- ANALIZA
- KOMENTARZ
- OPINIA
- WIADOMOŚCI
Odnaleźć członków załogi w głębi Iranu [KOMENTARZ]
Amerykanie mieli utracić nad Iranem samolot F-15E Strike Eagle. Tym samym na wrogim terenie znalazło się dwóch członków załogi. Siły połączone rozpoczęły natychmiast jedną z najbardziej skomplikowanych misji, jaką jest – nie ma co ukrywać – bojowa misja poszukiwawczo-ratownicza CSAR. Najprawdopodobniej owocem tych ryzykownych działań było uratowanie przynajmniej jednego z członków załogi utraconej maszyny.
Autor. Petty Officer 2nd Class Scott Taylor - U.S. Air Force, domena publiczna
Na wstępie musimy stwierdzić, że każda operacja z użyciem własnych (lub sojuszniczych) sił powietrznych, ale także statków powietrznych należących do innych rodzajów sił zbrojnych, prowadzona nad wrogim terytorium, zakłada scenariusz możliwej utraty maszyny lub maszyn. Albowiem może nastąpić oddziaływanie wrogiej obrony przeciwlotniczej, nawet jeśli większość z niej została sparaliżowana lub wręcz zniszczona, szczególnie w pierwszych godzinach/dniach działań własnych. Nawet integracja fizycznego porażenia celów związanych z obroną powietrzną przeciwnika oraz oddziaływanie za pomocą walki radioelektronicznej nie daje nigdy stuprocentowego zabezpieczenia sił własnych w strefie konfliktu. Zauważmy, że szczególnie mniejsze i tańsze systemy w stylu przenośnych zestawów MANPADS czy też systemów lufowych VSHORAD mogą stanowić wyzwanie dla załogowych i bezzałogowych statków powietrznych. Co więcej, istnieje prawdopodobieństwo, że część bardziej zaawansowanych systemów irańskiej produkcji lub importowanych mogło być ukrytych, dążąc do przetrwania najbardziej dynamicznej pierwszej fazy uderzeń.
Irańska obrona przeciwlotnicza nadal groźna
Iran nie jest w pełni porażony, jeśli chodzi o systemy pocisków rakietowych i systemów dronowych, ale także własnej obrony przeciwlotniczej. Wypowiedzi polityczne należy traktować w kategoriach zapewne działań narracyjnych, a nie jasnego obrazowania sytuacji militarnej. Wobec tego, każdorazowo, wykonując misje nad wrogim terytorium, pojawia się też ryzyko wystąpienia awarii technicznych lub błędu(ów) pilota. Tym bardziej, jeśli mowa jest o ponad miesięcznym amerykańsko-izraelskim oddziaływaniu na zróżnicowane cele w Iranie z wykorzystaniem znacznych sił lotniczych. Utrata amerykańskiego F-15E Strike Eagle (najprawdopodobniej z jednostki U.S. Air Force 494th Fighter Squadron, na co dzień stacjonującej w bazie brytyjskich Royal Air Force w Lakenheath) dobitnie pokazuje, że nie można uznawać, iż operowanie nad Iranem jest w pewnym sensie w pełni bezpieczne i takie będzie, aż do końca działań bojowych. Jednocześnie podkreślając wagę i znaczenie zdolności w zakresie CSAR (ang. Combat Search and Rescue). Zauważmy, że mówimy o określonych zadaniach wykonywanych przez siły wyspecjalizowane do tego rodzaju misji w celu ratowania osób znajdujących się w niebezpieczeństwie podczas wojny lub operacji wojskowych innych niż wojna.
Od wojny wietnamskiej USA stawia priorytetowo możliwość każdorazowego przeprowadzania misji CSAR właśnie w kontekście załóg swoich samolotów. Wskazując, jak cennym aktywem są piloci oraz inni członkowie załóg, chociażby operatorzy uzbrojenia. Objawia się to w zakresie posiadania wyspecjalizowanych rozwiązań doktrynalnych, ale też posiadania niezbędnych, specjalistycznych zasobów osobowo-sprzętowych. Misje CSAR nad wrogim terytorium to bowiem skomplikowany proces oscylujący między centrum koordynacji ratowniczej (RCC), a więc ważnym komponentem odpowiedzialnym za samą operację i koordynację działań CSAR, a także samą grupą zadaniową poszukiwawczo-ratowniczą (CSARTF). Mówimy więc nie tylko o samych śmigłowcach, samolotach i ludziach w nich znajdujących się, ale całym systemie dowodzenia i kierowania, łączności w warunkach wrogiego oddziaływania, a także pozyskania najważniejszych danych wywiadowczych. Jakakolwiek misja CSAR, a tym bardziej w takich warunkach jak te panujące w Iranie, jest misją połączoną i wykonywaną przy zasobach wielodomenowych. To najlepiej ukazuje trudność i wymagania stawiane dowódcom i żołnierzom.
