Reklama

Geopolityka

Przepychanki Kazachstanu z Rosją. Eskalacja narasta [ANALIZA]

Flaga Kazachstanu (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Fot. mil.ru

Kazachstan coraz bardziej demonstruje swoją asertywność wobec Kremla. Prezydent Żomart-Tokajew korzysta z okazji jaką jest osłabienie Rosji wojna na Ukrainie by wzmocnić swoją pozycję. Umożliwia mu to też lawirowanie między Moskwą, Ankarą i Pekinem. Do konfrontacji rosyjsko-kazachskiej i wyjścia tego kraju z rosyjskiej strefy wpływów jest jednak daleko, choć dalszej eskalacji wykluczyć nie można.

Reklama

Kazachstan od samego początku wojny na Ukrainie wykazywał pewną wstrzemięźliwość w reakcjach na rozwój wydarzeń. Mogło to dziwić, gdyż raptem dwa miesiące przed rosyjską inwazją na Ukrainę prezydent Kazachstanu Kassym Żomart-Tokajew dzięki wsparciu militarnemu Rosji pozbył się konkurenta tj. Nursułtana Nazarbajewa i jego wpływów. Operacja kazachska wydawała się majstersztykiem Putina, zwłaszcza, jeśli weźmie się pod uwagę jego plany ataku na Ukrainę. Nazarbajew był ostatnią osobą z kierownictwa ZSRR, która utrzymała się u władzy. Tymczasem w swojej tyradzie tuż przed agresją na Ukrainę, Putin właśnie ostatnią ekipę przywódczą ZSRR, do której Nazarbajew należał jako I sekretarz Komunistycznej Partii Kazachskiej SRR od 1989 r., oskarżył o spisek przeciwko radzieckiej państwowości motywowany partykularnymi interesami i ambicjami. Usunięcie Nazarbajewa „oczyszczało" więc atmosferę, gdyż na Tokajewie nie spoczywała odpowiedzialność za podejmowane wówczas decyzje, więc Putin mógł oczekiwać, że do jego narracji historycznej prezydent Kazachstanu podejdzie z obojętnością. Ponadto Rosja zademonstrowała sprawność w przerzucie swoich sił do Kazachstanu oraz w mobilizacji Organizacji Układu Bezpieczeństwa Zbiorowego (ODKB). To ostatnie było tym bardziej znamienne, że w 2020 r., gdy Azerbejdżan zaatakował (za zgodą Rosji) Armenię, to ODKB pozostało bezczynne. Rosja pokazała więc, że to ona decyduje gdzie i kiedy będą używane siły ODKB i że to ona udziela inwestytury w Kazachstanie.

Reklama

Czytaj też

Reklama

Moskwa mogła więc oczekiwać, że Tokajew nie będzie chciał z nią zadzierać i będzie wiernym wasalem. I tak by zapewne było gdyby Rosja nie okazała swojej słabości na Ukrainie. Zamiast błyskawicznej operacji, naśladującej amerykańską interwencję w Iraku w 2003 r., obalenia Zełeńskiego i zainstalowania wiernego sobie reżimu, nastąpiła totalna kompromitacja i wejście w długotrwałą, wyniszczającą wojnę oraz skonsolidowanie (przynajmniej do pewnego stopnia) Zachodu przeciwko sobie. W takiej sytuacji nawet Chiny musiały zrewidować swoje kalkulacje i zachować wstrzemięźliwość we wspieraniu Rosji. Kazachstan na tym etapie nie wyróżniał się jednak wśród pozostałych państw ODKB. W głosowaniu Zgromadzenia Ogólnego ONZ nad potępieniem rosyjskiej inwazji na Ukrainę Kazachstan wstrzymał się od głosu, podobnie jak inni członkowie ODKB (z wyjątkiem Białorusi, która była przeciw). Z kolei w głosowaniu nad zawieszeniem Rosji w Radzie Praw Człowieka Kazachstan, podobnie jak pozostałe państwa ODKB, z wyjątkiem Armenii, która nie wzięła udziału w głosowaniu, był przeciw.

