- ANALIZA
- OPINIA
- KOMENTARZ
- WIADOMOŚCI
Preludium do eskalacji. Rosja atakuje cele przy polskich granicach
Autor. Rosyjskie MO
Rosja zamierza wygrać z Ukrainą z użyciem środków wojskowych i jednym z elementów będzie wspieranie swoich działań poprzez presję na inne państwa w Europie. Tym samym Polska już nie może myśleć o przyszłym budowaniu koncepcji obrony totalnej, ale o tym, że jej założenia są teraz bezpośrednio testowane. Idziemy więc w kierunku zmiany, ale bez przestrzeni do popełniania błędu i prowadzonej w kontakcie z widocznym przeciwnikiem.
Rosjanie mogą na przełomie 2026/27 rzeczywiście dążyć do przełamania sytuacji na froncie, ale też złamania strategicznych podstaw funkcjonowania Ukrainy jako państwa. W pierwszej kolejności zauważa się przede wszystkim możliwości uzyskania nowych sukcesów wojskowych w toku pogarszających się warunków pogodowych w kluczowych obszarach frontu donbaskiego. Chodzić może o kontynuację wojny na wyniszczenie, ale przy mniej skutecznym operowaniu przez stronę ukraińską systemami bezzałogowymi. Może to pozwolić na uzyskanie przewag taktycznych, które potencjalnie mogą przełożyć się na przełamanie nawet w skali operacyjnej. Należy przy tym pamiętać, że pomimo wielu scenariuszy medialnych nie mamy do czynienia z załamaniem się systemu rekrutacji do wojska po stronie rosyjskiej.
Oczywiście kwestią do dyskusji pozostaje jakość pozyskanych żołnierzy, ich morale, a także kwestia wyszkolenia. Jednakże w warunkach państwa niedemokratycznego, o tak dużej bazie rekruta (gigantyczna wręcz dysproporcja względem państwa napadniętego) oraz przy wyborze takiego, a nie innego modelu prowadzenia działań zbrojnych (na wyniszczenie, przy postawieniu na wojnę industrialną) nie muszą te problemy oznaczać blokady dla dalszego podejmowania działań ofensywnych. Szczególnie że druga strona, a więc Ukraina w coraz bardziej otwarty sposób musi mierzyć się z własnymi problemami odnoszącymi się do stanów osobowych sił zbrojnych i sięgania po niezbędne uzupełnienia.
Ostrożniej z Rosją cz. 2
Analogicznie, nie doszło do załamania rosyjskiego systemu produkcji środków niezbędnych do prowadzenia dalszej agresji zbrojnej, w tym przede wszystkim rakiet i wszelkiej innej amunicji. Nie można nie wspomnieć, że wielokrotnie w toku kampanii pełnoskalowej, zapoczątkowanej w 2022 r. tworzone były przekazy o pełnym kolapsie Rosji właśnie z uwagi na problemy materiałowo-sprzętowe. Jednakże tamtejszy przemysł zbrojeniowy wykazuje oznaki dostosowania się do sytuacji, gdzie pojawia się potrzeba utrzymania zdolności produkcyjnych skalowanych pod konkretny model działań zbrojnych. I dzieje się to pomimo panujących trendów w zakresie korupcji w systemie rosyjskim. Co więcej, nie da się ukryć, że również Rosjanie umieli wejść w przestrzenie pozwalające im zniwelować pewne przewagi technologiczne, będące pochodną pomocy wojskowej dla Ukrainy oraz rozwoju krajowych, ukraińskich systemów uzbrojenia, co widać w rozwoju systemów bezzałogowych, ale także chociażby w dalszym rozbudowywaniu możliwości działań w domenie elektromagnetycznej.
Jednakże z perspektywy bezpieczeństwa europejskiego i polskiego o wiele bardziej niebezpieczna jest diagnoza rosyjskich działań w przestrzeni strategicznej. Odnosimy się bowiem do planowanego uderzenia w podwaliny działania państwa ukraińskiego oraz wysoce realnych próby wywołania presji na państwa zaangażowane w pomoc wojskową. Zauważmy, że Rosjanie wykorzystują w tym kontekście zróżnicowane formuły napadu powietrznego, ale przy rozszerzonym spektrum celów. Wiemy doskonale, obserwując wcześniejsze fazy kampanii, iż pierwotnym kierunkiem jest porażenie systemu energetycznego państwa oraz ciepłownictwa czy innych usług krytycznych w całym państwie. Jest to w tym roku i na początku kolejnego realne, gdyż zauważalna jest postępujący drenażu środków obrony przeciwlotniczej i przede wszystkim przeciwrakietowej. W tym ostatnim przypadku sytuacja ta jest potęgowana nie tylko samym zużyciem efektorów na Ukrainie, ale również sprawą kontynuacji działań zbrojnych na Bliskim Wschodzie.
