- ANALIZA
- KOMENTARZ
- OPINIA
- WIADOMOŚCI
Korea Południowa rozważa wysłanie sił do Cieśniny Ormuz
Autor. U.S. Navy, Mass Communication Specialist 3rd Class Jack D. Barnell, domena publiczna
Republika Korei ma rozważać różne formaty wsparcia bezpieczeństwa i swobody żeglugi w rejonie Cieśniny Ormuz. Jednym z możliwych scenariuszy ma być dyslokowanie wydzielonych sił i środków z marynarki wojennej oraz sił operacji specjalnych. Pytanie jednak, czy taka formuła znajdzie akceptację wśród Koreańczyków i przede wszystkim zostanie pozytywnie odebrana przez USA i państwa regionu Bliskiego Wschodu?
Pojawia się coraz więcej sygnałów, że siły zbrojne Republiki Korei mogą być dyslokowane do Zatoki, w ramach operacji gwarantującej swobodę nawigacji m.in. w rejonie Cieśniny Ormuz. Taka decyzja byłaby elementem wsłuchania się władz w Seulu w prośby ze strony USA. Amerykanie chcą bowiem od dłuższego czasu niejako umiędzynarodowić działania na rzecz swobody nawigacji w spornym regionie, który od lutego 2026 r. jest przestrzenią walk z Iranem. Władze w Teheranie i Strażnicy Rewolucji starają się blokować ruch morski na krytycznym akwenie, uderzając w sytuację na rynkach surowcowych na całym świecie. Jednocześnie, USA prowadziły działania mające na celu zniszczenie możliwości morskich Iranu, zaś teraz dokonują blokady ich portów.
Samolot patrolowy i saperzy-komandosi
Wracając jednak do samej Republiki Korei, to na razie, zdaniem Kim Tae-hoon, z SBS News, miały rozpocząć się przygotowania po stronie koreańskiej do wysłania na Bliski Wschód samolotów patrolowych, a także zespołu saperów (EOD) i okrętów wsparcia. Oficjalnie władze Republiki Korei mają dyplomatycznie stwierdzać, że nie dokonano ostatecznych decyzji. Lecz mają być rozważane wszelkie narzędzia związane z wesparciem swobody nawigacji w Cieśninie Ormuz. Republika Korei ma prowadzić w tym zakresie ścisłe konsultacje nie tylko z USA, ale także z partnerami ze Zjednoczonego Królestwa czy Francji.
Zauważa się przy tym (za Kim Tae-hoon), że będzie wymagana decyzja Rady Bezpieczeństwa Narodowego (NSC), rezolucja Rady Ministrów oraz co najważniejsze zgoda Zgromadzenia Narodowego w państwie. Sugeruje się w przekazach medialnych, że proces decyzyjny oficjalnie może być rozpoczęty właśnie we wrześniu 2026 r. i zakładać decyzje praktyczne niejako pod koniec 2026 r. Jednocześnie, dyplomacja koreańska będzie musiała uzyskać w relacji z innymi państwami szereg porozumień związanych ze stacjonowaniem sił, ich logistyką, a także transferami do rejonu odpowiedzialności wydzielonych sił i środków. Lecz, akurat w tym zakresie problemy mogą być o wiele mniejsze niż chociażby w zakresie uzyskania pełnej akceptacji politycznej. Dodajmy, że jeszcze w marcu sondaż pracowni Gallupa w Korei wykazał, że 55 proc. respondentów sprzeciwiało się wysłaniu południowokoreańskich okrętów wojennych do Cieśniny Ormuz, podczas gdy zaledwie 30 proc. ankietowanych popierało taką możliwość (za depeszą agencji informacyjnej Reuters cytowaną przez media na świecie.
Problem surowcowy
Przy czym, również dla Republiki Korei wysoce niekomfortowym jest sytuacja zaburzająca import surowców energetycznych z Bliskiego Wschodu. Zauważmy, że cytując analizę U.S. Energy Information Administration jeszcze sprzed turbulencji regionalnych po 2023 r. – „Korea Południowa (Republika Korei – JR) opiera się na imporcie, aby pokryć prawie 98% swojego zużycia paliw kopalnych, z powodu niewystarczających zasobów krajowych”. Szacuje się więc, że państwo jest wręcz zależnie od okresu czwartym największym importerem ropy naftowej oraz trzecim największym importerem skroplonego gazu ziemnego (LNG) na świecie. W tym ostatnim przypadku Katar stanowi punkt odniesienia do gazowych interesów Republiki Korei. Zaś szerzej Bliski Wschód odpowiada za około 65–72 proc. całkowitego importu ropy naftowej. Tych kwestii nie da się pominąć w myśleniu o możliwym rozwinięciu sił właśnie na szlakach prowadzących z Zatoki, przez Cieśninę Ormuz, aż do Zatoki Omańskiej.
Jeśli chodzi o samoloty, to ma być to potencjalnie debiut w regionie południowokoreańskich maszyn P-8A Posejdon (Poseidon), a więc wielozadaniowych morskich maszyn patrolowych. Jak wskazuje producent, czyli Boeing, te załogowe statki powietrzne mają możliwość zwalczanie okrętów podwodnych i nawodnych, prowadzenia misji ISR oraz działań SAR. Koreańczycy jeszcze w 2018 r. zakupili od amerykańskiego koncernu sześć tych zaawansowanych technicznie maszyn. Jeśli chodzi o saperów, to sugeruje się użycie elitarnych operatorów z Flotylli Walki Specjalnej Marynarki Wojennej Republiki Korei. Zasoby jednostki były już widoczne w ramach działań antypirackich wymierzonych w grupy z Somalii. W tym aspekcie komandosów wspierały zasoby marynarki wojennej, bazując na najczęściej niszczycielu pozwalającym na użycie szybkich łodzi oraz śmigłowców do misji VBSS i zwalczania aktów piractwa.