USA i Izrael współpracują wokół CSAR
Naturalnie, że w przypadku Iranu mowa jest o potencjalnej synchronizacji współpracy wywiadowczej między Amerykanami i Izraelczykami. Należy zakładać, że symboliczna strona możliwości pojmania wojskowego z U.S. Air Force wymusiła aktywowanie przez oba państwa całego spektrum pozyskiwania danych od źródeł HUMINT po zaawansowane działania w oparciu o źródła technologiczne (SIGINT, IMINT, etc.). Oprócz aktywowania zasobów wywiadowczych, mowa jest o jak najszerszym działaniu własnego kompleksu ISR, pozwalając na poszukiwania z użyciem narzędzi elektronicznych, ale też – jeśli te zawiodą – również obserwacji wizualnej, z wykorzystaniem najczęściej wolniejszych maszyn załogowych, ale też systemów bezzałogowych. Widzimy również synchronizację działań amerykańsko-izraelskich w zakresie dowodzenia i kierowania, czego przejawem miało być zatrzymanie izraelskich operacji z powietrza na czas amerykańskiej misji CSAR.
Zobacz też

Widzimy również wyścig z czasem, który budowany jest zdolnością przeciwnika do szybszego dyslokowania w rejon przebywania własnej, strąconej maszyny dużych sił lądowych i paramilitarnych. Irańczycy mogą nie tylko nasycić przestrzeń poszukiwań własnymi siłami, ale również wykorzystać potencjalne miejsca przebywania członków załogi do stworzenia zagrożenia dla członków i operatorów CSARTF. Wymagana jest więc przewaga w świadomości sytuacyjnej, przekładana na przewagę w przeprowadzaniu operacji ratunkowej. Należy zakładać, że załoga własna może być ranna, może mieć problemy z nawiązaniem łączności, a nawet być zabitą/tragicznie zmarłą. Wobec tego w RCC brane są pod uwagę różne wizje zadań dla CSARTF. To także przekłada się na specyfikę samych zespołów, które oprócz dużego ryzyka muszą być przygotowane do przeprowadzenia działań z użyciem różnych rozwiązań taktycznych. Operatorzy muszą też oczywiście posiadać umiejętności w sferze ratownictwa i medycy pola walki. Pamiętajmy, że nawet jeśli załogi bezpiecznie katapultowały się, to sam ten proces stanowi olbrzymie obciążenie dla ciała człowieka. Do tego dochodzą czynniki psychofizyczne związane ze znalezieniem się na wrogim terytorium, w izolacji od sił własnych, wymagające zrozumienia przez zespoły CSARTF.
Jak najszybciej zlokalizować i ewakuować
Tym samym działania CSAR muszą ustalić w sposób jak najszybszy lokalizację lub przybliżoną lokalizację osób poszukiwanych i postarać się nawiązać jakąś formę komunikacji, najlepiej bez zdradzania lokacji przeciwnikowi. Następnie zgromadzić odpowiednie siły i środki, próbując odzyskać osobę lub osoby i – co równie ważne – móc je ewakuować do strefy bezpiecznej. Zauważmy, że pilot F-15E utraconego przez USA w Iranie został przejęty i ewakuowany poza strefę walki, ale nie obyło się bez postrzelenia śmigłowców uczestniczących w misji. Z dostępnych materiałów lokalnych można przypuszczać, że chodzić mogło o silne oddziaływanie z ziemi, jeśli chodzi o ostrzał z broni lekkiej przeciwnika. Podniesienie członków załóg może wymagać specjalnych zespołów operatorów sił operacji specjalnych (SOF). Zauważmy, że ważnym elementem jest także wsparcie udzielane przez eskortę misji RESCORT. Chodzi o uzyskanie zdolności do stłumienia możliwych reakcji przeciwnika, szczególnie w najbardziej ryzykownych fazach przejmowania osób z ziemi. Jak wskazano, na lądzie Irańczycy mają zdolność do szybkiej mobilizacji sił i środków, w tym jednostek paramilitarnych, które nie muszą być umundurowane i nie muszą poruszać się w pojazdach stricte wojskowych. Do tego dochodzi zapewnienie wsparcia logistycznego, na czele ze zdolnością do tankowania w powietrzu. Trzeba również podkreślić możliwość utracenia jakiejś maszyn należących do samego CSARTF.