Przeciążona obrona Ukrainy
Mówiąc wprost, szczególnie ukraińskie miasta nie mogą mieć tego samego poziomu obrony co wcześniej. Co więcej, strona rosyjska może w tych atakach sięgać po środki odpowiednio zmodyfikowane na podstawie dotychczasowych doświadczeń z walk. Widać to po nowych metodach użycia oraz nowych rozwiązaniach z zakresu systemów bezzałogowych (napędy, środki komunikacji, etc.). Nie wolno także pominąć potencjalnego masowego zastosowania środków rakietowych pochodzenia północnokoreańskiego, uzupełniających rosyjskie w wytworzeniu pewnego rodzaju masy krytycznej, jeśli chodzi o zmasowaną kampanię ataków w kolejnych miesiącach.
W tym miejscu wskażmy, że Ukraina może wywoływać problemy sektora paliwowego w Rosji, a także dokonywać spektakularnych porażeń różnych celów w niemal całej Rosji. Lecz jednocześnie nie mówimy o zdolności do pełnego sparaliżowania o wiele większego państwa. Trzeba więc wyważyć podejście do przekazów medialnych, widząc realne zasoby i zdolności obu walczących państw. Szczególnie że już wiele razy przekonywaliśmy się np. o innej formule akceptowalnych strat po stronie Rosji, w tym bezpowrotnych strat osobowych. Nie wspominając o podejściu do strat w infrastrukturze, Należy więc zastrzec, że jednym z elementów obrony przed Rosją powinna być akceptacja realnej analizy przeciwnika, a nie bazowanie na wytworzonych modelach jego widzenia w oparciu o akceptowalną przez nas racjonalność.
Rosjanie już teraz rozszerzają uderzenia na cele cywilne, co wraca do poziomu zastraszenia ludności cywilnej oraz sparaliżowania funkcjonowania przemysłu i tym samym ograniczenia możliwości działań biznesu. Idąc tym tropem, widzimy nie tylko ataki obiektowe na miasta, ale również możliwe rosnące zagrożenie dla sieci kolejowej oraz drogowej, zwłaszcza że Ukraina jest od nich zależna z racji swojego położenia i powiązania jej działań z Zachodem kontynentu. Transport lotniczy jest ograniczony działaniami wojennymi, a morski podlega ciągłemu oddziaływaniu na Morzu Czarnym ze strony Rosji. Powiedzmy w tym miejscu, że jest to akwen, gdzie działają obie strony i obie strony są w stanie paraliżować transport szczególnie jednostek cywilnych. Innym aspektem, który nadal jest ważny w naszej wstępnej analizie jest ciągła dysproporcja jeśli chodzi o komunikację kolejowo-drogową na kierunku polskim oraz rumuńskim, co zwiększa prawdopodobieństwo uderzeń Rosji w pobliżu właśnie naszej granicy.
Sygnalizacja i nie tylko ona
Nie należy więc traktować w kategorii zaskoczenia niedawnych głośnych uderzeń tuż przy polskiej granicy, w tym na transport kolejowy. Oprócz zasygnalizowania spraw politycznych, jest to manifestacja siły i wykazanie zrozumienia strony przeciwnej względem znaczenia węzłów kolejowych dla Ukrainy oraz relacji z innymi państwami. Przy czym Rosja najprawdopodobniej może dołączyć do tego bardziej zmasowane działania dywersyjno-sabotażowe poza samą Ukrainą. Wykazała bowiem takie zdolności, a jednocześnie jest obecnie w stanie zaakceptować je już nie w kategorii punktowej, ale bardziej systemowej. Również w tej przestrzeni od kilku lat trwa praca nad usprawnieniem pozyskiwania osób do działań dywersyjnych i sabotażowych, a także zbieranie niezbędnego lessons learned w zakresie środków przeciwdziałania podejmowanych ze strony kontrwywiadów innych państw.
Należy więc brać pod uwagę scenariusz obejmujący próbę zgrania w jedną spójną kampanię działań rakietowo-dronowych wymierzonych we wspomniane cele powiązane z ludnością cywilną oraz przestrzenią działań całego państwa ukraińskiego, przy jednoczesnym wspieraniu ich przez kampanię dywersyjno-sabotażową na całej wschodniej flance NATO (w tym w Polsce). Zauważmy, że w najbardziej pesymistycznej wersji scenariusza możliwe są również bardziej otwarte wystąpienia siły rosyjskiej, np. na Łotwie czy w Estonii. Co więcej, w przypadku Polski już teraz widzimy, że testowane były wloty systemów bezzałogowych na dużą skalę, ale też pojawienie się pocisków manewrujących. Trzeba brać pod uwagę zwielokrotnienie tego rodzaju incydentów, w tym możliwość wystąpienia ich w nowej skali oraz przy nowej jakości (porażenie już konkretnych celów).