Region dobrze znany komandosom z Republiki Korei
Co ważne, komandosi południowokoreańscy współpracują również dość szeroko ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Zespół zadaniowy Akh (Brat) powstał w oparciu o zasoby wydzielone ze 160. Grupy Wojsk Specjalnych Sił Operacji Specjalnych Republiki Korei i stacjonuje w rejonie Al-Ajn. Pojawienie się operatorów było pochodną dwustronnej umowy odnoszącej się do współpracy Republiki Korei i ZEA w zakresie elektrowni jądrowej Barakah i szerzej dostępu do cywilnych południowokoreańskich technologii jądrowych. Oprócz szkolenia i tworzenia interoperacyjności między siłami zbrojnymi obu państw, Koreańczycy zyskali punkt wypadowy w zakresie potencjalnych działań w ramach sytuacji kryzysowych – w tym jeśli chodzi o współczesne zagrożenia morskie. Należy więc spodziewać się, że na bazie tego rodzaju współpracy Koreańczycy mogliby korzystać z mocnego oparcia o instalacje w ZEA.
Historycznie, Republika Korei może pochwalić się także doświadczeniami z Iraku. W latach 2003–2004 w związku z operacją koalicji pod wodzą USA (operacja pk. Iraqi Freedom) jednostki inżynieryjne Seohee i medyczne Jeima wspierały stabilizację. Zaś w okresie 2004–2008 pojawiała się rozbudowana grupa zadaniowa Zaytun, a południowokoreańska obecność wojskowa wynosiła w piku nawet ok. 3600 wojskowych. Należy też wspomnieć, że grupa Dongmyeong jest wydzielona do działań pod auspicjami misji ONZ UNFIL w Libanie. Co również podkreśla, że południowokoreańscy planiści i sztabowcy nie będą mieli większych problemów ze zrozumieniem specyfiki możliwego rozwinięcia sił wysłanych w ramach nowego zadania.
Iran i Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna
W dodatku, należy uznać, że południowokoreańska Narodowa Służba Wywiadu (NIS) musi być od dawna zainteresowana tym kierunkiem z racji jego znaczenia surowcowego, ale też potencjalnych formatów transferu know-how z Iranu do Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej. Strażnicy Rewolucji (Iran) i strona północnokoreańska jest znana m.in. z kooperacji w obrębie technologii rakietowych, ale też działań w domenie cyber. Można zakładać, że oba państwa są obecnie zainteresowane również wymianą doświadczeń w obrębie użytkowania mniej lub bardziej zaawansowanych technologii dronowych. Dla Republik Korei i jej służb wywiadowczych Iran musi być również interesującym celem analiz, także z racji współpracy tego państwa z Rosją mającą bardzo bliskie kontakty z reżimem północnokoreańskim.
Zauważmy jednak, że interesy Republiki Korei na Bliskim Wschodzie wykraczają od dłuższego czasu daleko poza same sprawy surowcowe czy ochronę szlaków żeglugowych. Koreański przemysł zyskał w ostatnich latach wiele ważnych kontraktów zbrojeniowych w państwach bliskowschodnich. ZEA miały w 2022 r. zainwestować w systemy opl Cheongung-II, tak samo jak później Królestwo Arabii Saudyjskiej. Saudyjczycy mają również na swoim wyposażeniu wyrzutnie artylerii rakietowej K239 Chunmoo. Stąd też, zwiększenie obecności wojskowej w regionie może być także odbierane w kategorii długofalowego wspierania dalszych działań dynamicznej południowokoreańskiej zbrojeniówki. Nie od dziś wiadomo, że jednym z najlepszych elementów wsparcia takich interesów są właśnie narzędzia pomocy wojskowej, wspólnych ćwiczeń i przedsięwzięć wojskowych.
Największym problemem w kreacji potencjalnych działań południowokoreańskich wobec Ormuzu i regionu może być jednak ich skala. Zauważmy, że Republika Korei dysponuje bardzo silną i nowoczesną marynarką wojenną, o czym doskonale wiedzą Amerykanie. Jednakże, jeśli potwierdzi się, że na Bliski Wschód trafi np. samolot P-8A, zespół EOD z formacji SOF i okręt wsparcia to władze w Białym Domu mogą uznać to za niewystarczające. Zaś przecież cały czas toczą się dyskusje o amerykańskim wkładzie w konwencjonalną obronę Republiki Korei (która jest nieprzerwanie zapewniania od wstrzymania działań zbrojnych w 1953 r.), nie wspominając o sprawach odnoszących się do parasola jądrowego. I nawet sam prezydent Donald Trump sugerował ograniczenie skali bilateralnych ćwiczeń wojskowych w związku z brakiem jasnego poparcia ze strony Republiki Korei dla działań wymierzonych w Iran. Cała sprawa ma charakter rozwojowy i wysoce złożony.






Wybrane okazje dla Ciebie