Amerykanie, przygotowując operację pk. Epic Fury, musieli wzmocnić w rejonie odpowiedzialności swoje zespoły do misji CSAR. W Iranie widzieliśmy najprawdopodobniej przynajmniej jeden wyspecjalizowany HC-130J Combat King II oraz dwa śmigłowce HH-60G Pave Hawk. Jednakże obraz zaangażowanych sił nie jest pełen. Przede wszystkim w domenie powietrznej musiały operować inne maszyny załogowe i bezzałogowe. Zaś na pokładach śmigłowców znajdować mogli się operatorzy jednostek w stylu U.S. Air Force Pararescue (część U.S. Air Force Special Warfare), czyli popularni PJ. Są to, według ich oficjalnego opisu, specjalnie zorganizowane, wyszkolone, wyposażone i przygotowane zespoły, dedykowane do prowadzenia pełnego spektrum operacji ratunkowych (Personnel Recovery – PR), obejmujących zarówno konwencjonalne, jak i niekonwencjonalne operacje ratownicze. Można również założyć obecność innych formacji Sił Operacji Specjalnych, które również mogą podjąć się takich misji. Tu akurat można uznać, że dowodzący misją AMC ma potencjalnie szerokie możliwości sięgania po amerykańskich operatorów. Co równie ważne, w USA trenowane są także różne scenariusze docierania do utraconych załóg, w tym jeśli chodzi o infiltrację stref poszukiwania oraz późniejszą eksfiltrację własnych zasobów.
A co, jeśli członek załogi zostanie pojmany
Dodajmy w tym miejscu, że jeśli chodzi o wspomnianą eksfiltrację, w analizie kazusu utraconej maszyny i poszukiwań członków załogi pojawiła się kwestia szkolenia SERE. Jest to akronim od takich pojęć jak Survival (czyli przetrwanie), Evasion (unikania), Resistance (oporu) i Escape (ucieczki). Pilot i członek załogi F-15E, jeśli mają możliwości fizyczne, muszą mieć możliwość bytowania w warunkach niesprzyjających, próbując unikać namierzenia przez potencjalnie przeważające siły przeciwnika oraz nawet cywilów (w Iranie miała pojawić się nagroda za głowę członków załogi strąconej maszyny). Przy jednoczesnym przygotowaniu załogi na możliwość pojmania i torturowania. Załogi są również ćwiczone w ramach szkoleń SERE z zakresu podejmowania prób ucieczki, jeśli po schwytaniu nadarzy się takowa okazja. Pojmanie żywego pilota lub innego członka załogi to zawsze wielki sukces propagandowy dla przeciwnika. Może stanowić naturalny atut w negocjacjach i wymuszać ustępstwa po stronie USA. Szczególnie iż Iran nie kojarzy się dobrze Amerykanom w związku ze sprawą przetrzymywania przez Irańczyków ich dyplomatów po rewolucji.
Zobacz też

Należy również podkreślić wysokie prawdopodobieństwo jeszcze uderzeń na zlokalizowane wrakowisko. Szczególnie w przypadku ustalenia, że znaczne części utraconej maszyny są w stanie pozwalającym na przechwycenie jej przez przeciwnika i poddanie badaniom. Przy czym w przypadku Iranu mowa raczej o możliwości nie tylko dokonania oględzin przez samych Irańczyków, ale przekazywania elementów F-15E do sojuszniczych państw na czele z Chinami oraz Rosją. Wobec tego, przy najgłośniejszym elemencie, jakim jest CSAR, możliwe było przeprowadzenie uderzeń na miejsce(a), gdzie widoczne były kluczowe elementy amerykańskiego statku powietrznego.
Podsumowując, należy zauważyć, iż uratowanie chociażby jednej osoby z załogi utraconego F-15E jest już dla Amerykanów znacznym sukcesem. Wykazuje to determinację i skuteczność w przeprowadzeniu bardzo ryzykownej i złożonej operacji na terytorium przeciwnika. Jest to również sygnał dla innych państw, że jeśli bierze się pod uwagę w swoich planach operacje powietrzne nad obszarami zajmowanymi przez przeciwnika, to wymaganym jest inwestowanie w siły i środki oraz rozwiązania pozwalające na prowadzenie misji CSAR. Co więcej, są one obarczone wysokim ryzykiem, a jego minimalizacji sprzyja specjalistyczne wyszkolenie załóg, inwestycje w sprzęt oraz zastosowanie działań połączonych.
*powyższy materiał powstał przy szeregu informacji o możliwej skutecznej ewakuacji jednego z członków załogi F-15E - najprawdopodobniej pilota - i bez wskazania na los drugiego członka załogi.





WIDEO: Offset czy „offset”? Miliony na Jelcza, miliardy na Apache | Defence24 Week #153