Czeka nas kampania dywersji i sabotażu
Innym aspektem, który powinien być skorelowany z pojawiającymi się wypowiedziami władz w Polsce, jest uznanie, iż mogą pojawić się nowe i liczniejsze akty działań dywersyjno-sabotażowych. Szczególnie, gdyby rzeczywiście strona rosyjska rozpoczęła na większą skalę niż dotychczas swoje operacje konwencjonalne w Donbasie. Mówiąc wprost, na tym etapie konfliktu pozyskanie kolejnych transz pomocy wojskowej może być utrudnione, co strona rosyjska rozumie. Stąd najprawdopodobniej próby podjęcia ryzyka jeśli chodzi o incydenty z zapleczem amunicyjnym w całej Europie, na czele z Niemcami. Musimy uznać, że im większa będzie skala walk na froncie, tym bardziej będzie rosło ryzyko eksplozji, podpaleń, a nawet uderzeń z użyciem systemów bezzałogowych.
Nie oznacza to w żadnym razie braku możliwości zminimalizowania ryzyka po stronie Polski oraz innych państw NATO. Mowa oczywiście o kilku warstwach naszej i sojuszniczej odpowiedzi na widoczną eskalację rosyjską. Pierwszą przestrzenią jest kontynuacja operowania w ramach misji powietrznych nad całą wschodnią flanką NATO, ale w perspektywie ich sojuszniczego wymiaru. Mówiąc wprost, żadne państwo nie jest w stanie przejąć w takich warunkach na siebie pełnego ciężaru zabezpieczenia różnych rodzajów aktywności w powietrzu i to przez tak długi okres. Biorąc pod uwagę ograniczoną liczbę środków powietrznych, ale też obciążenie ich załóg i personelu naziemnego, nie wspominając o odrywaniu od szkoleń i przygotowań obronnych, nie wolno zapominać o znaczeniu np. pojawiania się maszyn wyspecjalizowanych ze strony naszych sojuszników, wspierających nie tylko Polskę, ale także np. państwa nadbałtyckie. Jest to wątek w zbyt małym stopniu ukazywany w domenie informacyjnej, a kluczowy dla zrozumienia jak ważne są działania sojusznicze w obecnej sytuacji.
Manifestacja siły
Drugim elementem odpowiedzi jest własna manifestacja siły, wykazana w zwiększeniu skali i liczby kolejnych ćwiczeń oraz manewrów wojskowych. Doświadczeniem dla nas powinna być polska oraz sojusznicza reakcja na niedawną edycję rosyjskich manewrów pk. Zapad. Zniwelowano wówczas w sposób znaczący ich przekaz, ale także pokazano drugiej stronie natowskie zdolności do odstraszania. Dziś wiele zależy również od naszych partnerów od Rumunii do Norwegii, gdyż nie można pozwolić stronie rosyjskiej na uzyskiwanie przewag w poszczególnych miejscach wschodniej flanki. Jeśli więc dzieje się coś w pobliżu polskich czy łotewskich granic, należy zachęcać NATO do ćwiczeń w zupełnie innej przestrzeni, w tym w trybach innych niż te cykliczne. Mówiąc dobitnie, chodzi o własne ustalenie poziomu zaangażowanych sił i środków przy progu pokazu siły.
Trzecim elementem, który znalazł swój wydźwięk w szerszych opracowaniach na łamach zarówno Defence24, jak i Infosecurity24, jest zwiększenie zdolności względem naszego kontrwywiadu. Chodzi o systemowe podejście, lokowane od kwestii prawnych, aż po niezbędne środki finansowe. Musimy bowiem założyć, że właśnie kontrwywiad w kolejnych dniach i miesiącach będzie przeciążany aktywnością rosyjską, analogicznie do skali działań naszego lotnictwa. Z tą oto różnicą, że w jego przypadku nie możemy mówić o możliwości uzyskania agregacji sił poprzez działania sojusznicze. Nie wykluczamy intelligence sharing-u, a także roli wyprzedzającej przy działaniach sojuszniczych w ramach wywiadu. Lecz jednak pierwsza linia należeć będzie właśnie do sił kontrwywiadowczych. Zauważmy, że ataki na koleje czy transporty drogowe wymagają wrogiej aktywności w sensie obserwacji, analizy, a nawet środków technicznych. Jeśli więc Rosja zamierza zwiększyć ich skalę, to naturalnie zwiększy presję agenturalną po stronie ukraińskiej granicy, ale też w Polsce.