Do konfliktu Rosji z Kazachstanem zapewne by nie doszło, gdyby Rosja sama go nie rozkręciła. Warto przy tym podkreślić, że żadne z państw ODKB nie uznało tzw. Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej i (delikatnie mówiąc) nie okazało gotowości do włączenia się do wojny. Nawet Łukaszenko, choć de facto uczestniczył w ataku na Ukrainę, to oficjalnie się od tego odcinał, a Białoruś wprawdzie „wyraziła zrozumienie" dla decyzji Rosji o uznaniu DNR i ŁNR ale sama tego nie zrobiła. Rosja nie próbowała nawet zażądać od ODKB wsparcia swojej inwazji, choć mogłaby to zrobić bez trudu, wykorzystując do tego oskarżenia, że Ukraina zaatakowała rosyjskie terytorium. Moskwa wiedziała jednak, że państwa ODKB zrobią wszystko by się wymigać z udzielenia pomocy, więc mogłoby to się dla Rosji skończyć potężną kompromitacją i faktyczną likwidacją ODKB. Najwyraźniej jednak Rosja liczyła, że Kazachstan, będący czwartą pod względem wielkości b. republiką radziecką (po Rosji, Ukrainie i Uzbekistanie) i największym po Rosji członkiem ODKB, da innym „dobry przykład". W końcu dopiero co Tokajew dostał od Kremla inwestyturę. Ponadto z perspektywy imperializmu rosyjskiego Kazachstan jest niemal tak samo ważny jak Ukraina i Białoruś, gdyż 20 % tamtejszej populacji to etniczni Rosjanie.

Czytaj też

Kazachstan nie miał jednak zamiaru wplątywać się w rosyjską awanturę na Ukrainie, gdyż wiedział, że uderzy to w jego interesy i sprowadzi do roli rosyjskiej kolonii. Lampkę ostrzegawczą włączył zresztą sam Putin kwestionując w swej prowojennej tyradzie prawo byłych republik sowieckich do państwowości. Taka postawa Kazachstanu rozsierdziła propagandystów rosyjskich, takich jak m.in. szefowa Russia Today Margarita Simonian i jej męża Tigrana Keosajana. Ten drugi w kwietniu zaczął otwarcie wygrażać Kazachstanowi, co jednak poskutkowało jedynie potępieniem go przez kazachski MSZ. Gdyby Rosja była na tym etapie rozsądna to wykorzystałaby Kazachstan do omijania sankcji, gdyż sygnały, że jest on skłonny do współpracy w tym zakresie płynęły wówczas z Nur-Sultanu. Przełom nastąpił jednak w połowie czerwca, na Forum Ekonomicznym w Petersburgu, na który Tokajew przybył jako jeden z zaledwie kilku przywódców państwowych. W czasie debaty z udziałem Putina kazachski przywódca podkreślił, że Kazachstan nie ma zamiaru uznawać separatystycznych republik. Tokajew sprytnie wspomniał przy tym o Tajwanie, w uzasadnieniu takiej decyzji, a tym samym zasłonił się niejako Chinami. Putin uznał to za policzek i postanowił „ukarać" Kazachstan, doprowadzając w ten sposób do eskalacji. Było to przy tym działanie emocjonalne i nieprzemyślane i nic nie wskazuje na to by Rosja miała jakiś plan dalszych działań.

Tuż po zakończeniu forum w Petersburgu Rosja postanowiła więc „zdyscyplinować" Kazachstan ograniczeniem eksportu kazachskiej ropy przez port w Noworosyjsku. Kazachstan zamiast spodziewanej przez Kreml reakcji „ruki po szwam" od razu odgryzł się, blokując 1700 wagonów z rosyjskim węglem, tłumacząc to koniecznością zastosowania się do sankcji unijnych nałożonych na Rosję. Według Tokajewa, w przeciwnym razie Kazachstan sam będzie narażony na unijne sankcje (co ciekawe takie kraje jak Turcja nie za bardzo się tym przejmują, choć w przeciwieństwie do Kazachstanu są w NATO). To doprowadziło do dalszej eskalacji i na początku lipca rosyjski Nadmorski Sąd Rejonowy w Noworosyjsku postanowił o zawieszeniu aktywności terminala Konsorcjum Rurociągu Kaspijskiego na 30 dni, podając jako pretekst kwestie ekologiczne. Oznaczało to wstrzymanie przesyłu ropy rurociągiem kaspijskim z Kazachstanu do Noworosyjska i dalej do Europy (rurociąg ten odpowiedzialny jest za sprzedaż 2/3 kazachskiej ropy). Głównym udziałowcem rurociągu jest przy tym sama Rosja (31 %, ponadto Lukoil kolejne 12,5 %), podczas gdy Kazachstan ma 20, 75 % udziałów. Co prawda 11 lipca Sąd Okręgowy zmienił tą decyzję nakładając na spółkę jedynie grzywnę ale w międzyczasie Kazachstan znów się odgryzł wycofując się z Międzypaństwowego Komitetu Walutowego Wspólnoty Niepodległych Państw i sugerując poszukiwanie alternatywnej drogi eksportu ropy do Europy.

