center, opierając się między innymi na materiałach producenta, podaje, że do 2021 roku biblioteka systemu obejmowała około 5 tys. modeli uzbrojenia, sprzętu wojskowego, jednostek i obiektów infrastruktury. Spektr-7E może współpracować z innymi symulatorami, tworząc wspólne wirtualne pole walki i pozwalając na wielokrotne rozegranie tego samego wariantu przy innych decyzjach dowódczych.
Komputer może więc szybciej zestawiać warianty, przeliczać skutki decyzji i umożliwiać dowództwu porównywanie rezultatów różnych rozwiązań. Nie eliminuje jednak najważniejszego problemu każdej symulacji. Model jest tylko tak dobry, jak dane i założenia, na których został zbudowany.
NATO również wróciło do wojny na dużą skalę
Rosja nie jest jedyną stroną przygotowującą się w ten sposób do przyszłego konfliktu. Dossier Center przytacza wypowiedź płk. Martina O’Donnella z SHAPE, według którego około dekady wcześniej NATO koncentrowało znaczną część wysiłku na operacjach prowadzonych poza własnym terytorium, podczas gdy po rosyjskiej agresji na Ukrainę punkt ciężkości przesunął się ponownie na przygotowanie do wojny na dużą skalę na terytorium państw członkowskich.
Zmiana ta znajduje potwierdzenie w Koncepcji Strategicznej NATO z 2022 roku, decyzjach szczytu w Madrycie oraz regionalnych planach obronnych przyjętych w Wilnie. Ten sam proces analizuje CSIS //www.csis.org/analysis/nato-ready-war>. NATO ćwiczy również scenariusze, w których działania konwencjonalne łączą się z oddziaływaniem na infrastrukturę cyfrową i cywilną.
Podczas Cyber Coalition 2025 symulowano między innymi przerwy w dostawach energii, zakłócenia łączności satelitarnej oraz problemy z funkcjonowaniem infrastruktury i logistyki wojskowej. Siły Zbrojne Szwecji (Försvarsmakten) opisywały ćwiczenie jako test zdolności NATO do obrony przed Rosją, choć sam przeciwnik występował w scenariuszu pod fikcyjną nazwą.
Polska musi wygrać pierwszą dobę
Z zestawienia rosyjskich i zachodnich gier wojennych oraz jawnych przygotowań logistycznych wynika dla Polski wniosek znacznie szerszy niż pytanie o przesmyk suwalski.
Najbardziej wymagający scenariusz nie musi zaczynać się od kolumn rosyjskich czołgów przekraczających polską granicę. Może obejmować jednoczesne uderzenia militarne, cyberataki, sabotaż, zakłócenia transportu, działania informacyjne i próbę utrudnienia przeciwnikowi właściwej oceny skali operacji.
Autor. plut. Anna Wolska / 1. Pomorska Brygada Logistyczna
Nie jest to opis ujawnionego rosyjskiego planu, lecz wniosek analityczny wynikający z charakteru współczesnego konfliktu, rosyjskich doświadczeń wojennych oraz scenariuszy rozgrywanych przez obie strony.
Dla Polski zasadniczym wyzwaniem byłaby zdolność do jednoczesnego wykonywania kilku zadań: ochrony własnego terytorium, przyjmowania sił sojuszniczych, uruchamiania sprzętu zgromadzonego w magazynach, obsługi portów i lotnisk, utrzymania transportu kolejowego, zabezpieczenia dostaw paliwa oraz organizowania alternatywnych przepraw i szlaków transportowych.
Podstawowe pytanie nie brzmi więc jedynie: czy Rosja może przeciąć przesmyk suwalski? Ważniejsze jest, czy Polska i NATO odpowiednio wcześnie rozpoznają początek operacji, czy podejmą decyzje wystarczająco szybko oraz czy system logistyczny będzie działał również wtedy, gdy jego część zostanie uszkodzona, zakłócona lub czasowo wyłączona.
Autor. 1. Brygada Pancerna, 18. Dywizja Zmechanizowana
Rosyjskie gry wojenne pokazują, że Moskwa od lat modeluje konflikt z NATO. Zachodnie symulacje pokazują natomiast, jak duże znaczenie może mieć czas pomiędzy działaniem przeciwnika a odpowiedzią Sojuszu.
Dla Polski ta różnica ma znaczenie zasadnicze. Nie jest bowiem tylko jednym z państw wschodniej flanki. Jest terytorium, przez które znaczna część północno-wschodniego obszaru NATO musiałaby być podczas wojny wzmacniana i zaopatrywana.
Autor. 1 Warszawska Brygada Pancerna / Facebook
Jeżeli porty przyjmą sprzęt, kolej będzie go przewozić, paliwo dotrze do jednostek, przeprawy pozostaną dostępne lub zostaną szybko zastąpione, a decyzje zapadną na czas, próba stworzenia przez przeciwnika faktów dokonanych stanie się znacznie trudniejsza. Sparaliżowanie tego systemu już w pierwszych godzinach kryzysu oznaczałoby natomiast konsekwencje nie tylko dla Polski, lecz dla całego północno-wschodniego obszaru NATO.