Czwartą przestrzenią jest oczywiście znana, ale jakże mocno w Polsce rozchwiana aktywność w domenie informacyjno-kognitywnej. Pomimo – a może właśnie z racji jej ciągłego definiowania/redefiniowania oraz pokrywania dyskusjami w wymiarze cywilnym, jest ona jak nigdy wrażliwa na wrogie operacje. Niezmiennie jesteśmy więc stawiani w roli aktora raczej reaktywnego, co przy działaniach podprogowych niesie ze sobą liczne wątpliwości. Wspomniany przykład strategicznej reakcji w domenie info-kognitywnej na manewry pk. Zapad powinien nam uzmysłowić, że teraz należy działać podobnie, ale w zwiększonej skali.
Inwestycje w zdolności tu i teraz
Piątym aspektem jest przyspieszenie prac nad nasyceniem naszych sił zbrojnych rozwiązaniami pomostowymi, ale dostępnymi na rynku. W toku niedawnego MSPO 2026 wiele miejsca zajmowały dyskusje o zdolnościach, które należy budować tu i teraz. Oczywiście, większość z nich była skanalizowana wokół systemów bezzałogowych i systemów kontrdronowych, ale widzimy, że problem jest o wiele szerszy. Żołnierze już teraz, ale także funkcjonariusze, muszą skokowo zyskać nowe zasoby do walki radioelektronicznej, misji ISR, zwiększania świadomości sytuacyjnej, kompleksu C4 – Command, Control, Communication, Computers. Będziemy bowiem objęci niejako odpryskiem wojny na wyniszczenie. Z tą oto różnicą względem Ukrainy, że w 99 proc. nie będzie to najprawdopodobniej działanie kinetyczne na styku z przeciwnikiem. Działania te odnoszą się raczej do wiązania naszych sił w działania na granicy, wymagają zwiększonej aktywności patrolowej, a nawet mogą oddziaływać na funkcjonowanie jednostek i ich infrastruktury z racji groźby/akcji sabotażowo-dywersyjnych. Zdolności technologiczne pozwalają zminimalizować ryzyko przeciążenia naszych sił i środków in kolejnych miesiącach.
Szóstym wątkiem jest jednak dążenie do przeprowadzenia szeregu większych i mniejszych ćwiczeń obejmujących ludność cywilną. Mówimy o zagrożeniach napadem powietrznym, ale też jeśli chodzi o zwiększenie świadomości w innych przestrzeniach bezpieczeństwa. Silosowe i niemasowe narzędzia nie będą dalej efektywne i mogą wręcz grozić występowaniem większej skali paniki i chaosu przy kolejnych incydentach. Zauważmy, że nie wykonamy tego w umownym trakcie konkretnych zdarzeń i incydentów. Należy już teraz zauważyć takie akcje jak Akademia ochrony ludności i obrony cywilnej MSWiA, ale należy rozważyć rozpoczęcie dużych ćwiczeń w stylu i skali już azjatyckiej czy też skandynawskiej.
Konkludując, należy zgodzić się, że jako cały kontynent wchodzimy w kolejny etap największego konfliktu zbrojnego po 1945 r. Przy czym Rosja z przyczyn nie tylko polityczno-ideologicznych, ale już bardziej praktycznych, wojskowych może spróbować sięgnąć w nim po eskalację wykraczającą poza granice samej Ukrainy. Trzeba więc przyjąć, że każde nasilenie ostrzałów rakietowych i dronowych celów ukraińskich może wiązać się ze zwiększonym prawdopodobieństwem występowania groźnych sytuacji dla naszego bezpieczeństwa, także w Polsce. Co najważniejsze, kluczową rolę w tych działaniach odstraszania i obrony pełni Wojsko Polskie, wykazując niezbędność utrzymania wysokiego poziomu inwestycji w jego rozwój i modernizację. Przy czym, jeszcze bardziej uwidocznia się sprawa systemu, który niejako uzupełnia wojskowych, od służb wywiadowczych i służb kontrwywiadowczych, aż po całokształt działań w obrębie ochrony ludności i obrony cywilnej. Rosja testuje bowiem, czym jest obrona totalna w państwach wspierających Ukrainę i dąży do eksploracji wszelkich słabości poszczególnych państw.