Czytaj też

Kazachstan wyraźnie „puszcza oko" w kierunku Zachodu ale póki co ani on ani Rosja nie przekroczyli czerwonej linii we wzajemnych stosunkach, a entuzjazm niektórych zachodnich komentatorów może się okazać „wishful thinking". Wycofanie się z Międzypaństwowego Komitetu Walutowego WNP ma znaczenie symboliczne. Również pozostałe działania obu stron odbywają się póki co bardziej w sferze retoryki i wzajemnych kuksańców. Nic nie wskazuje natomiast na to by Kazachstan zamierzał wycofać się z ODKB czy też Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, co byłoby rzeczywistym ciosem dla Rosji. Ponadto Kazachstan nie ma zbyt wielu możliwości alternatywnego eksportu swojej ropy.

Dla Rosji eskalacja konfliktu jest niekorzystna z wielu powodów. Po pierwsze, Kazachstan mógłby odgrywać ważną rolę w procederze łagodzenia skutków nałożonych sankcji. Po wprowadzeniu sankcji, to stąd dostarczana była waluta do Rosji, do Kazachstanu przeniosło się wiele rosyjskich firm w celu obejścia sankcji, w kazachskich bankach Rosjanie zaczęli otwierać rachunki bankowe by mieć dostęp do międzynarodowych operacji. Ponadto Kazachstan mógł służyć (i do czasu rozkręcenia konfliktu przez Rosję – służył) jako klucz dla „równoległego" handlu zagranicznego Rosji i Białorusi. Po drugie, asertywność Kazachstanu i bezsilność Rosji to ważny sygnał dla innych państw ODKB oraz pozostałych sojuszników tego kraju, że jego mocarstwowość jest wątpliwa.

Czytaj też

Pewność siebie Tokajewa oznacza, że nie zakłada on by Rosja była w stanie dokonać w Kazachstanie przewrotu. Teoretycznie ma do tego instrumenty, zważywszy na liczebność mniejszości rosyjskiej, a także inne powiązania Kazachstanu z Rosją, w tym wpływy w służbach i armii. Jednakże już raz w tym roku Rosja przeceniła swoje wpływy, więc wybierając wariant siłowy ryzykowałaby utratą wszelkich wpływów, tak jak to się stało na Ukrainie. Otwarcie drugiego frontu byłoby ponad siły rosyjskiej armii, nie radzącej sobie nawet na jednym, tj. na Ukrainie. Ponadto oznaczałoby to też koniec ODKB i marzeń odbudowy ZSRR, zwłaszcza że Rosja nie graniczy z pozostałymi członkami ODKB (poza Białorusią). Pewność siebie Tokajewa wynika też zapewne z tego, że jest przekonany, iż Chiny nie pozwolą Rosji na przeprowadzenie jakiejkolwiek operacji przeciwko niemu. To też znak, że Pekin, a nie Moskwa, jest i będzie głównym rozgrywającym w tym regionie. Kazachstan gra też z Turcją w ramach Organizacji Państw Turkijskich i można się spodziewać, że będzie zainteresowany wzmocnieniem tego formatu. Nie można jednak zapominać, że Turcja prowadzi własne deale z Rosją, przypominające bazar, gdzie przestrzenie wspólnego zainteresowania, takie jak m.in. Azja Centralna, podlegają przehandlowywaniu. W styczniu Turcja sondowała czy może wysłać „siły pokojowe" do Kazachstanu, konkurując w ten sposób z Rosją ale wówczas miała mniej kart w ręku. Teraz ma ich więcej, więc można się spodziewać, ze relacja Kazachstanu z Turcją ulegną wzmocnieniu, choć Tokajew zachowa ostrożność, znając naturę relacji turecko-rosyjskich. O ile Rosja nie zdecyduje się na wariant siłowy, a byłby to z jej strony błąd (niemniej wojna na Ukrainie pokazuje, że Moskwa niekoniecznie działa racjonalnie), to Kazachstan nie zerwie z nią relacji, a Zachód będzie dla niego jedynie partnerem handlowym i instrumentem balansowania. Kwestią otwartą pozostaje też na ile USA gotowe byłyby wesprzeć Kazachstan w przypadku użycia siły przez Rosję. Z jednej strony wyrwanie Kazachstanu z orbity rosyjskiej byłoby ogromnym sukcesem i geopolitycznym ciosem dla Kremla, z drugiej jednak istnieją bardzo istotne różnice między Kazachstanem a Ukrainą i beneficjentem dalszego uniezależniania się tego pierwszego mogą być raczej Chiny i ewentualnie Turcja, a nie Zachód.

Komentarze (7)

  1. Holydio72

    Wydaje mi się, że to Armenia zaatakowała Azerbejdżan.. dostając łomot z użyciem dronów…

    1. Noityle

      Dokadnie, wydaje ci sie.

  2. gdyby.

    Akurat 2 miesiace temu bylem w Kazachstanie (Co prawda tylko w Almalacie i Nursulatanie) ale mam pewne obserwacje socjoligiczne. 1). W Almalacie - miasto wielo kulturowe ok 200 narowodowsci (od Uzbekow, Turkow, Chinczykow, po Rosjan, i Kazachow) kezyk Rosjski jest tam uzwany jako jezuk miedznarodwy i jezyk bieznesu. Najlepsze szkoly , uniwerstety czy szpitale obsluguja po Rosyjsku. (np spotkana w autobusie studentka medyzyny o pociaglej mongolskiej twarzy byla dumna ze studjuje po Rosjsku) (2) Miejsowi Rosjanie sa zupelnie inni niz przjezdni. Sa lagodni i neutralni. (3) Spotaklem Rosjan z Rosji (z regoly z opozycji ) ktrzy uciakli z Rosji do Kazachstanu bo nie lubia Putina - sa ostrzy i gotwoi do walki z Pitinem. Rosjanie z Kazachstanu - odwatrnie - nie chca sie mieszac w Rosjksie sprawy.. Duza roznica w temperamnecie.

    1. MoherStary

      Dzięki

  3. Mark

    Uwaga do autora: Z tego co wiem, Kazachstan jest drugim, a nie czwartym największym państwem z b. ZSRR, o wiele większym niż Ukraina i o wiele, wiele większym niż Uzbekistan... Ale to tylko geografia....

    1. MoherStary

      Tak

  4. jpr

    Kazachstan nie jest czwarty pod względem wielkości, tylko zaludnienia. Terytorialnie nie jest mniejszy ani od Uzbekistanu, ani od Ukrainy.

  5. zegrz69

    Akurat to Kazachstan jest/był największą republiką ZSRR, zaraz po Rosji.

  6. Tadeusz Żeleźny - analityk systemowy

    W Kazachstanie jest mniejszość rosyjskojęzyczna. Przy przekroczeniu pewnego poziomu "krnąbrności" [z punktu widzenia Kremla] - ochrona tej "uciskanej" ludności będzie łatwym pretekstem do interwencji. Dla Kremla - prócz tradycyjnego utrzymywania swego statusu siłą - jest to także geostrategicznie sprawa zabezpieczenia strefy rdzeniowej dorzecza/ujścia Wołgi. Przy obecnej słabości Rosji skończyłoby się oderwaniem z Kazachstanu pewnej strefy "buforowej" dla tej strefy rdzeniowej - a Kazachstan obróciłby się całkowicie na Turcję militarnie - i ekonomicznie na Chiny. Teraz to wydaje się s-f, za kilka lat, raczej za dekadę czy tuzin lat - już bardzo prawdopodobne.

    1. Gandharwa

      Mam zdanie przeciwne. Pawłodar to nie Tyraspol - tylko część kraju, który ma ropę i dobrze sobie radzi. Rosjanie niekoniecznie chcą być w rosji i brać udział w awanturach Putina, tym bardziej że widzą, jak rosja zdobywa teren i można łatwo stać się bezdomnym.

    2. Pirat

      Jeśli chodzi o Kazachstan, Chiny powiedzą Nie i Putin nie podskoczy.

  7. Ma_XX

    Kazachstan ma opiekuna- są to Chiny więc kacapia nie ma tam czego szukać - ich mirotworcy chcieli tam zostać jakiś czas temu ale jeden chiński telefon spowodował ich powrót po tygodniu :D